niedziela, 13 września 2015

Impreza

Rozdział 40
Impreza zaczynała się o ósmej.Zapakowałam prezent.Włożyłam go do torebki.Przebrałam się i wyszłam z pokoju.Pewnie myślicie dlaczego sama,a nie z Kendallem.Otóż mój jakże szanowany chłopak zaoferował swoją pomoc.Podeszłam do drzwi.Zapukałam.Już po chwili drzwi otworzył mi Carlos.Zaprosił mnie do środka
-Carlito wiem,że dostałeś już psiaka
W ten dobiegła do mnie Sydney.Pogłaskałam ją po głowie.Ciągnęłam dalej
-Ale to nic.Mam do Ciebie jeszcze jeden prezent,ale za nim Ci go dam chcę Ci złożyć życzenia.Carlito życzę Ci,abyś wytrzymał ze mną i Angelą do końca.Opiekuj się Sydney jak własnym dzieckiem.No i nie kłuć się z Kendallem.Podsumowując wszystkiego najlepszego
Przytuliłam Carlosa jak najmocniej.Odwzajemnił uścisk.Do holu wszedł Kendall
-I co dałaś mu ten prezent?
-Tak
Podałam Carlosowi torebkę.Zaczął rozpakowywać.Carlos mnie przytulił.Odwzajemniłam uścisk.Odsunęliśmy się od siebie.Poszłam do salonu.Zobaczyłam Angelę.Podeszłam do niej
-Hejka fajnego psiaka kupiłaś Carlosowi
-Złożyłam się z Loganem na Sydney
-Dzięki Wam bardzo
-Spoko
Angela mnie przytuliła.Zobaczyłam,że Kendall już jest na parkiecie.Usiadłam na fotelu.Puścili jakiś wolny kawałek.Patrzałam na wszystkie pary.Wypatrywałam Kendalla.W końcu go dostrzegłam.Przytulał się do jakiejś panienki,zaraz zaraz przecież to jest Sara.Zobaczyłam,że się pocałowali.Wkurzyłam się nie na żarty.Po piosence Kendall usiadł obok mnie.Próbowałam być spokojna,ale jakoś mi to za bardzo nie wychodziło
-Lucy co jest?
-Fajnie jest się całować ze swoją eks?
-Sara to nie jest moja...
Kendall się zaciął.Powstrzymuje łzy,ale niestety zaczęły spływać mi po policzkach
-No widzisz sam sobie odpowiedziałeś Kendall
-Tylko,że to ona pierwsza mnie pocałowała
Spojrzałam na niego.Kendall miał spuszczoną głowę.Wstałam i podałam mu rękę
-Idziesz czy będziesz tutaj siedział do końca?
-Ale gdzie idziemy?
-Się napić
Nalałam sobie drinka.Wiem,że nie powinnam,ale raz kozi śmierć.Po pół godzinie byłam już troszkę wstawiona.Kończyłam drinka,gdy obok mnie pojawił się Kendall
-Lucy daj mi to
-Kendall jesteśmy na imprezie.Baw się
-Lucy do jasnej cholery ty jesteś pijana.Idziemy
-Ja się stąd nie ruszam
-Idziemy
Kendall wziął mnie na ręce.Zaczęłam się śmiać sama nie wiem z czego.Weszliśmy do pokoju.Położył mnie na łóżku.Nagle moje powieki stały się ciężkie.Nawet nie wiem kiedy zasnęłam