czwartek, 25 czerwca 2015

Rozdział 11
Obudziły mnie promienie słoneczne.Otworzyłam oczy.Zobaczyłam,że Kendalla nie ma..Wstałam i udałam się do kuchni.Zobaczyłam,że stoi przy umywalce.Stanęłam w
drzwiach.
-O moja królewna się obudziła(w tym momencie Kendall całuje mnie w usta)
-Tak
-Siadaj zaraz będzie śniadanie
-A co będzie?
-Danie szefa,a dokładnie trochę przypalone grzanki z serem
-Oj ty mój kucharzy
Zaczęliśmy jeść.W ten usłyszałam głos Jamesa.
-Ej my do niego przyjdziemy w środę
-Lucy,a może zostaniesz u mnie do środy?
-Z miłą chęcią
-Mam do Ciebie pytanie
-Jakie?
-Jakiej muzyki słuchasz?
-Popu
-A lubisz jakiś zespół?
-Heffron Drive
-Lubisz mój zespół
-Jak to twój
-No ja w nim śpiewam
-Aha
-Jaką piosenkę lubisz?
-Ile mam wymienić?
-Ile chcesz
-No dobra.To tak moimi ulubionymi piosenkami są Art Of Moving on,Could You Be Home,Happy Mistakes,Love Defined,One Track Mind,Everything Has Change
-Ja najbardziej lubię tą ostatnią
Uśmiechnęłam się do niego.Boże jak ja się cieszę,że Kendall mnie kocha.Zerwał ze
mną,ale wczoraj coś się stało,że mnie pocałował.Podeszłam do Kendalla i go przytuliłam.Kendall odwzajemnił uścisk
-A zaśpiewasz mi ją?
-Dla Ciebie wszystko
Kendall poszedł po gitarę.Usiadłam na stołku.Po chwili był z powrotem.Usłyszałam
dźwięki gitary.Po chwili dołączył do tego jego głos.Jezu jak ja go kocham.Po skończeniu Kendall do mnie podszedł i mnie przytulił
-Kendall nie rób tak bo robię sobie nadzieję
-Na co?
-Na to,że kiedyś będziemy razem
-A nie będziemy?
-Nie wiem
-Chcesz coś do picia?
-Nie dzięki
-Ale ja sobie zrobię.
Kendall wstał.W ten zadzwonił mój telefon.Był to James
Jam:Hej
J:Cześć co tam?
Jam:Możemy się spotkać za 10min w parku?
J:Jasne
Jam:To do zobaczenie
J:Cześć
Po skończeniu poszłam do kuchni.Kendall siedział przy stoliku i sączył herbatę
-Kendall wychodzę
-A kiedy wrócisz?
-Za jakąś godzinę,góra półtorej
-Będę czekał
Założyłam buty i wyszła.Zastanawiałam się gdzie może być park.W pewnej chwili
ni z tad ni z owąd dostrzegł am Jamesa.Podbiegłam do niego
-O hej
-Hej
-Idziemy do parku?
-No tak
-No to chodź
Ruszyliśmy w stronę parku.Na miejscu byliśmy trzy minuty później.Okazało się,że od
Kendalla jest blisko.Usiedliśmy na ławce
-Zapomniałaś w ziąść stroju
-A no tak dzięki
-Jak wiesz ja jestem szefem tej branży.No i tutaj masz parę wskazówek jak zachowywać się na misjach(James daje mi jakąś kartkę).Najważniejsze jest to,abyś
umiała się posługiwać swoim pseudonimem.Bo nie daj Boże,ktoś by powiedział do
Ciebie Lucy,a ty byś na nie zareagowała to wtedy by była klapa.
-To jak mam ćwiczyć?
-Masz słuchawkę?
-W uchu
-To ja będę mówił do Ciebie Tiffani
-Okej
-No dobrze to to już mamy,a właśnie Wera się spytała czy coś się stało
-Wszystko jest olej
-Na pewno?
-Tak
-To w środę przyjdzie my
-A o której
-Jeszcze Ci powiem przez słuchawkę.Zdążysz się uszykować?
-Tak
-Dobra to do środy
-No cześć
James odszedł,a ja wróciłam do domu,na obiad








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz