wtorek, 1 września 2015

Wspomnienia przelane na papier

Imagin dedykowany Amelii Szybowskiej.Mam nadzieję,że się podoba:-)
Wpis I
Za nic w świecie nie myślałam,że kiedykolwiek tutaj trafię,ale niestety stało się i już tego nie cofnę.Jestem w szpitalu na oddziale psychiatrycznym.Popadłam w depresję,po tym jak mój ukochany,i jedyny chłopak zmarł w tragicznym wypadku.Dowiedziałam się o tym dopiero niedawno.Nie mogłam przyjąć do siebie tej myśli.W sali jestem sama.Powoli mam dość tych czterech białych ścian.Z nikim nie rozmawiam,zamknęłam się w sobie,po tym jak straciłam Kendalla.Oho ktoś idzie,muszę skończyć
Wpis II
Wczoraj był u mnie psycholog,mówił coś do mnie,ale ja go nawet nie słuchałam.Myślami byłam u Kendalla.Zastanawia mnie to,czy on tam jest szczęśliwy,mam nadzieję,że tak,ponieważ ja bym zrobiła wszystko byle był szczęśliwy.Ciągle ktoś do mnie przychodzi,a to psycholog,a to Lekarz prowadzący.Nie mam zamiaru z Nimi gadać,chcę tylko znaleźć się przy Kendallu i być z Nim szczęśliwa
Wpis III
Muszę chować swój pamiętnik,przed salowymi.Nie chcę,aby odkryli moje zapiski,ponieważ to by ich zmusiło do tego,aby zadawać mi jeszcze więcej pytań niż do tej pory.Życie bez Kendalla jest jak jedne wielkie bagno,z którego nie potrafisz wyjść.I ja właśnie w takie bagno weszłam.Nie mogę otrząsnąć się po stracie swojego blond aniołka z zielonymi tęczówkami.Gdy zamknę oczy choć na chwilę,to widzę obraz Kendalla.Nie wiem dlaczego,ale to mnie przeraża.No nie znowu ktoś idzie.Po raz kolejny mój zeszyt idzie pod poduszkę
Wpis IV
Kurwa ja już tak dłużej nie wytrzymam.Dzisiaj w nocy obudziłam się cała zlana potem.Usiadłam na szpitalnym łóżku i doznałam wielkiego szoku.Na szpitalnym krześle siedział nie kto inny niż Kendall.Miał całe ręce we krwi.Ubrany był w czarny garnitur,w którym został pochowany.Uszczypnęłam się w rękę,ale to nie był sen.Drżącym głosem zapytałam
-Kendall czy to ty?-Kendall,a raczej duch Kendalla wstał i podszedł do mojego łóżka.Strasznie się boję
-Witaj Amelio jak dobrze Cię znów widzieć
-Kendall,ale-I w tym samym czasie poczułam,że ktoś mną szturcha.Był to lekarz.Powiedział mi,że płakałam przez sen.Chciał się dowiedzieć co mi się śniło,nic nie powiedziałam,to chciał,abym napisała znowu nic.Oni nie rozumieją,że oddalają mnie od Kendalla?
Wpis V
Tej nocy nic nie spałam.Bałam się,że znowu przyśni mi się to co w tedy.Zamiast tego przypominałam sobie Nasze wspólne chwile.Jeden moment utkwił mi w głowie na zawsze
Byliśmy nad morzem w Kalifornii.Było strasznie gorąca.Słońce grzało jak diabli.Siedzieliśmy sobie w hotelu,gdyż nagle Kendall wypalił
-Idziemy na plaże!-Spojrzałam się na Niego z nad książki
-Że co?,ty chcesz w taki upał wychodzić
-A co chcesz się kisić w hotelu,gdzie nawet nie ma klimy?-Kendall miał rację.Ten hotel nie ma klimatyzacji.Westchnęłam głęboko,po czym powiedziałam
-Jeżeli dostanę udaru słonecznego,to pamiętaj będzie to wyłącznie twoja wina-Wstałam i poszłam założyć na siebie strój kąpielowy.Po pół godzinie byliśmy już na plaży.Kendall rozłożył koc.
-Amelio idziesz do wody?
-Zimna jest-Na samą myśl dostałam gęsiej skórki
-Och już nie przesadzaj,patrz ile ludzi się kąpie
-Kendall ja nie jestem Nimi
-Nie to nie-Kendall wstał i przerzucił mnie przez ramię jak worek kartofli.Zaczęłam krzyczeć
-Puszczaj mnie ty idioto,nie na widzę Cię-Zaczęłam mu się wyrywać,ale na marne
-Po pierwsze powinnaś powiedzieć ,,puszczaj mnie ty mój idioto'',a po drugie nie wygrasz ze mną bo ja jestem silniejszy od Ciebie-I w tym właśnie momencie poczułam,że wpadam do wody.Było mi strasznie zimno,dlatego też się wynurzyłam
-Ty ośle i co najlepszego narobiłeś?,przez Ciebie jest mi strasznie zimno-Kendall mnie przytulił
-Oj przestano narzekać Amelio,ważne,że jesteśmy tutaj razem i ważne,że Cię Kocham
Na to wspomnienie pojedyncza łza spłynęła po moim policzku,następnie druga,trzecia,aż przerodziło się to wszystko w płacz.Biłam poduszkę pięściami mówiąc ,,dlaczego akurat mnie to spotkało?''.Po jakimś czasie poczułam,że moje oczy stają się ciężkie,aż usnęłam
Wpis VI
Na drugi dzień psycholog pytał mi się dlaczego jestem taka smutna.W pewnej chwili nie wytrzymałam i powiedziałam
-Co to Was obchodzi?,moje życie i moja sprawa.Wy tylko utrudniacie mi pójście do Kendalla.Dlatego odwalcie się ode mnie i pozwólcie mi odejść z tego świata,ponieważ chcę w końcu znaleźć się przy osobie którą kocham
Psycholog chyba zrozumiał.bo już więcej nie zadawałam pytań.Cieszyłam się z tego powodu.Wieczorem musiałam skorzystać z toalety.Schowałam pamiętnik i poszłam,a jak wróciłam zastałam salową jak czytała mój pamiętnik
-Co pani robi do cholery?-Podeszłam do Niej i wyrwałam jej zeszyt z rąk
-P.przepraszam,ale myślałam,że ktoś zgubił-Kobieta zaczęła się jąkać
-To niech pani pamięta,że to co jest w tym pokoju należy do mnie,TYLKO DO MNIE-Na te ostatnie słowa dałam specjalny nacisk
-Tak jest,i jeszcze raz przepraszam
Muszę szczelniej chować notatnik
Wpis VII
Przez ostatnie dni nic nie pisałam,ponieważ znowu śnił mi się Kendall i cały czas płakałam.Oczy pieką mnie jak cholera,ale daję radę,to znaczy nie daję,kurde już sama nie wiem.Jutro jest jakieś święto i wszyscy gdzieś idą.Zostaję tylko ja i ktoś jeszcze.Nareszcie będę mogła dopiąć swego
Wpis VIII
Około godziny dziewiątej wieczorem zakradłam się do kuchni.Wyciągnęłam z szuflady nóż i spowrotem wróciłam do sali.Po drodze zobaczyłam,czy nikt nie ma akurat dyżuru.Na szczęście nie.Usiadłam na łóżku i chwyciłam szczelniej nóż.Przyłożyłam ostrze do swojego brzucha.
-Już nie długo Kendall
Wzięłam głęboki wdech,po czym jak najmocniej tylko potrafiłam wbiłam sobie nóż w brzuch.Bolało jak diabli,ale myśl o tym,że za chwilę znajdę się przy Kendallu uśmierzała ból
Wpis IX
No i stało się lekarze odnaleźli mnie martwą.Nareszcie udało mi się dostać do osoby,na której bardzo mi zależało,zależy i zależeć będzie

Amelia straciła swojego chłopaka w tragicznym wypadku.Popadła przez to w depresję i trafiła do szpitala,ale to jej nie powstrzymało przed zrobieniem czegoś,co pozwoli jej być bliżej przy swoim chłopaku.I po mimo bólu,nie przespanych nocy,postanowiła to zrobić.Zakradła się do kuchni i wzięła nóż.Wróciła do swojego pokoju i zadała sobie cierpienie,ale dzięki temu jest szczęśliwa z chłopakiem,którego nigdy nie przestała kochać

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz