Londyn nocą.Potraficie sobie wyobrazić ten cudowny widok?.Lampy oświetlają
ulice.Ludzie wracają do swoich domów.Niekiedy pary przytulające się.
Lubie patrzeć na taki widok.Wydaje mi się w tedy,że to właśnie ja tam
idę,ale nie.Muszę siedzieć w tym przeklętym pokoju.Zastanawiacie się
za co tutaj siedzę.Już wam mówię.To był czwartek.Jak zawsze szłam
spotkać się z moim chłopakiem Kendallem.Moi rodzice o nim nie wiedzą
Nie dziwcie się.Mam porąbaną rodzinę.Skręciłam w bok.Weszłam do parku.
Od razu zobaczyłam Kendalla.Szybko się w niego wtuliłam.Pocałowaliśmy
się.
-No witam moją księżniczkę-Na to przezwisko momentalnie uśmiech pojawił
się na mojej twarzy-Jak się spało?
-W porządku,a tobie?
Kendall podrapał się po głowie.Chwycił moje ręce.Były takie cieplutkie.
-Tęskniłem za tobą
-A żebyś wiedział jak ja za tobą tęskniłam
Spojrzałam w jego zielone jak trawa oczy.Ujrzałam w nich radość.Nie
mogę uwierzyć,że z nim jestem,Był moim najlepszym przyjacielem.
STOP.Nadal nim jest.Nie raz doprowadzał mnie do śmiechu.Nawet teraz
gdy tak stoimy na przeciw siebie nie potrafię ukryć radości jaka we mnie siedzi.
Pogłaskałam go po policzku.Kendall mnie pocałował.Było mi tak dobrze.
Niestety ktoś zakłócił mi tą radość.Przeklnełam w duchu.Odwróciłam się.
No i ujrzałam moją mamę.Zaraz się zacznie.
-A co tu moja panno robisz?
-Nie twoja sprawa-Od razu pożałowałam tego co powiedziałam
-Grzeczniej się zwracaj do swojej rodzonej matki.Kto to jest?
-To jest mój chłopak Kendall-Wiedziałam,że tak będzie.Zaraz zabroni mi
się z nim spotykać,a tego bym nie przeżyła
-Od ilu się znacie?
-Od piaskownicy
-Jak się poznaliście?
-Co Cię to obchodzi?.Moja sprawa i moje życie.Ile ja mam w końcu lat.Pięć
czy szesnaście.Zrozum,nie jestem już na twoje skinienie.Teraz mam chłopaka.
-O nie moja droga.Zabraniam Ci się z nim spotykać.
Gdy to usłyszałam,to moje serce stanęło w miejscu.Jak ona mogła mi to
zrobić.Łzy zaczęły lecieć po mojej twarzy.Kendall mnie do siebie przytulił.
-Nie może pani nam tego zrobić.My się kochamy.Ja bez niej nie przeżyje,ani
jednego dnia.
-Milcz smarkaczu.Co ty możesz wiedzieć o miłości?
-Wystarczająco dużo
-Natalia do domu.Masz zakaz spotykania się z tym kimś
-Mamo nie rób mi tego.Co ja ci zrobiłam?
-DO DOMU
-Nie na widzę Cię rozumiesz-Spojrzałam na Kendalla.Miał w oczach łzy.Podeszłam do niego.Pocałowałam go-Kocham Cię Kendall pamiętaj o tym.
-Będę o tym pamiętał
-Mam nadzieję
Moja mama pociągnęła mnie za rękę.Znowu zaczęłam płakać.Gdy weszliśmy do domu moja mama zamknęła mnie w pokoju.No i od tego czasu tutaj siedzę,
ale postanowiłam z tym skończyć.Jeżeli ona nie rozumie,że jestem szczęśliwa z
Kendallem to ona już mnie więcej nie zobaczy.Tej nocy ucieknę.Ucieknę do Kendalla.W końcu będę z nim szczęśliwa.O godzinie pierwszej w nocy chwyciłam torbę.Założyłam buty i jak najciszej wyszłam z domu.Od razu uderzyła mnie fala ciepła.Zamknęłam oczy.Czego teraz pragnę,to tego,aby móc się w tulić w Kendalla.
Nagle usłyszałam klakson.Spojrzałam przed siebie.Zobaczyłam czarne BMW zaparkowane przed moim to znaczy byłym blokiem.Obok niego stał mój chłopak.Szybko do niego podbiegłam.Wtuliłam się w Kendalla.
-Tęskniłem
-Ja też
-Daj torbę
Podałam Kendallowi torbę.Usiadłam obok kierowcy.Po chwili dołączył do mnie Kendall.
-To gdzie teraz
-Jak najdalej z tąd ,byle z tobą
Kendall ruszył.Splotłam nasze palce.Zaczęłam się nimi bawić.Kendall podjechał pod swój dom.Wyciągnął z bagażnika torbę.Od razu jak weszliśmy zaczęliśmy się całować.Oparł mnie o ścianę
-Kendall chodź spać
-Chciałem się tobą nacieszyć
-Nacieszysz się jeszcze wiele razy
Udałam się do pokoju.Na stoliku nocnym znajdowało się nasze wspólne zdjęcie.Wzięłam je do ręki.Pojedyncza łza spłynęła po moim policzku.Po chwili poczułam na sobie Ręce Kendalla
-Znowu jesteśmy razem nic i nikt nas już nie rozdzieli.
Pocałowałam go w usta.Położyliśmy się na łóżku.Nawet nie wiem kiedy zasnęłam.Rano obudził mnie zapach krwi.Spojrzałam w bok.Nie było Kendalla.Wstałam i poszłam do salonu.To co tam zobaczyłam odebrało mi dech w piersiach.Kendall leżał w kałuży krwi.Obok niego znajdował się nóż.Szybko do niego podeszłam.Sprawdziłam mu puls.Z przykrością muszę stwierdzić,że Kendall nie żyje.Zaczęłam płakać.Zadzwoniłam na policję.Ciągle przed oczami miałam ten sam obraz Kendalla leżącego we krwi.
Kilka dni po tej tragedii odbył się pogrzeb Kendalla.Po ceremonii zadzwonili do mnie z policji.Szybko tam pojechałam.Weszłam do pokoju i co zobaczyłam? moją mamę
-Jak mogłaś zabić Kendalla?.on był moim tlenem,a ty mi to wszystko zabrałaś.Nie na widzę Cię.
Szybko pojechałam do domu.Wbiegłam do łazienki.Wyciągnęłam z niej żyletkę.Przejechałam sobie kilka razy.Poczułam,że odpływam i rzeczywiście odpłynęłam.Teraz jestem szczęśliwa z Kendallem.Człowiek dla miłości potrafi zrobić wszystko
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz