Spóźniony dedykowany imagin dla Patrycji Pawskiej.Mam nadzieję,że się podoba
Siedzę właśnie na głupie lekcji matematyki.Nie na widzę tego przedmiotu.Zaczęłam pisać coś w moim zeszycie,ale to nie były wzory,ani nic,tylko imię mojego ukochanego.Na białej kartce napisałam dużymi literami imię Logan.Uśmiech momentalnie zagościł na moich ustach.Z tego wszystkiego nie wiedziałam,że przy mnie stoi pan Brings
-Patrycjo czy ty napisałaś coś dzisiaj w zeszycie?
-No-Zaczęłam mówić,ale pan Bring mi przerwał
-Pokaż mi swój zeszyt-Z grymasem na twarzy podałam mu wspomniany przez Niego przedmiot
-Yhym,i to mają być twoje notatki tak?.Wielki napis,,Logan''-Spojrzałam się na Niego-A możesz mi powiedzieć kto to jest ten Logan?
-Niestety nie udzielę panu odpowiedzi-Swój wzrok utkwiłam w swoich butach
-To pakuj się i do dyrektora-Posłusznie wykonałam jego polecenie.Spakowałam swoje rzeczy i wyszłam z klasy.Szłam korytarzem myśląc,co ja powiem dyrowi.Moje kroki odbijały się jak echo od ścian.Głowę miałam spuszczoną.Skręciłam w bok.Już po chwili stałam przed Gabinetem dyra.No super,zaraz będę na przysłowiowym dywaniku.Drżąca ręką zapukałam
-Proszę-Nie pewnie otworzyłam drzwi.Zobaczyłam,że pan Henderson siedzi do mnie plecami,to znaczy odwrócony był w stronę okna.Podeszłam do biurka
-Dzień dobry,pan Brings kazał mi tutaj przyjść
-A co panienka narozrabiała?-I w tedy właśnie doznałam szoku.Za biurkiem siedział nie kto inny niż Logan
-Co ty tutaj robisz?
-Zastępuje swojego ojca,a co?-Logan wstał i do mnie podszedł.Szybkim ruchem go ominęłam
-No to super,pozwolisz,że wrócę na lekcję-Logan złapał mnie za rękę.Spojrzałam się na Niego
-Nie chcesz spędzić tego czasu ze mną?
-Logan posłuchaj mnie,jasne,że chcę,ale po pierwsze ty zastępujesz swojego tatę,a po drugie ja mam lekcję matematyki
-No i co stego?,przecież i tak zaraz jest koniec-Spojrzałam się na zegarek,który wisiał nad drzwiami.Niestety Logan miał rację
-Czy ty musisz mieć zawsze rację?
-A no muszę-W ten w całym budynku rozległ się dzwonek obwieszczający koniec lekcji.W ten do pomieszczenia wszedł ojciec Logana.Od razu się od Niego odsunęłam
-O witaj Patrycjo,co Cię tu do Nas sprowadza?
-Pan Brings mnie tutaj przysłał,ale jak już jest po lekcjach to może ja już pójdę-Logan chwycił mnie za nadgarstek.Przytulił mnie do siebie.Wtuliłam się w Niego
-O widzę,że mój synek się zakochał-Zaśmialiśmy się
-Tato,opowiadałem Ci już o Patrycji
-No tak,ale wiesz z twoich opowiadań dowiedziałem się wielu rzeczy,ale to nie to samo co poznać ją na żywo-Uśmiechnęłam się blado
-No to może pójdziemy na obiad?
-Świetny pomysł-Pan Henderson klasnął w dłonie
-To co zbieramy się?-Logan bez problemowo odnalazł moją rękę.Splótł Nasze palce.Wyszliśmy ze szkoły.Wsiedliśmy do auta Logana taty
-To gdzie jedziemy?-Pan John odpalił samochód
-No nie wiem,może do tej włoskiej restauracji?-Spojrzeliśmy sobie w oczy.Poczułam,że się rumienię
-No to jedziemy-Po dziesięciu minutach byliśmy już na miejscu.Po wejściu do budynku Logan jak na dżentelmena przystało odsunął mi krzesło.Podziękowałam mu za to.Wzięłam kartę dań do ręki.Po chwili przyszedł kelner.Złożyliśmy zamówienie
-No dobrze Patrycjo-Pan Henderson spojrzał się na mnie-Powiedz mi coś więcej o sobie
-A co chce pan wiedzieć?
-No nie wiem,czy twoja mama jest wolna
-Tato!-Logan spojrzał się na Niego srogo
-A w jakim sensie moja mama jest wolna?
-No czy ma faceta-Poczułam w sobie lekką złość
-A co panu do tego?,może jest wolna-Odburknęłam mu
-Tato,przyszliśmy tutaj,abyś dowiedział się czegoś o Patrycji,a ty z takim tekstem wyjeżdżasz?
-No przepraszam bardzo człowiek już nie może się zapytać?
-Może,ale nie o takie coś-Logan zaczął szeptać.Czułam na sobie wzrok jego taty.Krępowało mnie to
-Może się pan na mnie nie patrzeć
-Złotko jakie pan,mów mi John
-A więc,,John'',gdy się na mnie tak patrzysz powiedzmy,że mnie to kreuje
-Ale jesteś taka śliczna i wogóle-No nie tego już było za wiele.Wstałam od stołu cała wkurzona
-Pan jest zwykłym zboczeńcem.Nie wiem dlaczego się zgodziłam na ten pieprzony obiad,a ty dlaczego się nie odzywasz?
-Kochanie ja jestem zaskoczony-Przerwałam mu
-Nie tłumacz się Loggie,dziękuję za ten obiad-Wzięłam swoje rzeczy i wyszłam z lokalu.Nagle usłyszałam wołanie Logana
-Patrycjo stój
-Co chcesz?-Logan podszedł do mnie
-Przepraszam Cię za mojego ojca,nie wiem co w Niego wstąpiło
-Logan nie przepraszam mnie,bo to nie twoja wina-Pocałowaliśmy się
-Kocham Cię
-Ja Ciebie jeszcze bardziej
I od tego czasu wszystko się zmieniło.Pogodziłam się z Johnem,a z Loganem spędzam więcej czasu niż przed tem

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz