wtorek, 28 lipca 2015

Udawane zakochanie

Siedziałam sobie przed telewizorem i oglądałam bardzo nudną komedię.Już zasypiałam,gdy ktoś zapukał do drzwi.Przetarłam oczy i poszłam zobaczyć kto taki mądry dobija się do mnie.Zobaczyłam przez wizjer.No tak moja mamusia z tym swoim chłopakiem.Nie chciałam z Nimi nadać,ale z grzeczności otworzyłam
-Czego chcecie?-Zapytałam się patrząc mojej mamie w oczy
-Sendi przyszliśmy Ciebie odwiedzić-Moja mama chciała przejść,lecz ja jej zagrodziłam drogę-Co ty wyprawiasz?
-Najpierw to powinnaś do mnie zadzwonić i zapytać się czy mam jakieś plany,ale ty tego nie zrobiłaś więc...-Zacięłam się po czym kontynuowałam-Nie wpuszczę Was
-A to niby dlaczego?
-Bo ja już jestem z kimś umówiona-Skłamałam,ale to nic.Chcę jej się po prostu pozbyć w trybie natychmiastowym.
-A z kim?-Moja mama nie dawała za wygraną
-Nie twoja sprawa.Ile ja mam w końcu lat do cholery?.Pięć?.Czy szesnaście?.Daj mi w końcu żyć kobieto,a nie ciągle mnie na chodzisz.Wczoraj też byłaś i było to samo.
-Marcelo chodź daj tej Sendi spokój
-Wiesz co Mark masz rację chodźmy stąd
-Adios-Pomachałam za Nimi.Boże gdzie ja się wychowałam.Matko święta.Powróciłam do oglądania tej komedii.Odechciało mi się spać,wszystkiego mi się odechciało.Jedna osoba może poprawić mi humor.Jak na moje życzenie mój telefon zaczął pikać.Odblokowałam ekran.Na wyświetlaczu widniało imię osoby,która zawsze doprowadza mnie do łez,nawet kiedy mam doła,a tą osobą jest Kendall Schmidt.Najprzystojniejszy chłopak świata.Znamy się od małego.Traktuje go jak brata,ale od dłuższego czasu nie mogę o Nim przestać myśleć.Zakochałam się w Nim,ale on nie czuje tego samego do mnie.Jest mi z tego powodu strasznie smutno,ale to nic ważne,że go mam i tyle.Weszłam w wiadomość jaką mi przysłał
K:Kendall
J:Ja
K:Co robisz misiaczku?-Czasami mówimy do siebie takie słowa,czuję się w tedy jak bym urodziła się na nowo.
J:Nudzę się,a ty?
K:Myślę o kimś-Zasmuciłam się.Czyżby Schmidt miał kogoś na oku?
J:A powiesz mi o kim?
K:O pewnej dziewczyna,która nawet nie zwraca na mnie uwagi:-( -No nie ta dziewczyna musi być naprawdę dziwna,że nie interesuje się takim przystojniakiem jakim jest Kendall
J:Wpadniesz do mnie pogadamy?
K:Już się robi
Już po chwili usłyszałam pukanie do drzwi.Zdziwiłam się trochę.Z telefonem w ręku poszłam zobaczyć kto to.W progu stał Kendall.Wpuściłam go do środka.Poszłam do kuchni nalać Nam soku.Po chwili siedziałam już obok Kendalla
-Ale szybko przyszedłeś-Powiedziałam biorąc łuk soku mali nowego
-Przechodziłem tutaj nie daleko-Kendall spojrzał się w okno
-To opowiesz mi coś więcej,o tej nieznajomej?
-No jest piękna,wrażliwa,słodka.Kocham kiedy się rumieni.Jednym słowem Kocham ją za całość
-A jak ma na imię?
-Monika-Dostrzegłam w jego oczach iskierki.Czyżby Kendall kłamał?
-Kendall nie kłamiesz mnie?
-Ja miałbym Ciebie okłamać? Sendi pomyśł-Zaczął delikatnie gładzić mój policzek.Wtuliłam się w jego rękę
-No w sumie tak,ale to mi wygląda podejrzanie-Pokazałam na Niego palcem
naprawdę ona ma na imię Monika
-A przedstawisz mi ją?-Zapytałam spoglądając na Niego z pod przymrużonych powiek
-Nawet teraz mogę do niej napisać-Po tym co usłyszałam zwątpiłam.Postanowiłam sprawdzić
-No to napisz-Kendall zaczął pisać coś w telefonie
-Otwórz drzwi-Zrobiłam to co powiedział Kendall.W progu stała bardzo ładna blondynka.Na moje oko miała z osiemnaście lat.Wpuściłam ją do środka
-Sendi to jest właśnie ta dziewczyna
-Monika jestem-Podałam jej rękę
-Miło mi Sendi
-Możemy pogadać-Monika stanęła na przeciwko mnie
-Jasne mów
-Ale chciałam w cztery oczy
-To chodź do góry-Spojrzałam się na Kendalla-A ty tu zaczekaj
-Weszliśmy na górę.Zamknęłam drzwi.Nie wiem co ona o de mnie chce,ale mam nadzieję,że to coś konkretnego
-Nie wiem co ten chłopak Ci nagadał,ale ja z nim nie jestem,po drugie nie znamy się,a po trzecie masz szczęście,że poznałaś tego chłopaka
-Nie rozumiem,chcesz mi powiedzieć,że on udawał to,że jest w tobie zakochany?-Zaczęłam krążyć po pokoju
-Tak,on to zrobił specjalnie dla Ciebie
-Jak to?-Zapytałam się stając w miejscu
-On Ciebie kocha mówił mi to-W tejże chwili do pokoju wpadł Kendall.Spojrzałam się na Niego
-Sendi to nie tak
-Podsłuchiwałeś?-Podeszłam do Niego
-To ja Was zostawię.Miło było poznać-Monika wyszła
-To nie tak jak myślisz-Uciszyłam Kendalla.Spojrzał na mnie zdezorientowany
-Ja już wszystko wiem
Pocałowałam go w usta.Kendall o dziwo odwzajemnił pocałunek.Niestety musieliśmy się od siebie oderwać.Oparłam czoło o jego
-Czyli nie jesteś na mnie zła?
-Za co,za to,że zrobiłeś to specjalnie dla mnie?.
-Kochana jesteś
-Ponownie się pocałowaliśmy.Kendall udawał przede mną,że jest zakochany w innej.Na szczęście to się wyjaśniło i teraz cieszę się,że jestem z tak cudownym chłopakiem jak Kendall<3<3<3

Party

Hej,hej do dam imagina.Mam nadzieję,że się Wam spodoba:-) .No to co zaczynamy,a i miłego dzionka:-*

Jankowo

Witajcie,tak jak już nie dawno wspominałam jutro wyjeżdżam do Jankowa.Nie będzie mnie tydzień,ale nie martwcie się z tego powodu do wiedziałam się,że moja mama ma w telefonie bez przewodowy internet dlatego też rozdziały będę dodawała z telefonu.Tylko,że będę je wstawiała wieczorami ponieważ będę na plaży,chyba,że by była brzydka pogoda no to wcześniej.Pociąg jutro mam o godzinie 11.40,a klucze do odbioru o 14.Więc jakoś tak jutro do dam rozdział,albo imagin.To by było na razie na tyle.

Rozdział 28
-Co za gnojek jak on mógł mnie uderzyć
-No dokładnie
-Jak go dorwę to mu nogi z tyłka powyrywam
-Aż tak?
-Co on sobie myśli?,że jest pępkiem świata?
-No on groził Kendallowi
-Wiem mówiłaś już
-A dlaczego ty go tak bronisz?
-Logan ja z nim byłam tak?.Nie można od tak o kimś zapomnieć.To boli jak nowy tatuaż
-Wyrzucił Cię z domu
-No witam państwa obgadujecie mnie?
-Kendall skąd ty się tu wziąłeś?
-Drzwi były otwarte więc postanowiłem zobaczyć co u mojej przyjaciółki
-Kto nie zamknął drzwi?
-Ja nie zamknęłam
-Super dzięki Ci Angela
-O co Ci chodzi Logan?
-A już o nic możecie wyjść
-Nawet twoja dziewczyna
-Nawet moja dziewczyna.Wyjdźcie
Wzięłam swój pamiętnik i wyszłam.Nie wiem dlaczego,ale ucieszyłam się na widok Kenda.Pożegnałam się z Angelą.Weszłam do pokoju.Od razu poszłam napisać notkę
VpisXIV
Przepraszam,że tyle nie pisałam,ale nie mogłam.Miałam wiele spraw na głowie.Dzisiaj miałam misję.Ktoś zabił Travisa Smitha.Strasznie się bałam,ale był przy mnie Logan.Ciągle są jakieś kłopoty.Nie na widzę tego.Oj muszę kończyć bo ktoś puka do drzwi
No kogo znowu niesie?.Otworzyłam drzwi.W progu stał Kendall z bukietem kwiatów
-Proszę przyjąć ten piękny bukiet kwiatów od tajemniczego wielbiciela
-Debilu i tak wiem,że to ty
-A skąd pani wie,że to pan Kendall?
-Wszędzie bym Cię poznała
-Mogę wejść?
-Wejdź
Odebrałam od Kendalla bukiet.Poszłam go włożyć do wazony.Następnie udałam się do salonu.Kendall stał oparty o parapet okna.Z cicha podeszłam do niego.Położyłam rękę na jego ramieniu.Kendall ani wzdrygnął.
-Kendall wiem ostatnio między nami dużo się działo
-Co Ci mówiłem o tych chorych kłótniach?
Spuściłam głowę.Zaczęłam bawić się palcami
-Że przy kłótniach nieszczęśliwi jesteśmy oboje(w razie czego to jest rozdział 21)
-No właśnie oboje siebie ranimy.Tak jest zawsze.Musi się to skończyć bo inaczej odejdę
-Gdzie?
-Tam gdzie będzie mi dobrze
-Czyli?
Kendall spojrzał w górę.On chyba zwariował.Nie pozwolę mu na to
-Ty chyba nie mówisz poważnie?
-Jeżeli to się nie skończy to naprawdę odejdę.Po mnie zostanie Ci tylko to
Kendall podarował mi pudełeczko.Otworzyłam je.W środku znajdował się naszyjnik.Chwyciłam go w palce.Naszyjnik był w kształcie serca,a w środku były wyryte słowa,które utkwiły mi w pamięci
-Na zawsze twój Kendall
Łzy stanęły mi w oczach.Teraz tak naprawdę wiem kogo kocham.Nie wiem co mam zrobić
-Założysz mi?
-Pewnie
Odwróciłam się plecami do Kendalla.Po chwili gdy poczułam na sobie oddech Kendalla przeszły mnie miły dreszcz.Odwróciłam się w stronę Kendalla.Jego oczy zwrócone były ku mnie
-Na zawsze?
-Na zawsze
-Nie pozwolę Ci odejść nigdy
-A ja tobie
Przytuliłam go bardzo mocno.Nie wiem co by było gdybym go straciła.Spojrzałam w jego oczy.Były zalane łzami
-Co jest?
-Teraz zrozumiałem jak bardzo Cię kocham,ale to i tak już za późno
-Na nic nigdy nie jest za późno
-Ale ty masz chłopaka
-To nie znaczy,że nie mogę z tobą rozmawiać,ani nic
-To co mogę u Ciebie zostać na noc?
-Zostań
Ponownie się w niego wtuliłam.Postanowiłam pójść do Logana
-Kendall idziesz ze mną do Logana?
-Pójdę
Wyszliśmy z pokoju.Po chwili byliśmy przed pokojem Logana.Zapukałam.Drzwi otworzyła mi Monika?
-Monika co ty tu robisz?
-Chciałam się Ciebie o to samo spytać.Ja przyjechałam się pogodzić z Loganem
-Aha
-I dla twojej świadomości znowu jesteśmy razem
-Słucham?
-Wyjaśniliśmy sobie wszystko i znowu jesteśmy razem.Skórki,że dowiadujesz się tego ode mnie,a nie od niego
-Jest w pokoju Logan?
-Nie,ale zaraz powinien.....O właśnie idzie
Odwróciłam głowę.W moją stronę szedł Logan.Chwyciłam Kendalla za rękę.Ominęliśmy Logana.Weszłam do pokoju,ale swojego
-No pięknie znowu jesteś sama,a na dodatek Logan Ci tego nie powiedział tylko Monika.Co za Idiota
-No co za tchórz.Boże jaka ja byłam głupia
-Po prostu nie widziałaś w kim się zakochujesz
-I to jest najgorsze.Po raz kolejny mam złamane serce
-Nie martw się.Będę przy tobie choćby nie wiem co
-Dziękuję Ci tak naprawdę to tylko na tobie mogę polegać
-No pewnie
W ten ktoś zapukał do domu
-Pójdę otworzyć
Kendall mnie ominął.Po chwili usłyszałam trzask
-Ej stary co ty wyprawiasz?
-Jest Lucy
Poznałam ten głos.Był to Logan.Wzdrygnęłam się.Nie pewnie podeszłam do Kendalla
-Czego chcesz?
-Przyszedłem Ci powiedzieć,że tylko Ciebie kocham
-Nie rób sobie ze mnie jaj.Dobrze wiem,że jesteś z Moniką
-Nie jestem z nią.Kocham tylko Ciebie
-Logan ty jesteś pijany
-Nie jestem pijany.Wypiłem tylko kilka piw
-Logan wali od Ciebie na kilometr
-Lucy ma rację w takim stanie nie powinieneś tutaj przychodzić
-Zamknij się gnoju
-Logan do jasnej anielski co cię opętało?.Nie potrafisz zrozumieć,że pogodziłam się z Kendallem?.A i jeszcze jedno.Monika powiedziała mi,że jesteście razem.Gratuluję,a teraz wyjdź
-Ale Lucy...
-Wyjazd mi stąd
Logan wyszedł.Czym prędzej wtuliłam się w Kenda.Odsunęłam się od niego.
Spojrzałam w jego śliczne oczka.Pocałowaliśmy się.Wplotłam palce w jego włosy.Kendall cicho mruknął.Zachichotałam .Kendall obrócił mną wokół własnej osi.Oparłam głowę o ramię Kendalla.Zaczął delikatnie gładzić moje włosy.Delektowałam się jego dotykiem.Kendall odsunął się ode mnie.Spojrzałam na niego.
-Kendall mówiłam Ci,że na nic nie jest za późno
Znowu pocałowałam się z Kendallem
-Wrócisz do mnie Lucy?
-Wrócę
Kendall mnie do siebie przytulił.Wtuliłam się w niego
-Kendall obiecaj mi coś
-Dla Ciebie wszystko
-Nie kłóćmy się nigdy więcej i zero zazdrości
-Obiecuję
-Na pewno?
-Na pewno
-Dobra to ja idę do Wery zaraz wrócę
-A mogę iść z tobą?
-A chodź
Chwyciliśmy się za ręce.Udaliśmy się pod pokój chłopaków i Wery.Zapukałam.Po chwili drzwi otworzyła mi Wera
-Cześć możemy wejść?
-Tak
Weszliśmy do pokoju.Od razu ujrzałam Logana i Monikę.Ścisnęłam mocniej rękę Kendalla.Usiadłam na kanapie.Wtuliłam się w Kenda.Wszyscy się na nas spojrzeli
-Lucy,a ty nie z Loganem?
-On przecież ma Monikę
-Ale jesteście taką ładną parą
-Chciałeś powiedzieć byliśmy ładną parą
-Logan powiedz,że jesteście nadal razem
-Słyszysz przecież,że nie jesteśmy już ze sobą
-Szkoda
-A no szkoda
-Lucy możemy porozmawiać?
-Jasne
Udaliśmy się do pokoju Wery.Usiadłam na jej kanapie
-Powiedz mi czy byś chciała,aby Kendall był agentem?
-No pewnie,a dlaczego pytasz?
-A nic,nic
Wydało mi się to dziwne(w tym samym czasie chłopach)
-Kendall jak już wiesz Lucy jest agentką i mam takie pytanie czy nie zechciałbyś zostać agentem?
-Ja?,ale ja nie potrafię
-Zrób to dla Lucy
-Dla niej zrobię wszystko.Zgadzam się
-Ej no James dlaczego wziąłeś tego pajaca do naszej grupy?
-Po pierwsze nie jestem pajacem,a po drugie zrobiłem to dla Lucy
-Kendall musisz mieć pseudonim
-To ja wybieram Francis
-Oryginalnie.Okej tu masz strój i parę urządzeń.Chodzimy na misję.Podczas takich akcji używamy swoich pseudonimów.W żadnym wypadku nie możesz reagować na swoje prawdziwe imię.Jeśli to zrobisz to jesteś martwy.Mogą Cię rozpoznać,a potem zabić
-A możecie mi powiedzieć swoje pseudonimy?
-Lucy ma Tiffani,Carlos ma Kevin.Logan ma Samuel,Wera ma Asuna,Monika ma Angela,a ja mam Ivo
-Dzięki za pamiętam
-Mam nadzieję
(Powracając do Lucy i Wery)
-Idziemy do nich?
-Tak
Wyszłam z pokoju i poszłam do Kendalla.Usiadłam obok niego
-Twój chłopak ma Ci coś bardzo ważnego do zakomunikowania
-Co takiego?
-Od dzisiaj jestem agentem
Słucham?.Czy ja dobrze usłyszałam?.Kendall jest agentem.Moje marzenie właśnie się spełniło.Boże jaka ja jestem szczęśliwa.Rzuciłam mu się na szyję.Kendall objął mnie w pasie
-Dziękuję Wam za taką niespodziankę.Poprawiliście mi humor
-Zrobiłem to ze względu na Ciebie Lucy
Pocałowałam go w usta.Były takie ciepłe
-A powiesz mi jaki masz pseudonim?
-Francis
-Słodkie
-Ale nie tak bardzo jak twoje
Zachichotałam.Splotłam nasz palce.To było coś nieprawdopodobnego
-Wracamy do siebie?
-Tak
Pożegnałam się z moimi przyjaciółmi.Wróciliśmy do pokoju

poniedziałek, 27 lipca 2015

Wakacje

Ale tu gorąco pomyślałam sobie.Jestem na wakacjach z moimi przyjaciółmi.Nie wiem gdzie oni teraz są,ale wiem jedno,że nigdy nie zapomnę tych wakacji.To był mój najlepszy wypad jaki kiedykolwiek mogłam doznać.Moi rodzice nigdy by mi nie pozwolili wyjechać gdzieś sama no,ale nareszcie mi się udało wyjechać na Figi.Leże na gorącej plaży.Wokoło mnie pełno kocy na,których leżą ludzie.W wodzie pluskają się maluchy.No po prostu żyć nie umierać.Mam na imię Ashley Stuart. Za miesiąc kończę siedemnaście lat.Mieszkam w Kansas City.Nie mam chłopaka,no właśnie nie mam.Kiedyś,ale to kiedyś miałam przyjaciela.Byłam w nim na zabój zakochana,ale on nie czuł tego samego do mnie.No nic i ta nasza przyjaźń ciągnęła się latami,aż pewnego dnia Kendall-czyli mój przyjaciel-przyszedł do mnie do domu i oznajmił,że musimy zakończyć naszą przyjaźń ponieważ on jedzie w trasie i go nie będzie półtora roku.Po tym zdarzeniu cały czas płakałam nie mogłam dojść do siebie,nawet teraz łza kręci mi się w oku.No,ale cóż życie toczy się dalej prawda.Nagle poczułam,że dostałam czymś w głowę.Podniosłam się i co zobaczyłam?.Moją miłość,mojego przyjaciela,który był zawsze przy mnie kiedy miałam kłopoty.Boże wyglądał olśniewająco.Nic się nie zmienił.No może po za włosami i zarostem,ale to nie zmienia faktu,że przestał być najcudowniejszy.Podałam mu tą piłkę.Kendall chyba mnie nie poznał ponieważ jego oczy były zwrócone gdzieś indziej.Posmutniałam trochę,ale to nic.W pewnej chwili Kendall na mnie spojrzał.Moje policzki zapiekły,w brzuchu pojawiło się stado motyli.Czy on musi tak na mnie działać.Ukucnął przy mnie
-Przepraszam,że Cię uderzyłem,ale sama wiesz jak to jest grać z bandą debili-Zaśmiał się po czym dodał-Jestem Kendall,a ty?
-Eliza-Tak wiem skłamałam,ale co innego mogłam zrobić?.Jestem tchórzem i koniec.Boję się własnego przyjaciela.
-Przypominasz mi moją przyjaciółkę
-Bo to ja Kendall-Pomyślałam,ale tego nie wypowiedziałam-To nie możliwe,widzę Cię pierwszy raz
-Dasz się zaprosić na kawę.To będą takie przeprosiny za to uderzenie-Kendall się uśmiechnął
-Pewnie tylko kiedy i gdzie?-Zapytałam wyciągając komurkę-Dasz mi swój numer?
-Spotkamy się przy wejściu na plażę o godzinie ósmej-Wypowiadał te słowa wpisując cyfry do mojego telefonu
-Okej-Uśmiechnęłam się do niego promiennie
-No to do zobaczenia
-Cześć-Pokiwałam mu-Mam nadzieję,że skapniesz się kim tak na prawdę jestem
Tego już Kendall nie usłyszał ponieważ pobiegł do swoich przyjaciół.Obróciłam się na plecy.Westchnęłam głęboko.Boże co ja najlepszego wyprawiam.Najpierw okłamałam go,że jestem jakąś tam Eliza,a teraz w dodatku umówiłam się z nim na kawę.Nie wiem,ale będę musiała udawać,a jak nie to powiem mu cała prawdę.Spojrzałam na wyświetlacz.Dochodziła szósta.O kurwa trzeba wstać i iść do domu się uszykować.
Pozbierałam swoje rzeczy i wolnym krokiem ruszyłam do domu.Od razu trzy weszłam pobiegłam do pokoju.Wyciągnęłam z szafy potrzebne ubrania.Udałam się do łazienki w celu zrobienia sobie kąpieli.Po godzinie byłam gotowa.Poprawiłam jeszcze swoje włosy i wyszłam.Gdy dochodziłam zauważyłam,że Kendall już jest.Ubrany był w biały T-Shirt czarne rurki i vansy.Na ten widok nogi po demona się ugięły.Podeszłam do Niego
-Hej-Kendall posłał w moją stronę najpiękniejszy uśmiech pod słońcem
-Witaj-Spuściłam wzrok.Kendall podniósł mi lekko pod brudek
-Idziemy na tą kawę?
-No idziemy-Zaczęłam iść.Kendall dobiegł do mnie po chwili.
-Ty naprawdę przypominasz mi moją przyjaciółkę-Kendall zatrzymał się patrząc w moje oczy
-Ale to nie możliwe-Po raz kolejny tego dnia skłamałam-Może odpowiesz mi coś o niej?
-O Ashley mogę mówić całymi godzinami-Boże przez tyle lat co się nie widzieliśmy dalej pamięta jak mam na imię
-No to słucham-Doszliśmy do kawiarenki.Zamówiliśmy kawę.
-Kiedyś miałem przyjaciółkę,która miała na imię Ashley.Była bardzo urocza.Zakochałem się w niej,ale ona nie czuła tego samego.No i przyszedł czas w życiu,że musiałem z tą przyjaźnią skończyć-Kendall przerwał ponieważ kelner przyniósł nam kawę,znowu zaczął opowiadać-Jechałem w trasę.Nie było mnie półtora roku.Od tamtej pory nie miałem z nią kontaktu.Bardzo chcę ją od naleźć i powiedzieć,że bardzo żałuje i chcę jej oznajmić co tak na prawdę czuję
Spuściłam głowę.Łzy zaczęły spływać mi po policzkach.Kendall mnie do siebie przytulił.Postanowiłam powiedzieć mu całą prawdę
-To masz szansę to naprawić-Mówiłam po przez łzy
-Jak to?-Kendall zapytał się podnosząc brwi do góry
-Bo Ashley siedzi tu przy tobie.W tedy na plaży okłamałam Cię z tym,że mam na imię Eliza.Jestem Ashley.Przepraszam,że Cię okłamałam,ale nie mogłam zrobić tego inaczej.Kocham Cię Kendall i nic tego nie zmieni.
-Ashley ja nie wiem co powiedzieć to na prawdę ty?-Spojrzałam w te jego zielone oczy.Były takie śliczne.Znowu łzy stanęły mi w oczach
-Kendall powiedz tylko,że mnie kochasz błagam-Wybuchłam nie pohamowanym szlochem-Kendall mnie do siebie przyciągnął
-Ashley ja Ciebie nie kocham-Spuściłam głowę-Ja za tobą szaleje.Nie wyobrażam sobie życia bez Ciebie.W tedy popełniłem największy błąd swojego życia,ale dzisiaj Ciebie spotkałem i mam pytanie zostaniesz moją dziewczyną?
-Tak-Rzuciłam mu się na szyję.Kendall złożył na moich ustach delikatny pocałunek.Od tamtej pory Kendall traktuje mnie jak księżniczkę.Cieszę się z tego,że w te wakacje mogłam naprawić to co kiedyś się zniszczyło

niedziela, 26 lipca 2015

Kendi

Nowa dostawa zdjęć Naszego jakże kochanego Kendalla.Mam nadzieję,że te fotki się Wam spodobają,a i jeszcze jedno możecie je sobie ściągać na telefon,tableta,byle byście mieli Kendzia<3

sobota, 25 lipca 2015

#HeffronDriveComeToPoland

Hej to jeszcze ja:-) .Mam nadzieję,że angażujecie się w tą akcję na twitterze co?.Pomyślcie to jest nasza jedyna szansa,aby spotkać Kendalla.Ja się zaangażowałam i nawet dzisiaj wysłałam zdjęcie do filmiku.Ta dziewczyna prosi o zdjęcia do 31 lipca więc macie jeszcze 6dni do tego,aby dać zdjęcie,albo twittnąć coś po angielsku z hastagiem#HeffronDriveComeToPoland.Bo to naprawdę jest nasza szansa,a zważając na to,że Kendall już nie długo poda trasy swoich koncertów po Europie i jeżeli ta akcja wypali,to Nasz kochany Kendall odwiedzi nas w końcu.Będziemy mu mogli podziękować za wszystko,co dla Nas zrobił,ile dla nas znaczy,a najbardziej cieszy mnie to,że będę mogła z nim chwilę porozmawiać,że w mojej pamięci utkwi ten jeden moment,najdrobniejszy,ale przynajmniej będzie prawdziwy.Więc moi kochani zróbcie to dla Kendzia i twittujcie ile się da.Mam nadzieję,że to wszystko wypali i Kendall przyjedzie do Polski.Trzymam za Was kciuki i do zobaczenia,a i jeszcze jedno Kendallowych snów moi drodzy<3.Jesteście wspaniali.Do jutra<3<3<3<3:-*

Niezdara i Szkolny przystojniak

Nigdy nie czułam się tak jak teraz,a czuję się do dupy.Z nikim nie mogę porozmawiać.Nawet z rodzicami.Nie interesują się mną,no cóż muszę z tym żyć,ale to cholernie boli.Kurwa ja chcę mieć normalną rodzinę,przyjaciół i chłopaka,a nie spieprzone życie.Stoję przy oknie i patrzę na ruchliwą ulicę Londynu.Ludzie gdzieś się spieszą,nigdy nie można wyłapać kto tak naprawdę idzie.Ciągle się widzi ludzi biegnących,albo jeżdżących do pracy,do szkoły,no wszędzie.No właśnie zaczęłam o szkole nie potrzebnie.To przez tą szkołę mam doła.Dzisiaj jak szłam do tej przeklętej
budy to się przewróciłam pech chciał,że przechodził obok mnie chłopak,który mi się strasznie podobał.Stanął i zaczął się ze mnie perfidnie śmiać.Walnęłam buraka i w oczach zebrały mi się łzy.Tak,tak jestem niezdarą,ale co mam na to poradzić?.No nic.Wstałam i ruszyłam do szkoły.Weszłam do budynku i już od progu usłyszałam szepty i obelgi wobec mnie,a dlatego mnie wyzywali ponieważ ubrana byłam w spódniczkę w kratkę koszulę białą,na nogach miałam podkolanówki do kolan.Do tego jakieś pantofle.Na nosie miałam okulary.Wyglądałam jak przysłowiowy kujon.Czym prędzej udałam się na lekcję,ale na biologii było to samo.Wreszcie postanowiłam uciec.Po drugiej godzinie lekcyjnej opuściłam szkołę.Nawet tego nie żałuję.Wróciłam do domu.Weszłam do swojego pokoju.Rzuciłam ten przeklęty plecak w kąt.Stanęłam na przeciwko lustra.Na sam mój widok odechciało mi się wszystkiego.Postanowiłam coś w sobie zmienić.Rozpuściłam moje włosy.Kosmyki okryły moje ramiona.Włosy sięgały mi do pasa.Ściągnęłam okulary.Nic nie widziałam,ale kit kupiec sobie soczewki.Przez kilka lat zbierałam pieniądze na studia,ale to nic studia nie zając nie uciekną.Sięgnęłam z szafki skarbonkę i rozbiłam ją.Zaczęłam liczyć pieniądze.Po godzinie wyszło mi,że mam trzy tysiące złotych.Nie wiem skąd ja to wszystko uzbierałam,ale dobra.Wyszłam z domu i poszłam do galerii.Zaczęłam zwiedzać różne sklepy.Po dwóch godzinach wróciłam cała obładowana.Położyłam wszystko na tapczanie.Najsampierw wyciągnęłam białą sukienkę,która sięgała mi do kolan,na to założyłam białe futerko,a na nogi buty na małym koreczku.Przejrzałam się w lustrze.Wyglądałam bosko.Postanowiłam,że jutro pójdę w tym do szkoły.Po przymierzaniu wszystkich ubrań poszłam zjeść kolację.Następnie poszłam spać
Next Day
Do szkoły wyszłam o godzinie siódmej trzydzieści.Na rogu spotkałam moją miłość.Przeszłam obok Niego.Poczułam na sobie jego wzrok,aha czyli się na mnie patrzy.Plus dla mnie.Doszłam do budynku to oczy wszystkich zwrócone były w kierunku mnie.Uśmiechnęłam się sama do siebie.Poszłam jeszcze do szafek włożyć nie potrzebne rzeczy.Gdy zamykałam przede mną stanął Kendall-czyli moja klasowa miłość.Nasze spojrzenia się zetknęły.Poczułam miłe motyki w brzuchu.Poczułam jak moje policzki stają się różowe.Odwróciłam głowę.
-Słodko wyglądasz gdy się rumienisz-Na te słowa jeszcze bardziej się zarumieniłam
-Dziękuję za miłe słowa
-Przepraszam,że się wczoraj śmiałem z Ciebie,ale ten twój upadek wyglądał komicznie-Na te wspomnienie mi samej chciało się śmiać.
-W sumie to tak-Nareszcie mogłam spojrzeć na Niego.Kendall ubrany był w Czarny  T-Shirt i Niebieskie rurki.Na nogach miał Vansy.Jego włosy były postawione na żel.Boże czy on musi być,aż tak cholernie przystojny.Każe laski na Niego lecą,ale on je olewa.Wygląda to tak jak by już miał kogoś na oku.
-Czemu mi się tak przyglądasz brudny jestem czy co?-Kendall zaczął się wycierać,co wywołało u mnie nie po hamowany śmiech
-Nie tylko nie mogę uwierzyć,że rozmawiamy ze sobą-Kendall podszedł do mnie tak,że odległość od naszych twarzy była minimalna.Serce zaczęło bić mi jak oszalał.Z pewnością Kendall to usłyszał
-Rozmawiam z tobą bo jesteś przepiękna,ale to nie o to chodzi po prostu czuję,że na tobie można polegać.Tak jakby się w tobie zakochałem,ale jak nie czujesz tego samego do mnie to zapomnij o tym co tu przed chwilą było wypowiedziane
-Ćśśś-Przyłożyłam palec do ust Kendalla.Poczułam,że lekko je muska.Zadrżałam pod jego dotykiem-Nic nie mów Kendall,tylko mnie pocałuj
Kendall pokonał dzielącą od nas odległość.Chwycił moje policzki.Złożył na moich ustach gorący pocałunek.Odwzajemniłam to.Po chwili musieliśmy przestać ponieważ zabrakło nam tchu.Kendall oparł swoje czoło o moje.
-Uciszaj mnie tak zawsze proszę
-Dla Ciebie wszystko
Ponownie się pocałowaliśmy.Niestety,ale zadzwonił dzwonek i musieliśmy iść na lekcję.Po wszystkich lekcjach.Wyszłam ze szkoły i od razu ujrzałam Kendalla.Podeszłam do Niego.Pocałowaliśmy się
-To co robimy?
-Stephanie wiedz,że ja już nigdy,ale to prze nigdy się z Ciebie nie za śmieje chyba,że mi pozwolisz-Uderzyłam lekko Kendalla pięścią w tors śmiejąc się przy tym
-Oj ty mój szkolny przystojniaku-Kendall przytulił mnie do siebie
-Och ty moja niezdaro
-Ha,ha,ha wiesz ty co,ja niezdara
Chciałam przejść kilka kroków.Nagle się zachwiałam.Myślałam,że upadnę,ale przed zrównaniem z ziemią uratował mnie Kendall.Postawił mnie do pionu.Poprawiłam swoją sukienkę
-No i co?-Kendall się zaśmiał.Zmarszczyłam czoło
-Jesteś głupkiem wiesz?-Chwyciliśmy się za ręce odeszliśmy stamtąd.Zostawiając wszystkich w lekkim szoku.Oj co teraz będzie wszystkie dziewczyny będą mi zazdrościły Kendalla
-Ale twoim głupkiem-Spojrzałam się na Niego.Kendall uśmiechnął się szeroko
-I to mi się podoba
Podeszliśmy pod mój dom.Zaprosiłam go do siebie.W ten usłyszałam surowy głos mojego ojca
-Stephanie podejdź tu na chwilę-Puściłam rękę Kendalla i weszłam do salonu.Zobaczyłam moich rodziców jak siedzą na kanapie.Byli na coś wściekli.
-Dzwoniła do nas twoja wychowawczyni-Moja mama zawachała się po czym kontynuowała-Dlaczego wczoraj zwiałaś ze szkoły?
-Miałam swoje powody-Odburknęłam niech lepiej oni się nie wytrącają
-A niby jaki był powód?
-Wszyscy się śmieją z mojego ubioru
-No ja się nie dziwię wyglądasz jak fleja-Na te słowa serce mnie zabolało.No super moi rodzice mnie obczerniają
-A kto mi dał takie ciuchy,to wszystko jest Wasza wina.
-Zamilcz lepiej smarkulo bo inaczej tego pożałujesz-Mój tato wstał i podszedł do mnie.Jego dłoń zacisnęła się w pięść
-Gdzieś mam twoje gadanie.Od zawsze się mną nie interesujecie.Zajmujecie się ciągle swoją gównianą parcą-Pożałowałam tego co powiedziałam,ponieważ oberwałam z liścia w twarz.Złapałam się za piekący policzek.W ten przy mnie stanął Kendall
-Co wy zrobiliście?.Uderzył pan swoją córkę.Czy to jest normalne?.Nie wydaje mi się.Jesteście jacyś dziwni naprawdę.Ja się nie dziwnie Stephanie,że ciągle była zamknięta w sobie.Już wszystko rozumiem to przez Was ona się tak zachowywała
-Zamknij się gówniarzu-Mój tato podszedł do Kendalla-Zaczęłam krzyczeć
-Zostaw Kendalla on ci nic nie zrobił.Nie na widzę Was-Z trudem wstałam pociągnęłam Kendalla i wyszliśmy z tego domu.Wtuliłam się w Niego
-Przepraszam Cię za moich rodziców są na prawdę walnięci
-Stephanie zamieszkasz u mnie
-Naprawdę?.Obiecuje,że jak coś znajdę zaraz się wyniosę-Kendall uciszył mnie pocałunkiem
-Stephanie jesteś moją dziewczyną.Więc idziesz do mnie
Ponownie się pocałowaliśmy.To był początek naszego nowego życia,w którym znajdowałam się ja i mój szkolny przystojniak Kendall



Hej mam do was nową wiadomość.Nasz kochany James nagrał piosenkę,ale to nie cover tylko audio,a nazywa się Lieshttps://m.youtube.com/watch?v=a11jLb-xXYQ.To jest link do tej piosenki.Radzę przesłuchać,bo jest naprawdę świetna.Ja już ją kilka razy słucham i za każdym razem lubię ją coraz bardziej.Nie mogę wyjść z podziwu jak James jest tak perfekcyjny<3 <3 <3.Naprawdę polecam:-)
Hej chciałam Wam serdecznie podziękować,za tyle wyświetleń.Jesteście fantastyczni,ale ja w ciąż nie wiem czy Wam się ten blog podoba.Nawet nie zostawiacie żadnego komentarza.Nie żebym była nachalna,ale moglibyście w końcu coś skomentować.Dla mnie to by była nadzieja na pisanie.Wiecie ile radości daje taki głupi komentarz?.Wiele:-) .Dlatego więc proszę komentujcie nie które posty.Nie mowie,że wszystkie,ale niektóre.Dla Was to tylko chwila,a dla mnie motywacja.Jeszcze raz serdecznie dziękuję za wyświetlenia.

Morderstwo

Rozdział 27
Siedzę w samochodzie.Mamy misję.Ciekawe jaką.Podjechaliśmy pod jakieś biuro.Weszliśmy do pomieszczenia.Było ciemno.W ten ktoś zapalił światło
-Aaaa.Logan
Na podłodze leżał zakrwawiony mężczyzna.Przeraziłam się.Obok niego leżał nóż
-Co się stało kochanie?
-Spójrz tam
James z Loganem podeszli do tego mężczyzny.Ja odeszłam kilka kroków.Stanęłam obok Wery.Boję się
-Wygląda na morderstwo
-Ale kto to mógł być?
-Nie wiem sprawca musiał kilka krotnie wbić nóż w serce,następnie uciekł
-Dlaczego mi nie powiedziałeś,że na misjach mogą być morderstwa?
-Bo pierwszy raz się z tym spotykamy
-No i co my zrobimy?
-Trzeba odnaleźć tego sprawcę
Nagle światło zgasło.Przeraziłam się.Poczułam czyjeś ręce
-Nie bój się jestem tutaj
-Logan nie zostawiaj mnie
-Za nic w świecie
Światło znowu zostało zapalone.Ujrzałam jakiegoś chłopaka.Wtuliłam się w Logiego
-No proszę,proszę kogo my tu mamy
-Kim jesteś?
-Jestem waszym koszmarem
-Śmieszny jesteś
-Ach tak no to zobaczymy.Zabieram tego chłopaka ze sobą
Nie znajomy chwycił Logana za ramię
-Logan
-Lucy
-Nie zostawiaj mnie błagam
-Nie martw się o mnie.Pamiętaj kocham Cię
-Ja Ciebie też kocham Logan
Logan puścił moją rękę.Odszedł stąd.Spojrzałam na resztę
-Co tak stoicie ratujcie go
-Czy wy jesteście razem?
-Tak 
W ten usłyszałam krzyk .Był to Logan.Kopnęłam w te drzwi.Otworzyły się z wielkim hukiem.Logan leżał na podłodze.Podeszłam do niego
-Odejdź od niego
-Nie odejdę
-Odejdź
-Nie 
To zrobimy to inaczej.Steven weź tą panienkę wyprowadź
-Nie możesz tego zrobić
-Mogę nie zabronisz mi
-Kochanie wszystko będzie dobrze
-Stul pysk
Nie .Wyrwałam się temu Stevenowi czy jak mu tam było
-Ivo daj mi strzałki
-A na co Ci one?
-Daj
Ivo podał mi strzałki.Dałam po kilka każdemu.Ułożyłam w głowie plan jak uratować Logana
-Na mój znak za zaczynamy.Teraz
Zaczęliśmy rzucać.Szło dobrze.W ten zobaczyłam,że Logan zasnął.Spojrzałam na jego ramię.Miał strzałkę.Na szczęście wszyscy spali
-Kto taki mądry uśpił Logana?
-Przepraszam,ale to ja go uśpiłem
-I po coś to zrobił?
-Sam nie wiem
-Carlos miałeś rzucać do nich nie do mojego chłopaka
-Sorki 
-Trzeba go ocucić 
-Nie tak prędko
Spojrzałam do góry.Przede mną stał jakiś mężczyzna.Zobaczyłam,że Logan otwiera oczy
-Co z nowy?
-Zostaw tego chłopaka w spokoju
-On jest moim chłopakiem
-Potwierdzi to?
-Logan jesteśmy razem?
-Tak,a o co chodzi?
-Jesteśmy z policji.Szukamy mordercy który zabił Travisa Smitha
-Wiemy gdzie on jest
-Tak?
James podszedł do tego ,,naszego koszmaru''.Policjant stanął obok niego
-Przecież to David Johnson
-Kto taki?
-Już był karany.Dziękujemy,że wam się udało go złapać
-Nie ma sprawy
Wróciliśmy do samochodu.Wtuliłam się w Logiego
-Bałam się o Ciebie
-Przecież nic mi nie 
-Na szczęście Ci nic nie jest,a jak by się coś stało?
-Ważne,że jesteśmy razem
-A właśnie Logan co z Moniką?
-Nie udało nam się
-A kto pierwszy zerwał?
-Ja
-I tak szybko znalazłeś sobie inną dziewczynę?
-Oj chłopaki dajcie spokój.Najważniejsze,że nie jestem już z...no sami wiecie 
-Nie nie wiemy
-Debile z was
Podjechaliśmy pod Palm Woods.Zobaczyłam Kendalla.Na szczęście byłam przebrana w swoje ciuchy
-To co gdzie idziemy?
-Sorki,ale ja i Lucy chcemy pobyć sami
-A rozumiemy już nas nie ma
Usiedliśmy obok na ławce.Czułam na sobie wzrok Kendalla.Wkurzało mnie to
-Możesz się tak na mnie nie patrzeć?
-A to niby dlaczego?
-Wkurza mnie to
-A on Cię nie wkurza jak się na Ciebie patrzy?
-Przestańmy się kłócić
-O sojusz?
-Tak jakby 
-A ja mu nie dam za to,że mnie chciał uderzyć
-Logan nie przesadzaj
-No co mam rację
-Pogódźmy się
Podałam Kendallowi rękę na znak zgody.Uścisnął mi ją
-Logan teraz ty
-Nie pogodzę się z nim
-No proszę
-Nie
-Wiesz co jesteś uparty jak osioł
-Już wolę być osłem niż się z nim pogodzić
-Lucy daj spokój ważne,że my się pogodziliśmy
-W sumie masz rację
Usiadłam pomiędzy nimi.Logan mnie przytulił.Nie wiem co by było gdybym go nie miała.Kendall spojrzał się na Logana.W ten Kendall uderzył Logana w policzek
-Co ty zrobiłeś?
-Przepraszam ja nie chciałem
-Yhy nie chciałeś
-No na prawdę
-Za co go uderzyłeś?
-No bo jesteś z nim niż ze mną
-Co już zapomniałeś jak w łóżku zobaczyłam twoją dziewczynę
-To nie była moja dziewczyna
-Nie,a kto?
-...
-No kto?
-Nikt
-Dobra weź darujmy sobie to wszystko
-No,ale o co Ci chodzi
-Kendall zrozum to,że ja jestem z Loganem nie z tobą
Nagle podeszła ta dziewczyna.Zacisnęłam pięści
-Kendall co ona chce od Ciebie?
-Nic
-To po co tu stoi?
-Bo...
-Bo twój chłopak pogodził się ze mną
-Mam z tego powodu płakać?
-Głupia jesteś
-Tej,tej uważaj sobie smarkulo
-Myślisz,że się Ciebie boję?
-Kochanie chodźmy stąd
-Zaczekaj Logan.Wiecie co wam powiem?.Oby dwóch jesteście siebie warci.Myślałam,że po naszym pogodzeniu wszystko wróci do normy,ale się myliłam
-No i dobrze,że tak myślała,bo kto by chciał być z taką osobą jak ty
-Oj nie dosyć tego.Przegięłaś doszczędnie przegięłaś.To z tobą nikt nie chce być.Po patrz na siebie.Ubierasz się jak ździra za przeproszeniem.Nie dorównujesz mojej dziewczynie.Lucy jest lepsza,a poza tym wie jak się ubierać.Z niej nikt się nie śmieje.Więc od wal się od niej,bo jak nie to twój chłopak cię nie pozna
-Chcesz mnie uderzyć?
-Jeśli będę musiał
-Dziewczyn się nie bije
-A kto tak powiedział?
-Dobra Kendall idziemy stąd
-Sara ja nie idę
-A to niby dla czego?
-Bo chcę zostać z Lucy
-Nie Kendall idź z tą swoją Sarą,a nam daj spokój
Wstałam i weszłam do hotelu.W ten natknęłam się na Angelę
-Hej Lucy
-Cześć
-Jak tam Kend...
-Nie chcę o nim słyszeć
-Jest źle
-Gorzej
-Co się stało?
-Pogodziłam się z nim.Jak poszłam do jego pokoju to w łóżku zobaczyłam jakąś dziewczynę.Poszłam do mojego przyjaciela.No i jesteśmy razem.No i znowu się pokłóciłam z Kendallem
-Przykro mi
-A daj spokój.On mi tylko przyprawia kłopoty
-Aaaaa.pomocy Lucy
Zobaczyłam Logana uciekającego przed Alexem.No nie tego już za wiele.Logan zchował się za moimi plecami
-Odsuń się
-Nie czego chcesz od niego?
-Chcę mu złowić tą jego piękną buźkę
-Zostaw ich w spokoju
Alex uderzył Angelę w twarz.Angela upadła.Co za brutal.Nie daruje mu tego
-Jesteś psycholem Alex.Powinieneś się leczyć
-Zaraz zobaczymy kto powinien się leczyć
Alex chciał mnie uderzyć,ale ja go kopnęłam w krocze.Upadł na ziemię.Wygięłam mu rękę w tył
-Zadarłeś z nie właściwą osobą.Jeszcze raz,a ja Ci zło je twarz
-Ha,ha,ale się boję
-Masz czego frajerze,bo to już nie jest normalne.Najpierw grozisz Kendallowi,a teraz Loganowi?
-Zasłużył sobie na to
-Nie znasz go.Nie określa się książki po okładce,a i jeszcze jedno to za moją przyjaciółkę
Walnęłam go w twarz.Alex złapał się za nos.Pomogłam Angeli wstać.Spojrzałam się na Alexa.Chwyciłam Angelę i Logana za rękę.Zaczęliśmy iść do pokoju

piątek, 24 lipca 2015

Happy End

Hej do dam imagina inspirowanego moim dzisiejszym snem.Mam nadzieję,że się spodoba.
Byłam w gimnazjum które znajduję się na ulicy Staszica.Stałam przy drzwiach wejściowych.Spojrzałam przez okno.Na zewnątrz stał Carlos.Miał na głowie swój czarny kask.Pokazałam gestem ręki,aby przyszedł.Posłuchał mnie.Złapałam go za jego szary T-shirt.Spojrzałam w jego oczy.Przytuliliśmy się.Carlos przytulił mnie od tyłu.Położyłam swoje ręce na jego
-James chce mnie uderzyć
-A za co?-Spojrzałam się w drzwi od świetlicy.Dostrzegłam Jamesa
-Nie wiem
-Carlos spójrz na ścianę-Spojrzałam się na ścianę.Widniał na niej napis na ile procent lubisz swoją mamę
-No i na ile procent lubisz swoją mamę?
-Na zero
W pewnej chwili wyszedł James.Carlos uciekł.Pilnowałam jego hulajnogi.Dziwne prawda.Kto normalny przynosi do szkoły hulajnogę?.No,ale Carlos to Carlos jego się nie ogarnie.W pewnej chwili zobaczyłam,że jakieś dzieciaki na nią wchodzą
-Hej uciekajcie-Krzyknęłam na nich
Poszłam pod klasę.Mam to gdzieś co się stanie z tą hulajnogą.Mam ważniejsze sprawy do robienia.Weszłam do klasy.Mieliśmy biologię.Chciałam usiąść z Carlosem,ale go nie było.No to moja koleżanka ze mną usiadła.Poszła gdzieś.No to w mojej ławce usiadł Carlos.Nie ogarniam ich no,ale dobra.Zaczęła się lekcja.Zaczęłam gadać z Carlosem
-Carlos my jesteśmy razem?-Zapytałam spoglądając na Niego
-Nie wiem
-To nie wiesz czy tak?-Sięgnęłam po kartkę,żeby coś napisać Carlosowi,ale w tej samej chwili usłyszałam Kendalla
-Kendall-Kendall się na mnie spojrzał-Słyszę co ty mówisz
-No to może zagramy w głuchy telefon?-Zrobił dziwną minę
-Nie wolę słuchać lekcji-Oddałam tą samą minę
Po lekcji poszłam do jakiegoś pokoju.Położyłam się na łóżku.Zaczęłam rozmyślać o swoim życiu.Pojedyncza łza spływała po moim policzku.W ten ktoś usiadł obok mnie.
-Kto to?-Spytałam ocierając łzę
-To ja Carlos
-Czego chcesz?-Spojrzałam na bruneta
-Dlaczego płaczesz?-Carlos pogłaskał mnie po policzku
-Nie ważne,chcę pobyć sama
Wstałam i wyszłam z pokoju.Po drodze natknęłam się na Kendalla.Odwróciłam głowę w bok.Nie chcę go widzieć.Wróciłam spacerkiem do domu.Zobaczyłam,że moja mama leży na podłodze nawalona w trupa.No tak nie powiedziałam Wam,że moja mama pije.No,ale kto by chciał się chwalić takim życiem?.Na pewno nie ja.Westchnęłam tylko i poszłam do pokoju.Rzuciłam wszystko w kąt.Przed oczami pokazuje mi się obraz Kendalla.Kiedyś był moim najlepszym przyjacielem,ale to się zmieniło.Znalazł sobie innych przyjaciół,a mnie traktuje jak śmiecia.Wyzywa mnie i się ze mnie śmieje.Już kilka razy chciałam odejść z tego świata,ale jedna myśl nie dawała mi się zabić,a tą myślą jest to,że ja go kocham.Tak kocham kiedyś za nim Kendall zaczął mnie olewać spędzaliśmy ze sobą dużo czasu.Kendall był mi bliski jak nikt inny.To on pomagał mi kiedy miałam doła.Był ze mną o każdej porze dnia i nocy,ale z czasem nie czułam do Niego tylko przyjaźni.Poczułam coś więcej.Bałam się powiedzieć co do Niego czuję ponieważ mogło by to zburzyć naszą przyjaźń,ale teraz po tym wszystkim?.Nadal go kocham i boli mnie to,że Kendall mnie znienawidził.Z tych rozmyślań wyrwał mnie głos dzwonka.Wstałam i poszłam otworzyć.W progu stała moja miłość.
-Jeżeli przyszedłeś się ze mnie ponabijać proszę bardzo-Spojrzałam na Niego załzawionymi oczami.
-Nie przyszedłem z tobą porozmawiać-Zdziwiłam się i może trochę ucieszyłam
-O co się stało po tylu latach nabijania się ze mnie przyszedłeś od tak ze mną pogadać?
-Roxy-Kendall przeszedł przez próg.Cofnęłam się o krok-Chcę Cię strasznie przeprosić za moje zachowanie wobec Ciebie,ale musiałem przypodobać się moim kumplom
-Aha nabijając się ze mnie bez powodu?.Wiesz jaką mi krzywdę wyrządziłeś?.Wiesz-Wykrzyczałam dusząc się łzami-Przez Ciebie kilka razy próbowałam się zabić,ale mi nie wychodziło.
-Roksana wybacz mi,ale nie mogłem inaczej postąpić
-To co ty kurwa mogłeś?.Fajnie jest się tak z kogoś śmiać,zwłaszcza,że tym kimś jest twoja przyjaciółka.Ja Cię Kendall lubiłam,a ty co?.Spieprzyłeś to wszystko.
-Roxy ja naprawdę tego żałuję,dlatego proszę Cię o wybaczenie-Usłyszałam jak moja mama zaczyna coś bełkotać.Popchnęłam go na zewnątrz zamknęłam drzwi.
-Prosisz mnie o wybaczenie i co jutro będzie to samo?.Znowu zrobisz ze mnie śmiecia?.Będziesz wytykał mnie palcami i obczerniał na każdym kroku?
-Nie postanowiłem z tym skończyć ponieważ brakuje mi tych naszych wspólnych chwil no i brakuje mi Ciebie-Wytrzeszczyłam oczy.Jeszcze rano Kendall się ze mnie śmiał,a teraz stoi tu prze de mną i mówi mi,że brakuje mu mnie.To nie możliwe.
-Ty mówisz poważnie?-Zapytałam się spoglądając na Niego spod przymrużonych powiek
-Nie na niby.Roxy gdy bym mówił kłamstwa już dawno zacząłbym się śmiać-No i rzeczywiście miał rację bo przez całą naszą rozmowę jest poważny jak grób
-Kendall posłuchaj mnie-Oparłam mu rękę na ramieniu.Wybaczę Ci pod warunkiem,że przestaniesz się ze mnie śmiać i skończysz z tymi swoimi pseudo-przyjaciółmi
-Obiecuję ci to-Kendall mnie do siebie przytulił-Jest jeszcze jedna sprawa o której musisz wiedzieć
-Jaka?-Spojrzałam w jego zielone oczy.
-Zakochałem się w tobie po uszy.Nie wyobrażam sobie życia bez Ciebie.Jesteś dla mnie najważniejszą osobą w moim życiu.Dlatego chcę Ci się zapytać czy...
-Cśś...Nic nie mów-Położyłam mu palec na ustach-Tylko mnie pocałuj
Kendall spełnił moją prośbę.Zbliżył swoją twarz do mojej.Musnął delikatnie moje usta.Po czym ponownie mnie pocałował,ale tym razem dłużej.Oddawałam pocałunki.Po chwili musieliśmy się od siebie odsunąć
-Proszę uciszaj mnie tak częściej-Znowu go pocałowałam.Kendall oparł swoje czoło o moje.
-Kocham Cię Kendall
-Ja Ciebie jeszcze bardziej
I tak o to skończyła się historia Roksany i Kendalla,która zakończyła się Happy Endem:-)

Smutek i żal

Rozdział 26
Do wiedziałem się,że Lucy jest agentką.Nie powinienem jej wyrzucać z domu no,ale co ja mogłem zrobić.Na dodatek jeszcze ta zdrada.Pocałowała się z jakimś Loga...Loga...Nawet nie umiem zapamiętać jego imienia.Jest mi z tego powodu smutno.Tęsknię za nią.Chciałbym cofnąć czas i wszystko naprawić.Mam nadzieję,że jeszcze kiedyś będziemy razem.
Podniosłem się z kanapy.Poszedłem do kuchni.Wyciągnąłem z lodówki piwo.Zacząłem je pić.Udałem się do salonu.Włączyłem telewizję.Nic nie leciało.Po pół godzinnym oglądaniu poszedłem na spacer.Przypominałem sobie chwile spędzone z Lucy.Postanowiłem ją odszukać i poprosić o wybaczenie.(a teraz zwracamy do Lucy i Angeli).Wyżaliłam się Angeli ze wszystkiego.Przytuliła mnie.Tego mi właśnie potrzeba.
-Współczuje Ci
-Dzięki
-Mógł z tobą pogadać,a nie od razu wyrzucać
-Byłam na to przygotowana
-Kochasz go?
-Bezgranicznie
-Daj mi swój numer
-Trzymaj
-Odezwę się jeszcze
-Spoko
Angela odeszła,a ja postanowiłam pogadać z Loganem.Udałam się do jego pokoju.Chciałam zapukać,ale Logan otworzył drzwi
-Możemy porozmawiać?
-Tak
Logan zamknął drzwi.Udałam się do salonu
-Kawy,herbaty?
Pocałowałam Logana w usta.O dziwo oddał pocałunek.Wplotłam palce w jego włosy.Logan położył mnie na tapczanie.Znowu zaczęliśmy się całować.W ten ktoś wszedł do pokoju
-Przepraszam,że przeszkadzam,ale
-Won
Logan znowu mnie pocałował.Poczułam się szczęśliwa.Chyba się w nim zakochałam.Logan się o de mnie oderwał.Przytuliłam go
-Logan co my robimy?
-Szukamy siebie nawzajem
-No cóż muszę stwierdzić,że ja chcę do Kendalla.Przepraszam,ale ja już pójdę
Wyszłam z jego pokoju.Nie wiem co się ze mną dzieje.Poszłam do pokoju się zdrzemnąć.Obudziłam się o godzinie piętnastej.Śniło mi się,że Kendall tutaj jest.Wstałam i poszłam do parku.W ten dostrzegłam Kendalla.Podeszłam bliżej.W ten Kendall odwrócił się w moją stronę.Miał zapłakaną twarz.Podbiegł do mnie i przytulił.Tak się za nim strasznie stęskniłam.
-Kendall co ty tutaj robisz?
-Chciałem Cię odnaleźć,bo bez Ciebie jestem nikim
-Kendall przecież ty mnie wyrzuciłeś z domu
-Bo byłem głupi mogłem z tobą porozmawiać
-Tak strasznie się za tobą stęskniłam
-Ja za tobą jeszcze bardziej
Ponownie się w niego wtuliłam.Spojrzeliśmy sobie w oczy.Zatonęłam w nich.Chwyciłam jego rękę i pociągnęłam go w stronę hotelu.Weszliśmy do mojego pokoju.Popchnęłam go na łóżko.Usiadłam przy nim.Pocałowaliśmy się.Kendall chwycił moje policzki.Tak bardzo go kocham,że zaraz zwariuję.O Loga nie nie chcę myśleć.Mam już swój obiekt wokół,którego krążą moje myśli.Kendall oderwał się o de mnie.Boję się,że zaraz wyjdzie i już nigdy nie wróci
-Lucy przepraszam Cię za moje zachowanie.Nie wiedziałem co robię.Byłem zdenerwowany,a zarazem smutny.Wybaczysz mi?
-Wybaczę
Znowu się pocałowaliśmy.Tak szybko mu wybaczyłam?.Wow wciąż się zaskakuje
-Kendall może na razie zostaniemy przyjaciółmi?
-Dlaczego? przecież się kochamy
-Wiem,ale na razie tak będzie lepiej
-Dla kogo?
-Dla nas
-Lucy proszę nie rób mi tego
-Kendall dla mnie też jest to trudne
-No to możemy być razem
-Jeszcze nie teraz
-Jak chcesz,ale przytulać i całować chyba możemy co?
-No pewnie
Kendall mnie przytulił.Uśmiech wkradł mi się na usta
-Pod jakim numerem mieszkasz?
-3k
-To przyjdę wieczorem
-Będę czekał
Kendall wstał i wyszedł.Czym prędzej chwyciłam zeszyt.Muszę to napisać
VpisXII
Spotkałam Kendalla na spacerze.Też nie mogę w to uwierzyć.Jestem w siódmym niebie.Wybaczyłam mu.Jak inaczej mogłam postąpić?.Zostaliśmy przyjaciółmi,chociaż Kendall chciał czegoś więcej.Ciekawe czy będzie jeszcze jakaś misja.Może kiedyś Kendall dołączy do naszej grupy.Miejmy nadzieję,że tak.
Zamknęłam zeszyt.Poszłam się wykąpać.Założyłam sukienkę.Rozczesałam moje włosy.Na stopy założyłam baletki.Wzięłam klucze i wyszłam z pokoju.Udałam się pod pokój Kenda.Zapukałam.Po chwili usłyszałam dźwięk od kluczanego zamka.W progu stanął mój,,przyjaciel''.Wpuścił mnie do środka.Oparłam się o ścianę.
-Przyszłam Cię odwiedzić
-Nie mogłem się do czekać
-Wiesz,że nigdy,ale to nigdy nie pozwoleń Ci odejść
-Mam nadzieję
Kendall do mnie podszedł.Ominęłam go.Chciałam wejść do pokoju,ale Kendall mi wtórował
-Tam lepiej nie wchodź
-Dlaczego?
-Bo eee.Tam mam takie rzeczy
-Kendall nie kłam
-Kendi z kim tam rozmawiasz?
-Kendi?.Kto tak do Ciebie mówi?
-Ty
-Kendi czekam na Ciebie
Otworzyłam drzwi.Zobaczyłam jakąś dziewczynę w Kendalla łóżku.Łzy zebrały mi się w oczach.Serce się zatrzymało.Chciał do mnie wrócić,a tu co?.Przytrzymałam się czegoś.Nie mogę w to uwierzyć.Czym prędzej opuściłam pokój.Udałam się do Logiego.Łzy zaczęły mi lecieć po twarzy.Drzwi otworzył mi Logan.Czym prędzej się w niego wtuliłam
-Dlaczego płaczesz?
-Kendall tutaj jest.Pogodziliśmy się.Poszłam do niego,a tam co?.Zobaczyłam jakąś dziewczynę w jego łóżku
-Chyba nie jesteście razem?
-Nie,a dlaczego pytasz?
-Nic tak sobie
-Logan co jest
-Zakochałem się w tobie
-A co z Moniką
-Sam nie wiem.Lucy zostaniesz moją dziewczyną?
-Tak
Pocałowałam Logana.Po chwili musieliśmy przestać.Spojrzałam na Logana.Uśmiechał się
-I z czego się tak cieszysz?
-Z niczego
-Czy mogę u Ciebie przenocować?
-No pewnie
-To ja pójdę po swój pamiętnik
-Tylko wróć
-Wrócę
Wstałam i poszłam do swojego pokoju.Wzięłam zeszyt i wyszłam.Natknęłam się na Kendalla
-Wytłumaczę Ci to
-Nie trudź się,zresztą to mnie już nie obchodzi
-Lucy no proszę
-Kendall co ty mi chcesz wytłumaczyć,że masz inną?.Śmieszny jesteś
-To nie jest moja dziewczyna
-Wcale.Idiotkę możesz robić z tej dziewczyny,nie ze mnie
-A kto powiedział,że robię z Ciebie idiotkę?
-Dobra darujmy sobie tą rozmowę
Już chciałam odejść,lecz Kendall przyciągnął mnie do ściany
-Kocham Cię
-Kendall przestań
-Kocham Cię Lucy
Zamknęłam oczy.Logan pomóż mi.Jak na moje życzenie usłyszałam głos Logana
-Zostaw ją
Kendall mnie puścił.Logan mnie do siebie przyciągnął
-O kogo ja widzę.Mrs Logan we własnej osobie
-Od czep się od niego
-Zamknij się
-Nie pozwalaj sobie koleś
-Obrońca się znalazł
W ten ujrzałam tą dziewczynę.Podeszła do Kendalla
-Jesteś zwykłym tchórzem.Boisz się,że Ci dziewczyna zwieje
-Coś powiedział?
Kendall chciał uderzyć Logana.Odepchnęłam go.Spojrzałam się na niego,potem na tą dziewczynę.W kurzyłam się na nich
-Słuchaj no mnie.Weź bardziej pilnuj swojego chłopaka,bo Ci jeszcze zwieje,a i jeszcze jedno mogłaś jeszcze bardziej skąpy strój ubrać.Kendall by miał na co popatrzeć,a co do Ciebie.Jeszcze raz zbliżysz się do mojego chłopaka to pożałujesz,a teksty typu,,zamknij się'' i tak dalej kieruj do niej,nie do mnie.Ja sobie nie pozwoleń na takie traktowanie rozumiesz?
-Czego chcesz od mojego Kendzia?
-Zamkniesz się?.Ostrzegam Cię,albo odwalisz się od nas,albo oby dwoje tego pożałujecie
Chwyciłam Logana za rękę.Weszliśmy do jego pokoju.Odetchnęłam z ulgą
-Wow Lucy jesteś nie samo wita
-Logan przestań
-To było ekstra
-Dzięki
-To co kolacja?
-Z chęcią
-To idź to salonu ja zrobię
-Okej
Otworzyłam pamiętnik zaczęłam pisać
VpisXIII
Poszłam do Kendalla.W jego łóżku była jakaś dziewczyna.Poszłam do Logana.No i tak zostaliśmy parą.Zostałam u Logana.Poszłam tylko po mój notatnik.No i pech chciał,że przy wychodzeniu natknęłam się na Kendalla.Chciał mi to wszystko wytłumaczyć.Nie chciałam go słuchać.No to Kendall przycisnął mnie do ściany.Na ratunek przyszedł Logan.Kendall chciał go uderzyć.W tedy ja się wtrąciłam.Chwyciłam Logana i przyszliśmy tutaj.Teraz mój chłopak robi kolację.Ono skończył.Muszę iść bo Logan zawoła się na śmierć
Odłożyłam zeszyt na stół.Udałam się do kuchni
-Lucy
-Słucham?
-Ile jeszcze ja mam wołać?
-Przepraszam
-No już siadaj i jedź
Ugryzłam kawałek kanapki.Była pyszna.Po zjedzeniu poszłam spać


czwartek, 23 lipca 2015

Zazdrośnik

Wracałam właśnie z pracy.Był późny wieczór.Dochodziła godzina jedenasta.Trochę
się boję,ale daję radę.Na szczęście otuchy daje mi to,że w domu czeka na mnie mój ukochany chłopak.Przechodziłam właśnie na pasach gdy z oddali dostrzegł am Kendalla czyli mojego chłopaka.Zdziwiłam się trochę.Skierowałam się w jego kierunku.Stanęliśmy na przeciwko siebie.
-Co ty tu robisz?-Zapytałam się patrząc przy tym w jego zielone oczy
-Szedłem po Ciebie
-A po co?
-A co nie mogę-W jego głosie usłyszałam lekką złość
-Przecież nic nie powiedziałam
Kendall chwycił mnie za rękę.Zaczęliśmy iść w kierunku Naszego domu.Ciągle myślałam dlaczego Kendall po mnie wyszedł.Nigdy tego nie robił,a może on jest po prostu zazdrosny.Nie wiem,ale nie podoba mi się to.Nareszcie doszliśmy do domu.Od razu jak weszłam rzuciłam moje buty w kąt.Udałam się do salonu.Usiadłam na mojej miękkiej kanapie.Kendall zajął miejsce obok mnie
-No to powiesz mi dlaczego po mnie wyszedłeś?
-Już ci mówiłem-Kendall patrzał się w jeden punkt przed sobą
-Zazdrosny jesteś prawda-Położyłam mu dłoń na ramieniu
-Nie jestem zazdrosny
-Kendall przecież widzę-Ukucnęłam przy nim.Przekręciłam jego głowę zmuszając do tego by wreszcie na mnie spojrzał-Nie ufasz mi
-Ufam Ci-Pogłaskał mnie po policzku.Wtuliłam się w jego rękę rozkoszując się jego dotykiem
-Pamiętaj nigdy cię nie zdradzę
Cmoknęłam go w usta.Wstałam i poszłam do pokoju spać
Next Day
Rano obudził mnie budzik.Spojrzałam na zegarek.Dochodziła godzina Siódma.Przetarłam dłonią oczy.Wstałam i ruszyłam do kuchni.Kendall siedział na stołku trzymając w ręku mój telefon?.Podeszłam do Niego
-Po co ci mój telefon-Chciałam go odebrać,ale Kendall mi to uniemożliwił
-Co to kurwa ma być-Pokazał mi wiadomość na której było napisane dziękuję za wczoraj.Mam nadzieję,że to powtórzymy.CałujeD
-Wiadomość-Przygryzłam wargę,żeby się nie roześmiać
-Nie rób sobie ze mnie jaj.Gdzie wczoraj byłaś.Gadaj mi jak na spowiedzi-Nigdy wcześniej nie widziałam go tak wkurzonego
-Byłam w pracy
-Ach w pracy-Kendall wstał waląc pięścią w stół.Przestraszyłam się go-Byłaś u jakiegoś frajera i nawet nie chcesz mi powiedzieć po co
-U nikogo nie byłam.Możesz zadzwonić do mojego szefa.
-W dupie mam twojego szefa.Kobieto czy ty naprawdę jesteś,aż tak głupia?.Myślisz,że ja się nie domyślam?.Zapewne pieprzyłaś się z nim prawda?-Kendall zacisnął pięści.Boję się,że mnie zaraz userzy-Powiedz mi chociaż kto to jest ten D i czego on od Ciebie chciał
-D to jest skrót od imienia Dustin matole,po drugie wczoraj byłam w pracy do jedenastej,po trzecie Dustin mi wczoraj pomagał przy zleceniu,a po czwarte jeżeli mi nie wierzysz to koniec z Nami Kendall.
Odwróciłam się na pięcie i podeszłam do drzwi.Otworzyłam je.W ten usłyszałam Kendalla
-Zachowałem się jak dureń.Strasznie za to przepraszam,ale co ja mam zrobić.Jestem o Ciebie cholernie zazdrosny.Boję się,że mi Cię ktoś zabierze-Dostrzegłam w jego głosie nutkę smutku.Podeszłam do Niego.
-Kendall to przestań być o mnie zazdrosny,bo ja cię kocham i kochać będę
-To co mam zrobić,abyś była szczęśliwa?-Kendall spojrzał w moje oczy
-Przestań być zazdrośnikiem bo to jest chore.Sam widziałeś po dzisiejszej akcji z tym esemesem.
-Dla Ciebie wszystko
Pocałowaliśmy się.Wplotłam palce w jego włosy.
-Odprowadzisz mnie do pracy?-Zapytałam się go
-Pewnie
Ruszyliśmy w kierunku mojej pracy
Kilka miesięcy później
Tak jak Kendall powiedział tak też zrobił.Przestał być zazdrosny.Z Dustinem Kendall się zaprzyjaźnił.Przestawiłam ich sobie przed moją pracą.Okazało się,że mają wiele wspólnego.Cieszę się,że Kendall się zmienił.Z zazdrośnika stał się czułym opiekuńczym chłopakiem.Nawet teraz siedzi tu przy mnie i przytula mnie mocno do siebie.Mam nadzieję,że już do końca tak zostanie

Hej,hej,hej w tym imaginie wstawcie siebie.Napisałam go specjalnie dla Was.Miłego czytania oraz Kendallowych snów moje miski>3

Kendzio

















Hej nie wiem co powiedzieć.Jesteście najlepsi na świecie.Boże aż brak mi słów.
Dziękuję,że wchodzicie na tego bloga.Myślałam,że się Wam nie spodoba,ale się
myliłam.Przepraszam,że nie dodałam rozdziału,ale po pierwsze jest w kit długi,a po drugie nie miałam zbytnio czasu dlatego jutro zepnę dupę i wstawię ten rozdział.Imaginy też widzę,że się podobają,a najbardziej to najcudowniejszy chłopak.W sumie mi też się podoba.Napisałam go z powodu tego,że chciałam,aby Wam się dobrze czytało,żeby ten blog nie był taki nudny.Dobra to tyle,a zaraz dodam fotki Kendzia:-) <3

wtorek, 21 lipca 2015

Spełnione marzenie

Tak jak w każdy poniedziałek szłam do pracy.Pracuję w sklepie spożywczym.Wiem,że nie powinnam się chwalić no,ale niestety ten sklep odziedziczyłam po swoich jakże cudownych rodzicach.No tak mieszkam w Polsce.Niedługo przeprowadzę się do Kalifornii.Mam na imię Justyna.Mam dziewiętnaście lat.Moim marzeniem jest spotkać chłopaka,który będzie mnie traktował taką jaką jestem.No dobra powracając do mnie.Szłam sobie ulicami Warszawy.Mój sklep znajduje się nie opodal mojego domu.Nareszcie dotarłam.Otworzyłam drzwi.Przemieniłam plakietkę na open.No i czekałam na klientów.Już ponad godzinę tu księdze i nikt nie przychodzi.W ten zadzwonił dzwonek nad drzwiami.Podskoczyłam na ten dźwięk.Do lady podszedł przystojny blondyn,o nieziemsko zielonych oczach.Uśmiechał się słodko.
-Miło mi w czym mogę służyć-Odwzajemniłam jego uśmiech
-Poproszę Nutellę-Nieznajomy wskazał na półkę na której był postawiony słoik z kremem
Sięgnęłam po przedmiot i położyłam go na lądzie.Wbiłam kod to kasy.
-Należy się 3.50
-Proszę i reszty nie trzeba
-To dowodzenia
-Poczekaj jak masz na imię?.Blondyn podniósł jedną brew do góry
-Justyna,a ty?
-Kendall
-Miło mi
-Czy dasz mi swój numer telefonu-Kendall podał mi swoją komórkę
-Oczywiście-Wystukałam ciąg cyfr
-Zadzwonię wieczorem
-Okej
Kendall wziął słoik i odszedł.O godzinie piętnastej zamknęłam sklep.Ciągle myślałam o Kendallu.Wydawał się taki słodki.Zakochałam się.W ten poczułam wibrację w mojej kieszeni.Dzwonił Kendall.Bez wahania odebrałam
-Halo?-Już po chwili usłyszałam najcudowniejszy głos pod słońcem
-Obiecałem,że za dzwonie,więc zatelefonowałem
-Co chciałeś?-Zapytałam się
-Dasz się zaprosić na spacer?
-A,o której?
-Za pół godziny-W jego głosie usłyszałam nutkę radości
-Okej
-No to przyjdę po Ciebie tylko podaj swój adres
Podałam Kendallowi swój adres zamieszkania.Poszłam do domu.Po pół godzinie zjawił się Kendall.Poszliśmy do parku.Rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym.Dosiedziałam się wielu rzeczy.Jego mama ma na imię Kathy,a tata Kent.Ma dwóch braci Kevina oraz Kennetha.Posiada również zwierzaki.Świnkę Yumę oraz Psa Sissy.W pewnej chwili Kendall się zatrzymał.
-Co jest?-Zapytałam się spoglądając na Kendalla
-Jest pewna sprawa-Kendall podrapał się po karku po czym kontynuował-Zakochałem się w tobie i mam pytanie czy zostaniesz moją...
Nie pozwoliłam mu dokończyć ponieważ go pocałowałam.Kendall oddał pocałunek.
-Tak zostanę twoją dziewczyną
Znowu zatonęliśmy w pocałunku.A jednak moje marzenie się spełniło.Znalazłam swojego ukochanego chłopaka

Sprowadzenie Heffron Drive do Polski

Hejka,hejka.Mam do Was ogromną prośbę.Jest szansa,aby sprowadzić Heffron Drive do Polski.Musimy zrobić filmik.Brazylijskie fanki tak zrobiły i się udało.Kendall ich zauważył i obiecał im koncert.No,a,żeby nam się udało to trzeba zrobić tak:
Jeżeli macie twettera to tweetujcie po angielsku wraz z hastagiem#HeffronDriveComeToPoland.Może ja dam przykład.You are our happiness Kendall remember this#HeffronDriveComeToPoland to po polsku znaczy.Jesteś naszym szczęściem Kendall pamiętaj o tym.No i te Tweety pojawią się w filmiku.Dlatego też proszę zaangażujcie się w to,bo to jest jedyna szansa na to,aby spotkać Kendalla.Ostatni raz Was proszę angażujcie się

niedziela, 19 lipca 2015

Hejka no i dobiliśmy do 300 wyświetleń.Jesteście naprawdę super.Heh co by tu dużo mówić.Może na początek to,że nasz Kendall ma dziewczynę.Powiedział o tym w wywiadzie,ale do końca tego nie potwierdził.Na początku byłam na niego zła,ale potem sobie powiedziałam,że jak On jest szczęśliwy to ja też.Druga sprawa po raz kolejny mówię zbieram zamówienia na imaginy.Piszcie mi jaki i z kim ma być,a ja go do dam.Po trzecie rozdziały nie długo się niestety skończą,ale nie martwcie się będę dodawała coś innego,a jak na razie rozdziały będą się pojawiać.Po czwarte w wolnych chwilach będą pojawiały się zdjęcia Kendalla.Mam nadzieję,że się podobają.No i po piąte Kendallowych snów.Niech Wam się przyśni przystojniak o imieniu Kendall<3.

Kendall

Do dam parę zdjęć Kenda:-)









Gra w butelkę

Hej,hej dziękuję za tyle wyświetleń.Jesteście wspaniali.No to z tej okazji dla wszystkich fanów Kendzia do dam imagin.Miłego czytania życzę


Nareszcie nadeszły upragnione wakacje.Siedzę sobie na tarasie i się opalam.Słońce praży nie miłosiernie.Nie ma czym oddychać po prostu.Najchętniej to bym gdzieś wyskoczyła i się porządnie zabawiła.Raz kozi śmierć.Wzięłam do ręki ręcznik i otarłam pot który spływał po moim czole.Nie na widzę tego.Spojrzałam w niebo.Przed oczami ukazał mi się portret mojego najlepszego przyjaciela Kendalla Schmidta.Co bym tu o Nim powiedzieć.Jest czuły,opiekuńczy,troskliwy,a przede wszystkim romantyczny.Nie wiem co się z Nim dzieje.Od kilku dni nie daje znaku życia.Martwię się strasznie o Niego.No nic do Kendalla zaraz powróci my teraz parę słów o mnie.Mam na imię Megan.Mieszkam w słonecznej Kanadzie.Mam piętnaście lat.Moi rodzice posiadają firmę farmaceutyczną.Nie mam rodzeństwa.Może i dobrze.Dobra tyle o mnie to teraz znowu trochę o Kendallu.Jak już wiecie ma na imię Kendall Schmidt.Ma szesnaście lat.Jest piosenkarzem.Ma blond włosy zaczesane na bok.Grzywka opada mu na czoło.Jego oczy są w kolorze jasnej zieleni.Pokaże Wam jego zdjęcie


















To jest właśnie mój przyjaciel.Zakochałam się w Nim,ale Kendall niestety nie czuje tego samego do mnie.Tak mi się zresztą wydaje.Trudno mi jest przed Nim udawać.A udaję przed Nim to,że jest tylko moim przyjacielem i nic więcej.Ja tak nie chcę.Mam nadzieję,że to się w wkrótce zmieni.Nagle z tych rozmyślań wyrwał mnie głos mojego telefonu.Zobaczyłam kto mi napisał.Był to Kendall
Od Kendalla:No hej co robisz?
Do Kendalla:Leże i się wylęguje,a co?
Od Kendalla:Tak się pytam.Mogę wpaść do Ciebie z chłopakami pogralibyśmy w coś?
Do Kendalla:No pewnie wbijajcie
Od Kendalla:To bujnij swoją piękną dupcię i otwórz Nam drzwi
Zdziwiłam się trochę,ale poszłam otworzyć.W progu stał Kendall wraz z chłopakami.Wpuściłam ich do środka.Wspólnie udaliśmy się na taras
-Jak Wy tutaj tak szybko przyszliście?-Zapytałam zdziwiona
-Po prostu wiedzieliśmy,że się zgodzisz no to przyszliśmy-Carlos uśmiechnął się lekko
-No to w co gramy?
-Może w butelkę?-Zapytał Logan
-Tak-Wszyscy odpowiedzieli chórem.Poszłam do kuchni w celu zrobienia czegoś do picia no i trzeba było znaleźć jakąś butelkę.Po dziesięciu minutach byłam z powrotem
-Megan co tak długo?-Spytał się Kendall odbierając o de mnie szklankę z sokiem
-Trzeba było poszukać butelki.Chyba,że gramy w butelkę bez butelki.
-Tak się nie da
-No coś ty naprawdę?
-Jesteś dziwna-Powiedział Kendall biorąc łyk soku
-A w dziób chcesz?
-Ej dobra przestańcie się kłócić wtórował nam James podając mi butelkę-Megan kręcisz pierwsza
-No dobra
Zakręciłam butelkę.Wypadło na Carlosa.
-Carlito prawda czy wyzwanie?
-Wyzwanie
-Weź szklankę z sokiem i zacznij krzyczeć,że ktoś Ci do tej szklanki nasikał
Tak jak powiedziałam tak też zrobił.Śmialiśmy się z tego wszyscy.Carlos zakręcił .Tym razem wypadło na Logana
-To ja wybieram prawdę
-Podoba Ci się Megan?
-Carlos!
-Tak podoba mi się
-Dobra kręć już
No i stało się wypadło na mnie.Kurcze co tu wybrać.A dobra wezmę wyzwanie
-Wyzwanie-Powiedziałam śmiejąc się
-Weź podejdź do Kendalla i go pocałuj w usta.
Gdy to usłyszałam to momentalnie serce zaczęło walić mi jak oszalałe.James już nie żyje.No nic podeszłam do Kendalla.Podałam mu rękę,żeby wstał.Spojrzałam w jego oczy.Były cholernie hipnotyzujące.Złożyłam na jego ustach delikatny pocałunek.Kendall to pogłębił.Po chwili musieliśmy się od siebie odsunąć.
-Megan musisz coś wiedzieć
-Co takiego?-Podniosłam jedną brew go góry
-Bo ja się w tobie zakochałem i...
Nie dałam mu do kończyć ponieważ złączyłam nasze usta w gorącym pocałunku.Usłyszałam klaskanie.
-Zostanę twoją dziewczyną
Kendall mnie mocno przytulił.Resztę dnia spędziliśmy na wygłupianiu się.No cóż chyba częściej będę musiała grać w butelkę:-)


Rozdział 25
Palm Woods jak to pięknie brzmi.Jednak nie dla mnie.Stoję przed hotelem i gapię się na ten napis.Ludzie dziwnie na mnie patrzą.Mam to gdzieś.Co rusz spoglądam na telefon czy dzwoni Kendall.Niestety nie.Rzuciłam telefon na ziemię.Komórka roztrzaskała się na milion kawałków.Usiadłam na chodniku.W mojej głowie pojawiają się myśli samobójcze.Rzuciłabym się pod jakiś samochód.I chyba tak zrobię.Z transu wyrwał mnie głos Wery
-Lucy co jest?
-A co ma być?
-Jesteś jakaś inna
-Osoba na której mi zależało wyrzuciła mnie z domu
-Miał prawo
-Ty też?.Wiesz co mam pomysł.Od wródźcie się wszyscy ode mnie
Wstałam i poszłam do pokoju.Chwyciłam mp3 do ręki.Włączyłam Kendalla piosenkę.Chociaż tak mogę słyszeć jego głos,ale to nie to samo co usłyszeć te dwa magiczne słowa,które wprowadzają dziewczynę w wieczne szczęście.Czego teraz chcę to to,aby Kendall mi wybaczył.Chcę poczuć jego usta na swoich,przytulić go.Wiem,że to już nigdy nie nastąpi no,ale marzenia warto mieć prawda?.Muszę zacząć żyć od nowa wiem,że to będzie trudne.W ten ktoś zapukał do moich drzwi
-Kto to?
-To ja Logan
Czego on o de mnie chce.Przez niego...ech nie chcę o tym mówić
-Wejdź
-Co jest?
-Nic
-Dlaczego sama tutaj siedzisz?
-Bo mam powód.Proszę Logan daj mi spokój chociaż na jakiś czas
-Nie wytrzymam tyle bez Ciebie
-Logan masz Monikę
-Zerwaliśmy ze sobą
-O nie wiedziałam
-Nie no spoko
-Logan?
-Tak
-Obiecaj mi,że na razie nie będziesz do mnie dzwonił,ani nic okej?
-Spróbuję,ale nie wiem czy mi się uda
-A teraz wyjdź
-Dobra
Logan wstał i wyszedł.Chwyciłam swój pamiętnik i zaczęłam pisać
Vpis XI
Dzisiaj jest czwartek.Wczoraj już nic nie pisałam.Za bardzo byłam zdruzgotana.Moje życie legło w gruzach.Nie wiem jak Wy,ale ja mam zamiar wylecieć tam gdzie będzie mi dobrze,czyli do nieba.Telefon mi się rozwalił po tym jak go rzuciłam na ziemię.Z Loganem nie będę na razie rozmawiać.Mam nadzieję,że poznam kogoś kto będzie mnie akceptował taką jaką jestem.
Zamknęłam zeszyt i wyszłam nad basen.Usiadłam na leżaku.W ten usłyszałam czyiś głos
-A ty co nowa?
Spojrzałam w bok.Zobaczyłam chłopaka,który przypominał mi Kenda.Miał te same włosy(tu chodzi mi o kolor i grzywkę na bok),ten sam kolor oczu(czyli zielony).Po prostu czysty Kendall
-Nie,a ty?
-Mieszkam tu od jakiegoś miesiąca
-Aha
-Och zapomniałem się przedstawić jestem Justin Blue
-Miło mi Lucy Black
-Co za zbieg okoliczności.Nasze nazwiska zaczynają się na tą samą literę
-Rzeczywiście
-Ile masz lat?
-Piętnaście,ale za trzy miesiące szesnaście
-A którego masz urodziny?
-Szesnastego listopada
-Ja mam szesnaście lat i mam urodziny drugiego lutego
-Aha
-A w ogóle co Cię sprowadza do Palm Woods?
-Nie rozumiem?
-No bo w tym hotelu mieszkają gwiazdy
-Słucham?
-No nie wiesz?.Piosenkarze,zespoły
-A agenci?
-Agenci?.Ha,ha nie bądź śmieszna.Co to w ogóle jest agent?.Takich to powinni na bruk wyrzucać
No nie ten gość przegiął.Co za głąb
-Słuchaj no koleś.Co ty sobie myślisz co?.No odpowiedz.Tak się składa,że stoi przed tobą agentka.Na bruk powinni wyrzucać,ale takich jak ty,bez serca,uczuć i wiesz ci Ci jeszcze powiem?.Jesteś debilem,skończonym debilem
Wstałam i odeszłam z tam tąd.Znowu to samo.W ten natknęłam się na jakąś dziewczynę
-Jak masz na imię?
-Lucy
-A ja Angela
-Miło mi
-Co się stało?
-Chcesz wiedzieć?
-Jeśli mogę
-To usiądźmy
Zaczęłam jej wszystko opowiadać.Łzy zbierają mi się do oczu na myśl,że nie jestem już z Kendallem(no dobrze to my ich na razie zostawimy,a zobaczymy co u Kendalla)

piątek, 17 lipca 2015

Odkrycie i Wyprowadzka

Rozdział 24
Obudziłam się o godzinie siódmej.Zobaczyłam,że nie ma Kendzia.Poszłam się już ubrać.Włożyłam słuchawkę do ucha
-James słyszysz mnie?
-Em...Em...
-James odezwij się
-Co co?
-James to ja Lucy.Miałam Ci dać znać
-No i co gotowa?
-Przychodźcie
-Załóż okulary
-Tak
No i nadszedł ten dzień.Środa.Odkrycie i wyprowadzka.Jest nawet takie powiedzenie,,Wszystko co dobre się szybko kończy''.Rzeczywiście.Przez ten tydzień czułam się nieźle.Założyłam okulary.Wyszłam z łazienki.W ten zobaczyłam Kendalla.Stanął jak wryty
-Co ty tutaj robisz?
-Nic
-Gdzie jest Lucy?
-Musiała na chwilę wyjść
-Dlaczego mi o tym nie powiedziała?
-Nie wiem
Nagle usłyszałam pukanie.Serce mi stanęło.Kendall otworzył.Do pomieszczenia wszedł James,a za nim reszta.No to teraz się zacznie
-Co Wy ode mnie chcecie?
-Kendall musisz coś wiedzieć
-Co takiego?
-Bo Lucy...
-Coś z Lucy?,gdzie ona jest?
-Kendall to ja
Ściągnęłam okulary.Kendall wytrzeszczył oczy
-To ty?.W tedy jak byłem u Alexa to też byłaś ty?
-Tak to byłam ja
-To kim ty jesteś?
-Jestem,jestem
-No powiedz
-Jestem agentką
Kendall otworzył usta.Spojrzałam się na Werę.Była smutna
-Jak to jesteś agentką?.Dlaczego mi o tym nie powiedziałaś?
-Bałam się twojej reakcji
-Lucy co ty do cholery mówisz.Ufałem Ci.Mogłaś mi powiedzieć.Coś jeszcze przede mną ukryłaś?
Spuściłam głowę.Muszę mu o tym powiedzieć.Nie mam innego wyjścia
-No słucham?
-Zdradziłam Cię
-Co takiego?
-Zdradziłam Cię
-Z kim?.Powiedz,że to żart
-Nie to nie jest żart
-Jak mogłaś mi coś takiego zrobić Lucy?.Ja Cię kochałem.Tfu co ja mówię.Nadal Cię kocham,a ty co? od tak mnie zdradziłaś?.Z kim?.No pytam się z kim?
-Z Loganem
-A jednak.Wiedziałem.Jesteście siebie warci
-Kendall posłuchaj mnie
-Nie Lucy dosyć tego.Zabieraj swoje rzeczy i wyjdź z mojego domu.
-Ale Kendall
-Wyjazd mi z tąd
Weszłam do pokoju.Wyciągnęłam z pod łóżka walizkę.Wzięłam pamiętnik i wyszłam z pokoju.Spojrzałam ostatni raz na Kendalla
-Kendall
-Koniec z nami
W tedy coś we mnie pękło.Rozpłakałam się jak małe dziecko.Wyszłam z jego domu.Wiedziałam,że tak się to skończy.Udaliśmy się na lotnisko.W ten poczułam czyjąś rękę.Była to moja mama
-Córciu wszystko będzie dobrze
-Nie mamo już nic nie będzie dobrze
-Lucy nie mów tak
-To jak mam mówić co?
-Bądź pozytywnie nastawiona
-Mamo czy ty się słyszysz?.Kendall nie chce już mnie znać.Zerwał ze mną
-Oj Lucy
-Dobra daruj sobie
Weszliśmy do samolotu.Usiadłam przy oknie.Jestem rozbita.Moje serce zostało rozerwane na kilka kawałków.Postanowiłam,że swoje myśli przeleję na papier
Vpis X
No i moi drodzy stało się.Tak jak mówiłam.Kendall ze mną zerwał.Siedzę w samolocie,który leci do Palm Woods.Musiałam powiedzieć Kendallowi o pocałunku moim i Logana.Wyrzucił mnie z domu.Z trudem powstrzymuje łzy,które cisną mi się do oczu.Nie wiem jak ja będę funkcjonować bez Kendalla.Tak jak już wspominałam on jest moim tlenem.Będę za nim tęsknić.Mam nadzieję,że kiedyś będziemy razem
Zaczęłam szlochać.W ten poczułam na sobie czyiś wzrok.Spojrzałam kto się tak na mnie patrzy.Był to Logan.Dosiadł się do mnie.No jeszcze go tu brakowało.Spojrzałam przez okno.Znowu zaczęłam płakać.Logan mnie do siebie przytulił.Odepchnęłam go od siebie
-Lucy o co chodzi?
-Nie przytulaj mnie
-Dlaczego?
-Logan zdradziłam Kendalla z tobą
-Przecież on już o tym wie
-Psss...Ty nic nie rozumiesz
-Oj Lucy
-Nie dotykaj mnie
Logan otworzył usta.Zamknęłam oczy.Nawet nie wiem kiedy usnęłam