Rozdział 8
-Córeczko ile jeszcze do tego,Palm...Palm...
-Palm Woods mamo
-No właśnie
-Zapytam się.James ile jeszcze do Palm Woods?
-Z jakieś dwie godzinki
-Dzięki
Zastanawiacie się pewnie dlaczego mówię o Palm Woods.Otóż powiem wam
historię(prawdziwą nie fałszywą).Posłuchajcie
W Kansas wybuchła wojna.Najprawdziwsza wojna.Obudziłam się,to zobaczyłam
nad sobą żołnierzy.Kazali mi wstać i wyjść.Bałam się strasznie,o mamę Erę,Carlosa,
Logana,a w szczególności o Kendalla.Nie wiedziałam co zrobić.Ustawili nas w rządku.
Chciało mi się płakać.Spojrzałam w bok.Zobaczyłam,że jakiś Niemiec zabija naszych.
Nie chciałam tutaj być.W ten usłyszałam Jamesa.Spojrzałam w bok.Miał wszystkich.
Wycofałam się i zaczęliśmy biec.Strzelali do nas,ale na szczęście nikt nie został ranny.Uciekliśmy na samolot.I tak lecimy do Palm Woods.Z transu wyrwał mnie głos
Jamesa.
-No to jesteśmy
Wyszliśmy z samolotu.Jak tu pięknie.Uśmiechnęłam się
-A co z naszymi bagażami?
-Zobaczysz chodźcie na taksówkę
Weszliśmy do auta.Na miejscu byliśmy pięć minut później.Gdy wysiadłam to zapadło
mi dech w piersiach.Na górze było na pisane Palm Woods.Postawione były dwie
palmy.
Weszliśmy do środka.Jest jeszcze lepiej.Odebraliśmy klucze i weszliśmy do windy
-I jak wam się się tutaj podoba?
-Jest zaj...
-Lucy!
-Przepraszam mamo,ale jak inaczej można powiedzieć na to miejsce?
-Jest super
-Super to mało powiedziane
Winda się zatrzymała.Poszliśmy do swoich pokoi.Zobaczył am nasze rzeczy.
-Jak to możliwe,że nasze rzeczy tu są
-No właśnie
W tej samej chwili usłyszałam głos Jamesa
-Agenci potrafią wszystko
-Ale jak?
-Jest wiele rzeczy,których się musisz nauczyć
-A nauczę się?
-Nauczysz
James mogę Cię prosić na słówko?(tutaj pyta się Wera)
-Jasne
Gdy Wera z Jamesem odeszli zaczęłam rozpakowywać walizki.Nagle zadzwonił
mój telefon.Był to Kendall
J:Kendall gdzie jesteś?
K:Na pewno nie w Kansas
J:A gdzie?
K:Nie mogę Ci powiedzieć
J:No ale dlaczego?
K:No po prostu
J:Dlaczego nie dawałeś znaku życia?
K:Przecież nie jesteśmy już razem
J:Wiem
K:Dobra ja kończę cześć
J:Cześć
Odłożyłam telefon na stolik.Spojrzałam przed siebie
-To był Kendall prawda?
-Co was to interesuje
-Co chciał?
-Nie wasza sprawa
Wyszła z pokoju.Nagle uświadomiłam sobie,że zapomniałam telefonu.
Wróciłam się po niego.Zobaczył am,że James grzebie mi w telefonie
-Mogę się dowiedzieć co Wy robicie z moim telefonem?
-My nic
-Czy mam napisane na czole idiotka?
-Nie a niby dlaczego?
-Bo mam wrażenie,że nią jestem
-Czemu tak myślisz?
-Bo dobrze widziałam co robi liście
-No ale nie chciała nam powiedzieć kto dzwonił
-Moja sprawa kto dzwoni.To powinno was mało obchodzić.Ja z nim chodziłam
czy wy?
-Nie zapominaj,że ja z nim też byłam
-Ciebie nie pytałam
Wyszła z pokoju.Poszła nad basen,Ciągle się zastanawiam dlaczego Kendall
ze mną zerwał.Trudno mi jest bez niego.Pojedyncza łza spłynęła po moim
policzku.Otarłam ją rękawem.Nigdy nie byłam taka smutna.Czego teraz
pragnę to tego,aby Kendall mi powiedział,że nadal mnie kocha.Zobaczyłam w
oddali Carlosa.Podszedł do mnie
-Miałeś kiedyś dziewczynę?
-Oj tak
-Ile z nią byłeś
-Półtora roku
-Była wyjątkowa?
-Dlaczego pytasz?
-Bo widzisz ja byłam z Kendallem dwa dni.Zerwał ze mną,nie wiem
dlaczego
-Kochasz go?
-I to jak
-Miałaś o nim zapomnieć
jak?.Pstryknąć palcami i powiedzieć zapomnij o nim?
-Tak
-Nie umiem
James wyjeżdża z misją.Pyta się czy jedziesz z nim?
-Gdzie?
-Tego to ja Ci nie powiem
-A kiedy?
-Za tydzień
-No to jadę
-No to ja idę mu powiedzieć
Carlos odszedł,a ja poszła do pokoju.Weszłam na laptopa.Zaczęła słuchać
sobie muzyki.Między innymi Heffron Drive.W ten wyrwał mnie głos Wery
-Jedziesz?
-Gdzie?
-Na tą misję
-No jadę
-Ja też
-To super
-Nie cieszysz się?
-Cieszę się tylko...
-Tylko co?
-Czy mogę to powiedzieć jednym słowem?
-Mów
-Kendall
-Lucy em... posłuchaj życzę Ci,abyś kiedyś z nim była.Mam nadzieję,że to się
kiedyś stanie
-Myślisz?
-Tak,naradzie nie myśl o nim,tylko o tym,co się stanie na przykład jutro
-Nic się nie stanie
-Nikt nie jest pewny co się zdarzy
-Do tej pory nic się nie zdarzyło.To dlaczego jutro miałoby się stać?
-Zobaczymy jutro
-Dobra ja idę zjeść kolację
Zrobiłam sobie kanapkę.Następnie poszłam spać
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz