niedziela, 21 czerwca 2015

Rozdział 6
Zapukałam do drzwi.Otworzył mi Logan.Weszła bez przywitania.
Zobaczyłam Were.Usiadł am obok niej.
-No i co?
-Kendall ze mną zerwał
-No i stało się
-A co najgorsze moja mama dała mu dwa tysiące
-Przykro nam
-Jaka ja byłam głupia
-Lucy stało się,już tego nie cofniesz
-Wiem,ale jak on mógł mi to zrobić
-Zapomnij o nim
-Spróbuję
-No i gitara
-Dzięki
-Czego się nie robi dla przyjaciół
-Mogę was przytulić?
-No pewnie
Przytuliłam chłopaków.Jak dobrze,że ich poznał am.Jestem Werze
za to wdzięczna.Nagle ktoś zapukał do drzwi.Usłyszałam kogoś głos.
Zobaczył am jakiegoś chłopaka.
-Lucy poznaj Jamesa
-Miło mi
-No to w jakiej sprawie mnie tu z ciągneliście?
-Bo widzisz jest taka sprawa.Lucy miała chłopaka,który chciał od niej
dwa tysiące na chorego dziadka.No i jej mama niestety mu dała tą kasę.
-Nie wiesz gdzie on może być?
-Ostatni raz go widziałam przed ich domem
-No to trzeba coś zrobić
-No ale co?
-Trzeba się na nim zemścić
-Jak to zemścić?
-No po prostu
-To kim ty jesteś,że mówisz,że trzeba się zemścić
-Uwaga bo to może być dla was szok(on to mówi do mnie i do Wery).
Jestem agentem
Wyobraźcie sobie teraz moją reakcje.James jest agentem rozumiecie
AGENTEM.
-Jak to jesteś agentem
-No po prostu
-Wow nie spodziewałam się tego
-Ha ha jak każdy,gdy poznaje kim ja jestem
-No to marz jakiś plan?
-Najpierw chcę Ci się o coś zapytać
-No mów
-Może się przejdziemy w tedy ci wszystko o powiem
-Jasne
Wyszliśmy z domu i poszliśmy do parku.Zobaczyłam,że na ławce siedzi
Kendall.Przeraziłam się.
-Co jest?
-Już nic
Nagle podszedł do nas Kendall.Obawiałam się właśnie tego.
-Co już się pocieszyłaś innym facetem?
-To nie jest mój chłopak
-Jak to nie?
-James jest agen...
Nie dokończyłam ponieważ James kopnął mnie lekko w kostkę.
Syknęłam z bólu
-To kim jest ten James?
-Jestem hokeistą
-Świetnie więc życzę wam powodzenia.Ja teraz idę na samolot
-Gdzie lecisz?
-A nie wasza sprawa
-Nasza to znaczy moja.Moja mama Ci dała dwa tysiące.Myślałeś,że
się nie do wiem.Chciał es wsiąść o de mnie kasę,bo powiedziałam ci,że
jestem z bogatej rodziny.Myślałeś,że jestem taka głupia i uwierzę w twoje
bajeczki o chorym dziadku?.Wiedz,że jesteś w błędzie.Od razu wiedziałam,co
masz na myśli.A wiesz kiedy się skapnęłam?.Kiedy powiedziałeś,że chcesz te
pieniądze na swojego dziadka.Powiem Ci,że jeszcze tego pożałujesz
-Lucy chodź
Odwróciłam się i odeszła.Usiedliśmy na ławce
-Co za kretyn z niego
-Z przykrości a muszę stwierdzić,że ja go kocham
-Hm.Coś na to poradzimy.No dobra nie po to Cię tu w ziołem.Jak już wiesz
jestem agentem.I chciałbym się zapytać czy byś nie chciała być w mojej branży
Zaraz zaraz.Coś tu jest nie tak.Czy James właśnie się zapytał czy chcę być agentką?.
Pewnie,że chce nią być
-Ja agentką?
-Dasz rade.Zresztą nie będziesz sama
-Jak to?
-Sama zobacz
Odwróciłam głowę i zobaczyłam Werę,Carlosa i Logana
-Oni są agentami?
-Tak
-No to zgadzam się
-Dobra.Musisz tylko podpisać dokument
-Zrobię wszystko(podpisuje ten dokument)
-Super.Agenci mają swoje pseudonimy.Ja mam Ivo,Wera ma Asuna,Carlos ma
Kevin,a Logan ma Samuel.Teraz ty musisz sobie wy myśleć
-To ja będę agentka Tiffani
-Ekstra.No to co witamy nową agentkę.Za kilka dni przyślę Ci strój agentki i
parę urządzeń
-Okej
-To do zobaczenia
-Cześć
James odszedł.Nie mogę w to uwierzyć jestem agentką.Nareszcie zemszczę się
na Kendall.
-To my też zwijamy się do domu
-Jasne
-Wera mogę u ciebie przenocować?
-No pewnie
-Dzięki
Rozeszliśmy się do domów.Nie mogę się doczekać,aż otrzymam strój
















Brak komentarzy:

Prześlij komentarz