czwartek, 27 sierpnia 2015

Przyjaciele Na Zawsze

Imagin dedykowany Wiktorii Jaros.Mam nadzieję,że się podoba<3
Rano obudziły mnie bolesne bule brzucha.Chciałem wstać z łóżka,ale momentalnie usiadłem,złapałem się za brzuch.Bóle były nie do zniesienia.Złapałem za telefon i zadzwoniłem do mojego przyjaciela Logana.Na szczęście po jednym sygnale odebrał
-Halo?-Usłyszałem w słuchawce głos Logana
-Logan-Zaciąłem się-Pomóż
Nie zdążyłem dokończyć ponieważ telefon wypadł mi z ręki.Ześlizgnąłem się na podłogę.Łzy spływały po moich policzkach
-Halo Kendall jesteś tam?-Słyszałem jego głos,ale nie mogłem podnieść ręki,aby sięgnąć komórkę.Nagle przed moimi oczami pokazały się mroczki.Dalej już nic nie pamiętam ponieważ zemdlałem
Perspektywa Logana:
Siedziałem sobie na kanapie i oglądałem telewizję.W pewnej chwili zadzwonił mój telefon.Sprawdziłem na wyświetlacz.Dzwonił Kendall.Szybko odebrałem
-Halo?
-Logan,pomóż-Nagle usłyszałem jakiś huk.Przestraszyłem się
-Halo Kendall jesteś tam?nie usłyszałem żadnej odpowiedzi.Rozłączyłem się i jak najprędzej wybiegłem z domu.Do Kendalla miałem z jakieś dziesięć minut,dlatego postanowiłem pobiec.Już po chwili byłem pod jego drzwiami.Nacisnąłem klamkę,na szczęście drzwi były otwarte.Po wejściu do budynku udałem się do jego pokoju.Zobaczyłem,że Kendall leży na podłodze.Jak najszybciej do Niego podbiegłem.Sprawdziłem jego puls.Był,ale bardzo mało odczuwalny.Zadzwoniłem na pogotowie
-Dzień dobry z tej strony Logan Henderson,przyjedźcie na ulicę słoneczną 15,mój przyjaciel leży na podłodze,jego puls jest słabo odczuwalny.Proszę przyjedzie
-Już jedziemy
Rzuciłem telefon na podłogę.Klęknąłem przy Nim.Łzy pojawiły się w moich oczach.Zobaczyłem,że Kendall pomału otwiera oczy.Zacząłem głaskać go po głowie.Kendall spojrzał się w moje oczy
-Logan-Uciszyłem go
-Nic nie mów stary.Karetka już jedzie-No i jak na moje słowa do pokoju wparowali ratownicy.Musiałem wstać z podłogi,aby dać im więcej miejsca.Patrzyłem na to wszystko z przerażeniem.Wzięli Kendalla do szpitala,oczywiście pojechałem z Nimi
Perspektywa Kendalla:
Gdy otworzyłem oczu ujrzałem Logana.Ucieszyłem się,że po moim telefonie przyjechał
-Logan-Mój przyjaciel uciszył mnie przytykając mi palec do ust
-Nic nie mów stary,karetka już jedzie-Jak na jego słowa do pokoju wbiegli ratownicy.Logan wstał,aby dać im więcej miejsca.Założyli mi wenflon na prawą rękę.Z podłogi przenieśli mnie na nosze,a później do karetki.Logan cały czas był przy mnie.Cieszyłem się z tego powodu.W karetce zrobiło mi się nie dobrze.Ratownik podał mi nerkę,a ja zacząłem wymiotować.Po tym wszystkim poczułem się trochę lepiej
Perspektywa Logana:
Podczas drogi do szpitala Kendall zaczął wymiotować.Żal mi się go zrobiło.Po tym wszystkim przybliżyłem się do Niego jeszcze bliżej.Kendall spojrzał się w moje oczy
-No i jak lepiej Ci?-Zapytałem się odgarniając mu grzywkę z czoła
-Tak,już lepiej,a ty nie powinieneś się tak o mnie martwić-Kendall się lekko zaśmiał.Uśmiechnąłem się lekko do Niego.Karetka się zatrzymała.Wzięli Kendalla na jakiejś badania
Perspektywa Kendalla:
-No i co lepiej Ci?-Spojrzałem się na Niego.Schlebiało mi to,że Logan się tak o mnie troszczy,ale z drugiej strony było mi go trochę szkoda
-Tak już lepiej,a ty nie powinieneś się tak o mnie martwić-Zaśmiałem się.Logan się lekko uśmiechnął.W końcu karetka się zatrzymała.Wzięli mnie na jakieś badania.Logan został na poczekalni.Po godzinnym badaniu mnie w końcu znalazłem się w sali.Leżałem sobie na szpitalnym łóżku gdy do sali wszedł Logan
Perspektywa Logana:
Po godzinnym czekaniu na Kendalla nareszcie mogłem wejść do jego sali.Kupiłem mu kilka owoców gazetę i jakiś sok.Wszedłem do jego sali.Kendall leżał na szpitalnym łóżku.Usiadłem na krześle obok Niego
-No hej kupiłem Ci parę drobiazgów-Położyłem siateczkę na szafce,na co Kendall się uśmiechnął
-Dzięki,ale nie musiałeś-Poklepałem go po ramieniu
-Kendall my przyjaciele musimy się razem trzymać prawda?-Kendall chciał coś odpowiedzieć,ale w tym samym czasie wszedł lekarz.Wyprostowałem się momentalnie
Perspektywa Logana
-No hej kupiłem Ci parę drobiazgów-Logan położył na szafce siatkę.Uśmiechnąłem się
-Dzięki,ale nie musiałeś-Logan poklepał mnie po ramieniu
-Kendall my przyjaciele musimy się trzymać razem-Już chciałem coś powiedzieć,ale do sali wszedł lekarz.Logan wyprostował się momentalnie
-Witam ponownie-Lekarz uśmiechnął się do mnie.Byłem ciekawy co mi jest
-Chcemy się dowiedzieć co mi jest
-No właśnie po ogólnym zbadaniu zdiagnozowaliśmy u pana ostrą jelitówkę-Zdziwiłem się
-Ale przecież ja tylko miałem ból brzucha i w karetce tylko wymiotowałem-Głos zaczął mi się łamać.Logan położył mi rękę na ramieniu.Od razu zrobiło mi się tak jakoś lżej
-A za ile wyjdę-Zapytałem
-O ile jutro wszystko będzie dobrze,to jeden dzień powinien pan już być w domu-Lekarz pożegnał się i wyszedł.Odwróciłem głowę w bok.Otuchy dodawało mi to,że Logan tutaj był
Perspektywa Logana
-Witam ponownie-Doktor uśmiechnął się do Kendalla
-Chcemy się dowiedzieć co mi jest
-No właśnie po ogólnym zbadaniu zdiagnozowałem u pana ostrą jelitówkę-Zdziwiłem się tak samo jak Kendall
-Ale przecież ja miałem tylko bule brzucha i w karetce wymiotowałem-Głos Kendalla się załamał.Położyłem mu rękę na ramieniu
-A za ile wyjdę?-Kendall się zapytał
-O ile jutro wszystko będzie dobrze,to za jeden dzień powinien pan być już w domu-Lekarz się pożegnał i wyszedł.Kendall odwrócił głowę.Momentalnie łzy stanęły mi w oczach.Niestety jedna łza spłynęła po moim policzku.
-Logan nie płacz wszystko będzie dobrze,najwyżej kopnę w kalendarz-Kendall się zaśmiał,ale niestety mi jakoś nie jest do śmiechu
-I jak ty kurwa możesz tak mówić?-Wykrzyczałem prawie-Ja tu się o Ciebie martwię,a ty mi z takim tekstem wyjeżdżasz?
-Oj no daj spokój,przecież żartowałem
-To więcej tak nie rób-Otarłem łzę.Do końca dnia siedziałem obok jego szpitalnego łóżka
-Perspektywa Kendalla:
Przez cały dzień Logan siedział cały czas przy mnie.Na szczęście nic się ze mną nie działo.No i na drugi dzień tak jak było ustalone wyszedłem ze szpitala.Odebrałem jeszcze wypis i wyszedłem z budynku.Na parkingu ujrzałem Logana.Pomachałem mu
-No i jak się mój kumpel czuje?-Wsiadłem do jego czarnego vana.Zapiąłem pasy
-Jak nowo narodzony-Zażartowałem sobie,na co Logan się tylko uśmiechnął
-To co podwiozę Cię do domu
-Tak,Logan dzięki,że przy mnie byłeś-Spojrzałem się w jego kierunku.Logan był zapatrzony przed siebie
-No wiesz jesteś moim przyjacielem,a my przyjaciele musimy się trzymać razem
-Przyjaciele na zawsze-Podniosłem otwartą dłoń
-Przyjaciele na zawsze-Logan mi ją przybił
Nie wiem co by było gdybym nie miał tak wspaniałego przyjaciela jakim jest Logan:-)
Perspektywa Logana
Podwiozłem Kendalla do domu.Strasznie się cieszę,że gdy byłem mały poznałem Kendalla,ponieważ gdy teraz tak o tym myślę to moje życie bez Niego było by nudne.Kocham go jak brata i nic tego nie zmieni:-)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz