niedziela, 28 czerwca 2015

Hejka hejka mam do Was bardzo fajna niespodziankę,a mianowicie na polskiej stronie o Heffron Drive na facebooko.Kendall polubił tą stronie i dodał post a mianowicie taki





To po polskiemu znaczy,,Cześć polska!.Widzę Was:)))).Dziękuję Wam za wsparcie.
Mam zamiar was odwiedzić wkrótce <3''
Gdy wczoraj to zobaczyłam to łzy momentalnie stanęły mi w oczach.Zaczęła
cieszyć się jak małe dziecko.Nareszcie spełnimy swoje marzenie.Będziemy
mogli mu podziękować za to co dla nas zrobił.A najlepsze jest to,że będziemy
mogli mu powiedzieć że go kochamy.Że jest naszym bohaterem i że zawsze
pozostanie w naszych sercach.Mam nadzieję,że chociaż trochę Was uszczęśliwiłam.
Jak będzie kiedy i gdzie przyjeżdża to od razu dodam.


Rozdział 13
Kupiłam najpotrzebniejsze rzeczy.Porozmawiałam jeszcze trochę z Carlosem(o czym
to nie mogę powiedzieć).Następnie wróciłam do domu.Poszła do pokoju zobaczyć
czy Kendall śpi.Uchyliłam lekko drzwi i........zobaczyłam Kendalla i Werę jak.........
może lepiej przypomnę co Kendall powiedział,,To co było między mną,a Wera już
nie istnieje.Aha czyli całowanie nie wchodzi w to.Tak całowanie.Zobaczyłam jak się
całują.Zatrzasnęłam drzwi.Poszła do kuchni.Rzuciłam wszystko na stół.Nagle
usłyszałam Kendalla
-Lucy już wróciłaś?
-Oj tak i wiesz co Ci powiem idiotkę to sobie możesz robić z kogoś innego,nie ze mnie
-O co Ci znowu chodzi?
-O nic
-To czemu taka jesteś?
-A jaka mam być?.Po tym jak zobaczyłam pewnego chłopaka całującego się z moją
przyjaciółką
Kendall spojrzał się na Werę.Byście widzieli ich miny.Bezcenne
-Teraz się nie wykręcicie.Widziałam wszystko.Przykro mi,wydało się
-Kocham Cię Lucy
-Ups już za późno,na wyrażanie uczuć.
-Ale ja naprawdę Cię kocham
-Nie wydurniaj się Kendall
-To moja wina(tutaj wypowiada się Wera)
-Wera przestań
-Co przestań to przeze mnie zaczęliśmy się całować.Chciałam,aby Kendall dał Ci
spokój no i jakoś tak wyszło.
-Lucy wybacz mi i Werze
-Dajcie mi wszyscy święty spokój
Wyszłam z domu trzaskając drzwiami.Po co w ogóle zgodziłam się na tą agentkę.
Nagle zobaczyłam moją mamę
-Córeczko co jest?
-Kendall całował się z Wera
-Przykro mi
-A daj spokój.Okazał się dupkiem nie wartym kochania
-Nie możesz go tak pochopnie osadzać
-Ale mamo,najpierw mówi,że mnie kocha,a teraz co?.Całuje się ze swoją byłą
-Jesteście razem?
-Nie to znaczy nie wiem
-Jak to nie wiesz
-W niedzielę mnie pocałował.I od tego czasu traktuje mnie jak dziewczynę
-No to dobrze
-No nie wiem ponieważ w środę Kendall się o czymś dowie
W pewnej chwili zobaczyłam Kendalla
-Mamo ja będę uciekała
-Dobrze
-No to cześć
Szybko stamtąd odeszłam.Poszłam do jakieś kawiarenki.Zamówiłam gorącą czekoladę.W ten dostrzegłam Kendalla.Nie zwracałam na niego uwagi.Do osiadł
się do mojego stolika.Kelner przyniósł mi czekoladę
-Lucy wybacz mi
-I co jeszcze?
-Wybacz mi bo ja Cię kocham
-Kłamiesz w żywe oczy
-Co mam jeszcze zrobić,abyś mi uwierzyła?
-I tak wiem,że kochasz Werę więc po co to wszystko
-NIE KOCHAM JEJ ROZUMIESZ
-Nie krzycz na mnie
-To w końcu to zrozum
-A to zdarzenie w pokoju?
-Jak Ci to wytłumaczyć.Wera przyszła i poprosiła o rozmowę.Poszliśmy do pokoju.
No i się pocałowaliśmy
-Aha
-Więc wszystko wiesz
-Niby tak
Kendall usiadł obok mnie.Wtuliłam się w niego
-Wybaczyłaś mi?
-Nie potrafię się dłużej na Ciebie gniewać
-Bo jestem taki słodki?
-Coś o wiele więcej
-A mianowicie?
-Za bardzo Cię kocham
-Czyli nie jestem słodki?
-Oj jesteś
Pocałowaliśmy się.Boję się tylko jednego co na to powie gdy dowie się,że jestem agentką.
-Lucy wracamy?
-Tak
Zapłaciłam za czekoladę.Poszliśmy do domu.
-Kendall została się pizza?
-A co chcesz kawałek?
-Jak bym mogła prosić
Kendall przyniósł pudełko z pizza
-Proszę
-Dziękuje
-Chcesz soku?
-Czekoladę piłam
-No tak
-Kendall mam do Ciebie pytanie.Czy my jesteśmy,,razem''?
Nie wiem dlaczego zadałam to pytanie.Od kilku dni męczy mnie to.Chcę poznać
odpowiedź
-Dlaczego pytasz?
-Od niedzieli traktujesz mnie inaczej.Mówisz,że mnie kochasz,całujesz
-No bo...
-No bo co?
-Tak jesteśmy razem
Serce zabiło mi mocniej.Odłożyłam pizzę na talerzyk.Pocałowałam Kendalla w usta.
Oddał to.Jestem taka szczęśliwa
-Bo mnie udusisz
-W cale,że nie.Lekko Cię przytuliłam
-Dokończ kolację
Zrobiłam to co powiedział Kendall.Poszłam umyć talerz(Kendalla także).Następnie
udałam się do salonu
-Co robimy?
-Pooglądamy TV?
-No
Kendall włączył telewizję.Leciała jakaś komedia.Po pół godzinie znudziło mi się.
Widzę,że Kendallowi również się znudziła ponieważ pisał coś na kartce.Z ciekawości
spojrzałam mu przez ramię
-Co piszesz?
-Tekst piosenki
-Jakiej?
-Tego to jeszcze nie wiem
-Mogę zobaczyć?
-Proszę
Kendall dał mi kartkę,na której były napisane słowa.A zaczynało się tak
So hop in your ride
Roll your Windows down
Cause tonight's your night
Get last in the sound
Gotta frank the music lodu
Oh-oh-oh
Baby balów  your speakera out!
Po przeczytaniu oddałam mu tą kartkę
-No i co ty na to?
-Fajna
-Mam pisać dalej?
-Pisz
-A co z filmem?
-Nudny
-No to może włączymy muzykę
-Świetny pomysł
Kendall przełączył program.Nagle poczułam fale gorąca.Na esce leciała piosenka
Heffron Drive(dokładnie to Kendalla).Happy Mistakes.Podgłośniłam trochę.
Zaczęła śpiewać pomimo,że Kendall się na mnie ostrzał.Po skończeniu poczułam,
że zaschło mi w gardle
-Kochanie ja pójdę się przejść
Wyjrzałam przez okno.Zaczęło padać
-No przecież pada
-To nic mam kaptur
-a ino mi się przeziębisz
Kendall mnie pocałował.Założył buty i wyszedł.Ja poszłam do pokoju się położyć.
Nawet nie wiem kiedy zasnęłam











sobota, 27 czerwca 2015

Cześć wiem,że miałam usunąć tego bloga,ale nie potrafię.Tak strasznie lubię pisać,
że bym nie miała serca żeby go usunąć.Wczoraj dodałam fakty i cytaty o Kendallu.
Nawet dałam kilka zdjęć.Dzisiaj nie dodałam żadnego rozdziału ponieważ nie
mogłam.Od samego rana musiałam coś zrobić,ale przynajmniej było fajnie.Jutro
dodam rozdział i coś jeszcze.W poniedziałek idę na pół kolonie.A Wy gdzieś jedziecie?.No to z okazji tego,że w końcu nadeszły upragnione wakacje,życzę Wam
aby ten czas był dla Was niezapomniany,żebyście spotkały swoich idoli.No i przede
wszystkim aby te wakacje były bezpieczne.No i na dobranoc tak jak zawsze Kendallowych snów.Niech Wam się przyśni najcudowniejszy chłopak na ziemi.
Dobranoc:-)

piątek, 26 czerwca 2015

Czuję się jak śmieć.Zostałem wykorzystany przez moją dziewczynę Amy.Super
prawda?.Poszedłem do niej z bukietem róż których lubiła.Wszedłem do jej
domu.Chciałem jej zrobić niespodziankę dlatego też nie dzwoniłem,ani nic.
Powracając wszedłem do jej domu.Zobaczyłem,że nikogo nie ma.Zacząłem
wołać jej imię.Odpowiedziała mi tylko głucha cisza.Wbiegłem po schodach
na górę.Stanąłem przed jej pokojem.Przeczesałem ręką włosy.Już chciałem
otworzyć,ale usłyszałem głos mojej dziewczyny
-Och Taylor jesteś lepszy od mojego chłopaka
Gdy to usłyszałem otworzyłem drzwi jak szeroko.W tedy dopiero ujrzałem to czego
nie powinienem widzieć.Moja dziewczyna była z jakimś kolesiem w łóżku.
Wkurzyłem się.Podszedłem do nich.
-Amy co ty robisz?
-Kendall to nie tak
-A jak?.Nie rób ze mnie idioty okej.Słyszałem co powiedziałaś ,,oh Taylor jesteś lepszy
od mojego chłopaka''.W czym on jest lepszy o de mnie?.No w czym?
-Na pewno w tym,że przy mnie czuje się bezpieczna
-Zamknij się.Ciebie się nie pytałem,a po drugie jesteś skończonym frajerem,żeby
odbijać  mi dziewczynę
-Kendall
-Teraz Kendall?.Trzeba było myśleć za nim się zgodziłaś być moją dziewczyną
-Mogę Ci to wytłumaczyć?
-Nie Amy to koniec rozumiesz koniec.Nie po to chciałem żebyś była moją dziewczyną,
żeby teraz dowiadywać się jaka jesteś naprawdę,a i te kwiaty wsadź sobie w dupę
Rzuciłem kwiaty na podłogę.Czym prędzej opuściłem ten przeklęty dom.Boże
jaki ja byłem głupi i naiwny,żeby tak dać się oszukać.Udałem się do pobliskiego
baru.Zamówiłem sobie piwo.Muszę się komuś ,ale komu.Nikogo nie mam.
Nożesz w mordę czy ten świat musi być taki przeklęty?.Po wypiciu piwa postanowiłem wrócić do swojego domu
Next Day
Rano obudziłem się o godzinie ósmej.Nadal nie mogę uwierzyć w to co się stało.
W stałem i udałem się do kuchni w celu zrobienia sobie kawy z mlekiem.Wstawiłem
wodę w czajniku.Wsypałem kawę do kubka.Miałem chwilę,aby po układać sobie
wszystko w głowie.Tęsknie strasznie za Amy,ale nie potrafię jej wybaczyć.Nie po tym
co mi zrobiła.A z tym idiotą nie zdążyłem sobie tego wyjaśnić.Najchętniej to bym do
niego poszedł i dał mu porządnie w mordę.Z tych rozmyślań wyrwał mnie gwizd
czajnika.Zalałem  kawę wodą i dolałem mleka.Postanowiłem o niej zapomnieć.
Chociaż będzie to trudne,ponieważ była to moja pierwsza dziewczyna.Pierwsza i
ostatnia.Zawiodłem się na niej.Wypiłem napój.Ubrałem się i poszedłem na spacer.
Świerze powietrze dobrze mi zrobi.Udałem się do parku.Nigdy nie byłem tak
rozdarty.W ten dostrzegłem Amy.No jeszcze jej tu brakowało.Podeszła do mnie.
-Kendall wysłuchaj mnie
-Nie mam zamiaru Ciebie słuchać.Wypierniczaj do swojego kolesia.
-Kendall błagam wybacz mi
-Nigdy Ci tego nie wybaczę nigdy
Wstałem i poszedłem na plaże.Tutaj tak naprawdę czuję się wspaniale.Chłodne
powietrze.Szum morza.No po prostu żyć nie umierać.Usiadłem na piasku. Zciągnołem buty i zamknąłem oczy.Zacząłem wsłuchiwać się w szum morza.
Przed oczami miałem ten koszmarny obraz.Próbowałem wyrzucić go z mojego
umysłu,ale nie mogłem.Siedziałem tak z dobre dwie godziny.Straciłem poczucie
czasu przez to wszystko.Postanowiłem wrócić do domu.Ubrałem buty i zacząłem
iść.Nagle wpadłem na kogoś.
-Przepraszam zagapiłem się
-Nie to ja przepraszam nie widziałam Ciebie
Spojrzałem przed siebie.Przede mną stała bardzo ładna dziewczyna.Miała kasztanowe włosy i niebieskie jak ocean oczy.Chyba się w niej zakochałem.Co ja
mówię Kendall opanuj się.Pomogłem jej wstać
-Nie gniewaj się na mnie
-Oszalałaś ja miałbym się gniewać na tak piękną dziewczynę?
-Przestań
-Ojej co ze mnie za chłopak nawet się nie przedstawiłem.Jestem Kendall
-Miło mi Amelia
-Śliczne imię dla ślicznej dziewczyny.Przejdziemy się
-Pewnie i tak nie miałam nic ciekawego do robienia
Zaczęliśmy iść.Rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym.Tematy nam się nie kończyły
Czułem jak bym ją znał całe życie.Postanowiłem,że powiem jej co do niej czuję.
-Amelio zaczekaj muszę ci coś bardzo ważnego powiedzieć
-Co takiego?
-Znamy się dopiero kilka godzin,ale czuję jak bym Cię znał wiecznie.No i zakochałem
się w tobie od pierwszego wejrzenia.I mam takie pytanie czy zostaniesz moją
dziewczyną?
-Tak ja też zakochałam się w tobie
Amelia mnie pocałowała.Na początku były to tylko małe pocałunki,ale potem
zacząłem odwzajemniać.No proszę jeszcze rano mówiłem,że nie chce już mieć
innej,a tu proszę mam dziewczynę.
Kilka lat później
Za chwilę stanę  na ślubnym kobiercu.Tak dobrze czytacie .Biorę ślub z dziewczyną
mojego życia.Strasznie się boję.Amelia na pewno też.Amy do mnie jeszcze dzwoniła,
ale dla mnie to już jest zamknięty rozdział.Zacząłem nowe życie.Życie w którym
jestem ja i moja dziewczyna.A to co było kiedyś dla mnie się już nie liczyło.





No dobra do dam jeszcze cytaty i fakty o naszym Kendallu


















Najpierw fakty:
1.Swojej córce nadał by imię Kansas
2.Ma psa o imieniu Sissy
3.Potajemnie podkochuje się w filmie 500 Days Of Summer
4.Gdy był mały tata nazywał go Toot toot
5.Kendall swój pierwszy pocałunek przeżył w basenie z siostrą swojego przyjaciela
6.Kendall nauczył się grać na gitarze w wieku 15 lat
7.Kendall lubi kolor zielony
8.Zagrał w filmach takich jak CSI kryminalne zagadki Miami i bez śladu
9.Kendall lubi gdy dziewczyna ma włosy spięte w kucyk a,nosi spodnie i się nie
maluje
10.Kendall chciałby mieć siostrę
11.Kendall ma dwóch braci Kevina i Kennetha
12.Kendall gra w zespole który nazywa się Heffron Drive
13.Miał dziewięć lat gdy poszedł na pierwszy koncert
14.Ma fioła na punkcie vansów
15.Ulubiona liczba Kendalla to 111
16.Kendall boi się pająków
17.Kendall kocha banany
18.Kendall nazywa Rusherki swoimi Cover Girl
19.Kendall kocha dzieci
20.Kendall przytula się w nocy do poduszki
21.Kendall lubi Spider Mena


















Tutaj właśnie Kendall jest ze swoim ulubionym bohaterem:-)
No a teraz cytaty:
1.Pamiętaj o jednym.Nie potrzebujesz mężczyzny do tego by czuć się piękna,wyjątkowa i nieporównywalna-Kendall Schmidt
2.Zakochanie jest łatwe,a bycie w związku jest wyzwaniem-Kendall Schmidt
3.Muzyka jest językiem świata.Nie ważne w jakim mówisz.Każdy ją rozumie.Kendall Schmidt
4.Znajdź swoją pasję i podążaj za nią,nie ma nic niemożliwego-Kendall Schmidt
5.Mój ideał taki ja tylko w sukience-Kendall Schmidt
6.Jeżeli dziewczyna czuję się brzydka ja codziennie będę jej śpiewał Cover Girl-Kendall Schmidt
7.Jeżeli dziewczyna myśli,że nie jest piękna udowodnię jej,że jest inaczej-Kendall Schmidt
8.Nie czekaj,aż ktoś spełni twoje marzenia,samemu je spełniaj-Kendall Schmidt
9.My po prostu chcemy być przykładem do naśladowania-Kendall Schmidt
10.Może nie jestem najpiękniejszy i najbardziej umięśniony,ale mogę być tym który kocha-Kendall Schmidt
11.Jesteśmy zupełnie różni od siebie i nie sposób tego zaprzeczyć-Kendall Schmidt


















To tyle o Kendallu.Mam nadzieję,że nie będę musiała zawieszać bloga:-)
Witajcie,ja tylko na chwilę.Chcę wam powiedzieć,że chyba przestanę pisać
bloga.Szkoda mi tego trochę,ale cóż.Nie wiem czy Wam się podoba nic nie wiem.
Ale chyba was nie ciekawi.Smutno mi jest z tego powodu,ale cóż takie życie.
Proszę Was tylko o jedno napiszcie mi tylko czy chcecie go czytać czy mam go
zlikwidować.Dziękuję Wam za tyle wyświetleń,ale to chyba będzie mój
ostatni post jaki tutaj piszę

Rozdział 12
Weszłam do domu.Z ciągnęłam buty i poszłam do pokoju odłożyć strój.
Następnie udałam się do salonu.Kendall siedział do mnie tyłem.Podeszła
do niego.Położyłam mu dłonie na ramionach.Poczuł am,że wzdrygnął
-Wróciłam
-Czuję
-Jest obiad?
-Nie ma
-No to pójdę zrobić
-Stój!.Zamówimy pizzę
Kendall zadzwonił do pizzerni.Po chwili był z powrotem.Kendall przyciągnął
mnie do siebie.W jego objęciach czułam się taka bezpieczna.Pocałował mnie w
czubek głowy.Uśmiechnęłam się
-Jaką zamówiłeś?
-Dużą margaritte
-Zjemy całą?
-Jak nie to zostawimy na kolację
-Okej
Po chwili ktoś zapukał do drzwi.Kendall poszedł zobaczyć kto to.Ja w
tym czasie poszła po talerze.W ten usłyszałam głos Kendalla
-Lucy możesz przyjść?
-Jasne
Odłożyłam talerze na stół i poszłam zobaczyć do Kendalla.W drzwiach
stała Wera
-Cześć mogę wejść?
-Wejdź
Kendall przepuścił ją w drzwiach.Nie wiedziałam jak mam się zachować
-Lucy możemy porozmawiać?
-Chodź do mojego pokoju
Otworzyłam drzwi.Weszliśmy do pomieszczenia
-Dlaczego się do mnie nie odzywasz?
-Po co?
-Jak to po co?.Martwię się o Ciebie
-No to się nie martw,bo ja żyję i mam się dobrze
-O co Ci chodzi?
-O nic
-Coś Ci Kendall powiedział?
-Interesuję Cię to?
-Tak
-To Ci powiem Kendall mi powiedział...
-Co Ci powiedział?
-Kochałaś się z nim(w tej chwili łzy stanęły mi w oczach)
-Lucy...
-Nie wykręcaj się
-Nie wiedzieliśmy co robimy
-Boże dlaczego akurat mnie to spotkało.Mówiła mi,że chciał od Ciebie kasę
.Bo chciał,tylko najsampierw zakochałam się w nim
-To jakieś szaleństwo
W tej samej chwili do pomieszczenia wszedł Kendall
-Pizze przywieźli
-To może ja już pójdę
-Nie zostaniesz?(Werze pyta się Kendall,ponieważ ja nie mogę wydobyć z
siebie ani słowa)
-Nie to cześć
Wera wyszła,a ja usiadłam na tapczanie.Schowałam twarz w dłonie.
Kendall do mnie podszedł.Chciał mnie przytulić.Odepchnęłam go od siebie
-Co Ci Wera nagadała o mnie?
-Nic
-Coś musiała
-No nic nie mówiła
-Kochanie mi możesz powie...
-Nie mów do mnie KOCHANIE
-Dlaczego?
-Bo nie jesteśmy razem.Już zapomniałeś jak ze mną zerwałeś?
-Nie zapomniał em
-Tak właśnie myślał am
-Jezu to co było między mną,a Wera już nie istnieje
-To dlaczego mi o tym nie powiedziałeś wcześniej?
-Bo bałem się,że...
-Że
-Że nie będziesz chciała ze mną być
-Przecież wiesz,że i tak bym z tobą była
-No właśnie nie wiem
Wstałam i podeszła do niego.Pogłaskałam go po policzku.Następnie udałam się do
salonu
-To co Kendall jemy pizzę?
-Tak
Nałożyłam sobie na talerz,po czym zaczęłam konsumować.Była pyszna.Zjadłam
jeszcze dwa kawałki.Chociaż tego ostatniego ledwo co zmieściłam.Poszłam umyć
talerz
-Umyjesz też mój?
-A ty nie możesz?
-Ee...nie umiem
-Słucham?
-No nie umiem
-Przecież to jest bardzo proste.Dobra czekaj nauczę Cię.Podejdź tu.Weź gąbkę i
ludwika.Nalej trochę na gąbkę.Stój! człowieku rozumiesz co to jest trochę?.No dobra
teraz namocz talerz i zacznij czyścić.Drugą stronę.A teraz to wszystko dokładnie
wypłukaj.No i już.Trudne?
-Nie
-No widzisz.Jak będziesz mył to nabierzesz wprawy
-Yhym
-To co teraz?
-Ja idę się zdrzemnąć
-To ja pójdę na zakupy.
-Okej
Założyłam buty i wyszłam.Zobaczyłam Carlosa.
-Carlos!
-O hej Lucy
-Gdzie idziesz?
-Nie wiem,a ty?
-Miałam iść na zakupy.
-To pójdziemy razem
Poszliśmy do galerii



czwartek, 25 czerwca 2015

Witajcie,przepraszam,że tak późno wchodzę,ale mi się tablet ładował:-) .Nie
wiem co powiedzieć.Jutro po staram się dodać dwa rozdziały.No i kilka ciekawostek oraz cytatów o naszym Kendallu.Napiszcie mi jak go poznaliście.
Mam nadzieję,że tymi wszystkimi normami nie zraziłam Was do czytania.No to
co Kendallowych snów.Pozdrawiam Was serdecznie i czytajcie.Nie mowie już
o komentowaniu.Czytajcie rozdziały.Dziękuje i dobranoc:-*




Rozdział 11
Obudziły mnie promienie słoneczne.Otworzyłam oczy.Zobaczyłam,że Kendalla nie ma..Wstałam i udałam się do kuchni.Zobaczyłam,że stoi przy umywalce.Stanęłam w
drzwiach.
-O moja królewna się obudziła(w tym momencie Kendall całuje mnie w usta)
-Tak
-Siadaj zaraz będzie śniadanie
-A co będzie?
-Danie szefa,a dokładnie trochę przypalone grzanki z serem
-Oj ty mój kucharzy
Zaczęliśmy jeść.W ten usłyszałam głos Jamesa.
-Ej my do niego przyjdziemy w środę
-Lucy,a może zostaniesz u mnie do środy?
-Z miłą chęcią
-Mam do Ciebie pytanie
-Jakie?
-Jakiej muzyki słuchasz?
-Popu
-A lubisz jakiś zespół?
-Heffron Drive
-Lubisz mój zespół
-Jak to twój
-No ja w nim śpiewam
-Aha
-Jaką piosenkę lubisz?
-Ile mam wymienić?
-Ile chcesz
-No dobra.To tak moimi ulubionymi piosenkami są Art Of Moving on,Could You Be Home,Happy Mistakes,Love Defined,One Track Mind,Everything Has Change
-Ja najbardziej lubię tą ostatnią
Uśmiechnęłam się do niego.Boże jak ja się cieszę,że Kendall mnie kocha.Zerwał ze
mną,ale wczoraj coś się stało,że mnie pocałował.Podeszłam do Kendalla i go przytuliłam.Kendall odwzajemnił uścisk
-A zaśpiewasz mi ją?
-Dla Ciebie wszystko
Kendall poszedł po gitarę.Usiadłam na stołku.Po chwili był z powrotem.Usłyszałam
dźwięki gitary.Po chwili dołączył do tego jego głos.Jezu jak ja go kocham.Po skończeniu Kendall do mnie podszedł i mnie przytulił
-Kendall nie rób tak bo robię sobie nadzieję
-Na co?
-Na to,że kiedyś będziemy razem
-A nie będziemy?
-Nie wiem
-Chcesz coś do picia?
-Nie dzięki
-Ale ja sobie zrobię.
Kendall wstał.W ten zadzwonił mój telefon.Był to James
Jam:Hej
J:Cześć co tam?
Jam:Możemy się spotkać za 10min w parku?
J:Jasne
Jam:To do zobaczenie
J:Cześć
Po skończeniu poszłam do kuchni.Kendall siedział przy stoliku i sączył herbatę
-Kendall wychodzę
-A kiedy wrócisz?
-Za jakąś godzinę,góra półtorej
-Będę czekał
Założyłam buty i wyszła.Zastanawiałam się gdzie może być park.W pewnej chwili
ni z tad ni z owąd dostrzegł am Jamesa.Podbiegłam do niego
-O hej
-Hej
-Idziemy do parku?
-No tak
-No to chodź
Ruszyliśmy w stronę parku.Na miejscu byliśmy trzy minuty później.Okazało się,że od
Kendalla jest blisko.Usiedliśmy na ławce
-Zapomniałaś w ziąść stroju
-A no tak dzięki
-Jak wiesz ja jestem szefem tej branży.No i tutaj masz parę wskazówek jak zachowywać się na misjach(James daje mi jakąś kartkę).Najważniejsze jest to,abyś
umiała się posługiwać swoim pseudonimem.Bo nie daj Boże,ktoś by powiedział do
Ciebie Lucy,a ty byś na nie zareagowała to wtedy by była klapa.
-To jak mam ćwiczyć?
-Masz słuchawkę?
-W uchu
-To ja będę mówił do Ciebie Tiffani
-Okej
-No dobrze to to już mamy,a właśnie Wera się spytała czy coś się stało
-Wszystko jest olej
-Na pewno?
-Tak
-To w środę przyjdzie my
-A o której
-Jeszcze Ci powiem przez słuchawkę.Zdążysz się uszykować?
-Tak
-Dobra to do środy
-No cześć
James odszedł,a ja wróciłam do domu,na obiad








Hejka jak się wam spało?.Mi w sumie bardzo dobrze.Heh mój blog ma już 85
wyświetleń.Nie spodziewałam się tego.Dziękuje Wam z całego serca.Nie
wiem jak ja się Wam za to odwdzięczę.Pod wieczór do dam rozdział.
Na razie muszę kończyć.No to do później

środa, 24 czerwca 2015

Witam was moi drodzy.Dodałam rozdział i imagin tak jak obiecałam.
Jutro idę do szkoły,ale jak wrócę to znowu coś napisze.W piątek jest zakończenie
roku szkolnego.Idę na 8.30.Jestem w trzeciej gimnazjum.Masakra jak ten czas
leci no nie?.Big Time Rush poznałam 14 lipca 2014roku.Leciał jakiś serial
o nindża.Następnie zobaczyłam co potem  leci.No i miał lecieć jakiś serial o
zespole.Postanowiłam,że go obejrzę.Spodobał mi się.Niestety szłam na
imieniny mojej przyjaciółki.Jak przyszłam wieczorem do domu to zaczęłam
słuchać ich muzyki.Na następny dzień oglądałam ich znowu.No i potem jak
się skończył bo leciał na TVP1 to oglądałam w internecie.No i tak jakoś
zaczęłam darzyć Kendalla szczególnym uczuciem.Teraz 14 lipca mija rok
odkąd jestem rusherką.Więc nie wiem czy wstawię coś na bloga,ale po staram
się tak.Będę oglądała w ten dzień serial tak jak w ten dzień kiedy ich poznałam
Zaczęłam również słuchać Heffron Drive.Fani HD(HD to skrót od Heffron Drive
jak by co to ta informacja jest dla nie wiedzących :-)).A więc tak jak już mówiłam
fani Heffron Drive nazywają się Drivers,a fani Kendalla to  Schmidters od jego
nazwiska.No to chyba na razie tyle chcecie jakieś fakty o  Kendallu?.Jeśli tak
to komentarz.A więc Kendallowych snów.Niech się wam przyśni nasz ukochany
Kendall.Pozdrawiam Was moi mili.Do jutra




Obudziłam się o godzinie siódmej.Wstałam i poszłam się ubrać.Dzisiaj jest mój
najlepszy dzień.Dokładnie za dwie godziny ujrzę swojego chłopaka.Podczas
robienia sobie śniadania uśmiech nie z chodził z mojej twarzy.Nie mogłam się doczekać,aż go ujrzę.Tak strasznie się za nim stęskniłam.Nareszcie wsiadłam
w samochód i ruszyłam na lotnisko.Na miejscu byłam dziesięć minut później
Miałam na niego czekać w poczekalni.Usiadłam na krześle.W ten go ujrzałam.
Na jego widok serce zaczęło mi bić mocniej.Wstałam i ruszyłam w jego stronę
Kendall mnie do siebie przytulił.Jestem taka szczęśliwa.Spojrzeliśmy sobie w oczy
Ujrzałam w jego oczach tęsknotę.Pocałowaliśmy się
-Tęskniłem strasznie za tobą
-Ja za tobą jeszcze bardziej
-Co robiłaś podczas mojej nie obecności?
-Nic
-Jak to nie wychodziłaś nigdzie z przyjaciółmi?
-Nie
-Dlaczego?
-Bo odliczałam dni do twojego powrotu
-Oj ty moja księżniczki
-Kocham Cię Kendall
-Ja Ciebie jeszcze bardziej.Nie wiesz jakie to ja mam szczęście,że Ciebie poznałem
Uśmiechnęłam się do niego.Nigdy nie myślałam,że znajdę tak cudownego chłopaka
jak Kendall.On jest taki słodki.Nie mogę od niego oderwać wzroku
-Kochanie o czym tak myślisz?
-Chyba o kim
-No to o kim?
-O tobie
Kendall chwycił mnie za rękę.Ruszyliśmy do samochodu.Włożyłam jego walizkę do
bagażnika.Odpaliłam auto.Zaczęliśmy jechać
-No to powracając do naszej rozmowy myślałaś o mnie pozytywnie czy też negatywnie?
pozytywnie
-To dobrze
-Ty lepiej opowiadaj jak było w trasie?
-Super
-Dużo było fanek?
-Oj dużo
-No ja się nie dziwie.Przecież każda fanka chce poznać swojego idola prawda?
-No tak
-Coś jeszcze się działo?
-Po za tęsknotą za tobą nie
-Oj Kendall najważniejsze,że już jesteś
-Bardzo dobrze,że już jestem
Zaparkowałam samochód przed domem.Kendall wyciągnął z bagażnika swoją
walizkę.Weszliśmy do domu.Od razu się w niego wtuliłam.Już nigdy więcej
nie chcę zostawać sama na tak długo.Udaliśmy się do salonu to znaczy Kendall
poszedł ponieważ ja poszła zrobić nam herbatę.Po pięciu minutach siedziałam
obok Kendalla sącząc gorącą herbatę
-Śpiący jestem
-No to może się połóż
-Chcę z tobą spędzić ten czas
-Kendall jeszcze jest wieczór
-Nie zasnę
-Zaraz wrócę
-A gdzie idziesz?
-Na chwilę do pokoju
Wstałam i poszłam do mojego pokoju.Wzięłam koc i udałam się znowu do salonu.
Zobaczyłam,że Kendall zasnął.Okryłam go kocem.Cmoknęłam go w czubek głowy.
Uśmiechnął się przez sen.Kendall obudził się dopiero na drugi dzień.Przyniósł mi
śniadanie do łóżka.Każda chciałaby mieć takiego chłopaka jakim okazał się Kendall
Życzę wam,abyście znaleźli na swojej drodze chłopaka,który będzie Was traktował
jako swój najcenniejszy skarb

Hej hej hej to ja wróciłam z miasta dodałam rozdział,a teraz dodałam ten o to
imagin,który napisałam sama.Mam nadzieję,że się spodoba:-) :-) :-)







Rozdział 10
Weszłam do jego domu.Jak tu cudownie
-Lucy ja za dwadzieścia minut przyjdę
-Okej
Kendall wyszedł,a ja poszłam do jego pokoju.Nagle nadepnęłam na jakąś belkę
Odskoczyłam.Postanowił am,że sprawdzeń co to,Lekko podniosłam deskę i co
zobaczyłam?.Moje dwa tysiące złotych.Matko święta niby ta kasa miała być na
dziadka.W ten usłyszałam głos Kendalla.Szybko zamknęłam tą skrytkę
-Lucy gdzie jesteś
-Jestem w pokoju
-Kupiłem ciastka
-Okej
Poszliśmy do salonu.Kendall przyniósł ciastka i napoje.Usiadł obok mnie
-Poczęstuj się
-Dzięki,nie jestem głodna
-Czy coś się stało?
-Nie
-Będziesz u mnie nocować?
-No nie wiem
Nagle w tej słuchawce usłyszałam Jamesa
-Lucy zgódź się
-No dobrze(powiedziałam to do Kendalla)
-To ja pójdę przygotować pokój
Kendall wstał i odszedł.Schowałam twarz w dłonie.Byłam zła na niego,ale
dłużej nie potrafię się na niego gniewać.Sami wiecie dlaczego.Tylko szkoda,że
nikt tego nie toleruje.W tej samej chwili poczułam  ręce Kendalla.Spojrzałam w
jego zielone oczka.Są takie piękne.Kendall złożył na moich ustach gorący
pocałunek.Odwzajemniłam to
-Tęskniłem za tym
-Ja także
Znowu zatonęliśmy w pocałunku(trwał on mniej więcej piec minut)
Wtuliłam się w niego
-Kocham Cię
-Ja Ciebie także
-Co we mnie wstąpiło zrywając z tobą
-Nie wiem.A  no właśnie masz kogoś?
-Nie,a ty?
-Tak samo
-To dobrze
-Dlaczego?
-A już nie ważne co robimy?
-Nie wiem
-To ja idę do pokoju
Wstałam i zobaczyłam jakąś kartkę na drzwiach.To był mój pokój.
Weszłam do pomieszczenia.Położyłam się na łóżku.Zadzwoniłam do
Jamesa
Jam:Hej no i co tam?
J:Odnalazłam swoje pieniądze w skrytce pod podłogą
Jam:Jutro się tam zjawimy
J:Jak chcecie
Jam:Hej co jest z tobą?
J:Nic
Jam:Jesteś jakaś smutna
J:Wcale,że nie
Jam:Chcesz Were?
-Nie,nie dzięki
Jam:dobra ja kon że jutro się tam zjawimy
J:Dobrze
Jam:Cześć
J:Cześć
Po tej rozmowie,do pokoju wszedł Kendall
-Mogę wejść?
-Jeżeli musisz?
-Nie jesteś na mnie zła?
-Nie
-Mogę się obok Ciebie położyć?
-Tak
Kendall mnie do siebie przytulił.Oparłam głowę o jego tors
-Chcesz ze mną spać?(To mówi Kendall)
-Z góry mówię,że się rozpycham
-Przeboleje jakoś
-Która godzina?
-Dziewiąta
-Spać mi się chce
-Mi tak samo
-To co idziemy spać?
-Czekaj dam Ci swoją bluzkę i dresy
Kendall dał mi swoje ubrania.Poszłam się ubrać.Następnie udałam się do
pokoju.Okryłam nas kołdrą.Wtuleni w siebie zasnęliśmy.







Witajcie dziękuje za czytanie moich rozdziałów.Czuję,że dobrze zrobił am
zakładając tego bloga.Przynajmniej macie co czytać prawda?,tylko smuci
mnie to,że nie komentujecie.No ile jeszcze mam Was prosić komentujcie
Ja nie mowie,że wszystko tylko jedno góra dwa.Za to będę robiła na zamówienie
coś tylko musicie mi powiedzieć co i jakie to ma być.Mam nadzieję,że Wam się
coś fajnego przyśniło.Po południu jak wrócę z miasta to wejdę tutaj i do dam
rozdziały.Wieczorem postaram się Wam jakąś nowinkę napisać.Na razie
muszę skończyć,ale potem do dam Wam dalszą część przygód naszej Lucy.


wtorek, 23 czerwca 2015

Hej mam nadzieję,że jak wam się przy śni nasz Kendall to napiszecie mi co wam się z
nim śniło bo mi się dużo razy śnił i jak będziecie chcieli to mogę wam jakiś sen napisać tylko musicie dać komentarz czy chcecie.No to chyba tyle z mojej strony,aha
zapomniała bym jutro pojawią się nowe rozdziały i pod wieczór imagin.Jeśli będziecie chcieli to mogę zrobić na zamówienie tylko napiszcie z kim i jaki.No to jeszcze raz Kendallowych snów moi drodzy :-) 
Tak jak mówiłam będę dodawała opowiadania,a oto jeden z nich.
Siedziałam w salonie gdy ktoś zapukał do drzwi.Poszłam otworzyć.W drzwiach
stał mój chłopak Kendall.Przywitał się ze mną czułym buziakiem.Wpuściłam go
do domu.Stęskniłam się za nim.Udałam się do salonu.Zobaczyłam,że Kendall jest
zdenerwowany.Postanowiłam dowiedzieć się o co chodzi
-Kochanie co się stało?
-Dzisiaj na próbie Gustavo powiedział nam,że,że
-No mów
-Że jedziemy w trasę
Serce zatrzymało mi się.Ja bez niego nie wytrzyma nawet minuty,a co dopiero
ileś  tam miesięcy.
-Powinieneś się cieszyć
-Czym,że zostawię swoją dziewczynę na kilka miesięcy
-Kendall damy radę,a tak w ogóle to kiedy lecisz?
-Jutro
-Słucham już jutro?
-Tak
Łzy stanęły mi w oczach.Mam być bez niego kilka miesięcy?.To jakiś żart.Poczułam jakąś ciecz na swoich policzkach.Już wiem co to oznacza.
Kendall mnie do siebie przytulił.Moje łzy wsiąkały w jego koszulkę
-T\I nie płacz.Postanowiłem,że nie pojadę w trasę
-Musisz Kendall jechać
-Nie bez Ciebie
-A co z chłopakami,fankami?
-Posłuchaj nie zostawię Cię tutaj samej.Kocham Cię i to się dla mnie liczy.
-Też Cię kocham Kendall,ale tak nie możesz zrobić
-Ależ mogę i nawet Ci to udowodnię
Kendall zadzwonił do kogoś.Po pięciu minutach wrócił.Był jeszcze bardziej
smutny niż poprzednio
--Gustavo powiedział,że jak nie pojadę to mnie wywarli z zespołu
-No widzisz musisz jechać
-Ale ja bez Ciebie nie wytrzyma nawet jednego dnia
-Wytrzymasz
-Pomożesz mi się spakować?
-Tak
Wyszliśmy z domu i poszliśmy do Kenda.Do domu wróciłam około godziny
drugiej w nocy.Rano obudziłam się cała we łzach.Poszła zjeść śniadanie.
W ten ktoś zapukał do drzwi.Był to Kendall.Szybko się w niego wtuliłam.
Będę za nim strasznie tęsknić
-O której jedziesz?
-Za pół godziny
-Chociaż tyle będziemy mogli spędzić razem
Pocałowałam go w usta.Udaliśmy się do salonu.Po pół godzinie usłyszeliśmy
trąbienie.Za chwilę Kendall mnie opuści na bardzo długo.Pocałowaliśmy się
-Będę tęsknił
-Ja będę tęskniła jeszcze bardziej
Łzy zaczęły lecieć po mojej twarzy.Kendall otarł mi je kciukiem.
-T\I wrócę za nim się obejrzysz
-Mam nadzieję
-Kocham Cię i nigdy nie przestanę
-Ja też Cię kocham
Ponownie się pocałowaliśmy.Kendall odszedł.I tak zostałam sama na kilka
miesięcy,ale wiem jedno,że nasza miłość przezwycięży wszystko

Jak by co to T\I oznacza twoje imię każdy wstawia tam swoje imię.
Życzę miłego czytania no i oczywiście Kendallowych snów:-) :-)  niech
wam się przyśni najcudowniejszy chłopak świata.Chyba nie muszę mówić
o kogo mi chodzi.:-) .Pamiętajcie komentujcie,a nie pożałujecie



Cześć chciałam wam powiedzieć,że postanowiłam dodawać również imaginy.
Ale nie martwcie się rozdziały nadal będą się pojawiały chyba,że będę musiała
wyjechać to was po informuje,ale jak na razie będę tutaj pisać.Dziękuję Wam
za 51 wyświetleń.Proszę was o jedno komentujcie.Ile wam to zajmie.Mi na pewno
doda sił.Jeszcze raz dziękuje i naprawdę komentujcie

Rozdział 9
-Lucy ja Ciebie nadal kocham
-Myślałam,że nigdy tego nie usłyszę
-Wrócisz do mnie?
-Tak
-Lucy,Lucy
-Kendall kocham Cię
-Lucy!
-Co?
-Wstawaj
-Która godzina?
-Wpół do dziesiątej
-O matko,ale sobie pospałam
-No trochę
Wstałam i poszłam się ubrać.Następnie zjadłam śniadanie.Udałam się do parku.
Śnił mi się Kend.Szkoda,że go tu nie ma.Spojrzałam na wyświetlacz telefonu.
Miałam wiadomość od Kendalla.Zaczęłam z nim rozmawiać
K:Witam panią
J:Cześć
K:Jak tam u Ciebie?
J:Źle
K:Dlaczego?
J:Nie ważne
K:Powiedz mi
J:Nie zrozumiesz
K:Najwyżej
J:Kocham Cię zadowolony?
K:Kochasz mnie?
J:Tak
K:Ja Ciebie też
J:Serio?
K:Tak muszę kończyć odezwę się kocham cię
J:Ja Ciebie także
Jezu mój sen się spełnił.Ale ekstra.Czym prędzej popędziłam do hotelu
-Słuchajcie mnie uważnie
-Pakuj się
-Po co?
-Lecimy na tą misję
-No,a mogę coś powiedzieć
-Błagam pakuj się
-Dobra
Spakowałam potrzebne rzeczy(oczywiście nie zapominając stroju)
-Gotowa?
-Tak
Wyszliśmy i pojechaliśmy na lotnisko.Wsiedliśmy w samolot.Usiadłam obok Wery.
-To co chciałaś nam powiedzieć?
-Już nic
Zamknęłam oczy.Zasnęłam.Na miejscu byliśmy trzy godziny później.Wysiedliśmy z
samolotu
-To mogę się dowiedzieć gdzie jesteśmy?
-W Nowej Zelandii
-Super
Wsiedliśmy do autobusu.Chyba widziałam Kendalla.Może mi się przewidziało.
Dojechaliśmy na miejsce.Doznałam szoku.Na przystanku siedział Kendall
-Kendall
-Lucy
Przytuliliśmy się.Brakowało mi go.
-Co wy tu robicie?
-Przylecieliśmy na...
-Na wakacje
-Aha
-A ty co tutaj robisz?
-Jak widać mieszkam tutaj
-Dobra Lucy idziemy?
-Idź zadzwonię do Ciebie
-Okej
Chwyciłam walizkę i poszłam za nimi.Od razu humor mi się poprawił.
-Dlaczego powiedzieliście,że przylecieliśmy na wakacje?
-A co mieliśmy powiedzieć,,jesteśmy tutaj z bardzo ważną misją''?
-Fakt
-No to myśl trochę
-Dobra spokojnie
Stanęliśmy przed jakimś domem.Zdziwiłam się
-To ma być ten nasz dom?
-Coś Ci się nie podoba?
-Czy ja coś mówię?
-Nie no,ale
-Co ale?
-Już nic
-Ja pierdziele po co mnie wziąłeś do branży co?
-Chciałaś się zemścić na Kendall
-Boże ile mam jeszcze powtarzać kocham go dotarło?
W ten zobaczyłam Kendalla.Weszłam do domu.Odłożyłam walizkę
-Gdzie idziesz?
-Daleko stąd
Zatrzasnęłam drzwi i wyszłam.Usiadłam na ganku.Kendall mnie przytulił
-I po co to robisz?
-Co robię?
-Przytulasz mnie
-To coś złego?
-Nie jesteśmy już razem
-Możemy być przyjaciółmi
Zapomniałam Wam dodać,że tymi gadżetami co w paczce były to jest między innymi
słuchawka mikrofon i takie tam.No więc w uchu mam słuchawkę,z pod bluzką mikrofon.Kiedy to założyłam  powiem Wam trochę później.Teraz powracając do
tego co powiedział Kendall
-Już wole być przyjaciółką niż się do Ciebie nie odzywać
-A no właśnie co by się stało gdybym się do Ciebie nie odzywał?
-Nawet tak nie mów
-Pójdziemy do mnie?
-Z miłą chęcią
Wstaliśmy i zaczęliśmy iść



poniedziałek, 22 czerwca 2015

Dziękuję wam za tyle wyświetleń,ale jeszcze lepiej by było
gdybyście skomentowali jakiś rozdział.Dla was to tylko
5sekund nawet nie,a dla mnie to kolejny powód,aby tutaj
wejść i napisać nowy rozdział a powiem wam w sekrecie,że będzie
się działo.Dlatego proszę komentujcie polecajcie swoim przyjaciołom
komu kol wiek.Błagam i jeszcze raz dziękuje
Rozdział 8
-Córeczko ile jeszcze do tego,Palm...Palm...
-Palm Woods mamo
-No właśnie
-Zapytam się.James ile jeszcze do Palm Woods?
-Z jakieś dwie godzinki
-Dzięki
Zastanawiacie się pewnie dlaczego mówię o Palm Woods.Otóż powiem wam
historię(prawdziwą nie fałszywą).Posłuchajcie
W Kansas wybuchła wojna.Najprawdziwsza wojna.Obudziłam się,to zobaczyłam
nad sobą żołnierzy.Kazali mi wstać i wyjść.Bałam się strasznie,o mamę Erę,Carlosa,
Logana,a w szczególności o Kendalla.Nie wiedziałam co zrobić.Ustawili nas w rządku.
Chciało mi się płakać.Spojrzałam w bok.Zobaczyłam,że jakiś Niemiec zabija naszych.
Nie chciałam tutaj być.W ten usłyszałam Jamesa.Spojrzałam w bok.Miał wszystkich.
Wycofałam się i zaczęliśmy biec.Strzelali do nas,ale na szczęście nikt nie został ranny.Uciekliśmy na samolot.I tak lecimy do Palm Woods.Z transu wyrwał mnie głos
Jamesa.
-No to jesteśmy
Wyszliśmy z samolotu.Jak tu pięknie.Uśmiechnęłam się
-A co z naszymi bagażami?
-Zobaczysz chodźcie na taksówkę
Weszliśmy do auta.Na miejscu byliśmy pięć minut później.Gdy wysiadłam to zapadło
mi dech w piersiach.Na górze było na pisane Palm Woods.Postawione były dwie
palmy.

Weszliśmy do środka.Jest jeszcze lepiej.Odebraliśmy klucze i weszliśmy do windy
-I jak wam się się tutaj podoba?
-Jest zaj...
-Lucy!
-Przepraszam mamo,ale jak inaczej można powiedzieć na to miejsce?
-Jest super
-Super to mało powiedziane
Winda się zatrzymała.Poszliśmy do swoich pokoi.Zobaczył am nasze rzeczy.
-Jak to możliwe,że nasze rzeczy tu są
-No właśnie
W tej samej chwili usłyszałam głos Jamesa
-Agenci potrafią wszystko
-Ale jak?
-Jest wiele rzeczy,których się musisz nauczyć
-A nauczę się?
-Nauczysz
James mogę Cię prosić na słówko?(tutaj pyta się Wera)
-Jasne
Gdy Wera z Jamesem odeszli zaczęłam rozpakowywać walizki.Nagle zadzwonił
mój telefon.Był to Kendall
J:Kendall gdzie jesteś?
K:Na pewno nie w Kansas
J:A gdzie?
K:Nie mogę Ci powiedzieć
J:No ale dlaczego?
K:No po prostu
J:Dlaczego nie dawałeś znaku życia?
K:Przecież nie jesteśmy już razem
J:Wiem
K:Dobra ja kończę cześć
J:Cześć
Odłożyłam telefon na stolik.Spojrzałam przed siebie
-To był Kendall prawda?
-Co was to interesuje
-Co chciał?
-Nie wasza sprawa
Wyszła z pokoju.Nagle uświadomiłam sobie,że zapomniałam telefonu.
Wróciłam się po niego.Zobaczył am,że James grzebie mi w telefonie
-Mogę się dowiedzieć co Wy robicie z moim telefonem?
-My nic
-Czy mam napisane na czole idiotka?
-Nie a niby dlaczego?
-Bo mam wrażenie,że nią jestem
-Czemu tak myślisz?
-Bo dobrze widziałam co robi liście
-No ale nie chciała nam powiedzieć kto dzwonił
-Moja sprawa kto dzwoni.To powinno was mało obchodzić.Ja z nim chodziłam
czy wy?
-Nie zapominaj,że ja z nim też byłam
-Ciebie nie pytałam
Wyszła z pokoju.Poszła nad basen,Ciągle się zastanawiam dlaczego Kendall
ze mną zerwał.Trudno mi jest bez niego.Pojedyncza łza spłynęła po moim
policzku.Otarłam ją rękawem.Nigdy nie byłam taka smutna.Czego teraz
pragnę to tego,aby Kendall mi powiedział,że nadal mnie kocha.Zobaczyłam w
oddali Carlosa.Podszedł do mnie
-Miałeś kiedyś dziewczynę?
-Oj tak
-Ile z nią byłeś
-Półtora roku
-Była wyjątkowa?
-Dlaczego pytasz?
-Bo widzisz ja byłam z Kendallem dwa dni.Zerwał ze mną,nie wiem
dlaczego
-Kochasz go?
-I to jak
-Miałaś o nim zapomnieć
jak?.Pstryknąć palcami i powiedzieć zapomnij o nim?
-Tak
-Nie umiem
James wyjeżdża z misją.Pyta się czy jedziesz z nim?
-Gdzie?
-Tego to ja Ci nie powiem
-A kiedy?
-Za tydzień
-No to jadę
-No to ja idę mu powiedzieć
Carlos odszedł,a ja poszła do pokoju.Weszłam na laptopa.Zaczęła słuchać
sobie muzyki.Między innymi Heffron Drive.W ten wyrwał mnie głos Wery
-Jedziesz?
-Gdzie?
-Na tą misję
-No jadę
-Ja też
-To super
-Nie cieszysz się?
-Cieszę się tylko...
-Tylko co?
-Czy mogę to powiedzieć jednym słowem?
-Mów
-Kendall
-Lucy em... posłuchaj życzę Ci,abyś kiedyś z nim była.Mam nadzieję,że to się
kiedyś stanie
-Myślisz?
-Tak,naradzie nie myśl o nim,tylko o tym,co się stanie na przykład jutro
-Nic się nie stanie
-Nikt nie jest pewny co się zdarzy
-Do tej pory nic się nie zdarzyło.To dlaczego jutro miałoby się stać?
-Zobaczymy jutro
-Dobra ja idę zjeść kolację
Zrobiłam sobie kanapkę.Następnie poszłam spać










Rozdział 7
Kilka dni później.Siedziałam na kanapie gdy ktoś zapukał do drzwi.
Poszła otworzyć.W drzwiach stał kurier.Dostałam  paczkę.Poszłam
do salonu.Zaczęłam rozpakowywać.Dostał am strój.Ucieszyłam się.
Od razu poszła sprzymierzyć.Pasował jak ulał.Założyłam okulary
przeciw słoneczne.Nagle ktoś zapukał do drzwi.Zaczęłam panikować.
Zobaczyłam przez wizjer kto pukał.Był to Kendall.Otworzyłam drzwi
-Co chciałeś?
-Eee...jest Lucy?
-Nie
-A kiedy będzie?
-Nie wiem
-Przekaż jej,że byłem
Zamknęłam drzwi.Ale ekstra,Kendall mnie nie poznał.Postanowiłam
pójść do chłopaków.Zamknęłam drzwi i ruszyłam.Stanęłam przed ich domem.
Zapukałam.Po chwili drzwi otworzył mi Carlos
-Hej mogę wejść?
-Kto ty?
-To ja kręty nie
-Nie poznałem Cię
-James mi przysłał ten strój
-Nam też
-Co się tak patrzysz?
-Odwróć się
Zrobiłam to co powiedział Carlos.Zobaczył am Kendalla.Zezłościłam się.
-Co ty tutaj robisz?
-Przechadzam się tylko
-Idiotką nie jestem
-Czy ja mowie,że nią jesteś?
-Mówiłam Ci,że Lucy nie ma
-Co ty robisz Lu...
-Zamknij się
-Lucy? ty jesteś Lucy
-Nie
-Słyszałem dobrze
-No to źle słyszałeś
Weszłam do chłopaków.Jaki matoł z niego.Usiadłam w salonie
-Dlaczego powiedziałaś,że Ciebie nie ma?
-Bo w tym stroju on mnie nie poznaje,a przez Ciebie wszystko by
się wydało
-Sorki nie wiedziałem
-To teraz lepiej się przyzwyczajaj,bo jak będę tak przebrana to
będziesz mówić do mnie Tiffani,a jak nie będę przebrana to Lucy
-To będę się uczył
-A ino się pomylisz
-Postaram się
-No mam nadzieję
-Chcesz coś do picia?
-Nie dziękuje,pójdę do siebie się przebrać.
-Okej
-To cześć
-Pa
Wyszła i poszłam się przebrać.Następnie udałam się do Wery
-Hej
-Hej i jak tam? masz strój?
-Tak
-To super
-Mogę wejść?
Wera przepuścił a mnie w drzwiach.Usiadłam na fotelu
-Napisałaś Jamesowi,że dostałaś paczkę
-Niby jak? nie mam jego numeru
-To ja mu napisze
-Gdy dostałam tą paczkę to poszłam się przebrać.Następnie
ktoś zapukał do drzwi.Wystraszyłam się,ale poszła otworzyć
No i w drzwiach stał Kendall.Nie rozpoznał mnie
-Lucy co Ci Carlos powiedział?
-Co powiedział?
-Że masz o nim zapomnieć
-Ale to jest trudne.Kocham go
-Po tym świństwie jakie Ci wyrządził?
-Tak po tym świństwie.Jest całym moim światem.Nie chce,
żeby James się na nim mścił
-Lucy co ty mówisz?
-To co słyszysz Wera.Przepraszam,ale nie chce
-Lucy przemyśl to
-Już postanowiłam
Wstałam i wyszła.Co się ze mną dzieje.Jeszcze kilka dni temu chciałam się na nim
zemścić,a teraz?,teraz to ja nie mogę przestać o nim myśleć.Ja chcę się obudzić z
tego koszmaru.Po przebudzeniu chcę zobaczyć Kendalla,który jest normalny,a nie
taki jak teraz.Co to za świat.Poszłam do parku.Zaczęłam słuchać sobie muzyki.
Akurat leciała moja ulubiona,a dokładnie Heffron Drive Art Of Moving On.
Kocham tą piosenkę.Zaczęła sobie ją nucić.Gdy doszłam do refrenu to zobaczyłam
Kendalla.Ucieszyłam się na jego widok,ale tego nie okazywałam.W pewnej chwili
mnie zauważył.Zaczął iść w moją stronę.Serce zaczęło mi bić jak oszalałe.
Kendall usiadł przy mnie.Z chowałam słuchawki do kieszeni.Nastała cisza,którą
Kendall przerwał
-Kto u Ciebie mieszka?
-O kogo Ci chodzi?
-O taką jedną dziewczynę,którą widziałem w twoim domu,gdy byłem po Ciebie
-Aha tą.Znam ją
-A po wiesz mi jak ma na imię?
-A po co Ci ta informacja?
-Chciałem się dowiedzieć,ponieważ zakochałem się w niej,a na dodatek jest bardzo
podobna do Ciebie
-To z tego powodu się w niej zakochałeś?
-Między innymi
-Ma na imię Tiffani
-Śliczne imię
-No śliczne
-Ej co Ci jest?
-Nic.Coś jeszcze chcesz wiedzieć?
-Nie tyle mi wystarczy dzięki.
Kendall cmoknął mnie w polik.Wstał i odszedł,a ja wróciłam  do domu










niedziela, 21 czerwca 2015

Rozdział 6
Zapukałam do drzwi.Otworzył mi Logan.Weszła bez przywitania.
Zobaczyłam Were.Usiadł am obok niej.
-No i co?
-Kendall ze mną zerwał
-No i stało się
-A co najgorsze moja mama dała mu dwa tysiące
-Przykro nam
-Jaka ja byłam głupia
-Lucy stało się,już tego nie cofniesz
-Wiem,ale jak on mógł mi to zrobić
-Zapomnij o nim
-Spróbuję
-No i gitara
-Dzięki
-Czego się nie robi dla przyjaciół
-Mogę was przytulić?
-No pewnie
Przytuliłam chłopaków.Jak dobrze,że ich poznał am.Jestem Werze
za to wdzięczna.Nagle ktoś zapukał do drzwi.Usłyszałam kogoś głos.
Zobaczył am jakiegoś chłopaka.
-Lucy poznaj Jamesa
-Miło mi
-No to w jakiej sprawie mnie tu z ciągneliście?
-Bo widzisz jest taka sprawa.Lucy miała chłopaka,który chciał od niej
dwa tysiące na chorego dziadka.No i jej mama niestety mu dała tą kasę.
-Nie wiesz gdzie on może być?
-Ostatni raz go widziałam przed ich domem
-No to trzeba coś zrobić
-No ale co?
-Trzeba się na nim zemścić
-Jak to zemścić?
-No po prostu
-To kim ty jesteś,że mówisz,że trzeba się zemścić
-Uwaga bo to może być dla was szok(on to mówi do mnie i do Wery).
Jestem agentem
Wyobraźcie sobie teraz moją reakcje.James jest agentem rozumiecie
AGENTEM.
-Jak to jesteś agentem
-No po prostu
-Wow nie spodziewałam się tego
-Ha ha jak każdy,gdy poznaje kim ja jestem
-No to marz jakiś plan?
-Najpierw chcę Ci się o coś zapytać
-No mów
-Może się przejdziemy w tedy ci wszystko o powiem
-Jasne
Wyszliśmy z domu i poszliśmy do parku.Zobaczyłam,że na ławce siedzi
Kendall.Przeraziłam się.
-Co jest?
-Już nic
Nagle podszedł do nas Kendall.Obawiałam się właśnie tego.
-Co już się pocieszyłaś innym facetem?
-To nie jest mój chłopak
-Jak to nie?
-James jest agen...
Nie dokończyłam ponieważ James kopnął mnie lekko w kostkę.
Syknęłam z bólu
-To kim jest ten James?
-Jestem hokeistą
-Świetnie więc życzę wam powodzenia.Ja teraz idę na samolot
-Gdzie lecisz?
-A nie wasza sprawa
-Nasza to znaczy moja.Moja mama Ci dała dwa tysiące.Myślałeś,że
się nie do wiem.Chciał es wsiąść o de mnie kasę,bo powiedziałam ci,że
jestem z bogatej rodziny.Myślałeś,że jestem taka głupia i uwierzę w twoje
bajeczki o chorym dziadku?.Wiedz,że jesteś w błędzie.Od razu wiedziałam,co
masz na myśli.A wiesz kiedy się skapnęłam?.Kiedy powiedziałeś,że chcesz te
pieniądze na swojego dziadka.Powiem Ci,że jeszcze tego pożałujesz
-Lucy chodź
Odwróciłam się i odeszła.Usiedliśmy na ławce
-Co za kretyn z niego
-Z przykrości a muszę stwierdzić,że ja go kocham
-Hm.Coś na to poradzimy.No dobra nie po to Cię tu w ziołem.Jak już wiesz
jestem agentem.I chciałbym się zapytać czy byś nie chciała być w mojej branży
Zaraz zaraz.Coś tu jest nie tak.Czy James właśnie się zapytał czy chcę być agentką?.
Pewnie,że chce nią być
-Ja agentką?
-Dasz rade.Zresztą nie będziesz sama
-Jak to?
-Sama zobacz
Odwróciłam głowę i zobaczyłam Werę,Carlosa i Logana
-Oni są agentami?
-Tak
-No to zgadzam się
-Dobra.Musisz tylko podpisać dokument
-Zrobię wszystko(podpisuje ten dokument)
-Super.Agenci mają swoje pseudonimy.Ja mam Ivo,Wera ma Asuna,Carlos ma
Kevin,a Logan ma Samuel.Teraz ty musisz sobie wy myśleć
-To ja będę agentka Tiffani
-Ekstra.No to co witamy nową agentkę.Za kilka dni przyślę Ci strój agentki i
parę urządzeń
-Okej
-To do zobaczenia
-Cześć
James odszedł.Nie mogę w to uwierzyć jestem agentką.Nareszcie zemszczę się
na Kendall.
-To my też zwijamy się do domu
-Jasne
-Wera mogę u ciebie przenocować?
-No pewnie
-Dzięki
Rozeszliśmy się do domów.Nie mogę się doczekać,aż otrzymam strój
















sobota, 20 czerwca 2015

Rozdział 5
O dziesiątej poszła po Werę.Wyszła przed dom.
-Hej gdzie idziemy?
-Do parku?
-Możemy
Zaczęliśmy iść.W parku dostrzegłam Kendalla.
-O hej
-Hej
-Wera poznaj Kendalla
-Lucy mogę prosić Cię na słówko
-Pewnie
Odeszliśmy kilka kroków.
czy pożyczyła byś mi dwa tysiące
-Słucham?.Na co Ci taka kupa forsy
-Na mojego chorego dziadka
-A co mu dolega?
-Nie wiem coś tam ma
-Kendall nie ściemniaj
-Nie ściemniam
przecież widzę,że coś kręcisz
-Pożyczysz mi tą kasę?
-Nie wiem
to jak się zastanowisz to daj znać
Kendall odszedł.Wróciłam do Wery
-Co on chciał?
-Chciał pożyczyć dwa tysiące
-Na co?
-Na chorego dziadka
-I ty niby mu wierzysz?
-Nie wiem czy ja mu wierze czy nie.Boże,
mam tego dosyć.Najpierw Ty się dziwnie zachowujesz.A
teraz on.Możesz mi powiedzieć co jest grane?
-Nic nie jest grane
-To dlaczego tak zareagowała na wieść,że on ma na imię Kendall?
-Zdziwiłam się trochę
-Czym
-Oj niczym.Chodź lepiej
gdzie?
-Zobaczysz
Wera zaprowadziła mnie pod jakiś dom.Teraz ja się zdziwiłam.
Wera zapukał a do drzwi.W progu stanął jakiś chłopak.
-Hej Wera
-Hej możemy wejść?
-Jasne
Nieznajomy przepuścił nas w drzwiach.Weszliśmy do pomieszczenia.
-Lucy poznaj Carlosa
-Hej miło mi
-Mi również
-A gdzie Logan?
-Tutaj jestem
-Cześć jestem Lucy
-A ja Logan,dla przyjaciół Logi bear
-No to jak się poznaliśmy,to może się czegoś napijecie?
-Herbaty
Usiedliśmy w salonie.Carlos przyniósł napoje
-Mam do was pytanie
-Jakie?
-Czy znacie Kendalla Knighta?
-A ty znowu o nim
-Znowu.Od wczoraj nie mogę przestać myśleć.Czuję,że coś
tu jest nie tak.
-Dlaczego pytasz się czy go znamy?
-Bo Wera jak się dowiedziała,że on ma na imię Kendall to
dziwnie zareagowała.
-Nie powiedziała jej?
-Niby o czym miała mi mówić?
-Lucy posłuchaj mnie.Kiedyś jeszcze jak Ciebie nie znałam
to byłam z Kendallem.Ode mnie,też chciał wsiąść dwa tysiące
na chorą babcię.Nie dałam mu.Zerwał ze mną.Nie chce abyś
przeżywała to co ja
-Ty była z Kendallem?
-Tak
-Jezu w co ja się wpakowałam.Ja go kocham.Przecież on taki nie jest.
-Nie znasz go
-Przepraszam was,ale ja muszę ochłonąć
-Co zamierzasz?
-Nie wiem muszę się przejść
-Możemy twój numer telefonu?
-Wera wam poda
Wzięłam swoje rzeczy i wyszłam.Nagle natknęłam się na Kendalla.
-Kiedy zamierzałeś mi o tym powiedzieć?
-O czym?
-Nie udawaj głupka.Dobrze wiesz o czym mówię
-Nie wiem
-To ja Ci powiem.Do wiedziałam się,że Wera z tobą była.Chciałeś od niej
pożyczyć dwa tysiące na chorą babcię.Gdy Ci nie dała to zerwałeś z nią.
-To było kiedyś
-A teraz?,teraz też jest kiedyś?
-Nie
-Nie dam ci ani grosza
-Nie potrzebuje ich
-A kto Ci dał?
-Nie twoja sprawa.Jeszcze jedno Ci powiem koniec z nami
-Jak to koniec?
-No po prostu koniec z nami
Kendall odszedł.Co za potwór.Jak ja mogłam się w nim zakochać.
Nie daruje mu tego,Wrócił am do domu.Zastał am moją mamę w dobrym
humorze.
-Spotkałaś Kendalla?
-Tak,a co?
-Nie powiedział Ci?
-O czym miał mi mówić?
-Pożyczyłam mu dwa tysiące na chorego dziadka
-Coś ty zrobiła
-Co niby?
-On chciał je dla siebie.Werze też tak powiedział tylko,że te pieniądze
miały być na chorą babcię.
-Nie wierzę w to
-To uwierz,wiem co słyszał am
-On taki nie jest
-Też tak myślałam
-Ostatni raz mówię nie wierzę
-To nie musisz.Idę do Wery na noc.
Wyszła trzaskając drzwiami.Super zakochuje się w nie właściwych
chłopakach.Poszła do chłopaków.Mam nadzieję,że zastane tam Werę








piątek, 19 czerwca 2015

Rozdział 4
Wstałam o godzinie szóstej.Nie mogłam zasnąć.Zaczęłam myśleć o
w wczoraj.Na pewno to był sen.Weszła na laptopa.Nic się nie działo
O godzinie jedenastej wyszła przed dom.Zobaczył am Kendalla.
Jednak to nie był sen
-Witam panią
-Hejka
-Jak się spało ?
-Dobrze ,a tobie?
-Nie za dobrze
-Dlaczego?
-Bo mi jedna dziewczyna zawróciła w głowie
-Spotkałeś się jeszcze z kimś wczoraj?
-Nie to ty mi zawirowałaś w głowie
-Że co?
-Od wczoraj nie mogę o Tobie zapomnieć
-Kendall co ty mówisz
-Mogę to powiedzieć po angielsku?
-No mów
-*Crazy for you
Że co? Kendall za mną szaleje.Nie możliwe.Znamy się dopiero jeden dzień.
Chociaż on mi się już podoba dosyć długo.Nie spodziewałam się takiego
obrotu sprawy.
-Kendall mówisz poważnie?
-*Will you my girl friend?
-Tak
Rzuciłam się Kendallowi na szyję.Pocałowaliśmy się.To był wspaniały
moment.
-No to co moja dziewczyno idziemy na spacer?
.Tak
Chwyciliśmy się za ręce i poszliśmy do parku.W parku Kendall
mnie do siebie przytulił.Jezu jak dobrze,że go mam.
-Kendall?
-Słucham
-Czy miałeś już kiedyś dziewczynę?
-Tak miałem,ale zerwałem z nią
-Przykro mi
-Bez przesady
Uśmiechnęłam się.Nie wiem dlaczego,ale czuję motylki w brzuchu.
Co to za dzień.Kendall mi się zapytał czy chcę być jego dziewczyną.
Naradzie muszę się uspokoić.Opanuj się Lucy
-Kochanie co tak rozmyślasz?
-Nie rozmyślań
-To co robisz?
-Układam sobie w głowie tok zdarzeń
-Co robisz?
analizuje zdarzenia,które mnie spotkały
-Aha
-A co się tak pytasz?
-Chciałem się dowiedzieć co robi moja myszka
-Aha
-A czy masz na coś ochotę?
-O co ci chodzi?
-Bo ja mam ochotę na Ciebie
-Kendall oszalałeś?.Nie jestem taka.Mnie się nie da tak łatwo
zaciągnąć do łóżka.Powinna już iść
Cmoknęłam go w policzek.Boże co on sobie myśli.Nie pójdę z nim
do łóżka.Znam go dopiero jeden dzień.Wróciłam do domu.Od
razu poszła do swojego pokoju.Weszła na facebooka.Zobaczył am,że
Wera jest aktywną
J:Nie przeszkadza?
W:Nie,a co?
J:Bo widzisz mam chłopaka
W:O! i ja nic o tym nie wiem?
J:Bo mam go od dzisiaj
W:?
J:Wczoraj była koleżanka mojej mamy i przyprowadziła swojego syna.
I dzisiaj jak się spotkaliśmy to mi się zapytał o chodzenie
W:Spotkamy się?
J:Tak za 5 minut u mnie
W:No to do zaraz
Wyłączyłam .Po chwili usłyszałam Werę .Ze szłam na dół.Przywitaliśmy się.
Poszliśmy Na górę.
-To teraz możesz powiedzieć jaśniej
-No dzisiaj o jedenastej mieliśmy się spotkać.Wyszła przed dom i go
ujrzałam.No i zapytał mi się,czy chce być jego dziewczyną.
-A mogę się dowiedzieć jak ma na imię?
-Kendall
-Kendall?
-Tak,a co?
nic,nic
-Znasz go?
nie.I co po za tym?
-Chciał zaciągnąć mnie do łóżka
-Co?
-No po prostu powiedział mi,że ma na mnie ochotę
-Co za gnojek gdzie on mieszka?
-Powiedziałam mu,że ja nie jestem taka
-To dobrze
-Chcesz coś do picia?
-Nie ja już .Spotkamy się jutro?
-Pewnie,a o której?
-O dziesiątej
-Super to do jutra
Wera wyszła,a ja położyłam się na łóżku.Dziwne,dlaczego Wera
tak dziwnie zareagowała.Może ona go zna tylko nie chce mi powiedzieć.
Z tych rozmyślań wyrwał mnie dźwięk mojego telefonu.Był to Kendall
K:Hej co robisz?
J:Nic
K:Przepraszam Cię za tamto
J:Olej.Mam do ciebie pytanie znasz Weronikę Black?
K:...
J:Kendall?
K:Nie znam jej.Słuchaj Lucy ja kon że spotkamy się jutro cześć
Czy ktoś mi może powiedzieć o co chodzi?.Najpierw Wera, a teraz Kendall.
No o co tutaj chodzi.A może to Wera była dziewczyną Kendalla.
Zeszłam na dół zjeść .Starał am się nie okazywać uczuć jakie mnie
ogarniały.Niestety moja mama to zobaczyła
-Lucy co się dzieje?
-Nic,a co ma się dziać
-Przecież widzę,że coś się dzieje.Jesteś jakaś inna niż zwykle
-Nie prawda wszystko jest olej
Włożyłam talerz do zlewu i poszłam spać.
*Crazy for you-szaleję za tobą
*Will you my girl friend-czy zostaniesz moją dziewczyną





           Rozdział 3
Od samego rana moja mama szykowała jedzenie na wieczór.Dla mnie to
była strata czasu.Wolałam sobie posiedzieć w pokoju i posłuchać muzyki.
Po południu poszłam się uszykować.Zrobiłam sobie lekki makijaż,nie to
co moja mama make up na twarzy.Matko nie przychodzi ktoś sławny
tylko przyjaciółka.O godzinie czwartej ktoś zadzwonił do drzwi.Usłyszałam
dźwięk od kluczanego zamka.Byłam zmuszona zejść na dół.Gdy z chodziłam
to doznałam wielkiego szoku.Tym nudziarzem okazał się ten chłopak.O matko
chyba zaraz zwariuję.Był ubrany w garnitur.Włosy opadały mu na czoło



No po prostu ideał.
-Kochanie poznaj syna mojej przyjaciółki
część Kendall jestem
-Miło mi Lucy
Teraz wiem jak ma na imię.Śliczne imię.Kendall wręczył mi różyczkę.
Czym prędzej włożyłam do wazony.
-Może pójdziecie do pokoju?
-Z przyjemnością
Zaraz będę sama z Kendallem.Nie wiedziałam jak mam się zachować.
Przepuściłam go w drzwiach,aby wszedł do mojego królestwa
-Śliczny masz pokój
-Dziękuje
-Opowiesz mi coś o sobie?
-Z chęcią
-No to słuch am
jak już wiesz mam na imię Lucy.Mam piętnaście lat.Kocham śpiewać.Pochodzę z
bogatej rodziny.Moi rodzice chcą żebym w przyszłości została architektem.Ja
niestety mam inne plany na przyszłość niż być jakimś durnym architektem.
No to chyba tyle,teraz czekam na twoją opowieść
-Ja mam na imię Kendall.Mam szesnaście lat.Lubię grać w hokeja jak i śpiewać.
Moja mama pracuje jako nauczycielka muzyki,a tata?.Taty prawie nie znam.
Zostawił moją mamę jak miałem dwa latka.W przyszłości chce zostać piosenkarzem.
W Kansas mieszkam od dziesięciu lat.Wychowałem się w Minnesocie
co się stało,że tu zamieszkałeś?
podobno mój tato był alkoholikiem.Moja mama chciała od niego uciec.I przyjechała
tutaj
-Przepraszam jeśli tym pytaniem cię uraziłam
nic nie szkodzi.A twój tato gdzie jest?
-Przyjedzie za miesiąc,ponieważ pracuje w Wielkiej Brytanii,jako lekarz.
-Fajnie mi się z Tobą rozmawia
-Mi z tobą również
czy mogę cię przytulić?
jasne
Kendall mnie przytulił.Pierwszy raz poczułam się tak wyjątkowo.To był wspaniały
moment.Chciała bym,aby trwał wiecznie.W ten do pokoju weszła moja mama.
-Widzę,że się zaprzyjaźniliście?
tak
-Lucy muszę cię zasmucić,ale Kendall musi już iść
-Muszę?
-Twoja mama kazała mi po ciebie przyjść
-Lucy czy dasz mi swój numer telefonu?
-Pewnie
Napisał am na kartce ciąg cyfr.Pożegnałam się z Kendallem.To był cudowny
wieczór.O godzinie dziesiątej gdy kładłam się spać dostał am esemesa.Wiadomość
była od Kendalla.Zaczęłam z nim pisać.
K:Hej co robisz?
J:Kładę się spać,a co?
K:Tak się pytam.Spotkamy się jutro?
J:A o której godzinie?
K:No nie wiem,może o jedenastej?
J:Mi pasuje
K:Wiesz tak sobie myślę
J:A o czym sobie myślisz?
K:Dlaczego w wcześniej ciebie nie poznałem?
J:Bo widzisz bałam się do ciebie zagadać
K:Dlaczego?
J:Bo myślałam ,że mnie olejesz
K:Żartujesz sobie jesteś super



                                Rozdział 2
Tak jak już mówiłam mieszkam w Kansas.Jest to piękne miasto.
Jest wiele cudownych miejsc,które warto zwiedzić.Mieszkam w willi.
Mam własny pokój Nie mam zbyt wielu przyjaciół.Mam tylko tych
prawdziwych.To właśnie oni dodają mi sił.Kocham ich za to,jest
coś jeszcze czego wam nie powiedziałam ,na moim osiedlu
mieszka chłopak ,który mi się strasznie podoba.Nie wiem jak ma
na imię.Nigdy do niego nie zagadałam.Nie wiem czemu.Boje się,że
mnie oleje,może jak pokaże wam jego zdjęcie to sami ocenicie czy
mam do niego zagadać



To jest właśnie obiekt moich westchnień.Mieszka na przeciwko mnie.
Ile bym dała,żeby móc go przytulić.Wiem,że to i tak nie nastąpi.
Mogę sobie tylko po marzyć.Jutro przychodzi koleżanka mojej mamy
wraz ze swoim synem.Na pewno to jakiś nudziarz.Nie na widzę takich
osób.No nic poczekamy do jutra i zobaczymy kim jest ten nieznajomy chłopak
                                         Rozdział 1
Mam na imię Lucy.Mieszkam w Kansas.Pochodzę z bardzo bogatej rodziny.
Mam piętnaście lat.Nie mam rodzeństwa.Lubię śpiewać.Moi rodzice chcą,żebym
w przyszłości została architektem.Nie zamierzam nim być.Niech w końcu zrozumiał,
że ja mam inne plany na przyszłość.No dobra coś nie coś wiecie o mnie,a teraz
czas na moją opowieść
Cześć wam stworzyłam ten blog ze względu na to ponieważ piszę książkę i chce się z wami podzielić tym co pisze.Mam nadzieje,że się Wam spodoba.No nic koniec gadania.Zaczynamy