wtorek, 18 sierpnia 2015

Pożegnanie i wyjazd

Rozdział 32
No i mamy poniedziałek.Za parę godzin Kendall wyrusza w trasę.Powstrzymuje łzy,ale nie mogę.Dowiedziałam się,że wróci dopiero za dwa miesiące.Masakra dwa miesiące bez Kendalla.Widzę,że Kendallowi też jest trudno.No nic nim się obejrzę Kendall będzie z powrotem.W ten poczułam na sobie oddech Kendalla.Przytuliłam go
-Będę za tobą strasznie tęsknił
-Ja za tobą jeszcze bardziej
-Pamiętaj o jednym nigdy nie przestanę Cię kochać
Uśmiechnęłam się smutno.Wiem,że on mówi prawdę.Też go kocham.Poszliśmy zjeść śniadanie.Następnie poszliśmy do salonu.Po kilku godzinach ktoś zadzwonił do Kendalla
-To Dustin,czeka na mnie przy hotelu.Pójdziesz mnie odprowadzić?
-No jasne
Kendall chwycił moją rękę.Pociągnął za sobą również walizkę.Zakluczyłam pokój.Weszliśmy do windy.Wtuliłam się w niego.Po chwili byliśmy już na dworze
-To co musimy się pożegnać?
-A no musimy
-Hej nie smutaj się,będziemy przecież do siebie dzwonili i pisali no nie?
-W sumie tak,ale to nie jest to co widzieć Ciebie na żywo
-Lucy nim się obejrzysz będę znów z powrotem
-Mam nadzieję
Pocałowaliśmy się.Usłyszałam klakson.Kendall się na chwile ode mnie oderwał
-Już idę,czekaj chwilę
Znowu zatonęliśmy w pocałunku.Nie był taki jak zawsze,ten miał w sobie wiele miłości
-Kocham Cię
-Ja Ciebie także
Kendall ostatni raz mnie pocałował.Chwycił walizkę i odszedł.Pomachał mi z tourbusu.Odmachałam mu.Kendall odjechał.Gapiłam się jak głupia.No i stało się Kendall pojechał w trasę.Wróciłam do hotelu.W ten ujrzałam Angelę
-Lucy co jest?
-Przed chwilą Kendall pojechał w trasę koncertową
-A kiedy wróci?
-Za dwa miesiące
-No to współczuję,ja bym bez Carlosa nawet minuty nie wytrzymała
-Jak to bez Carlosa?
-No bez Carlosa,a co?
-Nic po prostu nie rozumiem
-Ach,bo ty nie wiesz.Ja i Carlos jesteśmy razem
-No to gratuluję
-A dzięki
-Dobra ja uciekam,później do Ciebie wiece
-Wbijaj
Od kluczyłam swój pokój.Usłyszałam jakiś dźwięk.Przecież to z mojego komputera.Szybko podniosłam klapę.Na ekranie widniał napis Kendall.Szybko odebrałam
-Już za tobą tęsknie
-Ja za tobą też,długo dzwonisz?
-Nie
-To dobrze,mamy nową parę
-Kogo?
-No zgaduj
-No nie wiem
-Angelę i Carlosa
-Ich?
-Też byłam zaskoczona
-Jak to się stało?
-Mnie się pytasz?
-Kocham Cię
-Też Cię lofciam Kendall
-No ja mam nadzieję
Wyszczerzyłam do niego zęby.Kocham tego debila.Za nic w świecie nie chcę go stracić
-Dobra na razie skończymy,ponieważ pójdę do Angeli
-Dowiedz się czegoś
-Spoko
Rozłączyłam się.W tej samej chwili ktoś zapukał do drzwi.Pewnie Angela przyszła.Wyjrzałam przez judasza.Stanęłam jak wryta.Za drzwiami stał Logan.Otworzyłam drzwi
-Cześć Lucy możemy pogadać?
Zawahałam się chwile.Spuściłam głowę.Wzrok utkwiłam w swoich białych vansach
-Wejdź
Zamknęłam za Loganem drzwi.Poszłam do kuchni po jakiś sok.Nalałam do szklanek i udałam się do salonu.Podałam Loganowi szklankę
-Dzięki
-To o czym chciałeś porozmawiać?
-O nas
-Logan nie ma żadnych nas.To co między nami było jest już dawno skończone
-Ale sama przyznaj było nam razem dobrze
-Co ty wygadujesz?
-No przyznaj
-Logan może i było nam dobrze,ale ty teraz jesteś z Moniką,a ja z Kendallem
-Jak jesteś z Kendallem to gdzie go masz?
-Pojechał w trasę koncertową
-W trasę pojechał
-Tak dokładnie godzinę temu.Wróci dopiero za dwa miesiące,czyli w październiku
-Do tego czasu mogę zaopiekować się tobą
-Nie potrzebuję niańki,nie jestem małym dzieckiem
-Lucy no proszę tęsknie za tobą
-Logan czy ty znowu piłeś?
-Nie rób ze mnie alkoholika,dzisiaj jestem trzeźwy
-Loguś posłuchaj mnie,jesteśmy szczęśliwi prawda?,ty z Moniką,ja z Kendallem,niech już tak zostanie
-Lucy ty nic nie rozumiesz
-Nie Logan to ty nie rozumiesz,że kocham Kendalla.Jestem z nim szczęśliwa,rozumiesz to? Szczęśliwa,nic,ani nikt tego nie zmieni.Nawet ty
-Widzę,że i tak już nie mam szans u Ciebie.No nic ja już będę szedł,dzięki,że zechciałaś ze mną porozmawiać.To cześć
Logan wstał i wyszedł.Spojrzałam na drzwi.Rzuciłam szklankę o drzwi tak,że rozpadła się na milion małych kawałeczków.Westchnęłam głęboko.Wstałam i poszłam po miotłę i szufelkę.Posprzątałam to.Postanowiłam udać się do Angeli.Drzwi otworzył mi Carlito
-No witam panią
-Cześć mogę wejść
-No pewnie
Carlos przepuścił mnie w drzwiach.Poszłam do salonu.Angela siedziała przed telewizorem
-Przeszkodziłam?
-Nie siadaj
Spełniłam prośbę mojej przyjaciółki.Carlos poszedł do kuchni
-No to opowiadaj
-Ale co?
-Jak to co?,jak zostaliście parą?
-Mogłam się domyśleć o co Ci chodzi.No zaczęliśmy gadać no i się pocałowaliśmy
-Wow życzę Ci,aby się Wam ułożyło
-A dzięki,jak tam Loggie?
-Był przed chwilą u mnie,chciał do mnie wrócić,nie dałam się mu,mam chłopaka
-Nie no miał czelność jeszcze przyjść i prosić o wybaczenie
-No właśnie
Carlos podał mi budyń.Spojrzałam na niego,on mi tylko puścił oczko
-Lucy gdzie masz Kendzia?
-Pojechał w trasę koncertową
-Jest Ci ciężko?
-No lekko nie jest.Tęsknie za nim,dzisiaj pojechał
-A kiedy wraca?
-W październiku
-Przykro mi
-Codziennie będziemy do siebie pisać i dzwonić na skaypie
-Dasz radę?
Kiwnęłam głową na tak.W sumie to nawet nie wiem czy bez niego wytrzymam.No nic na razie odłożę to na bok
-Lucy jedź bo Ci ostygnie
-Co,ach tak już,już
Zaczęłam jeść.Był bardzo pyszny.Kocham budynie.Carlos wiedział jak mnie pocieszyć
-Dzięki za budyń
-Nie ma za co
Uśmiechnęłam się.W ten poczułam,że dostałam esemesa.Sprawdziłam kto to.Był to Kendall
-Kto to?
-Kendall
-Co chce?
-Mam wejść na skaypa
-Aha
-Muszę iść później dam znać
-Okej
Udałam się do swojego pokoju.Włączyłam laptopa.Od razu na ekranie pojawiła się roześmiana twarz mojego chłopaka
-Co chciałeś?
-Chciałem Cię zobaczyć
-Gdzie macie koncert?
-W Londynie,na atlas arenie,dziś wieczorem oglądaj
-A o której
-O dwudziestej
-To będzie w telewizji czy na laptopie?
-W TV
-Zapewne na TVN
-Zgadłaś
-To będę oglądała
-I co dowiedziałaś się?
-O czym?
Dobrze wiedziałam o czym,ale chciałam odroczyć się z Kendem
-No o Angeli i Carlosie
-Podobno ze sobą rozmawiali i się pocałowali
-No to szybko
-A my to co? nie lepsi
-A my to inna bajka
-Ciekawe
-Kendall dojeżdżamy do atlas areny szykuj się
-Sama słyszysz muszę kończyć.Włącz TV,Kocham Cię
-Ja Ciebie także
Włączyłam telewizję.Czekałam na koncert mojego ukochanego


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz