poniedziałek, 6 lipca 2015

                                                               Rozdział 15
Udałam się doi tesco.Kupiłam potrzebne rzeczy(W tym żelki:)).Weszłam do media ekspert.Moją uwagę przykuła płyta Heffron Drive.Postanowiłam ją kupić.Kosztowała pięćdziesiąt złotych.Zapłaciłam i wróciłam do domu.
-Kendall wróciłam
-Jestem w salonie
wyciągnęłam z siatki żelki.Zaniosłam mu paczuszkę
-Trzymaj
-Ile płacę?
-Słucham?
-Pytam się ile Ci jestem winny
-Zgłupiałeś do reszty?
-No co?
-Nic mi nie jesteś winien.Lepiej spójrz co ta tu mam
-Co takiego?
-Płytę Heffron Drive
-Gdzie ją kupiłaś?
-W sklepie
-Ale jakim?
-A czy to ważne?
-Dobra nie było pytania
-Człowieku jesteś nieogarnięty
-Słyszałem
-Naprawdę? dzięki,że mi o tym powiedziałeś
-Włączysz tą płytę?
-Gdzie masz magnetofon?
-Na półce
Włożyłam płytę w odtwarzacz.Najpierw leciało Happy Mistakes następnie Could You Be Home i tak dalej.W końcu nadeszła pora na Everything Was Change.Zaczęłam sobie ją nucić.Kendall się na mnie spojrzał.Nie przeszkadzało mi to.Po skończeniu poszłam do pokoju.W ten dostrzegłam Logana(w razie czego to był na balkonie,jak on tam się dostał nie mam pojęcia).Otworzyłam okno
-Co ty tutaj robisz?
-Przyszedłem Cię zobaczyć
-Miło z twojej strony,ale żeby przez balkon.Nie mogłeś po prostu napisać?
-Oj dobra.Prawdziwy agent powinien umieć wspinać się na takie coś
-Super co chciałeś?
-Wera się pyta cały czas o Ciebie
-A ty co jej prawnik?
-Nie tylko wkurza mnie to.Nawet wczoraj z nią rozmawiałem
-Powiesz mi?
-Tak(teraz będzie wspomnienie z wczoraj.Czyli,że będzie rozmawiał Logan z Werą.Zaczynamy)
-To było wczoraj.Siedziałem sobie w moim pokoju,gdy usłyszałem pukanie
-Proszę
W drzwiach pojawiła się Wera
-Mogę wejść?
-Jasne
-Muszę z tobą porozmawiać
-O czym?
-Bo widzisz Lucy dowiedziała się,że przespałam się z Kendallem.Żałuję tego co się w tedy stało.
-Czasu niestety nie cofniesz
-Wiem,dlatego przychodzę z tym do Ciebie
-A kiedy to było?
-Z jakieś cztery lata temu
-A ile ją znasz?
-Trzy
-No i teraz Ci się o tym przypomniało?
-Nie wiedziałam,że ona zakocha się w Kendallu
-Czujesz nadal coś do niego?
-Po tym pocałunku nie wiem
-Po pocałunku?
-Tak pocałowaliśmy się
-I Lucy to zobaczyła?
-Tak
-A odzywa się do Ciebie?
-Nie
-No ja jej się nie dziwie
-Powiesz mi co ja mam zrobić?
-Przeproś ją
-Myślisz,że mi wybaczy?
-Nie wiem,ale miejmy nadzieję,że tak
-Dzięki za pomoc
-No i tak to się zakończyło
-No dobra a co z Kendallem?(Teraz mówię ja)
-Co co z Kendallem?
-Czy mówiła coś o nim?
-Tylko,że się z nim całowała
-Aha dzięki za powiedzenie
-Spoko dobra ja będę spadać bo ten mnie jeszcze zobaczy
-Z góry mówię,że ,,ten" ma imię
-Oj no wiem narka
-Cześć
Zamknęłam balkon.W ten usłyszałam głos Kendalla
-Kto to był?
-Mój przyjaciel
-Co chciał?
-Nie muszę Ci się ze wszystkiego spowiadać
-Po raz ostatni mówię co chciał?
-Porozmawiać chciał
-To nie mógł zapukać przez drzwi?
przypomniały mi się słowa Logana,które były takie,,Prawdziwy agent powinien umieć spinać się na takie coś"
-Nie
-A bo co?
-A bo to.Jesteś jakiś natrętny dzisiaj.Co się z tobą dzieje?.
-Nic się ze mną nie dzieje
-Właśnie widzę
-Co coś nie tak?
-Przesuń się chce wyjść
-Nie
-Odsuń się
-Nie
-Przepuść mnie
Kendall się odsunął.Przeszłam przez drzwi
-Mam tego wszystkiego dość.Twoich fochów.Wszystkiego.Rano jeszcze wszystko było okej,ale od kąt moja mama tu przyszła zachowujesz się jak pięcioletnie dziecko.Kontrolujesz mnie i tak dalej.Prawdziwy chłopak powinien uszanować to,że jego dziewczyna ma przyjaciół.I wiesz co Ci jeszcze powiem?.Nie wiem czy jeszcze chce z tobą być
Wyszłam z tamtąt.Udałam się do chłopaków.Drzwi otworzyła mi Wera
-Cześć
-Musimy sobie coś wyjaśnić
-Tak
Wera przepuściła mnie w drzwiach.Weszłam do środka.Poszłam do jej pokoju
-Dzisiaj był u mnie Logan.No i mi powiedział o czym rozmawialiście
-Mam się bać?
-Nie.Chciałam Ci tylko powiedzieć,że Ci wybaczam
-Naprawdę?
-Tak
Wera się lekko uśmiechnęła.Zrobiło mi się jakoś tak lżej na sercu.W ten usłyszałam pukanie do drzwi.Wera poszła zobaczyć kto to.Nagle do pokoju wparował Kendall
-Co ty tutaj robisz?
-Przyszedłem do Ciebie
-Ty powinieneś w łóżku leżeć,a nie chodzić
-Nic mi nie będzie
-Może ja wyjdę
Wera zamknęła drzwi.Spojrzałam się na Kendalla
-To co chciałeś?
-Chciałem Cię przeprosić,za moje zachowanie.Wiem jestem skończonym dupkiem
-No może
-Wybaczysz mi.A.a.apsik
-Na zdrowie tak wybaczę Ci
Przytuliliśmy się
-No to co wracamy
-Apsik
-No to dalej wychudź
Kendall wyszedł z pokoju.Zobaczyłam Were
-My już musimy iść
-Nie no spoko
-Zgadamy się jeszcze
-Koniecznie
Wyszliśmy z budynku i poszliśmy do swojego domu







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz