piątek, 24 lipca 2015

Happy End

Hej do dam imagina inspirowanego moim dzisiejszym snem.Mam nadzieję,że się spodoba.
Byłam w gimnazjum które znajduję się na ulicy Staszica.Stałam przy drzwiach wejściowych.Spojrzałam przez okno.Na zewnątrz stał Carlos.Miał na głowie swój czarny kask.Pokazałam gestem ręki,aby przyszedł.Posłuchał mnie.Złapałam go za jego szary T-shirt.Spojrzałam w jego oczy.Przytuliliśmy się.Carlos przytulił mnie od tyłu.Położyłam swoje ręce na jego
-James chce mnie uderzyć
-A za co?-Spojrzałam się w drzwi od świetlicy.Dostrzegłam Jamesa
-Nie wiem
-Carlos spójrz na ścianę-Spojrzałam się na ścianę.Widniał na niej napis na ile procent lubisz swoją mamę
-No i na ile procent lubisz swoją mamę?
-Na zero
W pewnej chwili wyszedł James.Carlos uciekł.Pilnowałam jego hulajnogi.Dziwne prawda.Kto normalny przynosi do szkoły hulajnogę?.No,ale Carlos to Carlos jego się nie ogarnie.W pewnej chwili zobaczyłam,że jakieś dzieciaki na nią wchodzą
-Hej uciekajcie-Krzyknęłam na nich
Poszłam pod klasę.Mam to gdzieś co się stanie z tą hulajnogą.Mam ważniejsze sprawy do robienia.Weszłam do klasy.Mieliśmy biologię.Chciałam usiąść z Carlosem,ale go nie było.No to moja koleżanka ze mną usiadła.Poszła gdzieś.No to w mojej ławce usiadł Carlos.Nie ogarniam ich no,ale dobra.Zaczęła się lekcja.Zaczęłam gadać z Carlosem
-Carlos my jesteśmy razem?-Zapytałam spoglądając na Niego
-Nie wiem
-To nie wiesz czy tak?-Sięgnęłam po kartkę,żeby coś napisać Carlosowi,ale w tej samej chwili usłyszałam Kendalla
-Kendall-Kendall się na mnie spojrzał-Słyszę co ty mówisz
-No to może zagramy w głuchy telefon?-Zrobił dziwną minę
-Nie wolę słuchać lekcji-Oddałam tą samą minę
Po lekcji poszłam do jakiegoś pokoju.Położyłam się na łóżku.Zaczęłam rozmyślać o swoim życiu.Pojedyncza łza spływała po moim policzku.W ten ktoś usiadł obok mnie.
-Kto to?-Spytałam ocierając łzę
-To ja Carlos
-Czego chcesz?-Spojrzałam na bruneta
-Dlaczego płaczesz?-Carlos pogłaskał mnie po policzku
-Nie ważne,chcę pobyć sama
Wstałam i wyszłam z pokoju.Po drodze natknęłam się na Kendalla.Odwróciłam głowę w bok.Nie chcę go widzieć.Wróciłam spacerkiem do domu.Zobaczyłam,że moja mama leży na podłodze nawalona w trupa.No tak nie powiedziałam Wam,że moja mama pije.No,ale kto by chciał się chwalić takim życiem?.Na pewno nie ja.Westchnęłam tylko i poszłam do pokoju.Rzuciłam wszystko w kąt.Przed oczami pokazuje mi się obraz Kendalla.Kiedyś był moim najlepszym przyjacielem,ale to się zmieniło.Znalazł sobie innych przyjaciół,a mnie traktuje jak śmiecia.Wyzywa mnie i się ze mnie śmieje.Już kilka razy chciałam odejść z tego świata,ale jedna myśl nie dawała mi się zabić,a tą myślą jest to,że ja go kocham.Tak kocham kiedyś za nim Kendall zaczął mnie olewać spędzaliśmy ze sobą dużo czasu.Kendall był mi bliski jak nikt inny.To on pomagał mi kiedy miałam doła.Był ze mną o każdej porze dnia i nocy,ale z czasem nie czułam do Niego tylko przyjaźni.Poczułam coś więcej.Bałam się powiedzieć co do Niego czuję ponieważ mogło by to zburzyć naszą przyjaźń,ale teraz po tym wszystkim?.Nadal go kocham i boli mnie to,że Kendall mnie znienawidził.Z tych rozmyślań wyrwał mnie głos dzwonka.Wstałam i poszłam otworzyć.W progu stała moja miłość.
-Jeżeli przyszedłeś się ze mnie ponabijać proszę bardzo-Spojrzałam na Niego załzawionymi oczami.
-Nie przyszedłem z tobą porozmawiać-Zdziwiłam się i może trochę ucieszyłam
-O co się stało po tylu latach nabijania się ze mnie przyszedłeś od tak ze mną pogadać?
-Roxy-Kendall przeszedł przez próg.Cofnęłam się o krok-Chcę Cię strasznie przeprosić za moje zachowanie wobec Ciebie,ale musiałem przypodobać się moim kumplom
-Aha nabijając się ze mnie bez powodu?.Wiesz jaką mi krzywdę wyrządziłeś?.Wiesz-Wykrzyczałam dusząc się łzami-Przez Ciebie kilka razy próbowałam się zabić,ale mi nie wychodziło.
-Roksana wybacz mi,ale nie mogłem inaczej postąpić
-To co ty kurwa mogłeś?.Fajnie jest się tak z kogoś śmiać,zwłaszcza,że tym kimś jest twoja przyjaciółka.Ja Cię Kendall lubiłam,a ty co?.Spieprzyłeś to wszystko.
-Roxy ja naprawdę tego żałuję,dlatego proszę Cię o wybaczenie-Usłyszałam jak moja mama zaczyna coś bełkotać.Popchnęłam go na zewnątrz zamknęłam drzwi.
-Prosisz mnie o wybaczenie i co jutro będzie to samo?.Znowu zrobisz ze mnie śmiecia?.Będziesz wytykał mnie palcami i obczerniał na każdym kroku?
-Nie postanowiłem z tym skończyć ponieważ brakuje mi tych naszych wspólnych chwil no i brakuje mi Ciebie-Wytrzeszczyłam oczy.Jeszcze rano Kendall się ze mnie śmiał,a teraz stoi tu prze de mną i mówi mi,że brakuje mu mnie.To nie możliwe.
-Ty mówisz poważnie?-Zapytałam się spoglądając na Niego spod przymrużonych powiek
-Nie na niby.Roxy gdy bym mówił kłamstwa już dawno zacząłbym się śmiać-No i rzeczywiście miał rację bo przez całą naszą rozmowę jest poważny jak grób
-Kendall posłuchaj mnie-Oparłam mu rękę na ramieniu.Wybaczę Ci pod warunkiem,że przestaniesz się ze mnie śmiać i skończysz z tymi swoimi pseudo-przyjaciółmi
-Obiecuję ci to-Kendall mnie do siebie przytulił-Jest jeszcze jedna sprawa o której musisz wiedzieć
-Jaka?-Spojrzałam w jego zielone oczy.
-Zakochałem się w tobie po uszy.Nie wyobrażam sobie życia bez Ciebie.Jesteś dla mnie najważniejszą osobą w moim życiu.Dlatego chcę Ci się zapytać czy...
-Cśś...Nic nie mów-Położyłam mu palec na ustach-Tylko mnie pocałuj
Kendall spełnił moją prośbę.Zbliżył swoją twarz do mojej.Musnął delikatnie moje usta.Po czym ponownie mnie pocałował,ale tym razem dłużej.Oddawałam pocałunki.Po chwili musieliśmy się od siebie odsunąć
-Proszę uciszaj mnie tak częściej-Znowu go pocałowałam.Kendall oparł swoje czoło o moje.
-Kocham Cię Kendall
-Ja Ciebie jeszcze bardziej
I tak o to skończyła się historia Roksany i Kendalla,która zakończyła się Happy Endem:-)

Smutek i żal

Rozdział 26
Do wiedziałem się,że Lucy jest agentką.Nie powinienem jej wyrzucać z domu no,ale co ja mogłem zrobić.Na dodatek jeszcze ta zdrada.Pocałowała się z jakimś Loga...Loga...Nawet nie umiem zapamiętać jego imienia.Jest mi z tego powodu smutno.Tęsknię za nią.Chciałbym cofnąć czas i wszystko naprawić.Mam nadzieję,że jeszcze kiedyś będziemy razem.
Podniosłem się z kanapy.Poszedłem do kuchni.Wyciągnąłem z lodówki piwo.Zacząłem je pić.Udałem się do salonu.Włączyłem telewizję.Nic nie leciało.Po pół godzinnym oglądaniu poszedłem na spacer.Przypominałem sobie chwile spędzone z Lucy.Postanowiłem ją odszukać i poprosić o wybaczenie.(a teraz zwracamy do Lucy i Angeli).Wyżaliłam się Angeli ze wszystkiego.Przytuliła mnie.Tego mi właśnie potrzeba.
-Współczuje Ci
-Dzięki
-Mógł z tobą pogadać,a nie od razu wyrzucać
-Byłam na to przygotowana
-Kochasz go?
-Bezgranicznie
-Daj mi swój numer
-Trzymaj
-Odezwę się jeszcze
-Spoko
Angela odeszła,a ja postanowiłam pogadać z Loganem.Udałam się do jego pokoju.Chciałam zapukać,ale Logan otworzył drzwi
-Możemy porozmawiać?
-Tak
Logan zamknął drzwi.Udałam się do salonu
-Kawy,herbaty?
Pocałowałam Logana w usta.O dziwo oddał pocałunek.Wplotłam palce w jego włosy.Logan położył mnie na tapczanie.Znowu zaczęliśmy się całować.W ten ktoś wszedł do pokoju
-Przepraszam,że przeszkadzam,ale
-Won
Logan znowu mnie pocałował.Poczułam się szczęśliwa.Chyba się w nim zakochałam.Logan się o de mnie oderwał.Przytuliłam go
-Logan co my robimy?
-Szukamy siebie nawzajem
-No cóż muszę stwierdzić,że ja chcę do Kendalla.Przepraszam,ale ja już pójdę
Wyszłam z jego pokoju.Nie wiem co się ze mną dzieje.Poszłam do pokoju się zdrzemnąć.Obudziłam się o godzinie piętnastej.Śniło mi się,że Kendall tutaj jest.Wstałam i poszłam do parku.W ten dostrzegłam Kendalla.Podeszłam bliżej.W ten Kendall odwrócił się w moją stronę.Miał zapłakaną twarz.Podbiegł do mnie i przytulił.Tak się za nim strasznie stęskniłam.
-Kendall co ty tutaj robisz?
-Chciałem Cię odnaleźć,bo bez Ciebie jestem nikim
-Kendall przecież ty mnie wyrzuciłeś z domu
-Bo byłem głupi mogłem z tobą porozmawiać
-Tak strasznie się za tobą stęskniłam
-Ja za tobą jeszcze bardziej
Ponownie się w niego wtuliłam.Spojrzeliśmy sobie w oczy.Zatonęłam w nich.Chwyciłam jego rękę i pociągnęłam go w stronę hotelu.Weszliśmy do mojego pokoju.Popchnęłam go na łóżko.Usiadłam przy nim.Pocałowaliśmy się.Kendall chwycił moje policzki.Tak bardzo go kocham,że zaraz zwariuję.O Loga nie nie chcę myśleć.Mam już swój obiekt wokół,którego krążą moje myśli.Kendall oderwał się o de mnie.Boję się,że zaraz wyjdzie i już nigdy nie wróci
-Lucy przepraszam Cię za moje zachowanie.Nie wiedziałem co robię.Byłem zdenerwowany,a zarazem smutny.Wybaczysz mi?
-Wybaczę
Znowu się pocałowaliśmy.Tak szybko mu wybaczyłam?.Wow wciąż się zaskakuje
-Kendall może na razie zostaniemy przyjaciółmi?
-Dlaczego? przecież się kochamy
-Wiem,ale na razie tak będzie lepiej
-Dla kogo?
-Dla nas
-Lucy proszę nie rób mi tego
-Kendall dla mnie też jest to trudne
-No to możemy być razem
-Jeszcze nie teraz
-Jak chcesz,ale przytulać i całować chyba możemy co?
-No pewnie
Kendall mnie przytulił.Uśmiech wkradł mi się na usta
-Pod jakim numerem mieszkasz?
-3k
-To przyjdę wieczorem
-Będę czekał
Kendall wstał i wyszedł.Czym prędzej chwyciłam zeszyt.Muszę to napisać
VpisXII
Spotkałam Kendalla na spacerze.Też nie mogę w to uwierzyć.Jestem w siódmym niebie.Wybaczyłam mu.Jak inaczej mogłam postąpić?.Zostaliśmy przyjaciółmi,chociaż Kendall chciał czegoś więcej.Ciekawe czy będzie jeszcze jakaś misja.Może kiedyś Kendall dołączy do naszej grupy.Miejmy nadzieję,że tak.
Zamknęłam zeszyt.Poszłam się wykąpać.Założyłam sukienkę.Rozczesałam moje włosy.Na stopy założyłam baletki.Wzięłam klucze i wyszłam z pokoju.Udałam się pod pokój Kenda.Zapukałam.Po chwili usłyszałam dźwięk od kluczanego zamka.W progu stanął mój,,przyjaciel''.Wpuścił mnie do środka.Oparłam się o ścianę.
-Przyszłam Cię odwiedzić
-Nie mogłem się do czekać
-Wiesz,że nigdy,ale to nigdy nie pozwoleń Ci odejść
-Mam nadzieję
Kendall do mnie podszedł.Ominęłam go.Chciałam wejść do pokoju,ale Kendall mi wtórował
-Tam lepiej nie wchodź
-Dlaczego?
-Bo eee.Tam mam takie rzeczy
-Kendall nie kłam
-Kendi z kim tam rozmawiasz?
-Kendi?.Kto tak do Ciebie mówi?
-Ty
-Kendi czekam na Ciebie
Otworzyłam drzwi.Zobaczyłam jakąś dziewczynę w Kendalla łóżku.Łzy zebrały mi się w oczach.Serce się zatrzymało.Chciał do mnie wrócić,a tu co?.Przytrzymałam się czegoś.Nie mogę w to uwierzyć.Czym prędzej opuściłam pokój.Udałam się do Logiego.Łzy zaczęły mi lecieć po twarzy.Drzwi otworzył mi Logan.Czym prędzej się w niego wtuliłam
-Dlaczego płaczesz?
-Kendall tutaj jest.Pogodziliśmy się.Poszłam do niego,a tam co?.Zobaczyłam jakąś dziewczynę w jego łóżku
-Chyba nie jesteście razem?
-Nie,a dlaczego pytasz?
-Nic tak sobie
-Logan co jest
-Zakochałem się w tobie
-A co z Moniką
-Sam nie wiem.Lucy zostaniesz moją dziewczyną?
-Tak
Pocałowałam Logana.Po chwili musieliśmy przestać.Spojrzałam na Logana.Uśmiechał się
-I z czego się tak cieszysz?
-Z niczego
-Czy mogę u Ciebie przenocować?
-No pewnie
-To ja pójdę po swój pamiętnik
-Tylko wróć
-Wrócę
Wstałam i poszłam do swojego pokoju.Wzięłam zeszyt i wyszłam.Natknęłam się na Kendalla
-Wytłumaczę Ci to
-Nie trudź się,zresztą to mnie już nie obchodzi
-Lucy no proszę
-Kendall co ty mi chcesz wytłumaczyć,że masz inną?.Śmieszny jesteś
-To nie jest moja dziewczyna
-Wcale.Idiotkę możesz robić z tej dziewczyny,nie ze mnie
-A kto powiedział,że robię z Ciebie idiotkę?
-Dobra darujmy sobie tą rozmowę
Już chciałam odejść,lecz Kendall przyciągnął mnie do ściany
-Kocham Cię
-Kendall przestań
-Kocham Cię Lucy
Zamknęłam oczy.Logan pomóż mi.Jak na moje życzenie usłyszałam głos Logana
-Zostaw ją
Kendall mnie puścił.Logan mnie do siebie przyciągnął
-O kogo ja widzę.Mrs Logan we własnej osobie
-Od czep się od niego
-Zamknij się
-Nie pozwalaj sobie koleś
-Obrońca się znalazł
W ten ujrzałam tą dziewczynę.Podeszła do Kendalla
-Jesteś zwykłym tchórzem.Boisz się,że Ci dziewczyna zwieje
-Coś powiedział?
Kendall chciał uderzyć Logana.Odepchnęłam go.Spojrzałam się na niego,potem na tą dziewczynę.W kurzyłam się na nich
-Słuchaj no mnie.Weź bardziej pilnuj swojego chłopaka,bo Ci jeszcze zwieje,a i jeszcze jedno mogłaś jeszcze bardziej skąpy strój ubrać.Kendall by miał na co popatrzeć,a co do Ciebie.Jeszcze raz zbliżysz się do mojego chłopaka to pożałujesz,a teksty typu,,zamknij się'' i tak dalej kieruj do niej,nie do mnie.Ja sobie nie pozwoleń na takie traktowanie rozumiesz?
-Czego chcesz od mojego Kendzia?
-Zamkniesz się?.Ostrzegam Cię,albo odwalisz się od nas,albo oby dwoje tego pożałujecie
Chwyciłam Logana za rękę.Weszliśmy do jego pokoju.Odetchnęłam z ulgą
-Wow Lucy jesteś nie samo wita
-Logan przestań
-To było ekstra
-Dzięki
-To co kolacja?
-Z chęcią
-To idź to salonu ja zrobię
-Okej
Otworzyłam pamiętnik zaczęłam pisać
VpisXIII
Poszłam do Kendalla.W jego łóżku była jakaś dziewczyna.Poszłam do Logana.No i tak zostaliśmy parą.Zostałam u Logana.Poszłam tylko po mój notatnik.No i pech chciał,że przy wychodzeniu natknęłam się na Kendalla.Chciał mi to wszystko wytłumaczyć.Nie chciałam go słuchać.No to Kendall przycisnął mnie do ściany.Na ratunek przyszedł Logan.Kendall chciał go uderzyć.W tedy ja się wtrąciłam.Chwyciłam Logana i przyszliśmy tutaj.Teraz mój chłopak robi kolację.Ono skończył.Muszę iść bo Logan zawoła się na śmierć
Odłożyłam zeszyt na stół.Udałam się do kuchni
-Lucy
-Słucham?
-Ile jeszcze ja mam wołać?
-Przepraszam
-No już siadaj i jedź
Ugryzłam kawałek kanapki.Była pyszna.Po zjedzeniu poszłam spać