sobota, 25 lipca 2015

Morderstwo

Rozdział 27
Siedzę w samochodzie.Mamy misję.Ciekawe jaką.Podjechaliśmy pod jakieś biuro.Weszliśmy do pomieszczenia.Było ciemno.W ten ktoś zapalił światło
-Aaaa.Logan
Na podłodze leżał zakrwawiony mężczyzna.Przeraziłam się.Obok niego leżał nóż
-Co się stało kochanie?
-Spójrz tam
James z Loganem podeszli do tego mężczyzny.Ja odeszłam kilka kroków.Stanęłam obok Wery.Boję się
-Wygląda na morderstwo
-Ale kto to mógł być?
-Nie wiem sprawca musiał kilka krotnie wbić nóż w serce,następnie uciekł
-Dlaczego mi nie powiedziałeś,że na misjach mogą być morderstwa?
-Bo pierwszy raz się z tym spotykamy
-No i co my zrobimy?
-Trzeba odnaleźć tego sprawcę
Nagle światło zgasło.Przeraziłam się.Poczułam czyjeś ręce
-Nie bój się jestem tutaj
-Logan nie zostawiaj mnie
-Za nic w świecie
Światło znowu zostało zapalone.Ujrzałam jakiegoś chłopaka.Wtuliłam się w Logiego
-No proszę,proszę kogo my tu mamy
-Kim jesteś?
-Jestem waszym koszmarem
-Śmieszny jesteś
-Ach tak no to zobaczymy.Zabieram tego chłopaka ze sobą
Nie znajomy chwycił Logana za ramię
-Logan
-Lucy
-Nie zostawiaj mnie błagam
-Nie martw się o mnie.Pamiętaj kocham Cię
-Ja Ciebie też kocham Logan
Logan puścił moją rękę.Odszedł stąd.Spojrzałam na resztę
-Co tak stoicie ratujcie go
-Czy wy jesteście razem?
-Tak 
W ten usłyszałam krzyk .Był to Logan.Kopnęłam w te drzwi.Otworzyły się z wielkim hukiem.Logan leżał na podłodze.Podeszłam do niego
-Odejdź od niego
-Nie odejdę
-Odejdź
-Nie 
To zrobimy to inaczej.Steven weź tą panienkę wyprowadź
-Nie możesz tego zrobić
-Mogę nie zabronisz mi
-Kochanie wszystko będzie dobrze
-Stul pysk
Nie .Wyrwałam się temu Stevenowi czy jak mu tam było
-Ivo daj mi strzałki
-A na co Ci one?
-Daj
Ivo podał mi strzałki.Dałam po kilka każdemu.Ułożyłam w głowie plan jak uratować Logana
-Na mój znak za zaczynamy.Teraz
Zaczęliśmy rzucać.Szło dobrze.W ten zobaczyłam,że Logan zasnął.Spojrzałam na jego ramię.Miał strzałkę.Na szczęście wszyscy spali
-Kto taki mądry uśpił Logana?
-Przepraszam,ale to ja go uśpiłem
-I po coś to zrobił?
-Sam nie wiem
-Carlos miałeś rzucać do nich nie do mojego chłopaka
-Sorki 
-Trzeba go ocucić 
-Nie tak prędko
Spojrzałam do góry.Przede mną stał jakiś mężczyzna.Zobaczyłam,że Logan otwiera oczy
-Co z nowy?
-Zostaw tego chłopaka w spokoju
-On jest moim chłopakiem
-Potwierdzi to?
-Logan jesteśmy razem?
-Tak,a o co chodzi?
-Jesteśmy z policji.Szukamy mordercy który zabił Travisa Smitha
-Wiemy gdzie on jest
-Tak?
James podszedł do tego ,,naszego koszmaru''.Policjant stanął obok niego
-Przecież to David Johnson
-Kto taki?
-Już był karany.Dziękujemy,że wam się udało go złapać
-Nie ma sprawy
Wróciliśmy do samochodu.Wtuliłam się w Logiego
-Bałam się o Ciebie
-Przecież nic mi nie 
-Na szczęście Ci nic nie jest,a jak by się coś stało?
-Ważne,że jesteśmy razem
-A właśnie Logan co z Moniką?
-Nie udało nam się
-A kto pierwszy zerwał?
-Ja
-I tak szybko znalazłeś sobie inną dziewczynę?
-Oj chłopaki dajcie spokój.Najważniejsze,że nie jestem już z...no sami wiecie 
-Nie nie wiemy
-Debile z was
Podjechaliśmy pod Palm Woods.Zobaczyłam Kendalla.Na szczęście byłam przebrana w swoje ciuchy
-To co gdzie idziemy?
-Sorki,ale ja i Lucy chcemy pobyć sami
-A rozumiemy już nas nie ma
Usiedliśmy obok na ławce.Czułam na sobie wzrok Kendalla.Wkurzało mnie to
-Możesz się tak na mnie nie patrzeć?
-A to niby dlaczego?
-Wkurza mnie to
-A on Cię nie wkurza jak się na Ciebie patrzy?
-Przestańmy się kłócić
-O sojusz?
-Tak jakby 
-A ja mu nie dam za to,że mnie chciał uderzyć
-Logan nie przesadzaj
-No co mam rację
-Pogódźmy się
Podałam Kendallowi rękę na znak zgody.Uścisnął mi ją
-Logan teraz ty
-Nie pogodzę się z nim
-No proszę
-Nie
-Wiesz co jesteś uparty jak osioł
-Już wolę być osłem niż się z nim pogodzić
-Lucy daj spokój ważne,że my się pogodziliśmy
-W sumie masz rację
Usiadłam pomiędzy nimi.Logan mnie przytulił.Nie wiem co by było gdybym go nie miała.Kendall spojrzał się na Logana.W ten Kendall uderzył Logana w policzek
-Co ty zrobiłeś?
-Przepraszam ja nie chciałem
-Yhy nie chciałeś
-No na prawdę
-Za co go uderzyłeś?
-No bo jesteś z nim niż ze mną
-Co już zapomniałeś jak w łóżku zobaczyłam twoją dziewczynę
-To nie była moja dziewczyna
-Nie,a kto?
-...
-No kto?
-Nikt
-Dobra weź darujmy sobie to wszystko
-No,ale o co Ci chodzi
-Kendall zrozum to,że ja jestem z Loganem nie z tobą
Nagle podeszła ta dziewczyna.Zacisnęłam pięści
-Kendall co ona chce od Ciebie?
-Nic
-To po co tu stoi?
-Bo...
-Bo twój chłopak pogodził się ze mną
-Mam z tego powodu płakać?
-Głupia jesteś
-Tej,tej uważaj sobie smarkulo
-Myślisz,że się Ciebie boję?
-Kochanie chodźmy stąd
-Zaczekaj Logan.Wiecie co wam powiem?.Oby dwóch jesteście siebie warci.Myślałam,że po naszym pogodzeniu wszystko wróci do normy,ale się myliłam
-No i dobrze,że tak myślała,bo kto by chciał być z taką osobą jak ty
-Oj nie dosyć tego.Przegięłaś doszczędnie przegięłaś.To z tobą nikt nie chce być.Po patrz na siebie.Ubierasz się jak ździra za przeproszeniem.Nie dorównujesz mojej dziewczynie.Lucy jest lepsza,a poza tym wie jak się ubierać.Z niej nikt się nie śmieje.Więc od wal się od niej,bo jak nie to twój chłopak cię nie pozna
-Chcesz mnie uderzyć?
-Jeśli będę musiał
-Dziewczyn się nie bije
-A kto tak powiedział?
-Dobra Kendall idziemy stąd
-Sara ja nie idę
-A to niby dla czego?
-Bo chcę zostać z Lucy
-Nie Kendall idź z tą swoją Sarą,a nam daj spokój
Wstałam i weszłam do hotelu.W ten natknęłam się na Angelę
-Hej Lucy
-Cześć
-Jak tam Kend...
-Nie chcę o nim słyszeć
-Jest źle
-Gorzej
-Co się stało?
-Pogodziłam się z nim.Jak poszłam do jego pokoju to w łóżku zobaczyłam jakąś dziewczynę.Poszłam do mojego przyjaciela.No i jesteśmy razem.No i znowu się pokłóciłam z Kendallem
-Przykro mi
-A daj spokój.On mi tylko przyprawia kłopoty
-Aaaaa.pomocy Lucy
Zobaczyłam Logana uciekającego przed Alexem.No nie tego już za wiele.Logan zchował się za moimi plecami
-Odsuń się
-Nie czego chcesz od niego?
-Chcę mu złowić tą jego piękną buźkę
-Zostaw ich w spokoju
Alex uderzył Angelę w twarz.Angela upadła.Co za brutal.Nie daruje mu tego
-Jesteś psycholem Alex.Powinieneś się leczyć
-Zaraz zobaczymy kto powinien się leczyć
Alex chciał mnie uderzyć,ale ja go kopnęłam w krocze.Upadł na ziemię.Wygięłam mu rękę w tył
-Zadarłeś z nie właściwą osobą.Jeszcze raz,a ja Ci zło je twarz
-Ha,ha,ale się boję
-Masz czego frajerze,bo to już nie jest normalne.Najpierw grozisz Kendallowi,a teraz Loganowi?
-Zasłużył sobie na to
-Nie znasz go.Nie określa się książki po okładce,a i jeszcze jedno to za moją przyjaciółkę
Walnęłam go w twarz.Alex złapał się za nos.Pomogłam Angeli wstać.Spojrzałam się na Alexa.Chwyciłam Angelę i Logana za rękę.Zaczęliśmy iść do pokoju

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz