Rozdział 36
Vpis XVII
Monika zerwała z Loganem.Tak dobrze słyszycie.Dokładnie wczoraj jak poszłam do Logana,może i dobrze,że się tak stało.Logan został wywalony z branży,za to,że się z Kendallem nie pogodził.Logan jest uparty jak osioł.Kendall dzisiaj gra koncert.Naradzie skończę pisać
Odłożyłam zeszyt na stół.Wstałam i poszłam do kuchni.Monika siedziała przed moim laptopem?
-Monika co ty robisz przed moim laptopem?
-Kendall dzwonił chciałam z nim pogadać
-Dlaczego mnie nie obudziłaś?
-Nawet się o Ciebie nie pytał
-Słucham?,czekaj czy ty próbujesz mi wmówić,że Kendall się o mnie nie pytał?
-No tak
-Zejdź
-Nie
-Zejdź,bo to jest mój laptop
Monika posłusznie wykonała moje polecenie.Zadzwoniłam do Kendalla
-Hejka Lucy
-Czy Ciebie coś łączy z Moniką?
-Zwariowałaś?,przecież wiesz,że nie odbiłbym dziewczyny swojemu przyjacielowi
-Przyjacielowi?
-Wczoraj zadzwonił do mnie Logan.Przeprosił mnie,a potem zaczęliśmy gadać
-No nie wieże Loggie się nawrócił
-Pozdrów go ode mnie
-Lucy Logan przyszedł
Odwróciłam się w stronę drzwi.Na przeciw mnie stał Logan z bukietem róż.Jak najprędzej się w niego wtuliłam
-Przepraszam Cię Lucy byłem nie mądry w stosunku do Kendalla.Miałaś rację okazał się fajnym gościem
-A nie mówiłam
-Halo ja nadal tutaj jestem
-A właśnie to dla Ciebie
-Idź z nim pogadaj,a ja je włożę do wazonu
Udałam się do kuchni.Włożyłam kwiaty do wazony.Następnie poszłam do Logana.Usiadłam obok niego
-Mam nadzieję,że ta zgoda jest prawdziwa
-No przecież
-Jeżeli okaże się fałszywa,to ja już nigdy więcej się do Ciebie nie odezwę
-Spoko
-Będziecie oglądać mój koncert?
-W telewizji?
-Tak
-No,a o której?
-O dwudziestej
-Będziemy oglądać
-Kendall mamy próbę dźwiękowa
-Zadzwonię później
-Okej
Rozłączyłam się.Wtuliłam się w Logana.Objął mnie w pasie
-I co nie lepiej się pogodzić?
-No lepiej
-Napiszę Jamesowi,że się pogodziłeś z Kendallem
Napisałam wiadomość,po czym udałam się do kuchni w celu zrobienia sobie obiadu.Logan przyszedł mi pomóc
-Co jeszcze mam pokroić?
-Pomidora i cebulę
-Już się robi
-Idziesz od września do szkoły?
-Tak tylko,że do Liceum
-Ja niestety do gimnazjum
-Który dzisiaj jest?
-Trzynasty sierpnia,a co?
-Przecież za dwa dni są urodziny Carlosa
-Rzeczywiście
-Jutro idziemy na zakupy i coś mu kupujemy
-Koniecznie
-Tylko co?
-On lubi zwierzęta
-No to może kupimy mu psa
-Świetny pomysł
-To jutro idziemy do schroniska
Zamieszałam sałatkę.Wyciągnęłam z niej talerze.Rozłożyłam na stole
-Zjesz ze mną?
-Pewnie
-To mów ile chcesz
-Dobra starczy
-Okej,a teraz ja
Gdy już nałożyłam wzięłam widelce.Podałam jeden Loganowi
-No to smacznego
-Nawzajem
Obiad zjedliśmy w ciszy.Następnie umyłam talerze.Udałam się do salonu.Logan pisał coś na komórce
-Loguś co robimy?
-Nie wiem,może ja pójdę do sklepu i kupie coś na Kendalla koncert?
-Zaczekaj dam Ci pieniądze
Gdy chciałam wyjąć kasę Logan położył mi rękę na mojej dłoni.Wzdrygnęłam się
-Lucy ja kupie za swoje
- Dam Ci pieniądze,nie będziesz musiał płacić ze swoich
-Lucy powiedziałem coś
Już chciałam coś powiedzieć,lecz Logan wyszedł.Włączyłam telewizor.Leciały reklamy.Zaczęłam sobie myśleć o swoim życiu.Ciekawe co bym teraz robiła gdybym nie była z Kendallem,na pewno nadal bym mieszkała w Kansas,albo bym została zabita przez Niemców.Tego bym nie chciała.W sumie moje życie diametralnie się zmieniło.Ciekawe czy kiedy kolwiek pojedziemy do Kansas.Jestem ciekawa jak tam teraz jest.Na pewno wszystko jest poniszczone,albo już odbudowali.Ile mnie tam nie było?,dobre pół roku.Muszę zapytać się Kendallowi czy jak przyjedzie w październiku z trasy to pojedziemy do Kansas.Z tych rozmyślań wyrwał mnie głos Logana.Kiedy on przyszedł?,nawet nie wiem
-Co kupiłeś?
-Pepsi czekoladę i murzynki
-To ile jestem Ci winna?
-Lucy!
-Oj no dobra żartowałam
-Włanczaj pomału koncert,ja pójdę po szklanki
-Jasne
Przełączyłam na MTV.Pomału zaczęli zbierać się ludzie.Logan usiadł obok mnie.Zaczął się koncert.W pewnej chwili Kendall zaprosił fankę na scenę.Już miał zacząć śpiewać,gdy ta dziewczyna go pocałowała.Kendall jej nawet nie odepchnął,tylko oddał pocałunek.Wytrzeszczyłam oczy.Po chwili usłyszałam jego głos.Śpiewał Parallel.Przed oczami ciągle pojawiał mi się obraz Kendalla całującego się z fanką.Po koncercie włączyłam komputer.Kendall o dziwo zadzwonił
-Hej co tam?
-Czy ty przypadkiem nie masz mi nic do powiedzenia?
-A o co chodzi bo nie wiem?
-Ty już dobrze wiesz o co chodzi,tylko rżniesz głupa
-Lucy ja naprawdę nie wiem o co chodzi
-To ja Ci powiem(Tutaj wtrącił się Logan)
-Chodzi o twój pocałunek na koncercie
Kendall zamilkł.Czekałam na jakie kolwiek wyjaśnienia z jego strony.No to się chyba nie doczekam
-Lucy to nie tak jak myślisz
-A jak?,może mi to łaskawie wytłumaczysz?
-No właśnie
-Logan
-Co?,ach tak,tak ja już pójdę.Cześć Lucy,naradzie Kendall
-No to słucham
-Tak jak widziałaś ona pierwsza mnie pocałowała
-No dobrze,ale powiedz mi dlaczego jej nie odepchnąłeś?
-Sam nie wiem
-Ach nie wiesz?,no dobra to my chyba sobie podarujemy to wszystko
-Lucy mam odejść?
-Przestań ciągle mi o tym nawijać
-No przepraszam bardzo wystarczy?
-Nie wiem
-Lucy ja bardzo żałuję tego co się stało,ale jak wiadomo czasu nie można cofnąć
-Bardzo żałujesz?
-Bardzo,bardzo
-Masz szczęście,że Cię strasznie kocham
-Czyli wybaczyłaś mi?
-Tak
-Wiedziałem,że tak zrobisz.Kocham Cię Lucy
-Nie podlizuj się lepiej
-Stwierdzam fakty
-Lizus
-Ha,ha,ha
-Gdzie macie teraz koncert?
-W Las Vegas
-A kiedy?
-Jutro
-No to masz czas by wypocząć
-Dobra jutro zadzwonię
-Budź mnie kiedy chcesz
-No to do jutra,no i oczywiście Kendallowych snów
-Dlaczego,akurat Kendallowych?
-Bo chcę,żeby Ci się przyśnił twój chłopak,który Cię bardzo kocha
-No to dobranoc
Wyłączyłam laptopa.Poszłam się przebrać.Położyłam się na łóżku.Bard
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz