sobota, 25 lipca 2015

#HeffronDriveComeToPoland

Hej to jeszcze ja:-) .Mam nadzieję,że angażujecie się w tą akcję na twitterze co?.Pomyślcie to jest nasza jedyna szansa,aby spotkać Kendalla.Ja się zaangażowałam i nawet dzisiaj wysłałam zdjęcie do filmiku.Ta dziewczyna prosi o zdjęcia do 31 lipca więc macie jeszcze 6dni do tego,aby dać zdjęcie,albo twittnąć coś po angielsku z hastagiem#HeffronDriveComeToPoland.Bo to naprawdę jest nasza szansa,a zważając na to,że Kendall już nie długo poda trasy swoich koncertów po Europie i jeżeli ta akcja wypali,to Nasz kochany Kendall odwiedzi nas w końcu.Będziemy mu mogli podziękować za wszystko,co dla Nas zrobił,ile dla nas znaczy,a najbardziej cieszy mnie to,że będę mogła z nim chwilę porozmawiać,że w mojej pamięci utkwi ten jeden moment,najdrobniejszy,ale przynajmniej będzie prawdziwy.Więc moi kochani zróbcie to dla Kendzia i twittujcie ile się da.Mam nadzieję,że to wszystko wypali i Kendall przyjedzie do Polski.Trzymam za Was kciuki i do zobaczenia,a i jeszcze jedno Kendallowych snów moi drodzy<3.Jesteście wspaniali.Do jutra<3<3<3<3:-*

Niezdara i Szkolny przystojniak

Nigdy nie czułam się tak jak teraz,a czuję się do dupy.Z nikim nie mogę porozmawiać.Nawet z rodzicami.Nie interesują się mną,no cóż muszę z tym żyć,ale to cholernie boli.Kurwa ja chcę mieć normalną rodzinę,przyjaciół i chłopaka,a nie spieprzone życie.Stoję przy oknie i patrzę na ruchliwą ulicę Londynu.Ludzie gdzieś się spieszą,nigdy nie można wyłapać kto tak naprawdę idzie.Ciągle się widzi ludzi biegnących,albo jeżdżących do pracy,do szkoły,no wszędzie.No właśnie zaczęłam o szkole nie potrzebnie.To przez tą szkołę mam doła.Dzisiaj jak szłam do tej przeklętej
budy to się przewróciłam pech chciał,że przechodził obok mnie chłopak,który mi się strasznie podobał.Stanął i zaczął się ze mnie perfidnie śmiać.Walnęłam buraka i w oczach zebrały mi się łzy.Tak,tak jestem niezdarą,ale co mam na to poradzić?.No nic.Wstałam i ruszyłam do szkoły.Weszłam do budynku i już od progu usłyszałam szepty i obelgi wobec mnie,a dlatego mnie wyzywali ponieważ ubrana byłam w spódniczkę w kratkę koszulę białą,na nogach miałam podkolanówki do kolan.Do tego jakieś pantofle.Na nosie miałam okulary.Wyglądałam jak przysłowiowy kujon.Czym prędzej udałam się na lekcję,ale na biologii było to samo.Wreszcie postanowiłam uciec.Po drugiej godzinie lekcyjnej opuściłam szkołę.Nawet tego nie żałuję.Wróciłam do domu.Weszłam do swojego pokoju.Rzuciłam ten przeklęty plecak w kąt.Stanęłam na przeciwko lustra.Na sam mój widok odechciało mi się wszystkiego.Postanowiłam coś w sobie zmienić.Rozpuściłam moje włosy.Kosmyki okryły moje ramiona.Włosy sięgały mi do pasa.Ściągnęłam okulary.Nic nie widziałam,ale kit kupiec sobie soczewki.Przez kilka lat zbierałam pieniądze na studia,ale to nic studia nie zając nie uciekną.Sięgnęłam z szafki skarbonkę i rozbiłam ją.Zaczęłam liczyć pieniądze.Po godzinie wyszło mi,że mam trzy tysiące złotych.Nie wiem skąd ja to wszystko uzbierałam,ale dobra.Wyszłam z domu i poszłam do galerii.Zaczęłam zwiedzać różne sklepy.Po dwóch godzinach wróciłam cała obładowana.Położyłam wszystko na tapczanie.Najsampierw wyciągnęłam białą sukienkę,która sięgała mi do kolan,na to założyłam białe futerko,a na nogi buty na małym koreczku.Przejrzałam się w lustrze.Wyglądałam bosko.Postanowiłam,że jutro pójdę w tym do szkoły.Po przymierzaniu wszystkich ubrań poszłam zjeść kolację.Następnie poszłam spać
Next Day
Do szkoły wyszłam o godzinie siódmej trzydzieści.Na rogu spotkałam moją miłość.Przeszłam obok Niego.Poczułam na sobie jego wzrok,aha czyli się na mnie patrzy.Plus dla mnie.Doszłam do budynku to oczy wszystkich zwrócone były w kierunku mnie.Uśmiechnęłam się sama do siebie.Poszłam jeszcze do szafek włożyć nie potrzebne rzeczy.Gdy zamykałam przede mną stanął Kendall-czyli moja klasowa miłość.Nasze spojrzenia się zetknęły.Poczułam miłe motyki w brzuchu.Poczułam jak moje policzki stają się różowe.Odwróciłam głowę.
-Słodko wyglądasz gdy się rumienisz-Na te słowa jeszcze bardziej się zarumieniłam
-Dziękuję za miłe słowa
-Przepraszam,że się wczoraj śmiałem z Ciebie,ale ten twój upadek wyglądał komicznie-Na te wspomnienie mi samej chciało się śmiać.
-W sumie to tak-Nareszcie mogłam spojrzeć na Niego.Kendall ubrany był w Czarny  T-Shirt i Niebieskie rurki.Na nogach miał Vansy.Jego włosy były postawione na żel.Boże czy on musi być,aż tak cholernie przystojny.Każe laski na Niego lecą,ale on je olewa.Wygląda to tak jak by już miał kogoś na oku.
-Czemu mi się tak przyglądasz brudny jestem czy co?-Kendall zaczął się wycierać,co wywołało u mnie nie po hamowany śmiech
-Nie tylko nie mogę uwierzyć,że rozmawiamy ze sobą-Kendall podszedł do mnie tak,że odległość od naszych twarzy była minimalna.Serce zaczęło bić mi jak oszalał.Z pewnością Kendall to usłyszał
-Rozmawiam z tobą bo jesteś przepiękna,ale to nie o to chodzi po prostu czuję,że na tobie można polegać.Tak jakby się w tobie zakochałem,ale jak nie czujesz tego samego do mnie to zapomnij o tym co tu przed chwilą było wypowiedziane
-Ćśśś-Przyłożyłam palec do ust Kendalla.Poczułam,że lekko je muska.Zadrżałam pod jego dotykiem-Nic nie mów Kendall,tylko mnie pocałuj
Kendall pokonał dzielącą od nas odległość.Chwycił moje policzki.Złożył na moich ustach gorący pocałunek.Odwzajemniłam to.Po chwili musieliśmy przestać ponieważ zabrakło nam tchu.Kendall oparł swoje czoło o moje.
-Uciszaj mnie tak zawsze proszę
-Dla Ciebie wszystko
Ponownie się pocałowaliśmy.Niestety,ale zadzwonił dzwonek i musieliśmy iść na lekcję.Po wszystkich lekcjach.Wyszłam ze szkoły i od razu ujrzałam Kendalla.Podeszłam do Niego.Pocałowaliśmy się
-To co robimy?
-Stephanie wiedz,że ja już nigdy,ale to prze nigdy się z Ciebie nie za śmieje chyba,że mi pozwolisz-Uderzyłam lekko Kendalla pięścią w tors śmiejąc się przy tym
-Oj ty mój szkolny przystojniaku-Kendall przytulił mnie do siebie
-Och ty moja niezdaro
-Ha,ha,ha wiesz ty co,ja niezdara
Chciałam przejść kilka kroków.Nagle się zachwiałam.Myślałam,że upadnę,ale przed zrównaniem z ziemią uratował mnie Kendall.Postawił mnie do pionu.Poprawiłam swoją sukienkę
-No i co?-Kendall się zaśmiał.Zmarszczyłam czoło
-Jesteś głupkiem wiesz?-Chwyciliśmy się za ręce odeszliśmy stamtąd.Zostawiając wszystkich w lekkim szoku.Oj co teraz będzie wszystkie dziewczyny będą mi zazdrościły Kendalla
-Ale twoim głupkiem-Spojrzałam się na Niego.Kendall uśmiechnął się szeroko
-I to mi się podoba
Podeszliśmy pod mój dom.Zaprosiłam go do siebie.W ten usłyszałam surowy głos mojego ojca
-Stephanie podejdź tu na chwilę-Puściłam rękę Kendalla i weszłam do salonu.Zobaczyłam moich rodziców jak siedzą na kanapie.Byli na coś wściekli.
-Dzwoniła do nas twoja wychowawczyni-Moja mama zawachała się po czym kontynuowała-Dlaczego wczoraj zwiałaś ze szkoły?
-Miałam swoje powody-Odburknęłam niech lepiej oni się nie wytrącają
-A niby jaki był powód?
-Wszyscy się śmieją z mojego ubioru
-No ja się nie dziwię wyglądasz jak fleja-Na te słowa serce mnie zabolało.No super moi rodzice mnie obczerniają
-A kto mi dał takie ciuchy,to wszystko jest Wasza wina.
-Zamilcz lepiej smarkulo bo inaczej tego pożałujesz-Mój tato wstał i podszedł do mnie.Jego dłoń zacisnęła się w pięść
-Gdzieś mam twoje gadanie.Od zawsze się mną nie interesujecie.Zajmujecie się ciągle swoją gównianą parcą-Pożałowałam tego co powiedziałam,ponieważ oberwałam z liścia w twarz.Złapałam się za piekący policzek.W ten przy mnie stanął Kendall
-Co wy zrobiliście?.Uderzył pan swoją córkę.Czy to jest normalne?.Nie wydaje mi się.Jesteście jacyś dziwni naprawdę.Ja się nie dziwnie Stephanie,że ciągle była zamknięta w sobie.Już wszystko rozumiem to przez Was ona się tak zachowywała
-Zamknij się gówniarzu-Mój tato podszedł do Kendalla-Zaczęłam krzyczeć
-Zostaw Kendalla on ci nic nie zrobił.Nie na widzę Was-Z trudem wstałam pociągnęłam Kendalla i wyszliśmy z tego domu.Wtuliłam się w Niego
-Przepraszam Cię za moich rodziców są na prawdę walnięci
-Stephanie zamieszkasz u mnie
-Naprawdę?.Obiecuje,że jak coś znajdę zaraz się wyniosę-Kendall uciszył mnie pocałunkiem
-Stephanie jesteś moją dziewczyną.Więc idziesz do mnie
Ponownie się pocałowaliśmy.To był początek naszego nowego życia,w którym znajdowałam się ja i mój szkolny przystojniak Kendall



Hej mam do was nową wiadomość.Nasz kochany James nagrał piosenkę,ale to nie cover tylko audio,a nazywa się Lieshttps://m.youtube.com/watch?v=a11jLb-xXYQ.To jest link do tej piosenki.Radzę przesłuchać,bo jest naprawdę świetna.Ja już ją kilka razy słucham i za każdym razem lubię ją coraz bardziej.Nie mogę wyjść z podziwu jak James jest tak perfekcyjny<3 <3 <3.Naprawdę polecam:-)
Hej chciałam Wam serdecznie podziękować,za tyle wyświetleń.Jesteście fantastyczni,ale ja w ciąż nie wiem czy Wam się ten blog podoba.Nawet nie zostawiacie żadnego komentarza.Nie żebym była nachalna,ale moglibyście w końcu coś skomentować.Dla mnie to by była nadzieja na pisanie.Wiecie ile radości daje taki głupi komentarz?.Wiele:-) .Dlatego więc proszę komentujcie nie które posty.Nie mowie,że wszystkie,ale niektóre.Dla Was to tylko chwila,a dla mnie motywacja.Jeszcze raz serdecznie dziękuję za wyświetlenia.

Morderstwo

Rozdział 27
Siedzę w samochodzie.Mamy misję.Ciekawe jaką.Podjechaliśmy pod jakieś biuro.Weszliśmy do pomieszczenia.Było ciemno.W ten ktoś zapalił światło
-Aaaa.Logan
Na podłodze leżał zakrwawiony mężczyzna.Przeraziłam się.Obok niego leżał nóż
-Co się stało kochanie?
-Spójrz tam
James z Loganem podeszli do tego mężczyzny.Ja odeszłam kilka kroków.Stanęłam obok Wery.Boję się
-Wygląda na morderstwo
-Ale kto to mógł być?
-Nie wiem sprawca musiał kilka krotnie wbić nóż w serce,następnie uciekł
-Dlaczego mi nie powiedziałeś,że na misjach mogą być morderstwa?
-Bo pierwszy raz się z tym spotykamy
-No i co my zrobimy?
-Trzeba odnaleźć tego sprawcę
Nagle światło zgasło.Przeraziłam się.Poczułam czyjeś ręce
-Nie bój się jestem tutaj
-Logan nie zostawiaj mnie
-Za nic w świecie
Światło znowu zostało zapalone.Ujrzałam jakiegoś chłopaka.Wtuliłam się w Logiego
-No proszę,proszę kogo my tu mamy
-Kim jesteś?
-Jestem waszym koszmarem
-Śmieszny jesteś
-Ach tak no to zobaczymy.Zabieram tego chłopaka ze sobą
Nie znajomy chwycił Logana za ramię
-Logan
-Lucy
-Nie zostawiaj mnie błagam
-Nie martw się o mnie.Pamiętaj kocham Cię
-Ja Ciebie też kocham Logan
Logan puścił moją rękę.Odszedł stąd.Spojrzałam na resztę
-Co tak stoicie ratujcie go
-Czy wy jesteście razem?
-Tak 
W ten usłyszałam krzyk .Był to Logan.Kopnęłam w te drzwi.Otworzyły się z wielkim hukiem.Logan leżał na podłodze.Podeszłam do niego
-Odejdź od niego
-Nie odejdę
-Odejdź
-Nie 
To zrobimy to inaczej.Steven weź tą panienkę wyprowadź
-Nie możesz tego zrobić
-Mogę nie zabronisz mi
-Kochanie wszystko będzie dobrze
-Stul pysk
Nie .Wyrwałam się temu Stevenowi czy jak mu tam było
-Ivo daj mi strzałki
-A na co Ci one?
-Daj
Ivo podał mi strzałki.Dałam po kilka każdemu.Ułożyłam w głowie plan jak uratować Logana
-Na mój znak za zaczynamy.Teraz
Zaczęliśmy rzucać.Szło dobrze.W ten zobaczyłam,że Logan zasnął.Spojrzałam na jego ramię.Miał strzałkę.Na szczęście wszyscy spali
-Kto taki mądry uśpił Logana?
-Przepraszam,ale to ja go uśpiłem
-I po coś to zrobił?
-Sam nie wiem
-Carlos miałeś rzucać do nich nie do mojego chłopaka
-Sorki 
-Trzeba go ocucić 
-Nie tak prędko
Spojrzałam do góry.Przede mną stał jakiś mężczyzna.Zobaczyłam,że Logan otwiera oczy
-Co z nowy?
-Zostaw tego chłopaka w spokoju
-On jest moim chłopakiem
-Potwierdzi to?
-Logan jesteśmy razem?
-Tak,a o co chodzi?
-Jesteśmy z policji.Szukamy mordercy który zabił Travisa Smitha
-Wiemy gdzie on jest
-Tak?
James podszedł do tego ,,naszego koszmaru''.Policjant stanął obok niego
-Przecież to David Johnson
-Kto taki?
-Już był karany.Dziękujemy,że wam się udało go złapać
-Nie ma sprawy
Wróciliśmy do samochodu.Wtuliłam się w Logiego
-Bałam się o Ciebie
-Przecież nic mi nie 
-Na szczęście Ci nic nie jest,a jak by się coś stało?
-Ważne,że jesteśmy razem
-A właśnie Logan co z Moniką?
-Nie udało nam się
-A kto pierwszy zerwał?
-Ja
-I tak szybko znalazłeś sobie inną dziewczynę?
-Oj chłopaki dajcie spokój.Najważniejsze,że nie jestem już z...no sami wiecie 
-Nie nie wiemy
-Debile z was
Podjechaliśmy pod Palm Woods.Zobaczyłam Kendalla.Na szczęście byłam przebrana w swoje ciuchy
-To co gdzie idziemy?
-Sorki,ale ja i Lucy chcemy pobyć sami
-A rozumiemy już nas nie ma
Usiedliśmy obok na ławce.Czułam na sobie wzrok Kendalla.Wkurzało mnie to
-Możesz się tak na mnie nie patrzeć?
-A to niby dlaczego?
-Wkurza mnie to
-A on Cię nie wkurza jak się na Ciebie patrzy?
-Przestańmy się kłócić
-O sojusz?
-Tak jakby 
-A ja mu nie dam za to,że mnie chciał uderzyć
-Logan nie przesadzaj
-No co mam rację
-Pogódźmy się
Podałam Kendallowi rękę na znak zgody.Uścisnął mi ją
-Logan teraz ty
-Nie pogodzę się z nim
-No proszę
-Nie
-Wiesz co jesteś uparty jak osioł
-Już wolę być osłem niż się z nim pogodzić
-Lucy daj spokój ważne,że my się pogodziliśmy
-W sumie masz rację
Usiadłam pomiędzy nimi.Logan mnie przytulił.Nie wiem co by było gdybym go nie miała.Kendall spojrzał się na Logana.W ten Kendall uderzył Logana w policzek
-Co ty zrobiłeś?
-Przepraszam ja nie chciałem
-Yhy nie chciałeś
-No na prawdę
-Za co go uderzyłeś?
-No bo jesteś z nim niż ze mną
-Co już zapomniałeś jak w łóżku zobaczyłam twoją dziewczynę
-To nie była moja dziewczyna
-Nie,a kto?
-...
-No kto?
-Nikt
-Dobra weź darujmy sobie to wszystko
-No,ale o co Ci chodzi
-Kendall zrozum to,że ja jestem z Loganem nie z tobą
Nagle podeszła ta dziewczyna.Zacisnęłam pięści
-Kendall co ona chce od Ciebie?
-Nic
-To po co tu stoi?
-Bo...
-Bo twój chłopak pogodził się ze mną
-Mam z tego powodu płakać?
-Głupia jesteś
-Tej,tej uważaj sobie smarkulo
-Myślisz,że się Ciebie boję?
-Kochanie chodźmy stąd
-Zaczekaj Logan.Wiecie co wam powiem?.Oby dwóch jesteście siebie warci.Myślałam,że po naszym pogodzeniu wszystko wróci do normy,ale się myliłam
-No i dobrze,że tak myślała,bo kto by chciał być z taką osobą jak ty
-Oj nie dosyć tego.Przegięłaś doszczędnie przegięłaś.To z tobą nikt nie chce być.Po patrz na siebie.Ubierasz się jak ździra za przeproszeniem.Nie dorównujesz mojej dziewczynie.Lucy jest lepsza,a poza tym wie jak się ubierać.Z niej nikt się nie śmieje.Więc od wal się od niej,bo jak nie to twój chłopak cię nie pozna
-Chcesz mnie uderzyć?
-Jeśli będę musiał
-Dziewczyn się nie bije
-A kto tak powiedział?
-Dobra Kendall idziemy stąd
-Sara ja nie idę
-A to niby dla czego?
-Bo chcę zostać z Lucy
-Nie Kendall idź z tą swoją Sarą,a nam daj spokój
Wstałam i weszłam do hotelu.W ten natknęłam się na Angelę
-Hej Lucy
-Cześć
-Jak tam Kend...
-Nie chcę o nim słyszeć
-Jest źle
-Gorzej
-Co się stało?
-Pogodziłam się z nim.Jak poszłam do jego pokoju to w łóżku zobaczyłam jakąś dziewczynę.Poszłam do mojego przyjaciela.No i jesteśmy razem.No i znowu się pokłóciłam z Kendallem
-Przykro mi
-A daj spokój.On mi tylko przyprawia kłopoty
-Aaaaa.pomocy Lucy
Zobaczyłam Logana uciekającego przed Alexem.No nie tego już za wiele.Logan zchował się za moimi plecami
-Odsuń się
-Nie czego chcesz od niego?
-Chcę mu złowić tą jego piękną buźkę
-Zostaw ich w spokoju
Alex uderzył Angelę w twarz.Angela upadła.Co za brutal.Nie daruje mu tego
-Jesteś psycholem Alex.Powinieneś się leczyć
-Zaraz zobaczymy kto powinien się leczyć
Alex chciał mnie uderzyć,ale ja go kopnęłam w krocze.Upadł na ziemię.Wygięłam mu rękę w tył
-Zadarłeś z nie właściwą osobą.Jeszcze raz,a ja Ci zło je twarz
-Ha,ha,ale się boję
-Masz czego frajerze,bo to już nie jest normalne.Najpierw grozisz Kendallowi,a teraz Loganowi?
-Zasłużył sobie na to
-Nie znasz go.Nie określa się książki po okładce,a i jeszcze jedno to za moją przyjaciółkę
Walnęłam go w twarz.Alex złapał się za nos.Pomogłam Angeli wstać.Spojrzałam się na Alexa.Chwyciłam Angelę i Logana za rękę.Zaczęliśmy iść do pokoju