Rozdział 5
O dziesiątej poszła po Werę.Wyszła przed dom.
-Hej gdzie idziemy?
-Do parku?
-Możemy
Zaczęliśmy iść.W parku dostrzegłam Kendalla.
-O hej
-Hej
-Wera poznaj Kendalla
-Lucy mogę prosić Cię na słówko
-Pewnie
Odeszliśmy kilka kroków.
czy pożyczyła byś mi dwa tysiące
-Słucham?.Na co Ci taka kupa forsy
-Na mojego chorego dziadka
-A co mu dolega?
-Nie wiem coś tam ma
-Kendall nie ściemniaj
-Nie ściemniam
przecież widzę,że coś kręcisz
-Pożyczysz mi tą kasę?
-Nie wiem
to jak się zastanowisz to daj znać
Kendall odszedł.Wróciłam do Wery
-Co on chciał?
-Chciał pożyczyć dwa tysiące
-Na co?
-Na chorego dziadka
-I ty niby mu wierzysz?
-Nie wiem czy ja mu wierze czy nie.Boże,
mam tego dosyć.Najpierw Ty się dziwnie zachowujesz.A
teraz on.Możesz mi powiedzieć co jest grane?
-Nic nie jest grane
-To dlaczego tak zareagowała na wieść,że on ma na imię Kendall?
-Zdziwiłam się trochę
-Czym
-Oj niczym.Chodź lepiej
gdzie?
-Zobaczysz
Wera zaprowadziła mnie pod jakiś dom.Teraz ja się zdziwiłam.
Wera zapukał a do drzwi.W progu stanął jakiś chłopak.
-Hej Wera
-Hej możemy wejść?
-Jasne
Nieznajomy przepuścił nas w drzwiach.Weszliśmy do pomieszczenia.
-Lucy poznaj Carlosa
-Hej miło mi
-Mi również
-A gdzie Logan?
-Tutaj jestem
-Cześć jestem Lucy
-A ja Logan,dla przyjaciół Logi bear
-No to jak się poznaliśmy,to może się czegoś napijecie?
-Herbaty
Usiedliśmy w salonie.Carlos przyniósł napoje
-Mam do was pytanie
-Jakie?
-Czy znacie Kendalla Knighta?
-A ty znowu o nim
-Znowu.Od wczoraj nie mogę przestać myśleć.Czuję,że coś
tu jest nie tak.
-Dlaczego pytasz się czy go znamy?
-Bo Wera jak się dowiedziała,że on ma na imię Kendall to
dziwnie zareagowała.
-Nie powiedziała jej?
-Niby o czym miała mi mówić?
-Lucy posłuchaj mnie.Kiedyś jeszcze jak Ciebie nie znałam
to byłam z Kendallem.Ode mnie,też chciał wsiąść dwa tysiące
na chorą babcię.Nie dałam mu.Zerwał ze mną.Nie chce abyś
przeżywała to co ja
-Ty była z Kendallem?
-Tak
-Jezu w co ja się wpakowałam.Ja go kocham.Przecież on taki nie jest.
-Nie znasz go
-Przepraszam was,ale ja muszę ochłonąć
-Co zamierzasz?
-Nie wiem muszę się przejść
-Możemy twój numer telefonu?
-Wera wam poda
Wzięłam swoje rzeczy i wyszłam.Nagle natknęłam się na Kendalla.
-Kiedy zamierzałeś mi o tym powiedzieć?
-O czym?
-Nie udawaj głupka.Dobrze wiesz o czym mówię
-Nie wiem
-To ja Ci powiem.Do wiedziałam się,że Wera z tobą była.Chciałeś od niej
pożyczyć dwa tysiące na chorą babcię.Gdy Ci nie dała to zerwałeś z nią.
-To było kiedyś
-A teraz?,teraz też jest kiedyś?
-Nie
-Nie dam ci ani grosza
-Nie potrzebuje ich
-A kto Ci dał?
-Nie twoja sprawa.Jeszcze jedno Ci powiem koniec z nami
-Jak to koniec?
-No po prostu koniec z nami
Kendall odszedł.Co za potwór.Jak ja mogłam się w nim zakochać.
Nie daruje mu tego,Wrócił am do domu.Zastał am moją mamę w dobrym
humorze.
-Spotkałaś Kendalla?
-Tak,a co?
-Nie powiedział Ci?
-O czym miał mi mówić?
-Pożyczyłam mu dwa tysiące na chorego dziadka
-Coś ty zrobiła
-Co niby?
-On chciał je dla siebie.Werze też tak powiedział tylko,że te pieniądze
miały być na chorą babcię.
-Nie wierzę w to
-To uwierz,wiem co słyszał am
-On taki nie jest
-Też tak myślałam
-Ostatni raz mówię nie wierzę
-To nie musisz.Idę do Wery na noc.
Wyszła trzaskając drzwiami.Super zakochuje się w nie właściwych
chłopakach.Poszła do chłopaków.Mam nadzieję,że zastane tam Werę
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz