poniedziałek, 6 lipca 2015

Rozdział 14
Obudziły mnie jakieś hałasy.Spojrzałam na zegarek.Była godzina trzecia.Wstałam i
poszłam zobaczyć co się dzieje.Zobaczył am Kendalla szukającego czegoś w szafkach
-Czego szukasz?
-Szukam lekarstw.Apsik
-Przeziębiłeś się.A nie mówiłam.Pokaż czoło.Przecież ty masz gorączkę.Gdzie
masz termometr?
-W apteczce
-A gdzie ją masz?
-No właśnie nie wiem
-Matko Kendall ja Ciebie kiedyś uduszę.Znalazłam
Wyciągnęłam z niej termometr.Podałam Kendallowi
-I co ja mam z tym zrobić
-Wsadzić sobie w tyłek.Głupie pytania zadajesz.Pod pachę kładź
Kendall posłusznie wykonał polecenie
-No dobra to co Ci dać?
-Apsik
-Apap,rutinoskorbin,theraflu
-Tylko nie teraflu.Apsik
-Nie marudź.Wyciągnij termometr.Jezu przecież ty masz trzydzieści dziewięć stopni
gorączki.Pod pierzynę
-Ale
-Migiem
Kendall odszedł.Ja w tym czasie wstawiłam wodę na lekarstwa.Uszykowałam leki na stole.Czajnik zaczął wyć.Zalałam theraflu wodą.Wymieszałam.Nalałam jeszcze wody mineralnej w razie czego.Udałam się do pokoju.Zobaczyłam,że Kendall śpi(tak mi się wydawało).Postanowiłam,że sprawdzę.
-Ojej biedny Kendall zasnął.Chciałam mu dać całusa.No nic pójdę do salonu
-Długo spałem?
-Pięć minut
-Nie wiem czy to mi się śniło,ale powiedziałaś,że chcesz dać mi buziaka
Pocałowałam go w usta.Usiadłam na łóżku.No to teraz się zacznie narzekanie Kendalla
-No to tak połknij to i to(dałam mu apap i rutinoskorbun).A teraz therafluy
-Nie wypije tego
-Wypijesz
-Nie
-Kendall proszę wypij to
-Nie bo to jest obrzydliwe
-Do cholery pijesz  to czy nie
Kendall wziął szklankę i wypił jednym duszkiem.Dostał odruchu wymiotnego.Podałam mu wodę
-No,a teraz połóż się spać
-Nie chce mi się
-Chociaż spróbuj sen Ci dobrze zrobi
Zaczęłam go głaskać  po policzku.Kendall zasnął.Poszłam do salonu.W ten usłyszałam dźwięk dzwonka
Zdziwiłam się trochę.Poszłam otworzyć.Zobaczyłam Jamesa
-Co ty tutaj robisz?
-Dlaczego mówisz szeptem?
-Kendall śpi,bo się przeziębił
-Mogę wejść?
-Po co?.Sory,że tak mówię,ale nie chcę żeby Kendall Cię zobaczył
-No dobra.Mówisz,że Kendall zachorował?
-Tak
-No to zrobimy tak.Za tydzień w środę przyjdziemy okej?
-Okej
James wyszedł,a ja poszłam do pokoju.Podeszłam do łóżka.Dotknęłam czoła Kendalla.Poczułam,że się poci.Przykryłam go pod samą szyję.Położyłam się obok niego.Z trudem zasnęłam.Wstałam o godzinie siódmej.Kendall jeszcze spał.Cmoknęłam go w czubek głowy.Poszłam zrobić śniadanie.Nagle usłyszałam głos Kenda
-Lucy gdzie jesteś?
Odłożyłam nóż na stolik.Wzięłam termometr i poszłam do pokoju
-Jak się czujesz?
-Tak sobie
-Zobaczymy czy masz gorączkę
-Dlaczego jestem mokry?
-Bo się w nocy pociłeś
Tremometr zaczął pikać.Kendall podał mi przedmiot
-Masz stan podgorączkowy,dam Ci zaraz apap
Przyniosłam tabletki.Kendall je zażył
-Głodny jestem
-Chcesz kanapkę?
-Tak
Odeszłam kilka kroków.Coś mnie tknęło aby cofnąć się po szklankę.Dobrze,że tak zrobiłam
-Mogę się dowiedzieć co ty robisz?
-Chcę wstać
-Musisz leżeć
-Nawet nie mogę iść siusiu?
-To co innego
-No to idę
Kendall wstał,ale po chwili usiadł.Pomogłam mu
-Kręci mi się w głowie
-Od gorączki
-Czy pomożesz mi dojść do toalety?
-Tak
Zaprowadziłam go tam gdzie chciał.Dokończyłam robić kanapki.Nagle usłyszałam huk.Przestraszyłam się.Poszłam zobaczyć co się stało.Kendall leżał na podłodze
-Co się stało?
-Przewróciłem się
-Teraz powolutku do łóżka
przykryłam go kołdrą.Poszłam po kanapki.Podałam jedną Kendallowi
-Z czym zrobiłaś?
-Z serem i ogórkiem
-Pyszne
-Dziękuje
-Czy mogłabyś zrobić mi herbatę?
-Owszem
Przyniosłam mu napój.Kendall zaczął pić
-Dziękuje,że się o mnie troszczysz
-Nie ma za co
-Głupio wyszło z tą chorobą
-Przecież każdy mógł zachorować nawet ja
-No tak,ale to ja wyszedłem na deszcz
-Mówiłam Ci,że możesz się przeziębić
-Za to ja Cię nie posłuchałem
Kendall spuścił głowę.Zrobiło mi się go żal.Pogłaskałam go po policzku.
-Nie przejmuj się to nie twoja wina
-No,ale prze ze mnie nie możesz nigdzie wyjść
-Pójdę tylko na zakupy.Kupię twoje ulubione żelki
-Z kąt wiesz,że lubię żelki?
-No wiesz jako mój idol i,,chłopak" muszę wiedzieć
-Jestem twoim idolem?
-Gdy wczoraj powiedziałeś,że śpiewasz w Heffron Drive to...
-To co?
-Pokochałam Cię jeszcze bardziej
-Hm...I to mi się podoba
Pocałowałam go w usta.Ciekawe jak tam moja mama.W odpowiedzi usłyszałam dzwonek do drzwi.Poszłam otworzyć
-Hej córeczko
-Myślałam sobie o tobie
-No widzisz zrobiłam Ci niespodziankę
-No dokładnie
Wpuściłam moją mamę do środka.Poszłam z nią do salonu
-Co tam u was?
-Kendall się rozchorował
-Ojej
-Lucy!
-Poczekaj chwilkę
Poszłam do pokoju.Zobaczyłam,że Kendall siedzi
-No co chciałeś
-Chciałem zobaczyć czy jesteś
-Gdybym wyszła to bym Ci o tym powiedziała,a po za tym mamy gościa
-Kogo?
-Moją mamę
-Podaj mi koc
-Po co Ci?
-Chcę wstać
-Ale Kend...
-Daj mi ten koc
Podałam Kendallowi koc.Wstał i się nim okrył.Pomogłam mu dojść do salonu
-Kendall,a ty co nie w łóżku?
-Chciałem zobaczyć mamę mojej dziewczyny
Moja mama spojrzała się na mnie.Uśmiechnęłam się lekko
-Przecież mnie widziałeś
-Wiem,ale głupio by to było gdybym leżał
-Wcale,że nie ty musisz leżeć
-Przepraszam,że się w trące,ale mówiłam mu to samo
-Lucy zrobisz nam herbaty?
-A może bujniesz te swoje cztery litery i sam zrobisz?
-Jestem przecież chory
-A mnie głowa boli
-Przestańcie ja zrobię
Moja mama poszła do kuchni
-Naprawdę Cię głowa boli?
-Naprawdę jesteś chory?.Przepraszam nie powinnam
-Ja tak samo nie po winienem mówić
Moja mama wróciła do salonu
-Pogodziliście się?
-Tak
-To może ja pójdę
-Nie no zostań
-Przyjdę innym razem,a ty się kuruj(moja mama zwraca się do Kendalla)
-Dobrze proszę pani
Cmoknęłam moją mamę w policzek.Poszłam do kuchni.Postanowiłam,że pójdę na zakupy
Kendall wychodzę na zakupy
-Dobrze
Założyłam buty.Wzięłam torebkę i wyszłam z domu





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz