No to tak to było dokładnie przed wczoraj.Około godziny ósmej ktoś zadzwonił do moich drzwi.Poszłam sprawdzić kto to.W drzwiach stali chłopacy.
-Hej Emily-Powiedział Kendall przekraczając próg mojego domu
-Hej-Reszta weszła zaraz po Kendallu
-Wpadliśmy Ci się zapytać czy idziesz z Nami pograć w kręgle?
-No nie wiem,a kto tam będzie?-Podeszłam do Carlosa
-My ty jak z Nami pójdziesz-Logan zaczął wyliczać
-A nie będzie Waszych dziewczyn?
-Oj mała-Kendall objął mnie w pasie-Wyluzuj,a chociażby to co?
-To w tedy ja bym tylko przeszkadzała
-Emily ja bym nie grał w takim razie-James się do mnie uśmiechnął
-Dzięki James chociaż ty jesteś normalny-Zaśmiałam się
-Ha ha bardzo śmieszne-Oburzył się Kendall-To co idziesz?
-Prosimy
-No dobra
-Tak!-Wszyscy zaczęli tańczyć z radości.Wyglądało to komicznie
-Pójdę się przebrać i zaraz do Was przyjdę
Wbiegłam szybko po schodach do swojego pokoju.Zamknęłam drzwi.Przebrałam się w strój sportowy.W ten ktoś wszedł do pokoju.Wystraszyłam się
-Nie bój się to tylko ja-Kendall podszedł do mnie i mnie przytulił
-Przez Ciebie o mało na zawał nie zeszłam
-Przepraszam-Kendall zrobił minę zbitego psa.Słodko wyglądał-Wybaczysz mi?
-Masz szczęście,że Cię bardzo lubię,bo inaczej to już byś nie żył-Cmoknęłam go w policzek-Chodź do Nich
Zeszliśmy do chłopaków.Na mój widok oczy im prawie wyszły z orbit.Śmiać mi się chciało,ale próbowałam utrzymać powagę.Na szczęście mi się udało
-Co,aż tak źle wyglądam?
-Nie tylko-Logan się zaciął.Podniosłam jedną brew do góry
-Dokończysz?
-Po prostu wyglądasz zjawiskowo-Dokończył za Niego Carlos.
-Dzięki to co idziemy?
-Tak,tak
Założyłam buty i wyszliśmy z domu.Zakluczyłam drzwi.Wsiedliśmy do auta Kendalla.Na szczęście mogłam usiąść obok Niego.Mogłam mu się lepiej przyjrzeć.Nie wiem dlaczego,ale poczułam coś do Niego.Ma w sobie to coś,nie to co inni chłopacy zadufani w sobie,On jest inny taki romantyczny,czuły,szczery,ale nie tak jak Carlos.Jednym słowem kocham go za całość.Kocham patrzeć w jego zielone oczka,odgarniać mu grzywkę z czoła,przytulać się do Niego.Przy nim czuję się tak naprawdę bezpieczna no i szczęśliwa.Teraz nawet jak na Niego patrzę to czuję motylki w brzuchu.Pokażę Wam jego zdjęcie,to sami ocenicie czy też byście robili to co ja przy Nim
Czyż On nie jest słodki?.Nagle z tych rozmyślań wyrwał mnie głos Logana
-A Nasze słońce o kim tak myśli?
-Zapewne o Kendallu-W tej samej chwili zdałam sobie sprawę,że przez cały czas
patrzałam się na Kenda.Zarumieniłam się
-Nie prawda-Zaczęłam patrzeć w okno.Kendall wjechał na parking.Wysiadłam z samochodu.Weszliśmy do budynku.Podeszliśmy do recepcji
-Dzień dobry-Przywitał się Kendall-Chcielibyśmy wyporzycyć buty do gry
-A jaki numer-Kobieta uśmiechnęła się serdecznie
-40 i 38-Logan spojrzał się na Mnie
-Proszę i rzyczymy miłej zabawy
Udaliśmy się na kręgielnie.Od razu podeszłam do pierwszego toru.Chwyciłam kulę,już chciałam się zamachnąć,ale wturował mi się Kendall
-Emily odłuż tą kulę i podejdź tutaj-Zrobiłam to co powiedział Kendall
-No co chciałeś?
-Jest Nas pięciu prawda?-Pokiwaliśmy twierdząco głowami-Więc tak podzielimy się na drużyny.Ja Emily i Carlos będziemy jedną drużyną,a James i Logan drugą
-A dlaczego Was jest trzech,a Nas tylko dwóch?-James pokazał na Nas palcem
-Bo my jesteśmy lepsi-Carlos wytknął język
-Idź bo jak Cię-Logan chciał uderzyć Carlosa.Szybko go powstrzymałam
-Opanujcie się chociaż tutaj.Będziemy się zmieniać raz będę w tej grupie,a raz w tej
-No okej-Kendall wzruszył ramionami-To co zaczynamy?
-Tak-Krzyknęliśmy
Było wspaniale zmienialiśmy się jednym słowem mogła bym tak grać godzinami,ale po pół godzinie poczułam,że jestem zmuszona skorzystać z toalety,przeprosiłam ich na chwilę.Po kilku munutach byłam spowrotem,gdy dochodziłam usłyszałam skrawek rozmowy pomiędzy chłopakami
-No i co kiedy to zamierasz zrobić?-Logan patrzał się prosto na Kendalla
-Po kręglach tak jak się umawialiśmy
-Tylko pamiętaj jeżeli jej nie przelecisz to przez tydzień robisz Nam kanapki-Oczy mi się zaszkliły.Chłopacy rozmawiali o mnie.Nie no super założyli się z Kendallem o to,że mnie przeleci.Podeszłam do Nich powolnym krokiem
-O Emily gramy dalej-Kendall chciał wstać,lecz ja go uderzyłam w twarz-Ej no za co to?
-Czy ty naprawdę myślałeś,że mnie przelecisz?-Kendall spojrzał się na chłopaków.Ich miny były bezcenne
-To nie tak-Kendall zaczął się wykręcać
-A jak?,słyszałam wszystko o czym rozmawialiście,założyliście się z Nim o to,że mnie przeleci dla głupich kanapek,nie no cudownie-Łzy spływały mi strumieniami po policzkach
-To był tylko taki żart-Carlos się zaśmiał,mi jakoś nie było do śmiechu
-I to Cię niby bawi?.Myślałam,że jesteście inni,ale jak widać się pomyliłam.Powiem wprost zawiodłam się na Was,a i jeszcze jedno nie chcę już Was znać-Zciągnęłam buty i rzuciłam je na podłogę
-Emily nie zostawiaj Nas-Logan krzyknął na cały głos-Musimy dokończyć grę
-W dupie mam Waszą grę,sami sobie grajcie
Założyłam swoje buty i wyszłam stamtąd.Na niebie pojawiły się chmury.Zaczęło padać.Wróciłam do swojego domu.Poszłam do swojego pokoju.Myślałam,że Oni są moimi przyjaciółmi,ale niestety okazało się inaczej.Nagle mój telefon zaczął wibrować.Kendall do mnie dzwonił.Olewałam go jak i resztę.Nie chcę ich znać,nie po tym co mi zrobili.No i tak właśnie to było.Od tego zdarzenia minął miesiąc.Jest mi strasznie trasznie trudno bez Nich.Moja komórka nie nadąrza za telefonami i wiadomościami od chłopaków.W pewnych chwilach mam tak,że chcę iść do Nich i poprostu przytulić,ale jak pomyślę,o tym głupim zakładzie to mi się wszystkiego odechciewa.Dzisiaj poszłam do szkoły bardzo wcześne.Miałam godzinę na to,aby porozmawiać z chłopakami,tak dobrze słyszycie postanowiłam im wybaczyć ponieważ nie mogę bez nich wytrzymać,ani minuty dłużej.Gdy dochodziłam do szkoły zauważyłam chłopaków.Podeszłam do Nich
-Możemy porozmawiać?-Zapytałam się
-Emily?-Carlos chciał mnie przytulić,zrobiłam krok w tył
-Tak,a oczym?-Logan wpatrywał się w moje oczy
-Najpierw mi powiedzcie gdzie jest Kendall?
-Idę-Spojrzałam się w jego stronę.Wyglądał marnie oczy miał podkrążone tak jakby od płaczu.Włosy miał w nie ładzie
-Okej jesteśmy w komplecie-Spojrzałam się na wszystkich-To czas sobie w kóńcu coś wyjaśnić prawda?
-A co chcesz wyjaśniać chyba już wszystko wiesz?-James pogładził swoje włosy
-Chcę się dowiedzieć po jakiego grzyba się zakładaliście o taką głupotę?
-Chcieliśmy,żeby było zabawnie-Znowu zachciało mi się płakać,ale naszczęście w porę się powstrzymałam
-A pomyśleliście,o tym jak ja mogłam się czuć?-Wyszeptałam prawie bezgłośnie
-Nie i właśnie tego żałujemy-Wszyscy spuścili głowy.Zrobiło mi się ich żal
-Trzeba było myśleć zanim się to zrobiło,teraz jest zapóźno na wybaczenie
-Emily posłuchaj-Kendall stanął na przeciw mnie.W moim brzuchu poczułam stado motyli.Czyli nadal nie przestałam go kochać-Kocham Cię i nic tego nie zmieni.Zakochałem się w tobie od pierwszego wejrzenia.Nie chciałem się zakładać,ale Oni mnie na to namówili
-Terzeba było słuchać tą bandę idiotów?.Przez Waszą głupotę nie rozmawialiśmy ze sobą przez miesiąc.Nie mogłam bez Was wytrzymać.Za bardzo Was lubię,a po za tym za bardzo kocham jednego z Was-Chłopacy zaczęli przybliżać się do Nas
-O kogo Ci chodzi?-Powiedzieli chórem na co zareagowałam chichotem
-Przykro mi chłopacy,ale moje serce należy i należeć będzie tylko do jednej osoby,a tą osobą jest Kendall-Pocałował mnie z taką miłością i czułością,że o mało co się nie przewróciliśmy.Usłyszałam oklaski.Uśmiechnęłam się po przez pocałunek
-Przepraszam Cię za wszystko Emily-Uciszyłam go pocałunkiem
-Nic nie mów,ważne,że wszystko sobie wyjaśniliśmy i wkońcu mogę być z osobą,którą kocham
Ponownie się pocałowaliśmy.Z chłopakami się pogodziłam i znowu mam najlepszych przyjaciół,tamto zdarzenie wyrzuciłam z głowy,teraz dla mnie liczy się to,że mam
najlepszych przyjaciół pod słońcem no i oczywiście osobę którą bardzo kocham



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz