Siedzę właśnie na ogródku.W ręce trzy mam telefon.Już od kilku godzin czekam na wiadomość od Niego.No właśnie od Niego.Obiecał mi,że jak doleci to zadzwoni.Wyleciał o godzinie 10rano,a jest 13,albo jeszcze leci,albo coś się stało.Tak strasznie się o Niego boję.Mam ochotę mu napisać co się dzieje. Postanowiłam tak zrobić
Wiadomość do Kendalla<3
Kendall czy wszystko w porządku?
Nacisnęłam wyślij.Ręce zaczynają mi się pomału trząść.Boję się tego co zaraz przeczytam,o ile przeczytam.Odczekuje chwile,potem jeszcze chwile.Znowu nic.Teraz jestem tego pewna,że musiało mu się coś stać.Łzy spływają mi po policzkach.Zaczynam głośno szlochać.Nagle słyszę wibrację telefonu.Szybko łapie za komórkę.Na mojej twarzy pojawia się lekki uśmiech.Dostałam wiadomość od Kendalla.Odblokowałam ekran
Do Elizy
Przepraszam,że nie pisałem,ale tutaj jest słaby zasięg,musiałem iść do kafejki internetowej.Mam nadzieję,że nie jesteś na mnie zła.Tęsknie za tobą
Do Kendalla<3
Nie jestem na Ciebie zła,tylko trochę smutna.
Do Elizy
Dlaczego moja myszka się smuta?
Do Kendalla<3
Bo nie mogę się do Ciebie przytulić
Do Elizy
Jutro wracam,dlatego też przyjedź na lotnisko o 8.00,będę na Ciebie czekał
Do Kendalla<3
Będę na pewno
Do Elizy
To do jutra<3:-*
Do Kendalla<3
Do jutra
Otarłam łzy rękawem.Weszłam do domu.Nazajutrz pojechałam na lotnisko.Zobaczyłam Kendalla jak wychodził.Zapłaciłam taksówkarzowi i jak najprędzej pobiegłam do Kendalla.Wtuliłam się w Niego.
-Już nigdy więcej nie zostawiaj mnie na tak długo-Pogroziłam mu palcem
-Nie było mnie jeden dzień
-Dla mnie jeden dzień to wieczność-Kendall cmoknął mnie w usta
-Idziemy do mnie?-Kendall chwycił mnie za rękę
-Idziemy
Zaczęliśmy iść w kierunku jego domu.Dobra opowiem Wam coś nie coś o moim chłopaku.Jak Wiecie ma na imię Kendall,ma Dziewiętnaście lat.Urodził się w Wichita wstanie Kansas.Ma dwóch braci Kevina i Kennetha.Posiada również zwierzątka,psa o imieniu sissy oraz świnkę Yumę,to znaczy nie do końca ponieważ Yuma należy do jego brata.Kendall jest wujkiem.Kendall ma grzywkę zaczesaną na bok,zielone oczy.Kocham go za to,że jest sobą nie udaje nikogo.Jest wyluzowany i zawsze uśmiechnięty.No dobrze to tyle,przez to wszystko nawet nie zauważyłam kiedy doszliśmy do jego domu.Kendall od kluczył mieszkanie.Weszłam do środka.Ściągnęłam swoje buty.Poszłam do salonu
-Co chcesz do picia?-Kendall stanął w progu drzwi.Oparł się o framugę.Wyglądał bosko.
-Dziękuję-Uśmiechnęłam się do Niego promiennie.Kendall zachichotał
-Kocham Cię Elizo
-Ja Ciebie jeszcze bardziej Kendallu-Pocałowałam go w usta
-Kendallu?
-A no Kendallu-Przeczesałam mu grzywkę palcami.Boże jego włosy są takie mięciutkie.
-A możesz wymyślać jakiej przezwisko dla mnie?-Zrobił minę szczeniaka
-Hmm niech pomyślę-Zaczęłam udawać,że się intensywnie zastanawiam-Może Kendi?
-Jesteś cudowna-Tym razem to blondyn mnie pocałował.Spojrzałam się w jego zielone oczka
-Kendi?
-Tak?
-Przyniesiesz mi wody?
-Dla mojej żabci wszystko-Kendall oddalił się do kuchni.Nagle usłyszałam wibrację telefonu.Był to telefon Kendalla.Zobaczyłam kto mu napisał.Był to jakiś numer.Nie wiedziałam od kogo.Zobaczyłam z ciekawości kto mu napisał.Nagle moje serce się zatrzymało.
Do Kendzia:-*
Dziękuję Ci za wczoraj,było wspaniale.Mam nadzieję,że to jeszcze powtórzymy:-* :-* :-*
-Kochanie proszę oto twoja woda-Odwróciłam się do Niego przodem-Czy to przypadkiem nie jest moja komórka?
-Co to ma niby być?-Pokazałam mu wiadomość
-To jest pomyłka-Zaśmiałam się
-To jest pomyłka?,czy ty się słyszysz Kendall?,pomyłki mają Ciebie zapisanego Kendzio?
-No nie-Spuścił głowę
-Już chyba wszystko rozumiem dlaczego wczoraj musiałeś wylecieć.Wyleciałeś do tej lafiryndy tylko po to by się z nią kochać,a mi powiedziałeś,że lecisz do Kansas.Ja ci głupia uwierzyłam
-Elizo to nie tak-Kendall zaczął się tłumaczyć
-Stop,nie chcę słyszeć twoich tłumaczeń,powiem Ci tak,leć do swojej kochanki,a mi daj spokój.Koniec z Nami-Skierowałam się do przed pokoju.Założyłam swoje buty
-Ale jak to koniec?-Kendall złapał mnie za rękę
-Zapomnij o mnie
Wyszłam z jego domu.Z moich oczu zaczęły lecieć łzy.Poszłam do parku.Przed oczami miałam obraz Kendalla i tej dziewczyny.Boże jak ja mogłam być,aż tak głupia?.Nie wiem,wiem jedno,że nigdy nie przestanę go kochać.Moje życie straciło sens.Po kilku godzinach ktoś do mnie zadzwonił
-Halo?
-Eliza przyjeżdżaj szybko na kruczą-Carlos mówił ledwie słyszalnym głosem
-Co się stało?
-Przyjeżdżaj-Rozłączył się.Szybko pobiegłam na kruczą.Gdy dobiegłam zobaczyłam,że ktoś stoi na moście.Podeszłam bliżej
-O mój Boże-Na moście stał Kendall szybko podbiegłam do Niego.Carlos mnie zatrzymał
-Puszczaj mnie-Wykrzyczałam
-Eliza?-Kendall stał na krawędzi po za barierką.
-Kendall nie rób tego-Wyrwałam się Carlosowi
-Zdradziłem Cię,ale tego żałuję,to tylko Ciebie kocham rozumiesz?.Wybacz mi błagam-Kendall zaczął płakać
-Wybaczam Ci,wyjdź z za tej barierki-Chciałam mu pomóc lecz Kendall stracił równowagę i zaczął spadać
-Kendall!-Krzyknęłam
-Kocham Cię Elizo-Usłyszałam plusk wody.Osunęłam się na ziemię.Nie mogłam przestać płakać.Nie mogę przyjąć tego,że go tu już nie ma.Kilka dni po tym postanowiłam z tym skończyć.Poszłam na ten sam most.W głowie miałam trzy słowa
zdrada,wybaczenie śmierć.Przeszłam przez barierkę.
-Nadchodzę Kendall-Skoczyłam do wody.Utonęłam
Teraz jestem szczęśliwa z Kendallem.Mam nadzieję,że Wy nigdy nie przeżyjecie tego,co ja za życia

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz