Hejka no i dobiliśmy do 300 wyświetleń.Jesteście naprawdę super.Heh co by tu dużo mówić.Może na początek to,że nasz Kendall ma dziewczynę.Powiedział o tym w wywiadzie,ale do końca tego nie potwierdził.Na początku byłam na niego zła,ale potem sobie powiedziałam,że jak On jest szczęśliwy to ja też.Druga sprawa po raz kolejny mówię zbieram zamówienia na imaginy.Piszcie mi jaki i z kim ma być,a ja go do dam.Po trzecie rozdziały nie długo się niestety skończą,ale nie martwcie się będę dodawała coś innego,a jak na razie rozdziały będą się pojawiać.Po czwarte w wolnych chwilach będą pojawiały się zdjęcia Kendalla.Mam nadzieję,że się podobają.No i po piąte Kendallowych snów.Niech Wam się przyśni przystojniak o imieniu Kendall<3.
niedziela, 19 lipca 2015
Gra w butelkę
Hej,hej dziękuję za tyle wyświetleń.Jesteście wspaniali.No to z tej okazji dla wszystkich fanów Kendzia do dam imagin.Miłego czytania życzę
Nareszcie nadeszły upragnione wakacje.Siedzę sobie na tarasie i się opalam.Słońce praży nie miłosiernie.Nie ma czym oddychać po prostu.Najchętniej to bym gdzieś wyskoczyła i się porządnie zabawiła.Raz kozi śmierć.Wzięłam do ręki ręcznik i otarłam pot który spływał po moim czole.Nie na widzę tego.Spojrzałam w niebo.Przed oczami ukazał mi się portret mojego najlepszego przyjaciela Kendalla Schmidta.Co bym tu o Nim powiedzieć.Jest czuły,opiekuńczy,troskliwy,a przede wszystkim romantyczny.Nie wiem co się z Nim dzieje.Od kilku dni nie daje znaku życia.Martwię się strasznie o Niego.No nic do Kendalla zaraz powróci my teraz parę słów o mnie.Mam na imię Megan.Mieszkam w słonecznej Kanadzie.Mam piętnaście lat.Moi rodzice posiadają firmę farmaceutyczną.Nie mam rodzeństwa.Może i dobrze.Dobra tyle o mnie to teraz znowu trochę o Kendallu.Jak już wiecie ma na imię Kendall Schmidt.Ma szesnaście lat.Jest piosenkarzem.Ma blond włosy zaczesane na bok.Grzywka opada mu na czoło.Jego oczy są w kolorze jasnej zieleni.Pokaże Wam jego zdjęcie
To jest właśnie mój przyjaciel.Zakochałam się w Nim,ale Kendall niestety nie czuje tego samego do mnie.Tak mi się zresztą wydaje.Trudno mi jest przed Nim udawać.A udaję przed Nim to,że jest tylko moim przyjacielem i nic więcej.Ja tak nie chcę.Mam nadzieję,że to się w wkrótce zmieni.Nagle z tych rozmyślań wyrwał mnie głos mojego telefonu.Zobaczyłam kto mi napisał.Był to Kendall
Od Kendalla:No hej co robisz?
Do Kendalla:Leże i się wylęguje,a co?
Od Kendalla:Tak się pytam.Mogę wpaść do Ciebie z chłopakami pogralibyśmy w coś?
Do Kendalla:No pewnie wbijajcie
Od Kendalla:To bujnij swoją piękną dupcię i otwórz Nam drzwi
Zdziwiłam się trochę,ale poszłam otworzyć.W progu stał Kendall wraz z chłopakami.Wpuściłam ich do środka.Wspólnie udaliśmy się na taras
-Jak Wy tutaj tak szybko przyszliście?-Zapytałam zdziwiona
-Po prostu wiedzieliśmy,że się zgodzisz no to przyszliśmy-Carlos uśmiechnął się lekko
-No to w co gramy?
-Może w butelkę?-Zapytał Logan
-Tak-Wszyscy odpowiedzieli chórem.Poszłam do kuchni w celu zrobienia czegoś do picia no i trzeba było znaleźć jakąś butelkę.Po dziesięciu minutach byłam z powrotem
-Megan co tak długo?-Spytał się Kendall odbierając o de mnie szklankę z sokiem
-Trzeba było poszukać butelki.Chyba,że gramy w butelkę bez butelki.
-Tak się nie da
-No coś ty naprawdę?
-Jesteś dziwna-Powiedział Kendall biorąc łyk soku
-A w dziób chcesz?
-Ej dobra przestańcie się kłócić wtórował nam James podając mi butelkę-Megan kręcisz pierwsza
-No dobra
Zakręciłam butelkę.Wypadło na Carlosa.
-Carlito prawda czy wyzwanie?
-Wyzwanie
-Weź szklankę z sokiem i zacznij krzyczeć,że ktoś Ci do tej szklanki nasikał
Tak jak powiedziałam tak też zrobił.Śmialiśmy się z tego wszyscy.Carlos zakręcił .Tym razem wypadło na Logana
-To ja wybieram prawdę
-Podoba Ci się Megan?
-Carlos!
-Tak podoba mi się
-Dobra kręć już
No i stało się wypadło na mnie.Kurcze co tu wybrać.A dobra wezmę wyzwanie
-Wyzwanie-Powiedziałam śmiejąc się
-Weź podejdź do Kendalla i go pocałuj w usta.
Gdy to usłyszałam to momentalnie serce zaczęło walić mi jak oszalałe.James już nie żyje.No nic podeszłam do Kendalla.Podałam mu rękę,żeby wstał.Spojrzałam w jego oczy.Były cholernie hipnotyzujące.Złożyłam na jego ustach delikatny pocałunek.Kendall to pogłębił.Po chwili musieliśmy się od siebie odsunąć.
-Megan musisz coś wiedzieć
-Co takiego?-Podniosłam jedną brew go góry
-Bo ja się w tobie zakochałem i...
Nie dałam mu do kończyć ponieważ złączyłam nasze usta w gorącym pocałunku.Usłyszałam klaskanie.
-Zostanę twoją dziewczyną
Kendall mnie mocno przytulił.Resztę dnia spędziliśmy na wygłupianiu się.No cóż chyba częściej będę musiała grać w butelkę:-)
Nareszcie nadeszły upragnione wakacje.Siedzę sobie na tarasie i się opalam.Słońce praży nie miłosiernie.Nie ma czym oddychać po prostu.Najchętniej to bym gdzieś wyskoczyła i się porządnie zabawiła.Raz kozi śmierć.Wzięłam do ręki ręcznik i otarłam pot który spływał po moim czole.Nie na widzę tego.Spojrzałam w niebo.Przed oczami ukazał mi się portret mojego najlepszego przyjaciela Kendalla Schmidta.Co bym tu o Nim powiedzieć.Jest czuły,opiekuńczy,troskliwy,a przede wszystkim romantyczny.Nie wiem co się z Nim dzieje.Od kilku dni nie daje znaku życia.Martwię się strasznie o Niego.No nic do Kendalla zaraz powróci my teraz parę słów o mnie.Mam na imię Megan.Mieszkam w słonecznej Kanadzie.Mam piętnaście lat.Moi rodzice posiadają firmę farmaceutyczną.Nie mam rodzeństwa.Może i dobrze.Dobra tyle o mnie to teraz znowu trochę o Kendallu.Jak już wiecie ma na imię Kendall Schmidt.Ma szesnaście lat.Jest piosenkarzem.Ma blond włosy zaczesane na bok.Grzywka opada mu na czoło.Jego oczy są w kolorze jasnej zieleni.Pokaże Wam jego zdjęcie
To jest właśnie mój przyjaciel.Zakochałam się w Nim,ale Kendall niestety nie czuje tego samego do mnie.Tak mi się zresztą wydaje.Trudno mi jest przed Nim udawać.A udaję przed Nim to,że jest tylko moim przyjacielem i nic więcej.Ja tak nie chcę.Mam nadzieję,że to się w wkrótce zmieni.Nagle z tych rozmyślań wyrwał mnie głos mojego telefonu.Zobaczyłam kto mi napisał.Był to Kendall
Od Kendalla:No hej co robisz?
Do Kendalla:Leże i się wylęguje,a co?
Od Kendalla:Tak się pytam.Mogę wpaść do Ciebie z chłopakami pogralibyśmy w coś?
Do Kendalla:No pewnie wbijajcie
Od Kendalla:To bujnij swoją piękną dupcię i otwórz Nam drzwi
Zdziwiłam się trochę,ale poszłam otworzyć.W progu stał Kendall wraz z chłopakami.Wpuściłam ich do środka.Wspólnie udaliśmy się na taras
-Jak Wy tutaj tak szybko przyszliście?-Zapytałam zdziwiona
-Po prostu wiedzieliśmy,że się zgodzisz no to przyszliśmy-Carlos uśmiechnął się lekko
-No to w co gramy?
-Może w butelkę?-Zapytał Logan
-Tak-Wszyscy odpowiedzieli chórem.Poszłam do kuchni w celu zrobienia czegoś do picia no i trzeba było znaleźć jakąś butelkę.Po dziesięciu minutach byłam z powrotem
-Megan co tak długo?-Spytał się Kendall odbierając o de mnie szklankę z sokiem
-Trzeba było poszukać butelki.Chyba,że gramy w butelkę bez butelki.
-Tak się nie da
-No coś ty naprawdę?
-Jesteś dziwna-Powiedział Kendall biorąc łyk soku
-A w dziób chcesz?
-Ej dobra przestańcie się kłócić wtórował nam James podając mi butelkę-Megan kręcisz pierwsza
-No dobra
Zakręciłam butelkę.Wypadło na Carlosa.
-Carlito prawda czy wyzwanie?
-Wyzwanie
-Weź szklankę z sokiem i zacznij krzyczeć,że ktoś Ci do tej szklanki nasikał
Tak jak powiedziałam tak też zrobił.Śmialiśmy się z tego wszyscy.Carlos zakręcił .Tym razem wypadło na Logana
-To ja wybieram prawdę
-Podoba Ci się Megan?
-Carlos!
-Tak podoba mi się
-Dobra kręć już
No i stało się wypadło na mnie.Kurcze co tu wybrać.A dobra wezmę wyzwanie
-Wyzwanie-Powiedziałam śmiejąc się
-Weź podejdź do Kendalla i go pocałuj w usta.
Gdy to usłyszałam to momentalnie serce zaczęło walić mi jak oszalałe.James już nie żyje.No nic podeszłam do Kendalla.Podałam mu rękę,żeby wstał.Spojrzałam w jego oczy.Były cholernie hipnotyzujące.Złożyłam na jego ustach delikatny pocałunek.Kendall to pogłębił.Po chwili musieliśmy się od siebie odsunąć.
-Megan musisz coś wiedzieć
-Co takiego?-Podniosłam jedną brew go góry
-Bo ja się w tobie zakochałem i...
Nie dałam mu do kończyć ponieważ złączyłam nasze usta w gorącym pocałunku.Usłyszałam klaskanie.
-Zostanę twoją dziewczyną
Kendall mnie mocno przytulił.Resztę dnia spędziliśmy na wygłupianiu się.No cóż chyba częściej będę musiała grać w butelkę:-)
Rozdział 25
Palm Woods jak to pięknie brzmi.Jednak nie dla mnie.Stoję przed hotelem i gapię się na ten napis.Ludzie dziwnie na mnie patrzą.Mam to gdzieś.Co rusz spoglądam na telefon czy dzwoni Kendall.Niestety nie.Rzuciłam telefon na ziemię.Komórka roztrzaskała się na milion kawałków.Usiadłam na chodniku.W mojej głowie pojawiają się myśli samobójcze.Rzuciłabym się pod jakiś samochód.I chyba tak zrobię.Z transu wyrwał mnie głos Wery
-Lucy co jest?
-A co ma być?
-Jesteś jakaś inna
-Osoba na której mi zależało wyrzuciła mnie z domu
-Miał prawo
-Ty też?.Wiesz co mam pomysł.Od wródźcie się wszyscy ode mnie
Wstałam i poszłam do pokoju.Chwyciłam mp3 do ręki.Włączyłam Kendalla piosenkę.Chociaż tak mogę słyszeć jego głos,ale to nie to samo co usłyszeć te dwa magiczne słowa,które wprowadzają dziewczynę w wieczne szczęście.Czego teraz chcę to to,aby Kendall mi wybaczył.Chcę poczuć jego usta na swoich,przytulić go.Wiem,że to już nigdy nie nastąpi no,ale marzenia warto mieć prawda?.Muszę zacząć żyć od nowa wiem,że to będzie trudne.W ten ktoś zapukał do moich drzwi
-Kto to?
-To ja Logan
Czego on o de mnie chce.Przez niego...ech nie chcę o tym mówić
-Wejdź
-Co jest?
-Nic
-Dlaczego sama tutaj siedzisz?
-Bo mam powód.Proszę Logan daj mi spokój chociaż na jakiś czas
-Nie wytrzymam tyle bez Ciebie
-Logan masz Monikę
-Zerwaliśmy ze sobą
-O nie wiedziałam
-Nie no spoko
-Logan?
-Tak
-Obiecaj mi,że na razie nie będziesz do mnie dzwonił,ani nic okej?
-Spróbuję,ale nie wiem czy mi się uda
-A teraz wyjdź
-Dobra
Logan wstał i wyszedł.Chwyciłam swój pamiętnik i zaczęłam pisać
Vpis XI
Dzisiaj jest czwartek.Wczoraj już nic nie pisałam.Za bardzo byłam zdruzgotana.Moje życie legło w gruzach.Nie wiem jak Wy,ale ja mam zamiar wylecieć tam gdzie będzie mi dobrze,czyli do nieba.Telefon mi się rozwalił po tym jak go rzuciłam na ziemię.Z Loganem nie będę na razie rozmawiać.Mam nadzieję,że poznam kogoś kto będzie mnie akceptował taką jaką jestem.
Zamknęłam zeszyt i wyszłam nad basen.Usiadłam na leżaku.W ten usłyszałam czyiś głos
-A ty co nowa?
Spojrzałam w bok.Zobaczyłam chłopaka,który przypominał mi Kenda.Miał te same włosy(tu chodzi mi o kolor i grzywkę na bok),ten sam kolor oczu(czyli zielony).Po prostu czysty Kendall
-Nie,a ty?
-Mieszkam tu od jakiegoś miesiąca
-Aha
-Och zapomniałem się przedstawić jestem Justin Blue
-Miło mi Lucy Black
-Co za zbieg okoliczności.Nasze nazwiska zaczynają się na tą samą literę
-Rzeczywiście
-Ile masz lat?
-Piętnaście,ale za trzy miesiące szesnaście
-A którego masz urodziny?
-Szesnastego listopada
-Ja mam szesnaście lat i mam urodziny drugiego lutego
-Aha
-A w ogóle co Cię sprowadza do Palm Woods?
-Nie rozumiem?
-No bo w tym hotelu mieszkają gwiazdy
-Słucham?
-No nie wiesz?.Piosenkarze,zespoły
-A agenci?
-Agenci?.Ha,ha nie bądź śmieszna.Co to w ogóle jest agent?.Takich to powinni na bruk wyrzucać
No nie ten gość przegiął.Co za głąb
-Słuchaj no koleś.Co ty sobie myślisz co?.No odpowiedz.Tak się składa,że stoi przed tobą agentka.Na bruk powinni wyrzucać,ale takich jak ty,bez serca,uczuć i wiesz ci Ci jeszcze powiem?.Jesteś debilem,skończonym debilem
Wstałam i odeszłam z tam tąd.Znowu to samo.W ten natknęłam się na jakąś dziewczynę
-Jak masz na imię?
-Lucy
-A ja Angela
-Miło mi
-Co się stało?
-Chcesz wiedzieć?
-Jeśli mogę
-To usiądźmy
Zaczęłam jej wszystko opowiadać.Łzy zbierają mi się do oczu na myśl,że nie jestem już z Kendallem(no dobrze to my ich na razie zostawimy,a zobaczymy co u Kendalla)
Palm Woods jak to pięknie brzmi.Jednak nie dla mnie.Stoję przed hotelem i gapię się na ten napis.Ludzie dziwnie na mnie patrzą.Mam to gdzieś.Co rusz spoglądam na telefon czy dzwoni Kendall.Niestety nie.Rzuciłam telefon na ziemię.Komórka roztrzaskała się na milion kawałków.Usiadłam na chodniku.W mojej głowie pojawiają się myśli samobójcze.Rzuciłabym się pod jakiś samochód.I chyba tak zrobię.Z transu wyrwał mnie głos Wery
-Lucy co jest?
-A co ma być?
-Jesteś jakaś inna
-Osoba na której mi zależało wyrzuciła mnie z domu
-Miał prawo
-Ty też?.Wiesz co mam pomysł.Od wródźcie się wszyscy ode mnie
Wstałam i poszłam do pokoju.Chwyciłam mp3 do ręki.Włączyłam Kendalla piosenkę.Chociaż tak mogę słyszeć jego głos,ale to nie to samo co usłyszeć te dwa magiczne słowa,które wprowadzają dziewczynę w wieczne szczęście.Czego teraz chcę to to,aby Kendall mi wybaczył.Chcę poczuć jego usta na swoich,przytulić go.Wiem,że to już nigdy nie nastąpi no,ale marzenia warto mieć prawda?.Muszę zacząć żyć od nowa wiem,że to będzie trudne.W ten ktoś zapukał do moich drzwi
-Kto to?
-To ja Logan
Czego on o de mnie chce.Przez niego...ech nie chcę o tym mówić
-Wejdź
-Co jest?
-Nic
-Dlaczego sama tutaj siedzisz?
-Bo mam powód.Proszę Logan daj mi spokój chociaż na jakiś czas
-Nie wytrzymam tyle bez Ciebie
-Logan masz Monikę
-Zerwaliśmy ze sobą
-O nie wiedziałam
-Nie no spoko
-Logan?
-Tak
-Obiecaj mi,że na razie nie będziesz do mnie dzwonił,ani nic okej?
-Spróbuję,ale nie wiem czy mi się uda
-A teraz wyjdź
-Dobra
Logan wstał i wyszedł.Chwyciłam swój pamiętnik i zaczęłam pisać
Vpis XI
Dzisiaj jest czwartek.Wczoraj już nic nie pisałam.Za bardzo byłam zdruzgotana.Moje życie legło w gruzach.Nie wiem jak Wy,ale ja mam zamiar wylecieć tam gdzie będzie mi dobrze,czyli do nieba.Telefon mi się rozwalił po tym jak go rzuciłam na ziemię.Z Loganem nie będę na razie rozmawiać.Mam nadzieję,że poznam kogoś kto będzie mnie akceptował taką jaką jestem.
Zamknęłam zeszyt i wyszłam nad basen.Usiadłam na leżaku.W ten usłyszałam czyiś głos
-A ty co nowa?
Spojrzałam w bok.Zobaczyłam chłopaka,który przypominał mi Kenda.Miał te same włosy(tu chodzi mi o kolor i grzywkę na bok),ten sam kolor oczu(czyli zielony).Po prostu czysty Kendall
-Nie,a ty?
-Mieszkam tu od jakiegoś miesiąca
-Aha
-Och zapomniałem się przedstawić jestem Justin Blue
-Miło mi Lucy Black
-Co za zbieg okoliczności.Nasze nazwiska zaczynają się na tą samą literę
-Rzeczywiście
-Ile masz lat?
-Piętnaście,ale za trzy miesiące szesnaście
-A którego masz urodziny?
-Szesnastego listopada
-Ja mam szesnaście lat i mam urodziny drugiego lutego
-Aha
-A w ogóle co Cię sprowadza do Palm Woods?
-Nie rozumiem?
-No bo w tym hotelu mieszkają gwiazdy
-Słucham?
-No nie wiesz?.Piosenkarze,zespoły
-A agenci?
-Agenci?.Ha,ha nie bądź śmieszna.Co to w ogóle jest agent?.Takich to powinni na bruk wyrzucać
No nie ten gość przegiął.Co za głąb
-Słuchaj no koleś.Co ty sobie myślisz co?.No odpowiedz.Tak się składa,że stoi przed tobą agentka.Na bruk powinni wyrzucać,ale takich jak ty,bez serca,uczuć i wiesz ci Ci jeszcze powiem?.Jesteś debilem,skończonym debilem
Wstałam i odeszłam z tam tąd.Znowu to samo.W ten natknęłam się na jakąś dziewczynę
-Jak masz na imię?
-Lucy
-A ja Angela
-Miło mi
-Co się stało?
-Chcesz wiedzieć?
-Jeśli mogę
-To usiądźmy
Zaczęłam jej wszystko opowiadać.Łzy zbierają mi się do oczu na myśl,że nie jestem już z Kendallem(no dobrze to my ich na razie zostawimy,a zobaczymy co u Kendalla)
Subskrybuj:
Posty (Atom)












