wtorek, 28 lipca 2015

Party

Hej,hej do dam imagina.Mam nadzieję,że się Wam spodoba:-) .No to co zaczynamy,a i miłego dzionka:-*

Szłam właśnie do państwa Knight gdy zza drzwi wyszedł Bitters.Spojrzałam się na Niego zdziwiona.Pan Bitters odszedł.Wzruszyłam tylko ramionami.Stanęłam przed pokojem numer 2j i zapukałam.Już po chwili drzwi otworzył mi Carlos.Uśmiechnęłam się do Niego.Carlos prze puścił mnie.Weszłam do pomieszczenia.Kendall siedział na kanapie i czytał gazetkę o hokeju,Logan nad czymś intensywnie myślał,a James?,jak to James czesał się swoim szczęśliwym grzebyczkiem.Wywróciłam znacząco oczami.Nagle do pokoju weszła Kendalla mama-Jeniffer i Katie-siostra Kendzia:-) .
-Witaj Alice-Pani Knight posłała mi uśmiech.Odwzajemniłam gest
-Dzień dobry pani Knight,cześć Katie-Spojrzałam na małą,która mi machała
-Hejka jedziemy z mamą do Las Vegas-Katie zaczęła piszczeć
-Córeczko już Ci mówiłam jedziemy do Minnesoty
-Mamo ty to zawsze umiesz zepsuć-Katie udawała,że jest obrażona,ja się tylko zaśmiałam
-No dobrze to my się zbieramy,a i jeszcze jedno nie róbcie żadnej imprezy bo jak znowu podpadniecie Bitersowi to nas wyrzuci.
-Postaram się dopilnować,aby tutaj nic się nie wydarzyło-Spojrzałam na chłopaków,który dalej byli pochłonięci swoimi sprawami
-Alice jesteś kochana to do zobaczenia
-Do widzenia-Odwróciłam się przodem do nich.Klasnęłam w ręce.Nareszcie na mnie spojrzeli
-Dziewczyno doprowadzisz nas do zawału serca-Powiedział Kendall łapiąc się za serce
-Ach to tak się wita swoją przyjaciółkę?.Stoję tu od pięciu minut,a Wy ani raczyliście spojrzeć na mnie.
-Alice daj spokój byliśmy zajęci-James wstał i podszedł do lodówki
-No właśnie widziałam,czy Wy słyszeliście,co Powiedziała mama Kendalla?
-Że możemy zrobić imprezę-Carlos wstał i zaczął tańczyć.Powstrzymałam go
-Carlos nie macie robić żadnej imprezy.Jeszcze raz podpadniecie Bittersowi,a wiecie co się stanie
-Alice-Kendall stanął obok mnie lekko obejmując mnie w pasie-Zrobimy tylko takie przyjęcie dla naszych przyjaciół
-No i te przyjęcie zamieni się w imprezę?.O nie mój drogi nie ze mną takie numery
-No kurcze zgódź się to nasza jedyna szansa,aby zostać królami imprez-James stanął na przeciw mnie
-Logan,a ty nic nie powiesz?
-Nie ponieważ mnie to tam wisi
-No widzisz-Powiedział Kendall patrząc w moje oczy-Zrób to dla mnie,i dla nich
-Dobra,ale tylko takie przyjęcie dla przyjaciół
-Tak,jesteś kochana-Kendall cmoknął mnie w policzek-No to tak,ja i Alice pójdziemy nad basen powiadomić wszystkich o przyjęciu,Logan zajmij się muzyką,a Wy idźcie po picie i żarcie
-Tak jest-Wszyscy się rozeszli
Ja i Kendall poszliśmy nad basen.Zobaczyliśmy,że Bitters się na nas jakoś dziwnie patrzy.Pomachaliśmy mu.Pierwszą osobą jaką zauważyliśmy nad basenem to Camille.Podeszliśmy do niej
-Cześć Camille-Usiedliśmy przy niej-Dzisiaj wieczorem zapraszamy Cię na przyjęcie
-A z jakiej okazji?-Camille spojrzała się na mnie
-Nie ma okazji,chłopacy chcieli zrobić małe przyjęcie dla przyjaciół no to się zgodziłam
-Aha no to przyjdę,a o której?
-O ósmej.Kendall powiedział z uśmiechem na twarzy
-No to do ósmej hej.Camille wstała.Przybiłam z Kendallem piątkę.W ten ni z tad,ni z owad pojawił się Bitters.
-Co ma być o ósmej wieczorem?-Zapytał się pokazując na nas palcem
-Robimy wieczór kinowy więc zapraszamy przyjaciół-Kendall chwycił mnie za rękę-Niestety musimy już iść
Wbiegliśmy do hotelu.Odetchnęliśmy z ulgą.Oparłam się o jego ramię.No dobra to kogo jeszcze trzeba zaprosić,Jenifferki,Ziomka z gitarą,Gustava,Kelly.Z tych rozmyślań wyrwał mnie głos Kenda.
-O czym tak myślisz?
-Kogo jeszcze zaprosić-Odwróciłam wzrok od jego piekielnie ślicznych oczu
-No i kto tam jest?-Chwycił moje ręce.Nagle zobaczyłam Jo.Momentalnie posmutniałam
-Zaproś Jo,ja pójdę do chłopaków
-Alice poczekaj-Jo do nas podeszła.Spuściłam głowę
-Hejka Jo przyjdziesz o ósmej do nas.Robimy przyjęcie dla przyjaciół-Modliłam się w duchu,aby się nie zgodziła,ale niestety los mnie nie posłuchał
-Pewnie,a o której
-O ósmej
-No to do zobaczenia-Jo cmoknęła Kendalla w policzek.Wbiegłam do windy zostawiając Kendalla w holu.Na szczęście przy mnie stały Jenifferki.
-Hej o ósmej robimy przyjęcie wbijajcie
-Przyjdziemy:-) -Winda zatrzymała się.Weszłam smutna do pokoju.Stanęłam jak wryta.Na stole stały przekąski.Na suficie była kula dyskotekowa.Ogólnie cały pokój wyglądał jakby tutaj miała odbyć się dyskoteka.Złapałam się za głowę.
-Ale z Was banda kretynów
-O co Ci chodzi?-Zapytał Carlos zjeżdżając ze zjeżdżalni
-Co to ma być, jak tu wygląda
-Normalnie
-To jest normalnie?.Wygląda jak by tutaj miała odbyć się dyskoteka,a to będzie przyjęcie dla przyjaciół.Gdzie jest Logan?
-Tu jestem-Zobaczyłam,że stoi przy kuchence
-Dlaczego ich nie przypilnowałeś?-Podeszłam do Niego
-A co ja niańka?.Kendall chciał,żebym zrobił muzykę,no to zrobiłem,a właśnie gdzie  jest ten nasz ,,blondasek''?
Drzwi otworzyły się z wielkim hukiem.Do pomieszczenia wszedł Kendall ubrany był w niebieskiT-Shirt i czarne jeansy.Na nogach miał vansy.Na ten widok nogi po de mną się ugięły.Musiałam się czegoś chwycić,ponieważ jeszcze chwila,a prawdopodobnie leżała bym na podłodze
-Zaprosiłem wszystkich-Kendall podszedł do kącika vipowskiego.Ciekawe kto taki mądry to wymyślił
-A jak wystrój?-Carlos założył swój czarny kask.James stanął obok Niego
-Nie potrzebnie dawaliście tą kulę,ale może być
-Dobra,to ja nie przeszkadzam,bawcie się dobrze cześć-Już chciałam wyjść,gdy drogę zagrodził mi Kendall
-A gdzie się pani wybiera?
-Nie chcę Wam przeszkadzać,a w szczególności Ci i Jo w waszej randce-Uśmiechnęłam się do Niego smutno
-Alice co ty wygadujesz?.Zaprosiłem Jo bo jest moją najlepszą przyjaciółką
-A ja to co może wróg co?-Łzy stanęły mi w oczach.W ten ktoś zapukał do drzwi.Carlos otworzył.Do pokoju weszła Jo z Camille.Wytarłam szybko oczy.Podeszły do nas
-To niby tutaj ma być te przyjęcie?-Jo obróciła się wokół własnej osi
-Tak,i zaraz przyjdzie Jatt-Jak na jego słowa ktoś zapukał do drzwi.W progu pojawił się wspomniany przez Kendalla chłopak
-Gdzie są wszyscy?
-Zaraz przyjdą-Carlos klasnął w dłonie
-To ja pójdę do Jatta-Jo go pocałowała.Kendall pociągnął mnie w stronę tego kącika.Czyli to jego sprawka.Humor mi się nieco polepszył
-Jestem na tej liście?-Kendall przeszukał kartę,po czym wyrzucił ją za siebie
-Tak i to jako jedyna-Poczułam się wyróżniona.Usiadłam na poduszce.Kendall podał mi kubek z sokiem
-Dziękuję-Upiłam łyk wody.Do moich uszu dobiegły pierwsze dźwięki muzyki.Wsłuchałam się w nią
-Fajna ta randka co nie?-Spojrzałam się na Kendalla
-Randka?.Myślałam,że to zwykłe przyjęcie
-Zrobiłem to specjalnie dla Ciebie
-Kendall jesteś kochany-Zaczęliśmy się do siebie przybliżać.Już chciał mnie pocałować,ale ten piękny moment przerwał nam Logan
-Ratujcie mnie przed Camille-Logan usiadł między nami
-Przed czym
-Bo Camille mówi,że gramy w jakimś filmie ja i ona
-No to graj w ten film może to jest jakiś kryminalny?-Logan się rozmarzył
-Masz rację.Jesteś wielka Alice-Odszedł machając nam na pożegnanie.W końcu mogliśmy dokończyć to co zaczęliśmy zanim Logan nam przerwał.Kendall mnie pocałował.Zatraciłam się w tym pocałunku.Po chwili musieliśmy się od siebie odsunąć.Nastała między nami cisza,którą Kendall przerwał
-Alice zostaniesz moją dziewczyną?
-Tak
Znowu mieliśmy się pocałować,ale usłyszeliśmy krzyk.Podnieśliśmy się do pozycji pionowej.Zobaczyliśmy,że w pokoju jest mama ludzi.Czym prędzej odnaleźliśmy Carlosa
-Co to ma być do jasnej cholery?-Wskazałam na nich wszystkich
-Czekaj tylko nie krzycz.Zaprosiłem trzy kontakty z mojego telefonu,Angelę Stuart,Monikę,Presley oraz a kontakt
-Człowieku to są wszystkie kontakty.Mieliśmy zrobić tylko przyjęcie dla przyjaciół,a to się przerodziło w prawdziwą imprezę-Kendall przekrzykiwał ich wszystkich
-Sorki ja nie chciałem-Carlos zrobił maślane oczy
-My idziemy poszukać Bittersa i powstrzymać go przed wtargnięciem na to coś,a i jeszcze jedno jak wrócimy ma tutaj nikogo nie być jasne?-Carlos pokiwał twierdząco głową.Wybiegliśmy z pokoju.Weszliśmy do windy
-No to się narobiło.-Powiedziałam spoglądając na Kendalla
-No nieźle to zrobili,a w szczególności Carlito-Kendall mnie do siebie przytulił
Winda się zatrzymała.Wbiegliśmy na hol.Nikogo nie było.Boję się,że Bitters odkryje te niby przyjęcie.
-Musimy coś wymyśleć-Kendall zaczął chodzić tu i tam
-Już wiem-Zeskoczyłam z oparcia kanapy-Musimy za in prowizować
-Nie rozumiem?
-Musimy wywołać tak jakby imprezę.Do tego planu potrzebny będzie magnetofon i trąbka
-To chodź do pokoju
Wbiegliśmy po schodach na czwarte piętro.Trochę się zmęczyłam,ale daję radę.W pokoju nikogo nie było.Podeszłam do okna.
-No i mnie posłuchali-Wyczułam w jego głosie nutkę radości niestety jestem zmuszona mu ten humor zburzyć
-Kendall chodź tu na pewno Ci się to nie spodoba-Kendall wykonał to co powiedziałam.Zobaczyłam,że jest wkurzony
-Co za banda idiotów nie o to mi chodziło.Szybko idziemy tam do nich-Udaliśmy się nad basen.Kendall pociągnął za rękaw Carlosa.Wyjęłam mu z ust trąbkę.Kendall wziął magnetofon.No to czas zabawić się w robienie imprezy.Kendall puścił na fula piosenkę.Zaczęłam trąbić.Nasz plan poskutkował ponieważ już po chwili usłyszeliśmy Bittersa.Pobiegliśmy na trzecie piętro.Zobaczyliśmy wielkie pudło.Włożyliśmy tam magnetofon.Schowaliśmy się za nim.Zaczęłam trąbić.No i Bitters wpadł w naszą pułapkę.Pocałowaliśmy się.Uratowaliśmy dupy chłopakom
-Ciekawe co by było gdyby tak moja mamo to zobaczyła-Kendall splótł nasz palce
-Musielibyście grubo się tłumaczyć
-Dzięki za pomoc-Kendall mnie przytulił
-To co idziemy na imprezę?
-Idziemy
Poszliśmy na imprezę.Cieszę się z tego,że tak to się potoczyło.Jeszcze rano myślałam,że Kendall kocha Jo,a tu proszę teraz jestem na imprezie z moim najukochańszym chłopakiem





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz