sobota, 25 lipca 2015

Niezdara i Szkolny przystojniak

Nigdy nie czułam się tak jak teraz,a czuję się do dupy.Z nikim nie mogę porozmawiać.Nawet z rodzicami.Nie interesują się mną,no cóż muszę z tym żyć,ale to cholernie boli.Kurwa ja chcę mieć normalną rodzinę,przyjaciół i chłopaka,a nie spieprzone życie.Stoję przy oknie i patrzę na ruchliwą ulicę Londynu.Ludzie gdzieś się spieszą,nigdy nie można wyłapać kto tak naprawdę idzie.Ciągle się widzi ludzi biegnących,albo jeżdżących do pracy,do szkoły,no wszędzie.No właśnie zaczęłam o szkole nie potrzebnie.To przez tą szkołę mam doła.Dzisiaj jak szłam do tej przeklętej
budy to się przewróciłam pech chciał,że przechodził obok mnie chłopak,który mi się strasznie podobał.Stanął i zaczął się ze mnie perfidnie śmiać.Walnęłam buraka i w oczach zebrały mi się łzy.Tak,tak jestem niezdarą,ale co mam na to poradzić?.No nic.Wstałam i ruszyłam do szkoły.Weszłam do budynku i już od progu usłyszałam szepty i obelgi wobec mnie,a dlatego mnie wyzywali ponieważ ubrana byłam w spódniczkę w kratkę koszulę białą,na nogach miałam podkolanówki do kolan.Do tego jakieś pantofle.Na nosie miałam okulary.Wyglądałam jak przysłowiowy kujon.Czym prędzej udałam się na lekcję,ale na biologii było to samo.Wreszcie postanowiłam uciec.Po drugiej godzinie lekcyjnej opuściłam szkołę.Nawet tego nie żałuję.Wróciłam do domu.Weszłam do swojego pokoju.Rzuciłam ten przeklęty plecak w kąt.Stanęłam na przeciwko lustra.Na sam mój widok odechciało mi się wszystkiego.Postanowiłam coś w sobie zmienić.Rozpuściłam moje włosy.Kosmyki okryły moje ramiona.Włosy sięgały mi do pasa.Ściągnęłam okulary.Nic nie widziałam,ale kit kupiec sobie soczewki.Przez kilka lat zbierałam pieniądze na studia,ale to nic studia nie zając nie uciekną.Sięgnęłam z szafki skarbonkę i rozbiłam ją.Zaczęłam liczyć pieniądze.Po godzinie wyszło mi,że mam trzy tysiące złotych.Nie wiem skąd ja to wszystko uzbierałam,ale dobra.Wyszłam z domu i poszłam do galerii.Zaczęłam zwiedzać różne sklepy.Po dwóch godzinach wróciłam cała obładowana.Położyłam wszystko na tapczanie.Najsampierw wyciągnęłam białą sukienkę,która sięgała mi do kolan,na to założyłam białe futerko,a na nogi buty na małym koreczku.Przejrzałam się w lustrze.Wyglądałam bosko.Postanowiłam,że jutro pójdę w tym do szkoły.Po przymierzaniu wszystkich ubrań poszłam zjeść kolację.Następnie poszłam spać
Next Day
Do szkoły wyszłam o godzinie siódmej trzydzieści.Na rogu spotkałam moją miłość.Przeszłam obok Niego.Poczułam na sobie jego wzrok,aha czyli się na mnie patrzy.Plus dla mnie.Doszłam do budynku to oczy wszystkich zwrócone były w kierunku mnie.Uśmiechnęłam się sama do siebie.Poszłam jeszcze do szafek włożyć nie potrzebne rzeczy.Gdy zamykałam przede mną stanął Kendall-czyli moja klasowa miłość.Nasze spojrzenia się zetknęły.Poczułam miłe motyki w brzuchu.Poczułam jak moje policzki stają się różowe.Odwróciłam głowę.
-Słodko wyglądasz gdy się rumienisz-Na te słowa jeszcze bardziej się zarumieniłam
-Dziękuję za miłe słowa
-Przepraszam,że się wczoraj śmiałem z Ciebie,ale ten twój upadek wyglądał komicznie-Na te wspomnienie mi samej chciało się śmiać.
-W sumie to tak-Nareszcie mogłam spojrzeć na Niego.Kendall ubrany był w Czarny  T-Shirt i Niebieskie rurki.Na nogach miał Vansy.Jego włosy były postawione na żel.Boże czy on musi być,aż tak cholernie przystojny.Każe laski na Niego lecą,ale on je olewa.Wygląda to tak jak by już miał kogoś na oku.
-Czemu mi się tak przyglądasz brudny jestem czy co?-Kendall zaczął się wycierać,co wywołało u mnie nie po hamowany śmiech
-Nie tylko nie mogę uwierzyć,że rozmawiamy ze sobą-Kendall podszedł do mnie tak,że odległość od naszych twarzy była minimalna.Serce zaczęło bić mi jak oszalał.Z pewnością Kendall to usłyszał
-Rozmawiam z tobą bo jesteś przepiękna,ale to nie o to chodzi po prostu czuję,że na tobie można polegać.Tak jakby się w tobie zakochałem,ale jak nie czujesz tego samego do mnie to zapomnij o tym co tu przed chwilą było wypowiedziane
-Ćśśś-Przyłożyłam palec do ust Kendalla.Poczułam,że lekko je muska.Zadrżałam pod jego dotykiem-Nic nie mów Kendall,tylko mnie pocałuj
Kendall pokonał dzielącą od nas odległość.Chwycił moje policzki.Złożył na moich ustach gorący pocałunek.Odwzajemniłam to.Po chwili musieliśmy przestać ponieważ zabrakło nam tchu.Kendall oparł swoje czoło o moje.
-Uciszaj mnie tak zawsze proszę
-Dla Ciebie wszystko
Ponownie się pocałowaliśmy.Niestety,ale zadzwonił dzwonek i musieliśmy iść na lekcję.Po wszystkich lekcjach.Wyszłam ze szkoły i od razu ujrzałam Kendalla.Podeszłam do Niego.Pocałowaliśmy się
-To co robimy?
-Stephanie wiedz,że ja już nigdy,ale to prze nigdy się z Ciebie nie za śmieje chyba,że mi pozwolisz-Uderzyłam lekko Kendalla pięścią w tors śmiejąc się przy tym
-Oj ty mój szkolny przystojniaku-Kendall przytulił mnie do siebie
-Och ty moja niezdaro
-Ha,ha,ha wiesz ty co,ja niezdara
Chciałam przejść kilka kroków.Nagle się zachwiałam.Myślałam,że upadnę,ale przed zrównaniem z ziemią uratował mnie Kendall.Postawił mnie do pionu.Poprawiłam swoją sukienkę
-No i co?-Kendall się zaśmiał.Zmarszczyłam czoło
-Jesteś głupkiem wiesz?-Chwyciliśmy się za ręce odeszliśmy stamtąd.Zostawiając wszystkich w lekkim szoku.Oj co teraz będzie wszystkie dziewczyny będą mi zazdrościły Kendalla
-Ale twoim głupkiem-Spojrzałam się na Niego.Kendall uśmiechnął się szeroko
-I to mi się podoba
Podeszliśmy pod mój dom.Zaprosiłam go do siebie.W ten usłyszałam surowy głos mojego ojca
-Stephanie podejdź tu na chwilę-Puściłam rękę Kendalla i weszłam do salonu.Zobaczyłam moich rodziców jak siedzą na kanapie.Byli na coś wściekli.
-Dzwoniła do nas twoja wychowawczyni-Moja mama zawachała się po czym kontynuowała-Dlaczego wczoraj zwiałaś ze szkoły?
-Miałam swoje powody-Odburknęłam niech lepiej oni się nie wytrącają
-A niby jaki był powód?
-Wszyscy się śmieją z mojego ubioru
-No ja się nie dziwię wyglądasz jak fleja-Na te słowa serce mnie zabolało.No super moi rodzice mnie obczerniają
-A kto mi dał takie ciuchy,to wszystko jest Wasza wina.
-Zamilcz lepiej smarkulo bo inaczej tego pożałujesz-Mój tato wstał i podszedł do mnie.Jego dłoń zacisnęła się w pięść
-Gdzieś mam twoje gadanie.Od zawsze się mną nie interesujecie.Zajmujecie się ciągle swoją gównianą parcą-Pożałowałam tego co powiedziałam,ponieważ oberwałam z liścia w twarz.Złapałam się za piekący policzek.W ten przy mnie stanął Kendall
-Co wy zrobiliście?.Uderzył pan swoją córkę.Czy to jest normalne?.Nie wydaje mi się.Jesteście jacyś dziwni naprawdę.Ja się nie dziwnie Stephanie,że ciągle była zamknięta w sobie.Już wszystko rozumiem to przez Was ona się tak zachowywała
-Zamknij się gówniarzu-Mój tato podszedł do Kendalla-Zaczęłam krzyczeć
-Zostaw Kendalla on ci nic nie zrobił.Nie na widzę Was-Z trudem wstałam pociągnęłam Kendalla i wyszliśmy z tego domu.Wtuliłam się w Niego
-Przepraszam Cię za moich rodziców są na prawdę walnięci
-Stephanie zamieszkasz u mnie
-Naprawdę?.Obiecuje,że jak coś znajdę zaraz się wyniosę-Kendall uciszył mnie pocałunkiem
-Stephanie jesteś moją dziewczyną.Więc idziesz do mnie
Ponownie się pocałowaliśmy.To był początek naszego nowego życia,w którym znajdowałam się ja i mój szkolny przystojniak Kendall



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz