środa, 12 sierpnia 2015

Rozdział 31
Vpis XV
Dzisiaj jest niedziela,czyli ostatni dzień kiedy mogę nacieszyć się Kendem.Jutro wyjeżdża w trasę koncertową.Nie chcę tak.Dopiero co znowu jesteśmy razem.Wiem,wiem on jako piosenkarz musi jechać w trasę.No,ale nie na tyle.Na razie muszę skończyć.Napisze Ci coś pod wieczór,albo rano
Odłożyłam zeszyt na stół.Poszłam do pokoju zobaczyć co robi Kendi.Uchyliłam lekko drzwi
-Kendall mogę wejść?
-Wejdź
Usiadłam obok niego na tapczanie
-Co jest?
-Nic myślę co będę robiła tyle bez Ciebie
-Obiecaj mi,że będziemy do siebie dzwonić codziennie i rozmawiać na skaypie
-Z jedną rzeczą będzie problem
-Z jaką?
-Telefon mi się popsuł
-Dlaczego mi o tym nie powiedziałaś?
-Nie wiem
Kendall wyciągnął coś z szafki.Podał mi to.Był to najnowszy Iphon
-Przecież to jest Iphon
-No jest Iphon i od dzisiaj należy do Ciebie
-Ale ja nie mogę
-Lucy weź
-Nie
-Weź
-Mówię,że nie weźmie
-Lucy mam odejść?
-Nie
-To go weź
Włożyłam kartę do Iphona.Włączyłam go
-No to obiecaj mi to co powiedziałem
-Obiecuję
Przytuliliśmy się,następnie poszliśmy na śniadanie.Zjedliśmy je w ciszy.Po zjedzeniu włożyłam talerze do zmywarki.Poszłam do salonu.Kendall przeglądał coś w komputerze.Usiadłam obok niego
-Co przeglądasz?
-A nic tak patrzę
-Pokaż
-Lepiej nie
-Kendall pokaż
Podał mi laptopa.To co zobaczyłam zmroziło mną.Na jakiejś stronie był Kendall z jakąś dziewczyną.Obejmowali się,a pod spodem umieszczony był artykuł,który przeczytałam na głos
Czy Kendall Knight zdradza swoją dziewczynę?
-Wokalista Heffron Drive widziany był z bardzo młodą dziewczyną.Obejmowali się i śmiali się.Najwyraźniej Kendall znalazł sobie lepszą dziewczynę.Życzymy im szczęścia
Zrobiłam wielkie oczy.Co to ma być?.Przecież to jest chore
-Co to ma być
-Sam się zdziwiłem
-Kiedy to było?
-Przed wczoraj,ale przecież wtedy byłem z tobą.W ten sam dzień znowu zaczęliśmy ze sobą chodzić,no i zostałem agentem.Nie wychodziłem nigdzie
-No dobrze,ale mogłeś wyjść,jak ja już spałam
-Poczekaj sprawdzimy,o której to było zrobione
Kendall wystukał coś.Nagle twarz mu pojaśniała
-No i o której
-Dokładnie to o godzinie czternastej,a my żeśmy wtedy właśnie szli do chłopaków
-A gdzie zostało zrobione to zdjęcie?
-W holu przed drzwiami chłopaków,czyli na tym zdjęciu jesteś ty Lucy
-Ja?,nie możliwe,pokaż mi to
Przyjrzałam się bardziej temu zdjęciu.Rzeczywiście byłam tam ja.No dobra,ale co oznaczał ten nagłówek?,czyżby Kendall miał kogoś na boku?.Z tych rozmyślań wyrwał mnie dźwięk dzwonka.Wstałam i poszła otworzyć.W drzwiach stała Sara
-Słuchaj no ździro myślałaś,że się nie dowiem?.Zabrałaś mi Kendalla,jak mogłaś?.Jesteś skończona rozumiesz?.Nie na widzę was obu
W tamtej chwili coś we mnie pękło.Rozpłakałam się na dobre.Kendall mnie przytulił,lecz ja go odepchnęłam od siebie.Spojrzałam na niego zapłakanymi oczami
-Ja Ci go nie zabrał am
-Ach nie to po coś się z nim godziła?
-Sara
-No co?.Powinieneś wiedzieć,że ona daje dupy na prawo i lewo
-SARA JAK MOŻESZ?
-A mogę
-Co ja Ci takiego zrobiłam co?.Nie moja wina,że znowu z nim jestem,a z tym dawaniem dupy to chyba ty dajesz,bo się tak ubierasz.Co wszyscy pouciekali do innych,bo się Ciebie bali,i dobrze Ci tak.Wiedz jak to jest suko.Jeszcze raz przyjdziesz do tego pokoju to za dzwonie na policję
-Ach tak?,to niech Ci Kendall powie co o tobie wygadywał
-Nic o niej nie gadałem
-Ach nie,ciekawe.Dobra ja uciekam Adios
Sara wyszła.Przytrzymałam się drzwi.Super miał to być pożegnalny dzień,a z tego co się zapowiada będzie koszmarny.Wyciągnęłam walizkę z szafy.Postanowiłam wyjechać.Otarłam łzy i zaczęłam się pakować.Nagle zobaczyłam Kendalla
-Co ty robisz?
-Nie widać pakuje się
-No,ale dlaczego?
-Bo to mnie przerosło.Próbowałam być silna,ale jak widać nie potrafię.Wiem co teraz sobie o mnie myślisz,jestem skończoną suką prawda?
-Lucy co ty wygadujesz?
-Wiem,że tak jest.Pewnie w głębi duszy uwierzyłeś Sarze,a mi mówisz,że nie
-Nie myśl tak
Zawahałam się,może rzeczywiście Kendall mówi prawdę.Nie wiem.Kendall wyciągnął z moich rąk ubranie.Rzucił je na podłogę.Przytulił mnie bardzo mocno
-Nigdy,ale to prze nigdy tak nie mów okej?
-Okej
Złączyliśmy nasze usta w namiętnym pocałunku.Wplotłam palce w jego włosy.Do końca dnia cieszyliśmy się tylko sobą










Dobra przemyślałam sprawę i chyba go zawieszę,przepraszam,ale tak.Nie wiem co się dzieje.Nie dajecie mi znać,czy ten blog się Wam podoba,No przepraszam bardzo wstawiam rozdziały imaginy,notki prawda?,a Wy co nic zero odzewu.To co dodaje może być już ostatnią notka.Jeszcze raz bardzo przepraszam

Porwanie z Happy Endem

Siedziałam sobie na bujanym fotelu,gdy do moich uszu dobiegł dziwny dźwięk.Przestraszyłam się.Wzięłam do ręki przedmiot,który był obok mnie.W tym przypadku był to pilot od telewizora.Wstałam po mały i jak najciszej zaczęłam iść w stronę tego dziwnego dźwięku.Podeszłam do drzwi frontowych.Zobaczyłam przez wizjer,nikogo nie było.Otworzyłam je lekko,nagle poczułam silny ból w głowie.Upadłam na ziemię.Jedynie co pamiętam to trzy rzeczy:dźwięk,ból i ciemność
Obudziłam się w jakimś pomieszczeniu.Wokół mnie panowała ciemność.Próbowałam podnieść się do pozycji pionowej,ale coś mi to nie umożliwiło.Spojrzałam na swoje dłonie,miałam je związane,tak samo było z moimi nogami.Po chwili usłyszałam skrzypnięcie drzwi.Zobaczyłam w tamtą stronę,do pokoju wszedł jakiś chłopak.Chciałam coś powiedzieć,ale moje usta były zakneblowane.Nieznajomy do mnie podszedł.Ukucnął przy mnie
-Widzę,że moja gwiazdeczka się obudziła-Patrzałam się na Niego nie mogąc nic powiedzieć
-Um,shshsh,www-Tylko to mi wyszło przez to coś w moich ustach
-Widzę,że Ci to przeszkadza,poczekaj wyjmę Ci to 
-Tfu-Splunęłam śliną na podłogę-Do cholery co to ma być?.Dlaczego mnie porwałeś?
-Proszę tylko nie krzycz,błagam-Chłopak zaczął mnie jakoś uciszać,ale ja nie zważałam na jego gesty
-Nie przestanę krzyczeć do póki mi nie powiesz,po jaką cholerę mnie porwałeś
-To nie do końca tak miało być-Blondyn podrapał się po karku
-A niby jak?-Chciałam wyjąć rękę,ale zapomniałam,że mam związane ręce,poczułam tylko ból.Syknęłam
-Chciałem,żeby coś się w końcu wydarzyło,niestety od kąt zerwałem z moją dziewczyną moje życie straciło sens,aż do teraz porwałem dziewczynę i dobrze mi z tym.Jesteś moim biletem powrotnym na szczyt
-Rozwiąż mi ręce i nogi-Na szczęście mnie po słuchał
-Rozumiesz mnie,musisz mi pomóc,błagam
-W niczym Ci nie będę pomagać człowieku,nie dosyć.że mnie porwałeś,to teraz ja mam Ci pomóc.Śmieszny jesteś naprawdę
-Ale ja mówię prawdę-Blondyn spojrzał się w moje oczy.W moim brzuchu pojawiło się stado motyli,ale On ma śliczne oczy.-Jestem Kendall
-Weronika,i co myślisz,że po tym Ci pomogę?
-Jak mi pomożesz dostaniesz 10 tysięcy złotych-Wstałam ze złością
-Czy ty się słyszysz?,ja nie chcę twojej kasy,wiesz gdzie ją mam?.W dupie ją mam.
-Nie,to nie,ale spójrz proszę w moje oczy i spróbuj mi odmówić-Ponownie spojrzałam się w oczy Kendalla.Moje serce zaczęło bić szybciej
-No dobrze pomogę Ci
-Wiedziałem,że ten trik poskutkuję
-Pamiętaj,że ja i tak Ci tego nie daruję-Zagroziłam mu palcem-To co mam robić?
-Musisz udawać tak jakbym coś Ci robił rozumiesz?,czyli krzycz,wal w coś,kumasz?-Pokiwałam twierdząco głową
-Okej
-No to zaczynamy-Kendall podszedł do mnie i chwycił mnie za policzki
-Ale co ty robisz?-Zrobiłam krok w tył
-Chcę Cię niby zgwałcić-Wytrzeszczyłam na Niego oczy
-Słucham?
-Ale nic się nie bój słońce,nie będę Cię bił,ani nic,po prostu będziemy się całować,a ty masz krzyczeć tak jakbym Cię naprawdę gwałcił
-Postaram się
Kendall mnie pocałował.W moim brzuchu pojawiło się stado motyli.W pewnej chwili poczułam pożądanie.Zapomniałam o krzyczeniu.Dla mnie najważniejszy był Kendall
Oparł mnie o ścianę.Oderwał się o de mnie
-Dlaczego nie krzyczysz?-Podniósł jedną brew do góry
-Przepraszam,ale zapomniałam pod wpływem twojego dotyku-Zachichotałam na co Kendall się uśmiechnął
-To już nie jest ważne-Znowu zatonęliśmy w pocałunku.Nagle tą piękną chwilę przerwał dźwięk otwieranych się drzwi.Zamarłam
-Dzień dobry czy rozmawiamy z Panem Kendallem Schmidtem?-Policjant stanął na przeciwko Kendalla
-Tak,a o co chodzi?
-Jest pan zatrzymany pod zarzutem porwania-No i właśnie tego się obawiałam.Jeszcze godzinę temu byłam na Niego zła,a teraz?,teraz to ja bez Niego o szaleje
-Ale przecież-Zaczęłam coś mówić,ale głos uwiązł mi w gardle
-Proszę się nie martwić zamkniemy go na jakieś 5lat-Policjant wyszczerzył zęby.Nagle poczułam w sobie nią pohamowaną złość.Stanęłam między Nimi
-Panie policjancie On mnie wcale nie porwał,My tylko tutaj przyszliśmy,żeby odizolować się od ludzi i świata,prawda Kendall?-Kendall pokiwał twierdząco głową
-A pani sąsiad mówi co innego
-A co niby mówi?-Podniosłam rękę w celu poprawienia sobie włosów
-Mówi,że widział pana Kendalla jak uderzył panią w głowę,a następnie odjechał z panią czarnym samochodem
-Wierzy pan mu?,bo ja jakoś nie,przecież to jest zwykła bujda
-Mówi pani prawdę?-Spojrzałam się na Niego
-Czy te oczy mogą kłamać?
-No dobrze dziękujemy i przepraszamy panią oraz pana-Kendall się lekko uśmiechnął
-Nic się nie stało-Policjanci wyszli,a ja odetchnęłam z ulgą
-Jesteś najlepsza Weroniko-Kendall obrócił mnie wokół własnej osi.Zaśmiałam się
-Oj nie przesadzaj Kendall-Pocałowaliśmy się
-Miało to być porwanie,a przerodziło się w porwanie z Happy Endem
-Co masz na myśli?-Podniosłam brwi do góry
-No właśnie co ja mam na myśli,a mam ma myśli to,że się w tobie zakochałem od pierwszego razu jak tu wszedłem.Poczułem coś do Ciebie,i ja nie kłamie mówię to z prawdą.Zostaniesz moją dziewczyną?
-Tak-Wtuliłam się w Niego-Tak Kendall będę twoją dziewczyną z porwania
-Ale z jakiego porwania?-Spojrzeliśmy sobie w oczy
-Z porwania z Happy Endem-Powiedzieliśmy razem,po czym zatonęliśmy w pocałunku przepełnionym miłością