czwartek, 16 lipca 2015

Any Kind Of Guy

Jest w mojej szkole pewien chłopak.Ma ciemne blond włosy i zielone jak trawa oczy.Przeżywają go zmiennik.W sumie to ta ksywka do Niego pasuje.Jednego dnia jest słodki niczym aniołek,a drugiego zły niczym diabeł.A tak naprawdę ma na imię Kendall.Dziewczyny za Nim biegają jak głupie.Ja do tej grupy niestety się nie zaliczamy.Chociaż przystojny jest,ale nic po za tym.Dzisiaj tak samo.Stałam przy szkolnych szafkach.Wkładałam do nich nie potrzebne rzeczy.W ten ktoś krzyknął.Odwróciłam się w stronę skąd dobiegał krzyk.Zobaczyłam dziewczynę,która zemdlała z niewiadomych mi przyczyn.Nagle dostrzegłam,że z oddali nadchodzi zmiennik.Dziewczyny zaczęły szaleć.Wywróciłam oczami.Zamknęłam szafkę.Już chciałam odejść na lekcję gdy drogę zagrodził mi Kendall
-Witaj myszko-Wzdrygnęłam się na dźwięk jego głosu
-Nie mów tak do mnie-Syknęłam przez zaciśnięte zęby
-Ojej co Ci się stało?-Kendall chciał pogłaskać mój policzek,lecz ja mu odepchnęłam
rękę-Ej no co jest?
-Jeżeli myślisz,że ja na Ciebie polecę to się grubo myślisz
Zarzuciłam plecak na ramię i ruszyłam na lekcję.Wszyscy akurat wchodzili do klasy.Miałam szczęście,że zdążyłam.Zajęliśmy swoje miejsca.Nauczycielka otworzyła dziennik.Zaczęła sprawdzać obecność.W pewnym momencie się zawahała
-Czy Kendall Schmidt jest dzisiaj obecny?
W pewnej chwili drzwi od klasy otworzyły się z wielkim hukiem.Do pomieszczenia wszedł wspomniany przez moją nauczycielkę uczeń.Usiadł za mną
-Jestem pani profesor-W jego głosie dostrzegłam nutkę rozbawienia,aha nasz zmiennik dzisiaj jest aniołkiem
-To zapraszam do tablicy
Kendall posłusznie wykonał polecenie.Stanął przodem do klasy.Zaczęłam przypatrywać mu się z większą uwagą.Gdy nasze spojrzenia się spotkały poczułam dziwne motylki w brzuchu.O cholera chyba się Nim zakochałam
-Powiedz Nam do jakiego kontynentu dotarł Krzysztof Kolumb-Na jej twarzy zagościł szyderczy uśmiech
-Krzysztof Kolumb dotarł do Ameryki
-Dobrze,a w którym roku rozegrała się bitwa pod Grunwaldem?
-W 1410roku pani profesor
-Dobrze dostajesz piątkę
Kendall wrócił na swoje miejsce.Zaczęła się lekcja.Piętnaście minut przed dzwonkiem nauczycielka oznajmiła Nam,że musi gdzieś wyjść
-Liliana możesz odwrócić się w moją stronę?-Zapytał po czym dodał-Chcę Ci się o coś zapytać
-Czego chcesz?
-Czy zechciałabyś pójść ze mną po szkole na kawę?
-Weź po prostu powiedz,że chcesz mnie tylko przelecieć
-Lily co ty mówisz?.Chcę Cię po prostu zabrać na kawę,a nie do łóżka
-Na pewno?-Zapytałam się bojąc się tego co za chwilę usłyszę
-Na pewno-W tej samej chwili Kendall wybuchnął niepohamowanym śmiechem.To bym najlepszy dźwięk dla moich uszu.Lekcję minęły min w miarę szybko.Tak jak Kendall obiecał zabrał mnie na kawę.Usiedliśmy przy jednym ze stolików
-Dlaczego masz przezwisko zmiennik?
-Bo ciągle mi się zmieniają nastroje
-Właśnie widać
-Ej no co każdy ma czasem złe dni-Kendall zmarszczył czoło na co ja się tylko zaśmiałam
-W sumie masz rację
-Lily-Kendall złapał mnie za rękę-Czy ty też uważasz,że jestem zboczeńcem?
-Słucham?-O mało co nie zakrztusiłam się kawą
-No bo wszyscy mówią,że umawiam się z dziewczynami tylko po to,żeby je przelecieć
-Nie poprostu-Zawahałam się po czym kontynuowałam-Po prostu swoim zachowaniem to pokazujesz
-No to co ja mam zrobić?-Kendall spuścił głowę.Usiadłam obok Niego
-Musisz się zmienić-Spojrzałam mu głęboko w oczy
-Ale dla kogo?
-Dla mnie-I wtedy właśnie się pocałowaliśmy.Kendall odwzajemnił pocałunek.To była chwila,której nie zapomnę.Musieliśmy się odsunąć ponieważ zabrakło nam tchu
-Przecież ty mnie nie znosisz
-Nie znosiłam,aż do czasu-Kendall ponownie mnie pocałował
-Liliana?nie na widzę swojego pełnego imienia
-Lily-Wtrąciłam się-Nie mów do mnie Liliana
-A więc Lily czy zostaniesz moją dziewczyną?
_Tak-Zarzuciłam mu ręce na szyję.Kendall mnie do siebie przytulił-Ale obiecaj mi coś
-Tylko co?
-Że się zmienisz
-Obiecuję
Kilka miesięcy później
Tak jak obiecywał tak też zrobił.Kendall zmienił się nie do poznania.Już go nie przeżywają zmiennikiem,od teraz ma inną ksywkę,a mianowicie Kendizzlle.Tą ksywkę wymyśliła mu jego babcia Rose.W ogóle jego rodzina jest fantastyczna.Nawet zwierzaki.Kendall ma świnkę Yumę i psa Sissy.Yuma ciągle się chce bawić.Myślałam,że nie zostanę zaakceptowana,a tu proszę.Spędziłam wspaniałe święta.W pewien wieczór usiadłam z Kendallem przed kominkiem.Oparłam głowę o jego ramię.Kendall zaczął głaskać mnie po głowie
-To były wspaniałe święta-W tym to akurat muszę się zgodzić
-Masz rację
-Kocham Cię-Na te słowa uśmiech wkradł mi się na usta
-Muszę Ci się o coś zapytać
-A o co?
-Czy byś chciał znowu być taki sam jak kiedyś?
-Wolę być każdym rodzajem faceta,byle być z tobą
Odsunęłam się od Kendalla.Zatonęliśmy w pocałunku.Dla mnie liczy się ten rodzaj faceta,który jest tutaj ze mną i czule mnie obejmuje


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz