Los Angeles na dworze upał.Wszyscy chodzą w krótkich rękawkach.Wyleguje się na leżaku przed basenem.W ręce trzymam drinka,którego przed chwilą sobie zrobiłam.Na sobie mam luźną bluzkę bez rękawów i krótkie spodenki.Mam na imię Natalia.Mam siedemnaście lat.W LA mieszkam od urodzenia.Z rodzicami nie rozmawiam.Chyba,że już muszę.Nie znoszę ich są jak wrzód na dupie.Ciągle mnie sprawdzają.Nie mogę wyjść nigdzie z przyjaciółmi.Nie chcę tam,chcę wyjść i się zabawić.Wzięłam łyk z wspominanego prze zemnie napoju i odstawiłam go na stolik.Wypuściłam głośno powietrze.Jak dobrze jest się tak wylegiwać.Nagle usłyszałam wibrację mojego telefonu.Zobaczyłam kto mi na pisał.Była to moja przyjaciółka Carem
Od Carem: Hej co robisz?
Do Carem:Leże na leżaku,a co?
Od Carem:No to bujnij swoją jakże szanowną dupcię i przyłaź
Do Carem:No,a po co?
Od Carem:Za pół godziny przychodzi mój chłopak wraz ze swoim kumplem.
Do Carem:A co ja tam będę robiła?
Od Carem:Pomyślałam sobie,że może pogadasz z tym chłopakiem
Do Carem:No dobra zaraz się zjawie
Wstałam z leżaka i poszłam do przed pokoju.Jeżeli ten gościu okaże się totalnym frajerem to ja Car po prostu zamorduje na miejscu.Poprawiłam swoje włosy.Założyłam vansy i wyszłam z domu.Słońce prażyło,a ja szłam do parku.Gdy dochodziłam to zauważyłam Carem.Pomachała mi na przywitanie.Podeszłam do niej
-Jeżeli ten chłopak będzie jakimś frajerem to nie wiem co Ci zrobię
-Nat daj spokój zapewniam Cię,że Kendall jest spoko
-Kendall?-Podniosłam jedną brew do góry
-No tak,o właśnie idą
Odwróciłam głowę w przeciwną stronę.Dostrzegłam chłopaka mojej przyjaciółki.Za Nim szedł przystojny blondyn.Na moje oko miał dziewiętnaście lat.Uśmiechnął się do mnie lekko.Zarumieniłam się.Podeszli do nas
-Hej miło,że przyszliście.Kendall to jest Natalia-Podałam mu rękę.Kendall ją lekko uścisnął
-Mów mi Nat
-Miło mi ja jestem Kendall-Spojrzałam się na Niego.Miał cholernie hipnotyzujące oczy.Zatonęłam w nich.
-Przejdziemy się-Powiedziałam odrywając wzrok od blondyna
-Tak chodźmy na lody
Tak jak powiedział tak też zrobiliśmy.Poszliśmy na lody.Kendall kazał mi wybrać swój ulubiony smak.Wzięłam waniliowe.Kendall o dziwo także.Odebraliśmy lody i
usiedliśmy przy stoliku.
-Słodka jesteś-Znowu się zarumieniłam.Czy on musi być tak cholernie pociągający.Zakochałam się w Nim jak go po raz pierwszy ujrzałam.
-Dziękuję i ty również jesteś słodki
-Nat muszę Ci coś powiedzieć
-Co takiego?-Zmarszczyłam czoło.Kendall podrapał się po karku.
-Zakochałem się w tobie jak cię pierwszy raz ujrzałem-Oczy wyszły mi na wierzch
-Ty chyba nie mówisz poważnie prawda?
niestety to co powiedziałem jest prawdą,ale jak ty nic do mnie nie czujesz to zapomnij,że to co powiedziałem było kiedyś wypowiedziane-Kendall wstał i już chciał odejść lecz ja go powstrzymałam
-Zaczekaj.Myślisz,że Ci tak łatwo pozwoleń odejść.-Podeszłam do Niego-Też się w tobie zakochałam głuptasie
Kendall złożył na moich ustach delikatny pocałunek.Odwzajemniłam to.No proszę,a jednak istnieje miłość odwzajemniona.Po tym całym zajściu zadzwoniłam do Car i powiedziałam co się stało.Dziewczyna bardzo się z tego powodu ucieszyła.Ja też się ucieszyłam,że dzięki mojej najlepszej przyjaciółce poznałam tak wspaniałego chłopaka jak Kendall

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz