wtorek, 18 sierpnia 2015

Zdrada,Wybaczenie,Śmierć

Siedzę właśnie na ogródku.W ręce trzy mam telefon.Już od kilku godzin czekam na wiadomość od Niego.No właśnie od Niego.Obiecał mi,że jak doleci to zadzwoni.Wyleciał o godzinie 10rano,a jest 13,albo jeszcze leci,albo coś się stało.Tak strasznie się o Niego boję.Mam ochotę mu napisać co się dzieje. Postanowiłam tak zrobić
Wiadomość do Kendalla<3
Kendall czy wszystko w porządku?
Nacisnęłam wyślij.Ręce zaczynają mi się pomału trząść.Boję się tego co zaraz przeczytam,o ile przeczytam.Odczekuje chwile,potem jeszcze chwile.Znowu nic.Teraz jestem tego pewna,że musiało mu się coś stać.Łzy spływają mi po policzkach.Zaczynam głośno szlochać.Nagle słyszę wibrację telefonu.Szybko łapie za komórkę.Na mojej twarzy pojawia się lekki uśmiech.Dostałam wiadomość od Kendalla.Odblokowałam ekran
Do Elizy
Przepraszam,że nie pisałem,ale tutaj jest słaby zasięg,musiałem iść do kafejki internetowej.Mam nadzieję,że nie jesteś na mnie zła.Tęsknie za tobą
Do Kendalla<3
Nie jestem na Ciebie zła,tylko trochę smutna.
Do Elizy
Dlaczego moja myszka się smuta?
Do Kendalla<3
Bo nie mogę się do Ciebie przytulić
Do Elizy
Jutro wracam,dlatego też przyjedź na lotnisko o 8.00,będę na Ciebie czekał
Do Kendalla<3
Będę na pewno
Do Elizy
To do jutra<3:-*
Do Kendalla<3
Do jutra
Otarłam łzy rękawem.Weszłam do domu.Nazajutrz pojechałam na lotnisko.Zobaczyłam Kendalla jak wychodził.Zapłaciłam taksówkarzowi i jak najprędzej pobiegłam do Kendalla.Wtuliłam się w Niego.
-Już nigdy więcej nie zostawiaj mnie na tak długo-Pogroziłam mu palcem
-Nie było mnie jeden dzień
-Dla mnie jeden dzień to wieczność-Kendall cmoknął mnie w usta
-Idziemy do mnie?-Kendall chwycił mnie za rękę
-Idziemy
Zaczęliśmy iść w kierunku jego domu.Dobra opowiem Wam coś nie coś o moim chłopaku.Jak Wiecie ma na imię Kendall,ma Dziewiętnaście lat.Urodził się w Wichita wstanie Kansas.Ma dwóch braci Kevina i Kennetha.Posiada również zwierzątka,psa o imieniu sissy oraz świnkę Yumę,to znaczy nie do końca ponieważ Yuma należy do jego brata.Kendall jest wujkiem.Kendall ma grzywkę zaczesaną na bok,zielone oczy.Kocham go za to,że jest sobą nie udaje nikogo.Jest wyluzowany i zawsze uśmiechnięty.No dobrze to tyle,przez to wszystko nawet nie zauważyłam kiedy doszliśmy do jego domu.Kendall od kluczył mieszkanie.Weszłam do środka.Ściągnęłam swoje buty.Poszłam do salonu
-Co chcesz do picia?-Kendall stanął w progu drzwi.Oparł się o framugę.Wyglądał bosko.
-Dziękuję-Uśmiechnęłam się do Niego promiennie.Kendall zachichotał
-Kocham Cię Elizo
-Ja Ciebie jeszcze bardziej Kendallu-Pocałowałam go w usta
-Kendallu?
-A no Kendallu-Przeczesałam mu grzywkę palcami.Boże jego włosy są takie mięciutkie.
-A możesz wymyślać jakiej przezwisko dla mnie?-Zrobił minę szczeniaka
-Hmm niech pomyślę-Zaczęłam udawać,że się intensywnie zastanawiam-Może Kendi?
-Jesteś cudowna-Tym razem to blondyn mnie pocałował.Spojrzałam się w jego zielone oczka
-Kendi?
-Tak?
-Przyniesiesz mi wody?
-Dla mojej żabci wszystko-Kendall oddalił się do kuchni.Nagle usłyszałam wibrację telefonu.Był to telefon Kendalla.Zobaczyłam kto mu napisał.Był to jakiś numer.Nie wiedziałam od kogo.Zobaczyłam z ciekawości kto mu napisał.Nagle moje serce się zatrzymało.
Do Kendzia:-* 
Dziękuję Ci za wczoraj,było wspaniale.Mam nadzieję,że to jeszcze powtórzymy:-* :-* :-*
-Kochanie proszę oto twoja woda-Odwróciłam się do Niego przodem-Czy to przypadkiem nie jest moja komórka?
-Co to ma niby być?-Pokazałam mu wiadomość
-To jest pomyłka-Zaśmiałam się
-To jest pomyłka?,czy ty się słyszysz Kendall?,pomyłki mają Ciebie zapisanego Kendzio?
-No nie-Spuścił głowę
-Już chyba wszystko rozumiem dlaczego wczoraj musiałeś wylecieć.Wyleciałeś do tej lafiryndy tylko po to by się z nią kochać,a mi powiedziałeś,że lecisz do Kansas.Ja ci głupia uwierzyłam
-Elizo to nie tak-Kendall zaczął się tłumaczyć
-Stop,nie chcę słyszeć twoich tłumaczeń,powiem Ci tak,leć do swojej kochanki,a mi daj spokój.Koniec z Nami-Skierowałam się do przed pokoju.Założyłam swoje buty
-Ale jak to koniec?-Kendall złapał mnie za rękę
-Zapomnij o mnie
Wyszłam z jego domu.Z moich oczu zaczęły lecieć łzy.Poszłam do parku.Przed oczami miałam obraz Kendalla i tej dziewczyny.Boże jak ja mogłam być,aż tak głupia?.Nie wiem,wiem jedno,że nigdy nie przestanę go kochać.Moje życie straciło sens.Po kilku godzinach ktoś do mnie zadzwonił
-Halo?
-Eliza przyjeżdżaj szybko na kruczą-Carlos mówił ledwie słyszalnym głosem
-Co się stało?
-Przyjeżdżaj-Rozłączył się.Szybko pobiegłam na kruczą.Gdy dobiegłam zobaczyłam,że ktoś stoi na moście.Podeszłam bliżej
-O mój Boże-Na moście stał Kendall szybko podbiegłam do Niego.Carlos mnie zatrzymał
-Puszczaj mnie-Wykrzyczałam
-Eliza?-Kendall stał na krawędzi po za barierką.
-Kendall nie rób tego-Wyrwałam się Carlosowi
-Zdradziłem Cię,ale tego żałuję,to tylko Ciebie kocham rozumiesz?.Wybacz mi błagam-Kendall zaczął płakać
-Wybaczam Ci,wyjdź z za tej barierki-Chciałam mu pomóc lecz Kendall stracił równowagę i zaczął spadać
-Kendall!-Krzyknęłam
-Kocham Cię Elizo-Usłyszałam plusk wody.Osunęłam się na ziemię.Nie mogłam przestać płakać.Nie mogę przyjąć tego,że go tu już nie ma.Kilka dni po tym postanowiłam z tym skończyć.Poszłam na ten sam most.W głowie miałam trzy słowa
zdrada,wybaczenie śmierć.Przeszłam przez barierkę.
-Nadchodzę Kendall-Skoczyłam do wody.Utonęłam
Teraz jestem szczęśliwa z Kendallem.Mam nadzieję,że Wy nigdy nie przeżyjecie tego,co ja za życia

Zapraszam Was do obejrzenia moich dwóch filmików.Mam nadzieję,że się spodobają:-)



Pożegnanie i wyjazd

Rozdział 32
No i mamy poniedziałek.Za parę godzin Kendall wyrusza w trasę.Powstrzymuje łzy,ale nie mogę.Dowiedziałam się,że wróci dopiero za dwa miesiące.Masakra dwa miesiące bez Kendalla.Widzę,że Kendallowi też jest trudno.No nic nim się obejrzę Kendall będzie z powrotem.W ten poczułam na sobie oddech Kendalla.Przytuliłam go
-Będę za tobą strasznie tęsknił
-Ja za tobą jeszcze bardziej
-Pamiętaj o jednym nigdy nie przestanę Cię kochać
Uśmiechnęłam się smutno.Wiem,że on mówi prawdę.Też go kocham.Poszliśmy zjeść śniadanie.Następnie poszliśmy do salonu.Po kilku godzinach ktoś zadzwonił do Kendalla
-To Dustin,czeka na mnie przy hotelu.Pójdziesz mnie odprowadzić?
-No jasne
Kendall chwycił moją rękę.Pociągnął za sobą również walizkę.Zakluczyłam pokój.Weszliśmy do windy.Wtuliłam się w niego.Po chwili byliśmy już na dworze
-To co musimy się pożegnać?
-A no musimy
-Hej nie smutaj się,będziemy przecież do siebie dzwonili i pisali no nie?
-W sumie tak,ale to nie jest to co widzieć Ciebie na żywo
-Lucy nim się obejrzysz będę znów z powrotem
-Mam nadzieję
Pocałowaliśmy się.Usłyszałam klakson.Kendall się na chwile ode mnie oderwał
-Już idę,czekaj chwilę
Znowu zatonęliśmy w pocałunku.Nie był taki jak zawsze,ten miał w sobie wiele miłości
-Kocham Cię
-Ja Ciebie także
Kendall ostatni raz mnie pocałował.Chwycił walizkę i odszedł.Pomachał mi z tourbusu.Odmachałam mu.Kendall odjechał.Gapiłam się jak głupia.No i stało się Kendall pojechał w trasę.Wróciłam do hotelu.W ten ujrzałam Angelę
-Lucy co jest?
-Przed chwilą Kendall pojechał w trasę koncertową
-A kiedy wróci?
-Za dwa miesiące
-No to współczuję,ja bym bez Carlosa nawet minuty nie wytrzymała
-Jak to bez Carlosa?
-No bez Carlosa,a co?
-Nic po prostu nie rozumiem
-Ach,bo ty nie wiesz.Ja i Carlos jesteśmy razem
-No to gratuluję
-A dzięki
-Dobra ja uciekam,później do Ciebie wiece
-Wbijaj
Od kluczyłam swój pokój.Usłyszałam jakiś dźwięk.Przecież to z mojego komputera.Szybko podniosłam klapę.Na ekranie widniał napis Kendall.Szybko odebrałam
-Już za tobą tęsknie
-Ja za tobą też,długo dzwonisz?
-Nie
-To dobrze,mamy nową parę
-Kogo?
-No zgaduj
-No nie wiem
-Angelę i Carlosa
-Ich?
-Też byłam zaskoczona
-Jak to się stało?
-Mnie się pytasz?
-Kocham Cię
-Też Cię lofciam Kendall
-No ja mam nadzieję
Wyszczerzyłam do niego zęby.Kocham tego debila.Za nic w świecie nie chcę go stracić
-Dobra na razie skończymy,ponieważ pójdę do Angeli
-Dowiedz się czegoś
-Spoko
Rozłączyłam się.W tej samej chwili ktoś zapukał do drzwi.Pewnie Angela przyszła.Wyjrzałam przez judasza.Stanęłam jak wryta.Za drzwiami stał Logan.Otworzyłam drzwi
-Cześć Lucy możemy pogadać?
Zawahałam się chwile.Spuściłam głowę.Wzrok utkwiłam w swoich białych vansach
-Wejdź
Zamknęłam za Loganem drzwi.Poszłam do kuchni po jakiś sok.Nalałam do szklanek i udałam się do salonu.Podałam Loganowi szklankę
-Dzięki
-To o czym chciałeś porozmawiać?
-O nas
-Logan nie ma żadnych nas.To co między nami było jest już dawno skończone
-Ale sama przyznaj było nam razem dobrze
-Co ty wygadujesz?
-No przyznaj
-Logan może i było nam dobrze,ale ty teraz jesteś z Moniką,a ja z Kendallem
-Jak jesteś z Kendallem to gdzie go masz?
-Pojechał w trasę koncertową
-W trasę pojechał
-Tak dokładnie godzinę temu.Wróci dopiero za dwa miesiące,czyli w październiku
-Do tego czasu mogę zaopiekować się tobą
-Nie potrzebuję niańki,nie jestem małym dzieckiem
-Lucy no proszę tęsknie za tobą
-Logan czy ty znowu piłeś?
-Nie rób ze mnie alkoholika,dzisiaj jestem trzeźwy
-Loguś posłuchaj mnie,jesteśmy szczęśliwi prawda?,ty z Moniką,ja z Kendallem,niech już tak zostanie
-Lucy ty nic nie rozumiesz
-Nie Logan to ty nie rozumiesz,że kocham Kendalla.Jestem z nim szczęśliwa,rozumiesz to? Szczęśliwa,nic,ani nikt tego nie zmieni.Nawet ty
-Widzę,że i tak już nie mam szans u Ciebie.No nic ja już będę szedł,dzięki,że zechciałaś ze mną porozmawiać.To cześć
Logan wstał i wyszedł.Spojrzałam na drzwi.Rzuciłam szklankę o drzwi tak,że rozpadła się na milion małych kawałeczków.Westchnęłam głęboko.Wstałam i poszłam po miotłę i szufelkę.Posprzątałam to.Postanowiłam udać się do Angeli.Drzwi otworzył mi Carlito
-No witam panią
-Cześć mogę wejść
-No pewnie
Carlos przepuścił mnie w drzwiach.Poszłam do salonu.Angela siedziała przed telewizorem
-Przeszkodziłam?
-Nie siadaj
Spełniłam prośbę mojej przyjaciółki.Carlos poszedł do kuchni
-No to opowiadaj
-Ale co?
-Jak to co?,jak zostaliście parą?
-Mogłam się domyśleć o co Ci chodzi.No zaczęliśmy gadać no i się pocałowaliśmy
-Wow życzę Ci,aby się Wam ułożyło
-A dzięki,jak tam Loggie?
-Był przed chwilą u mnie,chciał do mnie wrócić,nie dałam się mu,mam chłopaka
-Nie no miał czelność jeszcze przyjść i prosić o wybaczenie
-No właśnie
Carlos podał mi budyń.Spojrzałam na niego,on mi tylko puścił oczko
-Lucy gdzie masz Kendzia?
-Pojechał w trasę koncertową
-Jest Ci ciężko?
-No lekko nie jest.Tęsknie za nim,dzisiaj pojechał
-A kiedy wraca?
-W październiku
-Przykro mi
-Codziennie będziemy do siebie pisać i dzwonić na skaypie
-Dasz radę?
Kiwnęłam głową na tak.W sumie to nawet nie wiem czy bez niego wytrzymam.No nic na razie odłożę to na bok
-Lucy jedź bo Ci ostygnie
-Co,ach tak już,już
Zaczęłam jeść.Był bardzo pyszny.Kocham budynie.Carlos wiedział jak mnie pocieszyć
-Dzięki za budyń
-Nie ma za co
Uśmiechnęłam się.W ten poczułam,że dostałam esemesa.Sprawdziłam kto to.Był to Kendall
-Kto to?
-Kendall
-Co chce?
-Mam wejść na skaypa
-Aha
-Muszę iść później dam znać
-Okej
Udałam się do swojego pokoju.Włączyłam laptopa.Od razu na ekranie pojawiła się roześmiana twarz mojego chłopaka
-Co chciałeś?
-Chciałem Cię zobaczyć
-Gdzie macie koncert?
-W Londynie,na atlas arenie,dziś wieczorem oglądaj
-A o której
-O dwudziestej
-To będzie w telewizji czy na laptopie?
-W TV
-Zapewne na TVN
-Zgadłaś
-To będę oglądała
-I co dowiedziałaś się?
-O czym?
Dobrze wiedziałam o czym,ale chciałam odroczyć się z Kendem
-No o Angeli i Carlosie
-Podobno ze sobą rozmawiali i się pocałowali
-No to szybko
-A my to co? nie lepsi
-A my to inna bajka
-Ciekawe
-Kendall dojeżdżamy do atlas areny szykuj się
-Sama słyszysz muszę kończyć.Włącz TV,Kocham Cię
-Ja Ciebie także
Włączyłam telewizję.Czekałam na koncert mojego ukochanego