poniedziałek, 27 lipca 2015

Wakacje

Ale tu gorąco pomyślałam sobie.Jestem na wakacjach z moimi przyjaciółmi.Nie wiem gdzie oni teraz są,ale wiem jedno,że nigdy nie zapomnę tych wakacji.To był mój najlepszy wypad jaki kiedykolwiek mogłam doznać.Moi rodzice nigdy by mi nie pozwolili wyjechać gdzieś sama no,ale nareszcie mi się udało wyjechać na Figi.Leże na gorącej plaży.Wokoło mnie pełno kocy na,których leżą ludzie.W wodzie pluskają się maluchy.No po prostu żyć nie umierać.Mam na imię Ashley Stuart. Za miesiąc kończę siedemnaście lat.Mieszkam w Kansas City.Nie mam chłopaka,no właśnie nie mam.Kiedyś,ale to kiedyś miałam przyjaciela.Byłam w nim na zabój zakochana,ale on nie czuł tego samego do mnie.No nic i ta nasza przyjaźń ciągnęła się latami,aż pewnego dnia Kendall-czyli mój przyjaciel-przyszedł do mnie do domu i oznajmił,że musimy zakończyć naszą przyjaźń ponieważ on jedzie w trasie i go nie będzie półtora roku.Po tym zdarzeniu cały czas płakałam nie mogłam dojść do siebie,nawet teraz łza kręci mi się w oku.No,ale cóż życie toczy się dalej prawda.Nagle poczułam,że dostałam czymś w głowę.Podniosłam się i co zobaczyłam?.Moją miłość,mojego przyjaciela,który był zawsze przy mnie kiedy miałam kłopoty.Boże wyglądał olśniewająco.Nic się nie zmienił.No może po za włosami i zarostem,ale to nie zmienia faktu,że przestał być najcudowniejszy.Podałam mu tą piłkę.Kendall chyba mnie nie poznał ponieważ jego oczy były zwrócone gdzieś indziej.Posmutniałam trochę,ale to nic.W pewnej chwili Kendall na mnie spojrzał.Moje policzki zapiekły,w brzuchu pojawiło się stado motyli.Czy on musi tak na mnie działać.Ukucnął przy mnie
-Przepraszam,że Cię uderzyłem,ale sama wiesz jak to jest grać z bandą debili-Zaśmiał się po czym dodał-Jestem Kendall,a ty?
-Eliza-Tak wiem skłamałam,ale co innego mogłam zrobić?.Jestem tchórzem i koniec.Boję się własnego przyjaciela.
-Przypominasz mi moją przyjaciółkę
-Bo to ja Kendall-Pomyślałam,ale tego nie wypowiedziałam-To nie możliwe,widzę Cię pierwszy raz
-Dasz się zaprosić na kawę.To będą takie przeprosiny za to uderzenie-Kendall się uśmiechnął
-Pewnie tylko kiedy i gdzie?-Zapytałam wyciągając komurkę-Dasz mi swój numer?
-Spotkamy się przy wejściu na plażę o godzinie ósmej-Wypowiadał te słowa wpisując cyfry do mojego telefonu
-Okej-Uśmiechnęłam się do niego promiennie
-No to do zobaczenia
-Cześć-Pokiwałam mu-Mam nadzieję,że skapniesz się kim tak na prawdę jestem
Tego już Kendall nie usłyszał ponieważ pobiegł do swoich przyjaciół.Obróciłam się na plecy.Westchnęłam głęboko.Boże co ja najlepszego wyprawiam.Najpierw okłamałam go,że jestem jakąś tam Eliza,a teraz w dodatku umówiłam się z nim na kawę.Nie wiem,ale będę musiała udawać,a jak nie to powiem mu cała prawdę.Spojrzałam na wyświetlacz.Dochodziła szósta.O kurwa trzeba wstać i iść do domu się uszykować.
Pozbierałam swoje rzeczy i wolnym krokiem ruszyłam do domu.Od razu trzy weszłam pobiegłam do pokoju.Wyciągnęłam z szafy potrzebne ubrania.Udałam się do łazienki w celu zrobienia sobie kąpieli.Po godzinie byłam gotowa.Poprawiłam jeszcze swoje włosy i wyszłam.Gdy dochodziłam zauważyłam,że Kendall już jest.Ubrany był w biały T-Shirt czarne rurki i vansy.Na ten widok nogi po demona się ugięły.Podeszłam do Niego
-Hej-Kendall posłał w moją stronę najpiękniejszy uśmiech pod słońcem
-Witaj-Spuściłam wzrok.Kendall podniósł mi lekko pod brudek
-Idziemy na tą kawę?
-No idziemy-Zaczęłam iść.Kendall dobiegł do mnie po chwili.
-Ty naprawdę przypominasz mi moją przyjaciółkę-Kendall zatrzymał się patrząc w moje oczy
-Ale to nie możliwe-Po raz kolejny tego dnia skłamałam-Może odpowiesz mi coś o niej?
-O Ashley mogę mówić całymi godzinami-Boże przez tyle lat co się nie widzieliśmy dalej pamięta jak mam na imię
-No to słucham-Doszliśmy do kawiarenki.Zamówiliśmy kawę.
-Kiedyś miałem przyjaciółkę,która miała na imię Ashley.Była bardzo urocza.Zakochałem się w niej,ale ona nie czuła tego samego.No i przyszedł czas w życiu,że musiałem z tą przyjaźnią skończyć-Kendall przerwał ponieważ kelner przyniósł nam kawę,znowu zaczął opowiadać-Jechałem w trasę.Nie było mnie półtora roku.Od tamtej pory nie miałem z nią kontaktu.Bardzo chcę ją od naleźć i powiedzieć,że bardzo żałuje i chcę jej oznajmić co tak na prawdę czuję
Spuściłam głowę.Łzy zaczęły spływać mi po policzkach.Kendall mnie do siebie przytulił.Postanowiłam powiedzieć mu całą prawdę
-To masz szansę to naprawić-Mówiłam po przez łzy
-Jak to?-Kendall zapytał się podnosząc brwi do góry
-Bo Ashley siedzi tu przy tobie.W tedy na plaży okłamałam Cię z tym,że mam na imię Eliza.Jestem Ashley.Przepraszam,że Cię okłamałam,ale nie mogłam zrobić tego inaczej.Kocham Cię Kendall i nic tego nie zmieni.
-Ashley ja nie wiem co powiedzieć to na prawdę ty?-Spojrzałam w te jego zielone oczy.Były takie śliczne.Znowu łzy stanęły mi w oczach
-Kendall powiedz tylko,że mnie kochasz błagam-Wybuchłam nie pohamowanym szlochem-Kendall mnie do siebie przyciągnął
-Ashley ja Ciebie nie kocham-Spuściłam głowę-Ja za tobą szaleje.Nie wyobrażam sobie życia bez Ciebie.W tedy popełniłem największy błąd swojego życia,ale dzisiaj Ciebie spotkałem i mam pytanie zostaniesz moją dziewczyną?
-Tak-Rzuciłam mu się na szyję.Kendall złożył na moich ustach delikatny pocałunek.Od tamtej pory Kendall traktuje mnie jak księżniczkę.Cieszę się z tego,że w te wakacje mogłam naprawić to co kiedyś się zniszczyło

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz