niedziela, 9 sierpnia 2015

Rozdział 29
Vpis XIV
I znowu jestem z Kendallem.Teraz uwaga mój chłopak jest agentem.Tak dobrze czytacie.Sama się zdziwiłam.Moje marzenie się nareszcie spełniło.Jego pseudonim to Francis.Oj muszę kończyć ponieważ Kendall się budzi.W razie czego dzisiaj jest sobota
Zamknęłam swój sekretnik.Odłożyłam go na szafkę nocną.Spojrzałam na niego.Kendall się uśmiechnął.Pogłaskałam jego policzek.Kendall przymknął oczy.Usłyszałam jak cicho mruknął.Zachichotałam
-Jaka ty jesteś cudowna Lucy
-A to za co?
-Za to,że jesteś
Obróciłam się na brzuch.Splotłam nasze palce.Boże to jest nie do pomyślenia,że Kendall jest ze mną
-Lucy o czym tak myślisz?
-Chyba o kim
-No to o kim?
-O tobie
Dojrzałam w jego oczach radość
-Z czego się tak cieszysz?
Kendall chwycił mój policzek.Zadrżałam pod jego dotykiem
-Z Ciebie
Pocałowaliśmy się.Kendall obrócił mnie na plecy.Moje ręce powędrowały na kark blondynka.Nasze pocałunki stawały się coraz to głębsze.Już miałam zacząć rozpinać mu bluzkę,gdy ktoś zadzwonił na telefon mojego chłopaka
-Nie odbieram
-Odbierz
-Nie
-Może twój menadżer dzwoni
-A gdzieś go mam
-Kendall
-Oj dobra
Przykryłam się kołdrą.Spoglądałam na Kendalla.Po pięciu minutach Kendall odłożył telefon
-Kto dzwonił?
-Miałaś rację dzwonił mój menadżer
-Co chciał?
-.....
-No mów
-Bo ja....ja....Oh nie przejdzie mi to przez gardło
-Wyduś to z siebie
-Jadę w trasę koncertową
Zamarłam.Jak to możliwe? przecież.Nie to nie może być prawdą
-Kiedy jedziesz?
-Za tydzień
Wtuliłam się w niego.Boże dlaczego no dlaczego?.Co ja takiego zrobiłam?
-Na ile jedziesz?
-Jeszcze nie wiem
Wstałam z łóżka.Nie wiem dlaczego,ale zaczęłam płakać.Kendall szybko mnie do siebie przytulił
-Nie płacz
-Nie rozumiesz,że to jest dla mnie trudne?
-A myślisz,że dla mnie nie? znowu mamy się rozłączyć,nie wiem na ile
-A wrócisz?
-Wrócę
Złączyliśmy nasze usta w gorącym pocałunku
-Pójdę zrobić nam śniadanie
-Nie ja pójdę
Kendall cmoknął mnie w czoło.Odszedł.Schowałam twarz w dłonie.W ten usłyszałam jego głos
-Lucy chodź
Weszłam do kuchni.Usiadłam na stołku.Odsunęłam talerz od siebie
-Dlaczego nie jesz?
-Nie mam apetytu
-A ja się tak postarał em
W ten do pomieszczenia wparował James
-Przebierać się w stroje migiem
Posłusznie wykonaliśmy jego polecenie.Już po chwili siedzieliśmy w samochodzie
-James co się stało?
-Jedziemy na misję
-Ale jaką?
Zobaczycie
I tak podjechaliśmy po jakiś dom

2 komentarze: