Rozdział 28
-Co za gnojek jak on mógł mnie uderzyć
-No dokładnie
-Jak go dorwę to mu nogi z tyłka powyrywam
-Aż tak?
-Co on sobie myśli?,że jest pępkiem świata?
-No on groził Kendallowi
-Wiem mówiłaś już
-A dlaczego ty go tak bronisz?
-Logan ja z nim byłam tak?.Nie można od tak o kimś zapomnieć.To boli jak nowy tatuaż
-Wyrzucił Cię z domu
-No witam państwa obgadujecie mnie?
-Kendall skąd ty się tu wziąłeś?
-Drzwi były otwarte więc postanowiłem zobaczyć co u mojej przyjaciółki
-Kto nie zamknął drzwi?
-Ja nie zamknęłam
-Super dzięki Ci Angela
-O co Ci chodzi Logan?
-A już o nic możecie wyjść
-Nawet twoja dziewczyna
-Nawet moja dziewczyna.Wyjdźcie
Wzięłam swój pamiętnik i wyszłam.Nie wiem dlaczego,ale ucieszyłam się na widok Kenda.Pożegnałam się z Angelą.Weszłam do pokoju.Od razu poszłam napisać notkę
VpisXIV
Przepraszam,że tyle nie pisałam,ale nie mogłam.Miałam wiele spraw na głowie.Dzisiaj miałam misję.Ktoś zabił Travisa Smitha.Strasznie się bałam,ale był przy mnie Logan.Ciągle są jakieś kłopoty.Nie na widzę tego.Oj muszę kończyć bo ktoś puka do drzwi
No kogo znowu niesie?.Otworzyłam drzwi.W progu stał Kendall z bukietem kwiatów
-Proszę przyjąć ten piękny bukiet kwiatów od tajemniczego wielbiciela
-Debilu i tak wiem,że to ty
-A skąd pani wie,że to pan Kendall?
-Wszędzie bym Cię poznała
-Mogę wejść?
-Wejdź
Odebrałam od Kendalla bukiet.Poszłam go włożyć do wazony.Następnie udałam się do salonu.Kendall stał oparty o parapet okna.Z cicha podeszłam do niego.Położyłam rękę na jego ramieniu.Kendall ani wzdrygnął.
-Kendall wiem ostatnio między nami dużo się działo
-Co Ci mówiłem o tych chorych kłótniach?
Spuściłam głowę.Zaczęłam bawić się palcami
-Że przy kłótniach nieszczęśliwi jesteśmy oboje(w razie czego to jest rozdział 21)
-No właśnie oboje siebie ranimy.Tak jest zawsze.Musi się to skończyć bo inaczej odejdę
-Gdzie?
-Tam gdzie będzie mi dobrze
-Czyli?
Kendall spojrzał w górę.On chyba zwariował.Nie pozwolę mu na to
-Ty chyba nie mówisz poważnie?
-Jeżeli to się nie skończy to naprawdę odejdę.Po mnie zostanie Ci tylko to
Kendall podarował mi pudełeczko.Otworzyłam je.W środku znajdował się naszyjnik.Chwyciłam go w palce.Naszyjnik był w kształcie serca,a w środku były wyryte słowa,które utkwiły mi w pamięci
-Na zawsze twój Kendall
Łzy stanęły mi w oczach.Teraz tak naprawdę wiem kogo kocham.Nie wiem co mam zrobić
-Założysz mi?
-Pewnie
Odwróciłam się plecami do Kendalla.Po chwili gdy poczułam na sobie oddech Kendalla przeszły mnie miły dreszcz.Odwróciłam się w stronę Kendalla.Jego oczy zwrócone były ku mnie
-Na zawsze?
-Na zawsze
-Nie pozwolę Ci odejść nigdy
-A ja tobie
Przytuliłam go bardzo mocno.Nie wiem co by było gdybym go straciła.Spojrzałam w jego oczy.Były zalane łzami
-Co jest?
-Teraz zrozumiałem jak bardzo Cię kocham,ale to i tak już za późno
-Na nic nigdy nie jest za późno
-Ale ty masz chłopaka
-To nie znaczy,że nie mogę z tobą rozmawiać,ani nic
-To co mogę u Ciebie zostać na noc?
-Zostań
Ponownie się w niego wtuliłam.Postanowiłam pójść do Logana
-Kendall idziesz ze mną do Logana?
-Pójdę
Wyszliśmy z pokoju.Po chwili byliśmy przed pokojem Logana.Zapukałam.Drzwi otworzyła mi Monika?
-Monika co ty tu robisz?
-Chciałam się Ciebie o to samo spytać.Ja przyjechałam się pogodzić z Loganem
-Aha
-I dla twojej świadomości znowu jesteśmy razem
-Słucham?
-Wyjaśniliśmy sobie wszystko i znowu jesteśmy razem.Skórki,że dowiadujesz się tego ode mnie,a nie od niego
-Jest w pokoju Logan?
-Nie,ale zaraz powinien.....O właśnie idzie
Odwróciłam głowę.W moją stronę szedł Logan.Chwyciłam Kendalla za rękę.Ominęliśmy Logana.Weszłam do pokoju,ale swojego
-No pięknie znowu jesteś sama,a na dodatek Logan Ci tego nie powiedział tylko Monika.Co za Idiota
-No co za tchórz.Boże jaka ja byłam głupia
-Po prostu nie widziałaś w kim się zakochujesz
-I to jest najgorsze.Po raz kolejny mam złamane serce
-Nie martw się.Będę przy tobie choćby nie wiem co
-Dziękuję Ci tak naprawdę to tylko na tobie mogę polegać
-No pewnie
W ten ktoś zapukał do domu
-Pójdę otworzyć
Kendall mnie ominął.Po chwili usłyszałam trzask
-Ej stary co ty wyprawiasz?
-Jest Lucy
Poznałam ten głos.Był to Logan.Wzdrygnęłam się.Nie pewnie podeszłam do Kendalla
-Czego chcesz?
-Przyszedłem Ci powiedzieć,że tylko Ciebie kocham
-Nie rób sobie ze mnie jaj.Dobrze wiem,że jesteś z Moniką
-Nie jestem z nią.Kocham tylko Ciebie
-Logan ty jesteś pijany
-Nie jestem pijany.Wypiłem tylko kilka piw
-Logan wali od Ciebie na kilometr
-Lucy ma rację w takim stanie nie powinieneś tutaj przychodzić
-Zamknij się gnoju
-Logan do jasnej anielski co cię opętało?.Nie potrafisz zrozumieć,że pogodziłam się z Kendallem?.A i jeszcze jedno.Monika powiedziała mi,że jesteście razem.Gratuluję,a teraz wyjdź
-Ale Lucy...
-Wyjazd mi stąd
Logan wyszedł.Czym prędzej wtuliłam się w Kenda.Odsunęłam się od niego.
Spojrzałam w jego śliczne oczka.Pocałowaliśmy się.Wplotłam palce w jego włosy.Kendall cicho mruknął.Zachichotałam .Kendall obrócił mną wokół własnej osi.Oparłam głowę o ramię Kendalla.Zaczął delikatnie gładzić moje włosy.Delektowałam się jego dotykiem.Kendall odsunął się ode mnie.Spojrzałam na niego.
-Kendall mówiłam Ci,że na nic nie jest za późno
Znowu pocałowałam się z Kendallem
-Wrócisz do mnie Lucy?
-Wrócę
Kendall mnie do siebie przytulił.Wtuliłam się w niego
-Kendall obiecaj mi coś
-Dla Ciebie wszystko
-Nie kłóćmy się nigdy więcej i zero zazdrości
-Obiecuję
-Na pewno?
-Na pewno
-Dobra to ja idę do Wery zaraz wrócę
-A mogę iść z tobą?
-A chodź
Chwyciliśmy się za ręce.Udaliśmy się pod pokój chłopaków i Wery.Zapukałam.Po chwili drzwi otworzyła mi Wera
-Cześć możemy wejść?
-Tak
Weszliśmy do pokoju.Od razu ujrzałam Logana i Monikę.Ścisnęłam mocniej rękę Kendalla.Usiadłam na kanapie.Wtuliłam się w Kenda.Wszyscy się na nas spojrzeli
-Lucy,a ty nie z Loganem?
-On przecież ma Monikę
-Ale jesteście taką ładną parą
-Chciałeś powiedzieć byliśmy ładną parą
-Logan powiedz,że jesteście nadal razem
-Słyszysz przecież,że nie jesteśmy już ze sobą
-Szkoda
-A no szkoda
-Lucy możemy porozmawiać?
-Jasne
Udaliśmy się do pokoju Wery.Usiadłam na jej kanapie
-Powiedz mi czy byś chciała,aby Kendall był agentem?
-No pewnie,a dlaczego pytasz?
-A nic,nic
Wydało mi się to dziwne(w tym samym czasie chłopach)
-Kendall jak już wiesz Lucy jest agentką i mam takie pytanie czy nie zechciałbyś zostać agentem?
-Ja?,ale ja nie potrafię
-Zrób to dla Lucy
-Dla niej zrobię wszystko.Zgadzam się
-Ej no James dlaczego wziąłeś tego pajaca do naszej grupy?
-Po pierwsze nie jestem pajacem,a po drugie zrobiłem to dla Lucy
-Kendall musisz mieć pseudonim
-To ja wybieram Francis
-Oryginalnie.Okej tu masz strój i parę urządzeń.Chodzimy na misję.Podczas takich akcji używamy swoich pseudonimów.W żadnym wypadku nie możesz reagować na swoje prawdziwe imię.Jeśli to zrobisz to jesteś martwy.Mogą Cię rozpoznać,a potem zabić
-A możecie mi powiedzieć swoje pseudonimy?
-Lucy ma Tiffani,Carlos ma Kevin.Logan ma Samuel,Wera ma Asuna,Monika ma Angela,a ja mam Ivo
-Dzięki za pamiętam
-Mam nadzieję
(Powracając do Lucy i Wery)
-Idziemy do nich?
-Tak
Wyszłam z pokoju i poszłam do Kendalla.Usiadłam obok niego
-Twój chłopak ma Ci coś bardzo ważnego do zakomunikowania
-Co takiego?
-Od dzisiaj jestem agentem
Słucham?.Czy ja dobrze usłyszałam?.Kendall jest agentem.Moje marzenie właśnie się spełniło.Boże jaka ja jestem szczęśliwa.Rzuciłam mu się na szyję.Kendall objął mnie w pasie
-Dziękuję Wam za taką niespodziankę.Poprawiliście mi humor
-Zrobiłem to ze względu na Ciebie Lucy
Pocałowałam go w usta.Były takie ciepłe
-A powiesz mi jaki masz pseudonim?
-Francis
-Słodkie
-Ale nie tak bardzo jak twoje
Zachichotałam.Splotłam nasz palce.To było coś nieprawdopodobnego
-Wracamy do siebie?
-Tak
Pożegnałam się z moimi przyjaciółmi.Wróciliśmy do pokoju
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz