wtorek, 23 czerwca 2015

Hej mam nadzieję,że jak wam się przy śni nasz Kendall to napiszecie mi co wam się z
nim śniło bo mi się dużo razy śnił i jak będziecie chcieli to mogę wam jakiś sen napisać tylko musicie dać komentarz czy chcecie.No to chyba tyle z mojej strony,aha
zapomniała bym jutro pojawią się nowe rozdziały i pod wieczór imagin.Jeśli będziecie chcieli to mogę zrobić na zamówienie tylko napiszcie z kim i jaki.No to jeszcze raz Kendallowych snów moi drodzy :-) 
Tak jak mówiłam będę dodawała opowiadania,a oto jeden z nich.
Siedziałam w salonie gdy ktoś zapukał do drzwi.Poszłam otworzyć.W drzwiach
stał mój chłopak Kendall.Przywitał się ze mną czułym buziakiem.Wpuściłam go
do domu.Stęskniłam się za nim.Udałam się do salonu.Zobaczyłam,że Kendall jest
zdenerwowany.Postanowiłam dowiedzieć się o co chodzi
-Kochanie co się stało?
-Dzisiaj na próbie Gustavo powiedział nam,że,że
-No mów
-Że jedziemy w trasę
Serce zatrzymało mi się.Ja bez niego nie wytrzyma nawet minuty,a co dopiero
ileś  tam miesięcy.
-Powinieneś się cieszyć
-Czym,że zostawię swoją dziewczynę na kilka miesięcy
-Kendall damy radę,a tak w ogóle to kiedy lecisz?
-Jutro
-Słucham już jutro?
-Tak
Łzy stanęły mi w oczach.Mam być bez niego kilka miesięcy?.To jakiś żart.Poczułam jakąś ciecz na swoich policzkach.Już wiem co to oznacza.
Kendall mnie do siebie przytulił.Moje łzy wsiąkały w jego koszulkę
-T\I nie płacz.Postanowiłem,że nie pojadę w trasę
-Musisz Kendall jechać
-Nie bez Ciebie
-A co z chłopakami,fankami?
-Posłuchaj nie zostawię Cię tutaj samej.Kocham Cię i to się dla mnie liczy.
-Też Cię kocham Kendall,ale tak nie możesz zrobić
-Ależ mogę i nawet Ci to udowodnię
Kendall zadzwonił do kogoś.Po pięciu minutach wrócił.Był jeszcze bardziej
smutny niż poprzednio
--Gustavo powiedział,że jak nie pojadę to mnie wywarli z zespołu
-No widzisz musisz jechać
-Ale ja bez Ciebie nie wytrzyma nawet jednego dnia
-Wytrzymasz
-Pomożesz mi się spakować?
-Tak
Wyszliśmy z domu i poszliśmy do Kenda.Do domu wróciłam około godziny
drugiej w nocy.Rano obudziłam się cała we łzach.Poszła zjeść śniadanie.
W ten ktoś zapukał do drzwi.Był to Kendall.Szybko się w niego wtuliłam.
Będę za nim strasznie tęsknić
-O której jedziesz?
-Za pół godziny
-Chociaż tyle będziemy mogli spędzić razem
Pocałowałam go w usta.Udaliśmy się do salonu.Po pół godzinie usłyszeliśmy
trąbienie.Za chwilę Kendall mnie opuści na bardzo długo.Pocałowaliśmy się
-Będę tęsknił
-Ja będę tęskniła jeszcze bardziej
Łzy zaczęły lecieć po mojej twarzy.Kendall otarł mi je kciukiem.
-T\I wrócę za nim się obejrzysz
-Mam nadzieję
-Kocham Cię i nigdy nie przestanę
-Ja też Cię kocham
Ponownie się pocałowaliśmy.Kendall odszedł.I tak zostałam sama na kilka
miesięcy,ale wiem jedno,że nasza miłość przezwycięży wszystko

Jak by co to T\I oznacza twoje imię każdy wstawia tam swoje imię.
Życzę miłego czytania no i oczywiście Kendallowych snów:-) :-)  niech
wam się przyśni najcudowniejszy chłopak świata.Chyba nie muszę mówić
o kogo mi chodzi.:-) .Pamiętajcie komentujcie,a nie pożałujecie



Cześć chciałam wam powiedzieć,że postanowiłam dodawać również imaginy.
Ale nie martwcie się rozdziały nadal będą się pojawiały chyba,że będę musiała
wyjechać to was po informuje,ale jak na razie będę tutaj pisać.Dziękuję Wam
za 51 wyświetleń.Proszę was o jedno komentujcie.Ile wam to zajmie.Mi na pewno
doda sił.Jeszcze raz dziękuje i naprawdę komentujcie

Rozdział 9
-Lucy ja Ciebie nadal kocham
-Myślałam,że nigdy tego nie usłyszę
-Wrócisz do mnie?
-Tak
-Lucy,Lucy
-Kendall kocham Cię
-Lucy!
-Co?
-Wstawaj
-Która godzina?
-Wpół do dziesiątej
-O matko,ale sobie pospałam
-No trochę
Wstałam i poszłam się ubrać.Następnie zjadłam śniadanie.Udałam się do parku.
Śnił mi się Kend.Szkoda,że go tu nie ma.Spojrzałam na wyświetlacz telefonu.
Miałam wiadomość od Kendalla.Zaczęłam z nim rozmawiać
K:Witam panią
J:Cześć
K:Jak tam u Ciebie?
J:Źle
K:Dlaczego?
J:Nie ważne
K:Powiedz mi
J:Nie zrozumiesz
K:Najwyżej
J:Kocham Cię zadowolony?
K:Kochasz mnie?
J:Tak
K:Ja Ciebie też
J:Serio?
K:Tak muszę kończyć odezwę się kocham cię
J:Ja Ciebie także
Jezu mój sen się spełnił.Ale ekstra.Czym prędzej popędziłam do hotelu
-Słuchajcie mnie uważnie
-Pakuj się
-Po co?
-Lecimy na tą misję
-No,a mogę coś powiedzieć
-Błagam pakuj się
-Dobra
Spakowałam potrzebne rzeczy(oczywiście nie zapominając stroju)
-Gotowa?
-Tak
Wyszliśmy i pojechaliśmy na lotnisko.Wsiedliśmy w samolot.Usiadłam obok Wery.
-To co chciałaś nam powiedzieć?
-Już nic
Zamknęłam oczy.Zasnęłam.Na miejscu byliśmy trzy godziny później.Wysiedliśmy z
samolotu
-To mogę się dowiedzieć gdzie jesteśmy?
-W Nowej Zelandii
-Super
Wsiedliśmy do autobusu.Chyba widziałam Kendalla.Może mi się przewidziało.
Dojechaliśmy na miejsce.Doznałam szoku.Na przystanku siedział Kendall
-Kendall
-Lucy
Przytuliliśmy się.Brakowało mi go.
-Co wy tu robicie?
-Przylecieliśmy na...
-Na wakacje
-Aha
-A ty co tutaj robisz?
-Jak widać mieszkam tutaj
-Dobra Lucy idziemy?
-Idź zadzwonię do Ciebie
-Okej
Chwyciłam walizkę i poszłam za nimi.Od razu humor mi się poprawił.
-Dlaczego powiedzieliście,że przylecieliśmy na wakacje?
-A co mieliśmy powiedzieć,,jesteśmy tutaj z bardzo ważną misją''?
-Fakt
-No to myśl trochę
-Dobra spokojnie
Stanęliśmy przed jakimś domem.Zdziwiłam się
-To ma być ten nasz dom?
-Coś Ci się nie podoba?
-Czy ja coś mówię?
-Nie no,ale
-Co ale?
-Już nic
-Ja pierdziele po co mnie wziąłeś do branży co?
-Chciałaś się zemścić na Kendall
-Boże ile mam jeszcze powtarzać kocham go dotarło?
W ten zobaczyłam Kendalla.Weszłam do domu.Odłożyłam walizkę
-Gdzie idziesz?
-Daleko stąd
Zatrzasnęłam drzwi i wyszłam.Usiadłam na ganku.Kendall mnie przytulił
-I po co to robisz?
-Co robię?
-Przytulasz mnie
-To coś złego?
-Nie jesteśmy już razem
-Możemy być przyjaciółmi
Zapomniałam Wam dodać,że tymi gadżetami co w paczce były to jest między innymi
słuchawka mikrofon i takie tam.No więc w uchu mam słuchawkę,z pod bluzką mikrofon.Kiedy to założyłam  powiem Wam trochę później.Teraz powracając do
tego co powiedział Kendall
-Już wole być przyjaciółką niż się do Ciebie nie odzywać
-A no właśnie co by się stało gdybym się do Ciebie nie odzywał?
-Nawet tak nie mów
-Pójdziemy do mnie?
-Z miłą chęcią
Wstaliśmy i zaczęliśmy iść