poniedziałek, 22 czerwca 2015

Dziękuję wam za tyle wyświetleń,ale jeszcze lepiej by było
gdybyście skomentowali jakiś rozdział.Dla was to tylko
5sekund nawet nie,a dla mnie to kolejny powód,aby tutaj
wejść i napisać nowy rozdział a powiem wam w sekrecie,że będzie
się działo.Dlatego proszę komentujcie polecajcie swoim przyjaciołom
komu kol wiek.Błagam i jeszcze raz dziękuje
Rozdział 8
-Córeczko ile jeszcze do tego,Palm...Palm...
-Palm Woods mamo
-No właśnie
-Zapytam się.James ile jeszcze do Palm Woods?
-Z jakieś dwie godzinki
-Dzięki
Zastanawiacie się pewnie dlaczego mówię o Palm Woods.Otóż powiem wam
historię(prawdziwą nie fałszywą).Posłuchajcie
W Kansas wybuchła wojna.Najprawdziwsza wojna.Obudziłam się,to zobaczyłam
nad sobą żołnierzy.Kazali mi wstać i wyjść.Bałam się strasznie,o mamę Erę,Carlosa,
Logana,a w szczególności o Kendalla.Nie wiedziałam co zrobić.Ustawili nas w rządku.
Chciało mi się płakać.Spojrzałam w bok.Zobaczyłam,że jakiś Niemiec zabija naszych.
Nie chciałam tutaj być.W ten usłyszałam Jamesa.Spojrzałam w bok.Miał wszystkich.
Wycofałam się i zaczęliśmy biec.Strzelali do nas,ale na szczęście nikt nie został ranny.Uciekliśmy na samolot.I tak lecimy do Palm Woods.Z transu wyrwał mnie głos
Jamesa.
-No to jesteśmy
Wyszliśmy z samolotu.Jak tu pięknie.Uśmiechnęłam się
-A co z naszymi bagażami?
-Zobaczysz chodźcie na taksówkę
Weszliśmy do auta.Na miejscu byliśmy pięć minut później.Gdy wysiadłam to zapadło
mi dech w piersiach.Na górze było na pisane Palm Woods.Postawione były dwie
palmy.

Weszliśmy do środka.Jest jeszcze lepiej.Odebraliśmy klucze i weszliśmy do windy
-I jak wam się się tutaj podoba?
-Jest zaj...
-Lucy!
-Przepraszam mamo,ale jak inaczej można powiedzieć na to miejsce?
-Jest super
-Super to mało powiedziane
Winda się zatrzymała.Poszliśmy do swoich pokoi.Zobaczył am nasze rzeczy.
-Jak to możliwe,że nasze rzeczy tu są
-No właśnie
W tej samej chwili usłyszałam głos Jamesa
-Agenci potrafią wszystko
-Ale jak?
-Jest wiele rzeczy,których się musisz nauczyć
-A nauczę się?
-Nauczysz
James mogę Cię prosić na słówko?(tutaj pyta się Wera)
-Jasne
Gdy Wera z Jamesem odeszli zaczęłam rozpakowywać walizki.Nagle zadzwonił
mój telefon.Był to Kendall
J:Kendall gdzie jesteś?
K:Na pewno nie w Kansas
J:A gdzie?
K:Nie mogę Ci powiedzieć
J:No ale dlaczego?
K:No po prostu
J:Dlaczego nie dawałeś znaku życia?
K:Przecież nie jesteśmy już razem
J:Wiem
K:Dobra ja kończę cześć
J:Cześć
Odłożyłam telefon na stolik.Spojrzałam przed siebie
-To był Kendall prawda?
-Co was to interesuje
-Co chciał?
-Nie wasza sprawa
Wyszła z pokoju.Nagle uświadomiłam sobie,że zapomniałam telefonu.
Wróciłam się po niego.Zobaczył am,że James grzebie mi w telefonie
-Mogę się dowiedzieć co Wy robicie z moim telefonem?
-My nic
-Czy mam napisane na czole idiotka?
-Nie a niby dlaczego?
-Bo mam wrażenie,że nią jestem
-Czemu tak myślisz?
-Bo dobrze widziałam co robi liście
-No ale nie chciała nam powiedzieć kto dzwonił
-Moja sprawa kto dzwoni.To powinno was mało obchodzić.Ja z nim chodziłam
czy wy?
-Nie zapominaj,że ja z nim też byłam
-Ciebie nie pytałam
Wyszła z pokoju.Poszła nad basen,Ciągle się zastanawiam dlaczego Kendall
ze mną zerwał.Trudno mi jest bez niego.Pojedyncza łza spłynęła po moim
policzku.Otarłam ją rękawem.Nigdy nie byłam taka smutna.Czego teraz
pragnę to tego,aby Kendall mi powiedział,że nadal mnie kocha.Zobaczyłam w
oddali Carlosa.Podszedł do mnie
-Miałeś kiedyś dziewczynę?
-Oj tak
-Ile z nią byłeś
-Półtora roku
-Była wyjątkowa?
-Dlaczego pytasz?
-Bo widzisz ja byłam z Kendallem dwa dni.Zerwał ze mną,nie wiem
dlaczego
-Kochasz go?
-I to jak
-Miałaś o nim zapomnieć
jak?.Pstryknąć palcami i powiedzieć zapomnij o nim?
-Tak
-Nie umiem
James wyjeżdża z misją.Pyta się czy jedziesz z nim?
-Gdzie?
-Tego to ja Ci nie powiem
-A kiedy?
-Za tydzień
-No to jadę
-No to ja idę mu powiedzieć
Carlos odszedł,a ja poszła do pokoju.Weszłam na laptopa.Zaczęła słuchać
sobie muzyki.Między innymi Heffron Drive.W ten wyrwał mnie głos Wery
-Jedziesz?
-Gdzie?
-Na tą misję
-No jadę
-Ja też
-To super
-Nie cieszysz się?
-Cieszę się tylko...
-Tylko co?
-Czy mogę to powiedzieć jednym słowem?
-Mów
-Kendall
-Lucy em... posłuchaj życzę Ci,abyś kiedyś z nim była.Mam nadzieję,że to się
kiedyś stanie
-Myślisz?
-Tak,naradzie nie myśl o nim,tylko o tym,co się stanie na przykład jutro
-Nic się nie stanie
-Nikt nie jest pewny co się zdarzy
-Do tej pory nic się nie zdarzyło.To dlaczego jutro miałoby się stać?
-Zobaczymy jutro
-Dobra ja idę zjeść kolację
Zrobiłam sobie kanapkę.Następnie poszłam spać










Rozdział 7
Kilka dni później.Siedziałam na kanapie gdy ktoś zapukał do drzwi.
Poszła otworzyć.W drzwiach stał kurier.Dostałam  paczkę.Poszłam
do salonu.Zaczęłam rozpakowywać.Dostał am strój.Ucieszyłam się.
Od razu poszła sprzymierzyć.Pasował jak ulał.Założyłam okulary
przeciw słoneczne.Nagle ktoś zapukał do drzwi.Zaczęłam panikować.
Zobaczyłam przez wizjer kto pukał.Był to Kendall.Otworzyłam drzwi
-Co chciałeś?
-Eee...jest Lucy?
-Nie
-A kiedy będzie?
-Nie wiem
-Przekaż jej,że byłem
Zamknęłam drzwi.Ale ekstra,Kendall mnie nie poznał.Postanowiłam
pójść do chłopaków.Zamknęłam drzwi i ruszyłam.Stanęłam przed ich domem.
Zapukałam.Po chwili drzwi otworzył mi Carlos
-Hej mogę wejść?
-Kto ty?
-To ja kręty nie
-Nie poznałem Cię
-James mi przysłał ten strój
-Nam też
-Co się tak patrzysz?
-Odwróć się
Zrobiłam to co powiedział Carlos.Zobaczył am Kendalla.Zezłościłam się.
-Co ty tutaj robisz?
-Przechadzam się tylko
-Idiotką nie jestem
-Czy ja mowie,że nią jesteś?
-Mówiłam Ci,że Lucy nie ma
-Co ty robisz Lu...
-Zamknij się
-Lucy? ty jesteś Lucy
-Nie
-Słyszałem dobrze
-No to źle słyszałeś
Weszłam do chłopaków.Jaki matoł z niego.Usiadłam w salonie
-Dlaczego powiedziałaś,że Ciebie nie ma?
-Bo w tym stroju on mnie nie poznaje,a przez Ciebie wszystko by
się wydało
-Sorki nie wiedziałem
-To teraz lepiej się przyzwyczajaj,bo jak będę tak przebrana to
będziesz mówić do mnie Tiffani,a jak nie będę przebrana to Lucy
-To będę się uczył
-A ino się pomylisz
-Postaram się
-No mam nadzieję
-Chcesz coś do picia?
-Nie dziękuje,pójdę do siebie się przebrać.
-Okej
-To cześć
-Pa
Wyszła i poszłam się przebrać.Następnie udałam się do Wery
-Hej
-Hej i jak tam? masz strój?
-Tak
-To super
-Mogę wejść?
Wera przepuścił a mnie w drzwiach.Usiadłam na fotelu
-Napisałaś Jamesowi,że dostałaś paczkę
-Niby jak? nie mam jego numeru
-To ja mu napisze
-Gdy dostałam tą paczkę to poszłam się przebrać.Następnie
ktoś zapukał do drzwi.Wystraszyłam się,ale poszła otworzyć
No i w drzwiach stał Kendall.Nie rozpoznał mnie
-Lucy co Ci Carlos powiedział?
-Co powiedział?
-Że masz o nim zapomnieć
-Ale to jest trudne.Kocham go
-Po tym świństwie jakie Ci wyrządził?
-Tak po tym świństwie.Jest całym moim światem.Nie chce,
żeby James się na nim mścił
-Lucy co ty mówisz?
-To co słyszysz Wera.Przepraszam,ale nie chce
-Lucy przemyśl to
-Już postanowiłam
Wstałam i wyszła.Co się ze mną dzieje.Jeszcze kilka dni temu chciałam się na nim
zemścić,a teraz?,teraz to ja nie mogę przestać o nim myśleć.Ja chcę się obudzić z
tego koszmaru.Po przebudzeniu chcę zobaczyć Kendalla,który jest normalny,a nie
taki jak teraz.Co to za świat.Poszłam do parku.Zaczęłam słuchać sobie muzyki.
Akurat leciała moja ulubiona,a dokładnie Heffron Drive Art Of Moving On.
Kocham tą piosenkę.Zaczęła sobie ją nucić.Gdy doszłam do refrenu to zobaczyłam
Kendalla.Ucieszyłam się na jego widok,ale tego nie okazywałam.W pewnej chwili
mnie zauważył.Zaczął iść w moją stronę.Serce zaczęło mi bić jak oszalałe.
Kendall usiadł przy mnie.Z chowałam słuchawki do kieszeni.Nastała cisza,którą
Kendall przerwał
-Kto u Ciebie mieszka?
-O kogo Ci chodzi?
-O taką jedną dziewczynę,którą widziałem w twoim domu,gdy byłem po Ciebie
-Aha tą.Znam ją
-A po wiesz mi jak ma na imię?
-A po co Ci ta informacja?
-Chciałem się dowiedzieć,ponieważ zakochałem się w niej,a na dodatek jest bardzo
podobna do Ciebie
-To z tego powodu się w niej zakochałeś?
-Między innymi
-Ma na imię Tiffani
-Śliczne imię
-No śliczne
-Ej co Ci jest?
-Nic.Coś jeszcze chcesz wiedzieć?
-Nie tyle mi wystarczy dzięki.
Kendall cmoknął mnie w polik.Wstał i odszedł,a ja wróciłam  do domu