Rozdział 7
Kilka dni później.Siedziałam na kanapie gdy ktoś zapukał do drzwi.
Poszła otworzyć.W drzwiach stał kurier.Dostałam paczkę.Poszłam
do salonu.Zaczęłam rozpakowywać.Dostał am strój.Ucieszyłam się.
Od razu poszła sprzymierzyć.Pasował jak ulał.Założyłam okulary
przeciw słoneczne.Nagle ktoś zapukał do drzwi.Zaczęłam panikować.
Zobaczyłam przez wizjer kto pukał.Był to Kendall.Otworzyłam drzwi
-Co chciałeś?
-Eee...jest Lucy?
-Nie
-A kiedy będzie?
-Nie wiem
-Przekaż jej,że byłem
Zamknęłam drzwi.Ale ekstra,Kendall mnie nie poznał.Postanowiłam
pójść do chłopaków.Zamknęłam drzwi i ruszyłam.Stanęłam przed ich domem.
Zapukałam.Po chwili drzwi otworzył mi Carlos
-Hej mogę wejść?
-Kto ty?
-To ja kręty nie
-Nie poznałem Cię
-James mi przysłał ten strój
-Nam też
-Co się tak patrzysz?
-Odwróć się
Zrobiłam to co powiedział Carlos.Zobaczył am Kendalla.Zezłościłam się.
-Co ty tutaj robisz?
-Przechadzam się tylko
-Idiotką nie jestem
-Czy ja mowie,że nią jesteś?
-Mówiłam Ci,że Lucy nie ma
-Co ty robisz Lu...
-Zamknij się
-Lucy? ty jesteś Lucy
-Nie
-Słyszałem dobrze
-No to źle słyszałeś
Weszłam do chłopaków.Jaki matoł z niego.Usiadłam w salonie
-Dlaczego powiedziałaś,że Ciebie nie ma?
-Bo w tym stroju on mnie nie poznaje,a przez Ciebie wszystko by
się wydało
-Sorki nie wiedziałem
-To teraz lepiej się przyzwyczajaj,bo jak będę tak przebrana to
będziesz mówić do mnie Tiffani,a jak nie będę przebrana to Lucy
-To będę się uczył
-A ino się pomylisz
-Postaram się
-No mam nadzieję
-Chcesz coś do picia?
-Nie dziękuje,pójdę do siebie się przebrać.
-Okej
-To cześć
-Pa
Wyszła i poszłam się przebrać.Następnie udałam się do Wery
-Hej
-Hej i jak tam? masz strój?
-Tak
-To super
-Mogę wejść?
Wera przepuścił a mnie w drzwiach.Usiadłam na fotelu
-Napisałaś Jamesowi,że dostałaś paczkę
-Niby jak? nie mam jego numeru
-To ja mu napisze
-Gdy dostałam tą paczkę to poszłam się przebrać.Następnie
ktoś zapukał do drzwi.Wystraszyłam się,ale poszła otworzyć
No i w drzwiach stał Kendall.Nie rozpoznał mnie
-Lucy co Ci Carlos powiedział?
-Co powiedział?
-Że masz o nim zapomnieć
-Ale to jest trudne.Kocham go
-Po tym świństwie jakie Ci wyrządził?
-Tak po tym świństwie.Jest całym moim światem.Nie chce,
żeby James się na nim mścił
-Lucy co ty mówisz?
-To co słyszysz Wera.Przepraszam,ale nie chce
-Lucy przemyśl to
-Już postanowiłam
Wstałam i wyszła.Co się ze mną dzieje.Jeszcze kilka dni temu chciałam się na nim
zemścić,a teraz?,teraz to ja nie mogę przestać o nim myśleć.Ja chcę się obudzić z
tego koszmaru.Po przebudzeniu chcę zobaczyć Kendalla,który jest normalny,a nie
taki jak teraz.Co to za świat.Poszłam do parku.Zaczęłam słuchać sobie muzyki.
Akurat leciała moja ulubiona,a dokładnie Heffron Drive Art Of Moving On.
Kocham tą piosenkę.Zaczęła sobie ją nucić.Gdy doszłam do refrenu to zobaczyłam
Kendalla.Ucieszyłam się na jego widok,ale tego nie okazywałam.W pewnej chwili
mnie zauważył.Zaczął iść w moją stronę.Serce zaczęło mi bić jak oszalałe.
Kendall usiadł przy mnie.Z chowałam słuchawki do kieszeni.Nastała cisza,którą
Kendall przerwał
-Kto u Ciebie mieszka?
-O kogo Ci chodzi?
-O taką jedną dziewczynę,którą widziałem w twoim domu,gdy byłem po Ciebie
-Aha tą.Znam ją
-A po wiesz mi jak ma na imię?
-A po co Ci ta informacja?
-Chciałem się dowiedzieć,ponieważ zakochałem się w niej,a na dodatek jest bardzo
podobna do Ciebie
-To z tego powodu się w niej zakochałeś?
-Między innymi
-Ma na imię Tiffani
-Śliczne imię
-No śliczne
-Ej co Ci jest?
-Nic.Coś jeszcze chcesz wiedzieć?
-Nie tyle mi wystarczy dzięki.
Kendall cmoknął mnie w polik.Wstał i odszedł,a ja wróciłam do domu
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz