Imagin dedykowany Sabinie Martuś.Mam nadzieję,że się podoba
Już od dwóch godzin siedzę na szpitalnym korytarzu.Oczy mam spuchnięte od nadmiaru łez,które z każdą chwilą wypływają na nowo.Moje serce jest rozdarte.Przez te dwie cholerne godziny nie dowiedziałam się niczego o stanie Kendalla.Ciągle czekam na jakie kol wiek wieści,ale słyszę,że nie mam się martwić.Jak do cholery nie mam się martwić,jak mój chłopak w każdej chwili może umrzeć.Ta myśl zaprząta mi głowę już od jakiegoś czasu.Próbuję wyrzucić ją z moich myśli,ale za nic w świecie nie mogę.W pewnej chwili dostrzegłam lekarza.Wstałam z miejsca i jak najszybciej podeszłam do Niego
-Powie mi pan wreszcie co z moim chłopakiem?
-Jest pani kimś z rodziny?
-Tak,jestem jego narzeczoną-Musiałam skłamać,bo inaczej bym się niczego nie dowiedziała
-To zaprasza za mną-Poszłam za lekarzem do jakiegoś pokoju.Zamknęłam drzwi i podeszłam do biurka
-Proszę usiąść
-Nie panie doktorze,od dwóch godzin siedzę na krześle i oczekuje wiadomości co z Kendallem,ale jakoś się nie doczekałam
-Panno Sabino zrobiliśmy podstawowe badania,i nic na razie nie wykazało,będziemy zatem szukać dalej,a na razie proszę być w dobrej myśli-Lekarz się do mnie uśmiechnął
-A mogę go chociaż zobaczyć?
-Tak oczywiście,na razie pani chłopak jest nie przytomny,ale proszę do Niego mówić,a na pewno panią usłyszy-Wyszłam z sali i poszłam do Kendalla.Założyłam szpitalny kitel i nie pewnym krokiem weszłam do sali gdzie leżał Kendall.Był przypięty do różnych urządzeń.Podeszłam do jego łóżka i chwyciłam jego rękę.Grzywka opadała mu na oczy.Wyglądał przecudownie.W tej samej chwili przypomniało mi się zdarzenie dzięki któremu znowu poczułam słone łzy na swoich policzkach
To było jakiś miesiąc temu.Obudziły mnie promienie słoneczne.Przewróciłam się na drugi bok.Nagle poczułam jak ktoś złożył na moich ustach pocałunek.Uśmiechnęłam się,bo już wiedziałam kto to
-Witam moją księżniczkę-Otworzyłam oczy i od razu mój wzrok spotkał się z oczami,które powodowały u mnie uśmiech każdego ranka
-Która godzina?-Przetarłam swoje zaspane oczy
-Dochodzi siódma czas wstawać
-Nie chcę mi się,chcę leżeć i to w dodatku z tobą-Kendall uśmiechnął się promiennie,a w jego policzkach ukazały się dołeczki.Mogłabym tak na Niego patrzeć godzinami
-Jak nie wstaniesz to czeka Cię kara
-Oj,ale się boję-Kendall odepchnął od siebie kołdrę,po czym zaczął mnie łaskotać.Nie mogłam już dłużej wytrzymać
-Kendall już wstaję-Mówiłam dusząc się ze śmiechu
-Na pewno?
-Tak,tylko przestań mnie łaskotać-Kendall usiadł obok mnie.Odetchnęłam z ulgą.Podniosłam się do pozycji siedzącej
-To co zrobisz śniadanko?-Kendall zrobił oczy psiaka.Zachichotałam
-Tobie to tylko jedzenie w głowie
Wstałam i ruszyłam do kuchni w celu zrobienia śniadania.Wyjęłam z szafki dwa kubki.Nalałam do czajnika wody i położyłam na gazie.Kiedy woda się gotowała ja zabrałam się za robienie kanapek.Posmarowałam chleb masłem,po czym położyłam sałatkę,pomidora i szynkę.Gdy kanapki były gotowe,wlałam wodę i zamieszałam herbatę.Z wszystkim udałam się do salonu
-No to smacznego-Położyłam talerz na stoliku
-Dziękuję i nawzajem-Po śniadaniu oglądaliśmy telewizję,leciały akurat reklamy
-Wiesz co Sabino?
-Co?-Spojrzałam się w jego tęczówki
-Kocham Cię
-Ja Ciebie jeszcze bardziej
Pocałowaliśmy się.Do końca dnia cieszyliśmy się sobą
Otarłam łzy,po czym usiadłam na krześle,który znajdował się przy jego łóżku.Zaczęłam bawić się jego palcami.Przypominały mi się słowa lekarza ,,Proszę do Niego mówić,a na pewno panią usłyszy''.Wzięłam głęboki w dech
-Kendall wiem,że mnie słyszysz,dlatego proszę Cię ocknij się.Nie karz mi więcej cierpieć-Przytuliłam się do jego ręki.Nagle poczułam,że ściska delikatnie moją dłoń.Spojrzałam się na Niego z niedowierzaniem.Kendall powoli otworzył oczy.Pobiegłam po lekarza.Kazali czekać mi znowu na poczekalni.Jestem taka szczęśliwa,ale jedno mnie martwi,co zdarzyło się w zakładzie mechanicznym.Rano Kendall oznajmił mi,że gdzieś wychodzi.Po kilku godzinach zadzwonili do mnie ze szpitala.No i jestem.W ten dostrzegłam lekarza
-Może pani wejść
-Dziękuję doktorze-Weszłam do sali.Kendall spojrzał się w moją stronę.Uśmiechnął się lekko
-Sabino-Położyłam mu palec na ustach
-Odpoczywaj-Kendall przymknął oczy.Zaczęłam głaskać go po policzku.Kendall zasnął.Postanowiłam pojechać do domu.Jutro do Niego przyjadę
Zjadłam śniadanie i pojechałam do szpitala.Po drodze kupiłam mu sok,owoce.Weszłam do sali.Kendall leżał na boku.Zakupy położyłam na stoliczku nocnym
-Kendall przyjechałam
-Był u Ciebie?-Usiadłam na brzegu łóżka
-Kto?
-No,facet od długów-Kendall był przerażony.Przestraszyłam się
-Powoli,jaki facet od długów?
-No bo ja narobiłem wielkich długów.Wczoraj spotkałem się z Nim w tym zakładzie.No i wylądowałem tutaj-Kendall schował twarz w dłoniach.Przytuliłam go
-Spokojnie,ile masz tych długów?
-Oj strasznie dużo.Podniosłam wzrok.W drzwiach stał tęgi mężczyzna.Kendall jeszcze bardziej się we mnie wtulił
-To właśnie on mnie pobił,za to,że nie oddałem mu kasy na czas-Mężczyzna podszedł do łóżka.Wystraszyłam się
-To teraz oddasz mi to czego mi nie dałeś-Kendall złapał moją dłoń
-On nie ma tej kasy
-Gówno mnie to obchodzi,ma mieć i koniec
-Ale nie rozumiesz,że on Ci w trybie natychmiastowym nie weźmie tej kasy,bo jej nie ma
-Słuchaj no laluniu,bądź taka dobra i zamknij swoją twarz choć na chwilę-Mężczyzna podszedł do mnie i pogroził mi palcem.Spojrzałam się na jego bluzkę.Miał plakietkę z imieniem.A nazywał się Dawid
-A co jeśli nie zamknę?-Podniosłam znacząco brwi
-Wtedy będę musiał coś innego zrobić-Kendall spojrzał się na Nas przerażonym wzrokiem
-Ale się boję-Nagle poczułam solny ból na prawym policzku.Zatoczyłam się,ale nie upadłam.Łzy pojawiły się w moich oczach.Złapałam się za bolący policzek
-I co żeś durniu zrobił?-Kendall prawie krzyknął
-Zamknij się,teraz czas na Ciebie
-Pomocy!-Krzyknęłam na całe gardło.Już po chwili w sali pojawili się lekarze
-Co tu się dzieje?
-Panie doktorze przyszedłem odwiedzić swojego brata,a ta dziewczyna zaczęła krzyczeć
-Nie prawda,niech panowie mu nie wierzą.On mnie uderzył,a potem chciał zrobić coś Kendallowi-Lekarz podszedł do łóżka Kendalla
-Panie Kendallu proszę powiedzieć jak było
-Moja dziewczyna mówi prawdę-Ulżyło mi trochę,że nie muszę robić z siebie idiotki
-Wyjdzie pan z nami,czy mam wezwać ochronę?-Dawid obrzucił Nas złowrogim spojrzeniem
-Nie daruje Wam tego-I znowu w sali zostałam ja i Kendall
-Sabina przytul mnie-Spełniłam jego prośbę.Zaczęłam głaskać go po policzku
-Kocham Cię Sabino-Uśmiechnęłam się
-Ja Ciebie też kocham Kendall-Poczułam,że jego oddech staje się inny.Położyłam go na poduszce.Kendall zasnął
-I co gotowa?-Kendall stanął w drzwiach,trzymając moją walizkę
-Jasne,wezmę tylko klucze i możemy jechać
Zeszliśmy po schodach na dół.Zgarnęłam po drodze klucze,które znajdowały się na szafce
-To co ruszamy na Figi?-Zapytałam się zamykając dom na klucz
-No przecież,że tak-Włożyliśmy bagaże do samochodu i ruszyliśmy.Na miejscu byliśmy kilka godzin później
-To gdzie teraz?
-Do pięciogwiazdkowego hotelu-Zatrzymałam się w miejscu
-Że co?,wykupiłeś pięciogwiazdkowy hotel?
-Tak i to specjalnie dla Nas-Pocałowałam go w usta.Kendall obrócił mnie wokół własnej osi
-Jesteś cudowny,wyszedłeś ze szpitala,jesteśmy na Figi,tylko ty i ja.Czyżby wszystko zaczynało się od nowa?
-Tak,w Naszym życiu rozpoczyna się nowy rozdział,a tamten już jest dawno zamknięty
-Och Kendall nie wiem co by było gdybym Cię nie poznała
-Hm..,pomyślmy i tak byś mnie poznała-Zdziwiłam się
-Jak to?
-Bo ja bym na Ciebie czekał,aż do usranej śmierci
-Kocham Cię Kendall
-A ja Ciebie jeszcze bardziej Sabino Schmidt
-Słucham?-Kendall wydobył z kieszeni czerwone pudełeczko i uklęknął na jedno kolano
-Czekałem na tą chwilę całe życie i w końcu mogę to zrobić.Sabino moja miłość do Ciebie nie ma początku ani końca.Nie umiem jej wyrazić za pomocą słów,dlatego zrobię to inaczej.Czy zrobisz ze mnie najszczęśliwszego faceta na ziemi i zostaniesz moją panią Schmidt?-Kendall otworzył pudełeczko.Moim oczom ukazał się przepiękny pierścionek z brylantem w środku.Do moich oczu momentalnie napłynęły łzy
-Tak zostanę twoją panią Schmidt-Kendall wstał i założył mi pierścionek na palec.Pocałowałam go jak najczulej w usta
-Mam nadzieję,że wytrzymasz ze mną do końca życia
-Na pewno tak będzie,obiecuje Ci to
I tak o to zakończyła się historia dwóch ludzi,którzy po mimo trudności w swoim życiu,potrafili zawalczyć o swoją miłość

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz