Spóźniony dedykowany imagin dla Patrycji Pawskiej.Mam nadzieję,że się podoba
Siedzę właśnie na głupie lekcji matematyki.Nie na widzę tego przedmiotu.Zaczęłam pisać coś w moim zeszycie,ale to nie były wzory,ani nic,tylko imię mojego ukochanego.Na białej kartce napisałam dużymi literami imię Logan.Uśmiech momentalnie zagościł na moich ustach.Z tego wszystkiego nie wiedziałam,że przy mnie stoi pan Brings
-Patrycjo czy ty napisałaś coś dzisiaj w zeszycie?
-No-Zaczęłam mówić,ale pan Bring mi przerwał
-Pokaż mi swój zeszyt-Z grymasem na twarzy podałam mu wspomniany przez Niego przedmiot
-Yhym,i to mają być twoje notatki tak?.Wielki napis,,Logan''-Spojrzałam się na Niego-A możesz mi powiedzieć kto to jest ten Logan?
-Niestety nie udzielę panu odpowiedzi-Swój wzrok utkwiłam w swoich butach
-To pakuj się i do dyrektora-Posłusznie wykonałam jego polecenie.Spakowałam swoje rzeczy i wyszłam z klasy.Szłam korytarzem myśląc,co ja powiem dyrowi.Moje kroki odbijały się jak echo od ścian.Głowę miałam spuszczoną.Skręciłam w bok.Już po chwili stałam przed Gabinetem dyra.No super,zaraz będę na przysłowiowym dywaniku.Drżąca ręką zapukałam
-Proszę-Nie pewnie otworzyłam drzwi.Zobaczyłam,że pan Henderson siedzi do mnie plecami,to znaczy odwrócony był w stronę okna.Podeszłam do biurka
-Dzień dobry,pan Brings kazał mi tutaj przyjść
-A co panienka narozrabiała?-I w tedy właśnie doznałam szoku.Za biurkiem siedział nie kto inny niż Logan
-Co ty tutaj robisz?
-Zastępuje swojego ojca,a co?-Logan wstał i do mnie podszedł.Szybkim ruchem go ominęłam
-No to super,pozwolisz,że wrócę na lekcję-Logan złapał mnie za rękę.Spojrzałam się na Niego
-Nie chcesz spędzić tego czasu ze mną?
-Logan posłuchaj mnie,jasne,że chcę,ale po pierwsze ty zastępujesz swojego tatę,a po drugie ja mam lekcję matematyki
-No i co stego?,przecież i tak zaraz jest koniec-Spojrzałam się na zegarek,który wisiał nad drzwiami.Niestety Logan miał rację
-Czy ty musisz mieć zawsze rację?
-A no muszę-W ten w całym budynku rozległ się dzwonek obwieszczający koniec lekcji.W ten do pomieszczenia wszedł ojciec Logana.Od razu się od Niego odsunęłam
-O witaj Patrycjo,co Cię tu do Nas sprowadza?
-Pan Brings mnie tutaj przysłał,ale jak już jest po lekcjach to może ja już pójdę-Logan chwycił mnie za nadgarstek.Przytulił mnie do siebie.Wtuliłam się w Niego
-O widzę,że mój synek się zakochał-Zaśmialiśmy się
-Tato,opowiadałem Ci już o Patrycji
-No tak,ale wiesz z twoich opowiadań dowiedziałem się wielu rzeczy,ale to nie to samo co poznać ją na żywo-Uśmiechnęłam się blado
-No to może pójdziemy na obiad?
-Świetny pomysł-Pan Henderson klasnął w dłonie
-To co zbieramy się?-Logan bez problemowo odnalazł moją rękę.Splótł Nasze palce.Wyszliśmy ze szkoły.Wsiedliśmy do auta Logana taty
-To gdzie jedziemy?-Pan John odpalił samochód
-No nie wiem,może do tej włoskiej restauracji?-Spojrzeliśmy sobie w oczy.Poczułam,że się rumienię
-No to jedziemy-Po dziesięciu minutach byliśmy już na miejscu.Po wejściu do budynku Logan jak na dżentelmena przystało odsunął mi krzesło.Podziękowałam mu za to.Wzięłam kartę dań do ręki.Po chwili przyszedł kelner.Złożyliśmy zamówienie
-No dobrze Patrycjo-Pan Henderson spojrzał się na mnie-Powiedz mi coś więcej o sobie
-A co chce pan wiedzieć?
-No nie wiem,czy twoja mama jest wolna
-Tato!-Logan spojrzał się na Niego srogo
-A w jakim sensie moja mama jest wolna?
-No czy ma faceta-Poczułam w sobie lekką złość
-A co panu do tego?,może jest wolna-Odburknęłam mu
-Tato,przyszliśmy tutaj,abyś dowiedział się czegoś o Patrycji,a ty z takim tekstem wyjeżdżasz?
-No przepraszam bardzo człowiek już nie może się zapytać?
-Może,ale nie o takie coś-Logan zaczął szeptać.Czułam na sobie wzrok jego taty.Krępowało mnie to
-Może się pan na mnie nie patrzeć
-Złotko jakie pan,mów mi John
-A więc,,John'',gdy się na mnie tak patrzysz powiedzmy,że mnie to kreuje
-Ale jesteś taka śliczna i wogóle-No nie tego już było za wiele.Wstałam od stołu cała wkurzona
-Pan jest zwykłym zboczeńcem.Nie wiem dlaczego się zgodziłam na ten pieprzony obiad,a ty dlaczego się nie odzywasz?
-Kochanie ja jestem zaskoczony-Przerwałam mu
-Nie tłumacz się Loggie,dziękuję za ten obiad-Wzięłam swoje rzeczy i wyszłam z lokalu.Nagle usłyszałam wołanie Logana
-Patrycjo stój
-Co chcesz?-Logan podszedł do mnie
-Przepraszam Cię za mojego ojca,nie wiem co w Niego wstąpiło
-Logan nie przepraszam mnie,bo to nie twoja wina-Pocałowaliśmy się
-Kocham Cię
-Ja Ciebie jeszcze bardziej
I od tego czasu wszystko się zmieniło.Pogodziłam się z Johnem,a z Loganem spędzam więcej czasu niż przed tem
piątek, 28 sierpnia 2015
Rozdział 35
Vpis XVI
Przepraszam,że tyle nie pisałam,ale miałam urwanie głowy.W poniedziałek Kendall pojechał w trasę koncertów.Carlos i Angela są razem.Cieszę się bardzo z tego powodu.Wczoraj byłam w Minnesocie.Kendall tam grał.Widziałam jak śpiewa.Powiedział,że weźmie jedną dziewczynę na scenę.Jego wzrok zatrzymał się na mnie.Śpiewaliśmy One Track Mind.Po koncercie zwiedzaliśmy Minnesotę.Byliśmy na wieży.Schodów jest dwieście czterdzieści osiem.Następnie poszliśmy do strasznego domu.Kendall mi powiedział,że tam mieszkała matka wraz ze swoimi dziećmi.Ich ojciec podobno był walnięty,dlatego też zadał im ciosy nożem,a sam się później powiesił.Gdy weszliśmy to ujrzałam krew.Następnie weszliśmy do pokoju.Przy oknie stała cała rodzina.Chciała zabić Kendalla.Szybko wybiegliśmy z tego domu.Byłam strasznie na niego zła,ale cała złość uleciała gdy się pocałowaliśmy.Przyjechał tourbus.Kendall podwiózł mnie pod hotel.Pojechał teraz do Barcelony.W holu spotkałam Carlosa.Zaczęliśmy rozmawiać.Kupiłam mu Corndoga,i sobie również.W pewnej chwili podszedł do nas Logan.Carlos chciał mu przywalić,ale na to nie pozwoliłam.Powiedziałam mu,że powinien pogodzić się z Kendallem,to on znowu swoje.Na szczęście w jego obronie stanął Carlos.Nie wiem dlaczego,ale chyba zaraz pójdę i wygarnę Loganowi.Jeżeli coś jeszcze sobie przypomnę to na piszę
Wstałam i poszłam do Logana.Otworzyła mi Monika.Ominęłam ją.Logan siedział przed telewizorem.Stanęłam na przeciwko Niego
-Weź się odsuń dobra?
-Nie odsunę się
-Przesuwaj się
-Logan do jasnej cholery,albo po go dziś z się z Kendallem,albo powiem Jamesowi,aby Cię usunął z branży
-Nie zrobisz mi tego
-A chcesz się przekonać?
-Nie pogodzę się z nim
-No nic cóż pozostaje mi tylko jedno
Już chciałam wyjść,gdy w progu stanęła Monika
-Zaczekaj.Logan Lucy ma rację,jeśli nie pogodzisz się z Kendallem odejdę od Ciebie
-Ty też przeciwko mnie?
-Swoim zachowaniem doprowadzasz do tego
-Kurcze przestańcie mi to wypominać.Powaliło Was czy co?. Ciągle słyszę ten sam tekst.Weźcie wymyślcie coś lepszego,bo to się staje nudne
-Kiedyś byłeś inny
-Kiedyś,ale się zmieniłem
-Logan pogódź się z Kendallem
-Boże co Wy macie z tym Kendallem.Gdzie nie pójdę słyszę imię,,Kendall''
-Bo wszyscy go polubili tylko nie ty
-Ale ja nie jestem nimi
-Nie dobra to i tak nie ma sensu
-Poczekaj,jeśli ty nie chcesz pogodzić się z Kendallem to ja od Ciebie odchodzę
-Proszę bardzo
Logan wyszedł trzaskając drzwiami.Popłakałam się
-Lucy nie płacz wszystko będzie dobrze
-Czy Kendall jest taki zły?
-Nie to Logan jest trochę stuknięty
-Trochę?
-No dobra bardzo
Oby dwie się zaśmialiśmy.Monika podała mi chusteczki.Otarłam łzy.Monika mnie przytuliła
-Mogę u Ciebie trochę pomieszkać?
-Spakuj się i przychodź
-To poczekaj
-Spoko
Monika odeszła.Oparłam się o oparcie kanapy.Przymknęłam oczy.Po chwili Monika była gotowa
-To gdzie mieszkasz?
-Pokój 3j
Od kluczyłam pokój.Weszliśmy do niego.Zobaczyłam,że mój laptop pika.Na ekranie widniało imię mojego chłopaka
-No hej
-Hej
-Czemu nie odbierałaś?
-Nie było mnie chwilowo w pokoju
-A gdzie byłaś?
Obok mnie stanęła Monika
-Hej Kendall
-Cześć co ty tutaj robisz?
-Odeszłam od Logana
-A to niby dlaczego?
-Postawiłam mu warunek,albo pogodzi się z tobą,albo od niego odchodzę
-I ten osioł powiedział,że się z tobą nie pogodzi,no i Monika odeszła od biednego Logusia
-No i dobrze mu tak,niech wie jak to jest mieć złamane serce
-Wiecie co Wam powiem?.Wydaje mi się,że ktoś ma na niego zły wpływ
-Po czym to poznajesz?
-Nie widzisz jak on się zachowuje?
-W sumie Lucy ma rację
-Trzeba go pośledzić
-To jak coś odkryjecie,to dajcie mi znać
-Spoko
-To cześć
Zamknęłam klapę.W ten do głowy przyszedł mi genialny pomysł
-Bawiłaś się kiedyś w detektywa?
-Nie,chyba,że w dzieciństwie
-No to teraz będzie świetna okazja
Podałam jej jakieś ciuchy.Monika się na mnie spojrzała
-Na co mi to?
-Idź się przebrać.Będziemy udawać kogoś kim tak naprawdę nie jesteśmy
-A gdzie mam to ubrać?
-Idź do tamtego pomieszczenia
Monika poszła we wskazane przeze mnie miejsce.No to teraz ja coś muszę sobie wyciągnąć.Zaczęłam grzebać w szafie.Po chwili miałam już wszystko uszykowane.Uśmiechnęłam się na sam widok mojego cudownego ubioru
-No i co o tym myślisz?
-Wow,wyglądasz rewelacyjnie.Jeszcze do tego ten kapelusz i będziesz wyglądała jak bogini
-Łatwo Ci mówić
-Dobra to teraz ja idę się ubrać
Weszłam do pokoju.W szybkim tempie się przebrałam.Rozczesałam włosy.Spięłam go w wysokiego kucyka.Założyłam kolczyki.Zrobiłam sobie lekki makijaż.Gdy byłam gotowa wyszłam do Moniki
-Lucy czy to naprawdę ty?
-Tak,a co?
-W tym stroju Cię nie poznałam
-Dzięki
-To co idziemy?
-Stój,najpierw to my musimy pomyśleć jak będziemy do siebie mówiły
-Imionami agentek
-Zwariowałaś?,Logan mógł by nas rozpoznać
-Fakt
-Więc ja będę miała na imię Roksana
-A ja Emilly
-Spoko,nawet Ci pasuje
-Ha,ha
-No dobra to już mamy,to tylko pozostaje nam znalezienie Logana
Jak na moje słowa,ktoś zapukał do drzwi
-Jeżeli to Logan od razu udajemy
Podeszłam do drzwi.Wyjrzałam przez wizjer.Miałam rację,był to Logan.Otworzyłam drzwi.Uśmiechnęłam się sztucznie
-Hej,jest może Lucy?
-Przykro mi,ale musiała gdzieś wyjść
-A mogę na nią zaczekać w pokoju?
-Jasne wejdź
Logan przekroczył próg tego domu.Zamknęłam za nim drzwi.Poszłam do salonu
-Emilly mamy gościa
-A jak ma na imię nasz nieznajomy?
-L.Logan
-Ja jestem Roksana dla przyjaciół Roxy
-A ja jestem Emilly,dla przyjaciół Emy
-Śliczne macie imiona
-Dziękujemy
Podeszłam do Logana od tyłu.Położyłam mu ręce na ramionach
-D.Dziewczyny co Wy rozbicie?
-Nic,próbujemy Cię uspokoić,ponieważ jesteś strasznie spięty
-N.Nie p.prawda
-To dlaczego się jąkasz?
-Bo jak jestem zdenerwowany to się ją...
-No widzisz sam sobie odpowiedziałeś
-Rozluźnij się
Zaczęłam maskować mu plecy.Poczułam,że Logan powoli się rozluźnia.Dałam sobie punkt za to.Pochyliłam się nad jego uchem
-No,a teraz powiedz nam kto Cię tak zdenerwował
-Mój przyjaciel
Wymieniliśmy z Moniką jednoznaczne spojrzenia
-A jak ma na imię ten twój przyjaciel?
-Miłosz
Usiadłam obok Logana.Dotknęłam ręką jego policzek.Nagle komputer zaczął dzwonić
-Emy zobacz kto dzwoni
-Jasne,Roxy dzwoni Kamil.Pójdę do pokoju i z nim pogadam
-Spoko
Monika zamknęła drzwi.Logan przybliżył swoją twarz do mojej
-Chcesz coś do picia?
-Nie
Logan mnie pocałował.Chwycił mnie w pasie.Włożył mi rękę pod bluzkę.Odepchnęłam go
-Ej co się dzieje?
-Ja zaraz wrócę
Pobiegłam do pokoju,gdzie przebywała Monika
-A ty co?,wbiegłaś do pokoju jakby Logan miał za chwilę coś z tobą zrobić
-Dobierał się do mnie
-Co proszę?
-To nie moja wina
-Gadaj z Kendallem,a ja zaraz wrócę
Wzięłam laptopa na swoje kolana
-Słyszałem całą twoją rozmowę z Moniką
-Zaraz powiesz,że ze mną zrywasz,bo Cię niby zdradziłam
-Nie
-Jak to?
-Wiem przecież,że udawałyście
-No,ale przecież Logan
-Lucy daj spokój z tym Loganem
-Dobra ja na razie kończę
-Cześć
Rozłączyłam się.To wszystko mnie przerasta.Poszłam do salonu,gdy weszłam to zobaczyłam Monikę i Logana jak się obściskują
-Nie macie innych rzeczy do robienia?
-Roxy,ale o co Ci chodzi?
-O gówno
-No,no Roksana z miłej dziewczynki stała się kotka z pazurkami
-Zamknij się,bo to co mówisz wcale nie jest zabawne
-Ojej,mam z tego powodu płakać czy co?
-Wiesz co Ci powiem?,jesteś powalony,nie umiesz się nawet pogodzić z człowiekiem
-A o kim my w tej chwili mówimy?
-O Kendallu
-Skąd znasz tego pajaca?
-To ja Lucy os la pało,a z tym pajacem to radzę Ci uważać,bo ja naprawdę pójdę do Jamesa
-Ha,ha,ale się boję
W tej samej chwili ktoś zapukał do drzwi.Uśmiechnęłam się szyderczo.Poszłam otworzyć.W drzwiach stał James
-Wejdź
-Logan pogodziłeś się z Kendallem?
-Kurde znowu on?
-Nie pogodził się
-To niestety,ale jestem zmuszony wylać Cię z branży
-A to niby za co?
-Ja nie będę tolerował nienawiść
-A niby co?
-Tolerancję,w mojej branży wszyscy powinni się tolerować
-To go zwolnij,a nie mnie
-Wszyscy zdążyli się z nim zaprzyjaźnić
-Ja pierdziele super
-Tutaj masz dokument,jeżeli pogodzisz się z Kendallem pozwolę Ci wrócić bez żadnych problemów
James wyszedł z pokoju.Monika stanęła obok mnie.Logan był nieźle wkurzony
-Widzisz co narobiłaś?
-Ja?,to ty sobie nagrzebałeś
-Pewnie,jak zawsze to moja wina
-Opamiętaj się człowieku,ty powinieneś iść się leczyć wraz z tym swoim przyjacielem,bo to właśnie on Cię tak zmienił
-A tam gówno wiesz
-To ty gówno wiesz,masz na oczach klapki,nie widzisz tego co się obok Ciebie dzieje
-Nie prawda
-To podaj mi chociaż jeden powód,który się ostatnio zdarzył
-Ostatnio?
-Widzisz nie wiesz,Monika z tobą zerwała
-Dlaczego?
-Jaki ty jesteś głupi.Zerwała przez twoje zaś ranę zachowanie.Miała Ciebie już po dziurki w nosie,tak jak każdy
-Nikt mnie nie ma po dziurki w nosie
-Ach nie?,to idź do byle jakiej osoby z naszej paczki,zobaczymy,czy zechcieją z tobą pogadać
-Jeszcze tego pożałujesz
Logan wyszedł trzaskając drzwiami.Razem z Moniką usiadłyśmy na kanapie
-Jak mnie ten człowiek irytuje
-No to nie zwracajmy na niego uwagi,może zmądrzeje
Monika mnie przytuliła.Przymknęłam oczy.Nawet nie wiem kiedy usnęłam
Vpis XVI
Przepraszam,że tyle nie pisałam,ale miałam urwanie głowy.W poniedziałek Kendall pojechał w trasę koncertów.Carlos i Angela są razem.Cieszę się bardzo z tego powodu.Wczoraj byłam w Minnesocie.Kendall tam grał.Widziałam jak śpiewa.Powiedział,że weźmie jedną dziewczynę na scenę.Jego wzrok zatrzymał się na mnie.Śpiewaliśmy One Track Mind.Po koncercie zwiedzaliśmy Minnesotę.Byliśmy na wieży.Schodów jest dwieście czterdzieści osiem.Następnie poszliśmy do strasznego domu.Kendall mi powiedział,że tam mieszkała matka wraz ze swoimi dziećmi.Ich ojciec podobno był walnięty,dlatego też zadał im ciosy nożem,a sam się później powiesił.Gdy weszliśmy to ujrzałam krew.Następnie weszliśmy do pokoju.Przy oknie stała cała rodzina.Chciała zabić Kendalla.Szybko wybiegliśmy z tego domu.Byłam strasznie na niego zła,ale cała złość uleciała gdy się pocałowaliśmy.Przyjechał tourbus.Kendall podwiózł mnie pod hotel.Pojechał teraz do Barcelony.W holu spotkałam Carlosa.Zaczęliśmy rozmawiać.Kupiłam mu Corndoga,i sobie również.W pewnej chwili podszedł do nas Logan.Carlos chciał mu przywalić,ale na to nie pozwoliłam.Powiedziałam mu,że powinien pogodzić się z Kendallem,to on znowu swoje.Na szczęście w jego obronie stanął Carlos.Nie wiem dlaczego,ale chyba zaraz pójdę i wygarnę Loganowi.Jeżeli coś jeszcze sobie przypomnę to na piszę
Wstałam i poszłam do Logana.Otworzyła mi Monika.Ominęłam ją.Logan siedział przed telewizorem.Stanęłam na przeciwko Niego
-Weź się odsuń dobra?
-Nie odsunę się
-Przesuwaj się
-Logan do jasnej cholery,albo po go dziś z się z Kendallem,albo powiem Jamesowi,aby Cię usunął z branży
-Nie zrobisz mi tego
-A chcesz się przekonać?
-Nie pogodzę się z nim
-No nic cóż pozostaje mi tylko jedno
Już chciałam wyjść,gdy w progu stanęła Monika
-Zaczekaj.Logan Lucy ma rację,jeśli nie pogodzisz się z Kendallem odejdę od Ciebie
-Ty też przeciwko mnie?
-Swoim zachowaniem doprowadzasz do tego
-Kurcze przestańcie mi to wypominać.Powaliło Was czy co?. Ciągle słyszę ten sam tekst.Weźcie wymyślcie coś lepszego,bo to się staje nudne
-Kiedyś byłeś inny
-Kiedyś,ale się zmieniłem
-Logan pogódź się z Kendallem
-Boże co Wy macie z tym Kendallem.Gdzie nie pójdę słyszę imię,,Kendall''
-Bo wszyscy go polubili tylko nie ty
-Ale ja nie jestem nimi
-Nie dobra to i tak nie ma sensu
-Poczekaj,jeśli ty nie chcesz pogodzić się z Kendallem to ja od Ciebie odchodzę
-Proszę bardzo
Logan wyszedł trzaskając drzwiami.Popłakałam się
-Lucy nie płacz wszystko będzie dobrze
-Czy Kendall jest taki zły?
-Nie to Logan jest trochę stuknięty
-Trochę?
-No dobra bardzo
Oby dwie się zaśmialiśmy.Monika podała mi chusteczki.Otarłam łzy.Monika mnie przytuliła
-Mogę u Ciebie trochę pomieszkać?
-Spakuj się i przychodź
-To poczekaj
-Spoko
Monika odeszła.Oparłam się o oparcie kanapy.Przymknęłam oczy.Po chwili Monika była gotowa
-To gdzie mieszkasz?
-Pokój 3j
Od kluczyłam pokój.Weszliśmy do niego.Zobaczyłam,że mój laptop pika.Na ekranie widniało imię mojego chłopaka
-No hej
-Hej
-Czemu nie odbierałaś?
-Nie było mnie chwilowo w pokoju
-A gdzie byłaś?
Obok mnie stanęła Monika
-Hej Kendall
-Cześć co ty tutaj robisz?
-Odeszłam od Logana
-A to niby dlaczego?
-Postawiłam mu warunek,albo pogodzi się z tobą,albo od niego odchodzę
-I ten osioł powiedział,że się z tobą nie pogodzi,no i Monika odeszła od biednego Logusia
-No i dobrze mu tak,niech wie jak to jest mieć złamane serce
-Wiecie co Wam powiem?.Wydaje mi się,że ktoś ma na niego zły wpływ
-Po czym to poznajesz?
-Nie widzisz jak on się zachowuje?
-W sumie Lucy ma rację
-Trzeba go pośledzić
-To jak coś odkryjecie,to dajcie mi znać
-Spoko
-To cześć
Zamknęłam klapę.W ten do głowy przyszedł mi genialny pomysł
-Bawiłaś się kiedyś w detektywa?
-Nie,chyba,że w dzieciństwie
-No to teraz będzie świetna okazja
Podałam jej jakieś ciuchy.Monika się na mnie spojrzała
-Na co mi to?
-Idź się przebrać.Będziemy udawać kogoś kim tak naprawdę nie jesteśmy
-A gdzie mam to ubrać?
-Idź do tamtego pomieszczenia
Monika poszła we wskazane przeze mnie miejsce.No to teraz ja coś muszę sobie wyciągnąć.Zaczęłam grzebać w szafie.Po chwili miałam już wszystko uszykowane.Uśmiechnęłam się na sam widok mojego cudownego ubioru
-No i co o tym myślisz?
-Wow,wyglądasz rewelacyjnie.Jeszcze do tego ten kapelusz i będziesz wyglądała jak bogini
-Łatwo Ci mówić
-Dobra to teraz ja idę się ubrać
Weszłam do pokoju.W szybkim tempie się przebrałam.Rozczesałam włosy.Spięłam go w wysokiego kucyka.Założyłam kolczyki.Zrobiłam sobie lekki makijaż.Gdy byłam gotowa wyszłam do Moniki
-Lucy czy to naprawdę ty?
-Tak,a co?
-W tym stroju Cię nie poznałam
-Dzięki
-To co idziemy?
-Stój,najpierw to my musimy pomyśleć jak będziemy do siebie mówiły
-Imionami agentek
-Zwariowałaś?,Logan mógł by nas rozpoznać
-Fakt
-Więc ja będę miała na imię Roksana
-A ja Emilly
-Spoko,nawet Ci pasuje
-Ha,ha
-No dobra to już mamy,to tylko pozostaje nam znalezienie Logana
Jak na moje słowa,ktoś zapukał do drzwi
-Jeżeli to Logan od razu udajemy
Podeszłam do drzwi.Wyjrzałam przez wizjer.Miałam rację,był to Logan.Otworzyłam drzwi.Uśmiechnęłam się sztucznie
-Hej,jest może Lucy?
-Przykro mi,ale musiała gdzieś wyjść
-A mogę na nią zaczekać w pokoju?
-Jasne wejdź
Logan przekroczył próg tego domu.Zamknęłam za nim drzwi.Poszłam do salonu
-Emilly mamy gościa
-A jak ma na imię nasz nieznajomy?
-L.Logan
-Ja jestem Roksana dla przyjaciół Roxy
-A ja jestem Emilly,dla przyjaciół Emy
-Śliczne macie imiona
-Dziękujemy
Podeszłam do Logana od tyłu.Położyłam mu ręce na ramionach
-D.Dziewczyny co Wy rozbicie?
-Nic,próbujemy Cię uspokoić,ponieważ jesteś strasznie spięty
-N.Nie p.prawda
-To dlaczego się jąkasz?
-Bo jak jestem zdenerwowany to się ją...
-No widzisz sam sobie odpowiedziałeś
-Rozluźnij się
Zaczęłam maskować mu plecy.Poczułam,że Logan powoli się rozluźnia.Dałam sobie punkt za to.Pochyliłam się nad jego uchem
-No,a teraz powiedz nam kto Cię tak zdenerwował
-Mój przyjaciel
Wymieniliśmy z Moniką jednoznaczne spojrzenia
-A jak ma na imię ten twój przyjaciel?
-Miłosz
Usiadłam obok Logana.Dotknęłam ręką jego policzek.Nagle komputer zaczął dzwonić
-Emy zobacz kto dzwoni
-Jasne,Roxy dzwoni Kamil.Pójdę do pokoju i z nim pogadam
-Spoko
Monika zamknęła drzwi.Logan przybliżył swoją twarz do mojej
-Chcesz coś do picia?
-Nie
Logan mnie pocałował.Chwycił mnie w pasie.Włożył mi rękę pod bluzkę.Odepchnęłam go
-Ej co się dzieje?
-Ja zaraz wrócę
Pobiegłam do pokoju,gdzie przebywała Monika
-A ty co?,wbiegłaś do pokoju jakby Logan miał za chwilę coś z tobą zrobić
-Dobierał się do mnie
-Co proszę?
-To nie moja wina
-Gadaj z Kendallem,a ja zaraz wrócę
Wzięłam laptopa na swoje kolana
-Słyszałem całą twoją rozmowę z Moniką
-Zaraz powiesz,że ze mną zrywasz,bo Cię niby zdradziłam
-Nie
-Jak to?
-Wiem przecież,że udawałyście
-No,ale przecież Logan
-Lucy daj spokój z tym Loganem
-Dobra ja na razie kończę
-Cześć
Rozłączyłam się.To wszystko mnie przerasta.Poszłam do salonu,gdy weszłam to zobaczyłam Monikę i Logana jak się obściskują
-Nie macie innych rzeczy do robienia?
-Roxy,ale o co Ci chodzi?
-O gówno
-No,no Roksana z miłej dziewczynki stała się kotka z pazurkami
-Zamknij się,bo to co mówisz wcale nie jest zabawne
-Ojej,mam z tego powodu płakać czy co?
-Wiesz co Ci powiem?,jesteś powalony,nie umiesz się nawet pogodzić z człowiekiem
-A o kim my w tej chwili mówimy?
-O Kendallu
-Skąd znasz tego pajaca?
-To ja Lucy os la pało,a z tym pajacem to radzę Ci uważać,bo ja naprawdę pójdę do Jamesa
-Ha,ha,ale się boję
W tej samej chwili ktoś zapukał do drzwi.Uśmiechnęłam się szyderczo.Poszłam otworzyć.W drzwiach stał James
-Wejdź
-Logan pogodziłeś się z Kendallem?
-Kurde znowu on?
-Nie pogodził się
-To niestety,ale jestem zmuszony wylać Cię z branży
-A to niby za co?
-Ja nie będę tolerował nienawiść
-A niby co?
-Tolerancję,w mojej branży wszyscy powinni się tolerować
-To go zwolnij,a nie mnie
-Wszyscy zdążyli się z nim zaprzyjaźnić
-Ja pierdziele super
-Tutaj masz dokument,jeżeli pogodzisz się z Kendallem pozwolę Ci wrócić bez żadnych problemów
James wyszedł z pokoju.Monika stanęła obok mnie.Logan był nieźle wkurzony
-Widzisz co narobiłaś?
-Ja?,to ty sobie nagrzebałeś
-Pewnie,jak zawsze to moja wina
-Opamiętaj się człowieku,ty powinieneś iść się leczyć wraz z tym swoim przyjacielem,bo to właśnie on Cię tak zmienił
-A tam gówno wiesz
-To ty gówno wiesz,masz na oczach klapki,nie widzisz tego co się obok Ciebie dzieje
-Nie prawda
-To podaj mi chociaż jeden powód,który się ostatnio zdarzył
-Ostatnio?
-Widzisz nie wiesz,Monika z tobą zerwała
-Dlaczego?
-Jaki ty jesteś głupi.Zerwała przez twoje zaś ranę zachowanie.Miała Ciebie już po dziurki w nosie,tak jak każdy
-Nikt mnie nie ma po dziurki w nosie
-Ach nie?,to idź do byle jakiej osoby z naszej paczki,zobaczymy,czy zechcieją z tobą pogadać
-Jeszcze tego pożałujesz
Logan wyszedł trzaskając drzwiami.Razem z Moniką usiadłyśmy na kanapie
-Jak mnie ten człowiek irytuje
-No to nie zwracajmy na niego uwagi,może zmądrzeje
Monika mnie przytuliła.Przymknęłam oczy.Nawet nie wiem kiedy usnęłam
Subskrybuj:
Posty (Atom)
