Rozdział 20
Vpis III
Wczoraj dowiedziałam się,że Kendall brał kiedyś narkotyki.Super prawda?.Na szczęście z tego wyszedł.Nie wiem co by było gdyby znowu zaczął brać,pewnie bym od niego odeszła.Jeszcze miałam wczoraj swoją pierwszą misję.Jestem agentką.No i był jakiś chłopak,który groził Kendallowi.Potem dowiedziałam się jeszcze,że ten ktoś był przyjacielem Kenda,a ma na imię Alex.O mój chłopak się budzi.Muszę na razie skończyć.Nie chcę,aby odkrył moje zapiski.
Włożyłam zeszyt pod poduszkę.Cmoknęłam Kendalla w usta.Uśmiechnął się.
-To co jedziemy?
-Najpierw to trzeba się ubrać,chyba,że chcesz iść w samych bokserkach
-Jeszcze czego
-No to dalej ubieraj się
-Ech no dobra
Kendall zaczął się ubierać.Wyszłam z pokoju.Ja na szczęście jestem ubrana.Ubrałam buty.Zobaczyłam,że z pokoju wyszedł Kendall
-Ty już gotowa?
-No a co?
-Mogłaś chociaż poczekać na mnie
-Czekam cały czas
-Dobra możemy jechać
Zakluczyłam drzwi na klucz.Wsiedliśmy do auta.Pojechaliśmy na komisariat.Weszliśmy do budynku.Podeszliśmy pod jakieś drzwi.Kendall zapukał.Po chwili usłyszeliśmy ciche proszę.Weszliśmy do pomieszczenia
-Dzień dobry
-Dzień dobry.Nazywam się Ivan Dawes.W czym mogę pomóc?
-Panie komisarzu jest taka sprawa chodzi o mojego przyjaciela
-A jak ma na imię?
-Alex Nelson
-Wczoraj trafił tutaj do nas ktoś taki
-To właśnie on
-No i co związku z tym?
-Czy możemy złożyć zeznania?
-Tak proszę,ale najsampierw pani musi wyjść
-Dobrze
Zamknęłam za sobą drzwi.Mam nadzieję,że ten gnojek zostanie aresztowany.Nie daruje mu tego.Po dwudziestu minutach wyczekiwania nadeszła moja kolej.
-Niech pani usiądzie
-Dobrze
-No więc proszę pani co się wczoraj stało o godzinie osiemnastej?
-Ktoś zapukał do drzwi.Poszłam zobaczyć kto przyszedł.W drzwiach stał Alex.Wszedł do mieszkania.Zapytał się o Kendalla.W tym samym czasie do salonu wszedł mój chłopak.Alex popchnął go na ścianę.Zaczął mu grozić.Chwyciłam za telefon i zadzwoniłam na policję.Przyjechali i go zabrali
-A może pani powiedzieć jak mu groził?
-No powiedział,ze jak nie odda mu dwóch tysięcy w ciągu tygodnia to ujrzę go martwego
-Dobrze to wszystko?
-Tak
-Jeszcze dzisiaj zgłosimy tą sprawę do sądu.Powiem,że będziecie państwo zeznawać w tej sprawie.Kiedy i o jakiej godzinie rozprawa się odbędzie dowiecie się w swoim czasie
-Dobrze dziękujemy
-Może pani iść
-Do widzenia
Udałam się do samochodu.Usiadłam obok Kendalla
-No i co mu powiedziałaś?
-Prawdę
-Coś powiedział?
-Będziemy zeznawać w sądzie.Kiedy i o której będzie rozprawa dowiemy się w swoim czasie
-Aha
-To co ruszamy?
-Tak,tak
Kendall ruszył z piskiem opon.Podjechaliśmy pod dom
-Idziesz gdzieś?
-Nie wiem c co?
-Tak się pytam
-Nie nie idę
-To dobrze
Weszliśmy do budynku.Usiadłam na kanapie
-Chcesz herbatę?
-Tak
-Coś jeszcze?
-Nie
Zamknęłam oczy.Poczułam jak ktoś mnie całuje.Uśmiechnęłam się
-Kendi to ty?
-Nie święty Mikołaj
-To ja poproszę o prezent
-A byłaś grzeczna?
-Oj bardzo
Kendall chciał mnie pocałować,ale czajnik zaczął wyć
-No rzesz w mordę
-Idź do kuchni
Kendall odszedł mówić coś pod nosem.Zaśmiałam się
-Ile słodzisz?
-Dwie
-Proszę
Zaczęłam sączyć napój.Spojrzałam na Kendalla
-Kochanie co się tak na mnie patrzysz
-Nie mogę?
-Możesz tylko...
-Tylko co?
-Po prostu krępujące jest to
-Czyli nie mam na Ciebie patrzeć?
-No patrz ile chcesz
-Obejdę się
Wstałam i poszłam do pokoju.Wyciągnęłam z pod poduszki zeszyt
Vpis IV
Byliśmy na policji.Złożyliśmy zeznania.Będziemy zeznawać w sądzie.Mam nadzieję,że ten typek posiedzi sobie w więzieniu.No a powracając do mojego chłopaka.Hm... Co by tu o nim powiedzieć.Jest romantyczny,czuły,opiekuńczy,a czasami irytujący.Przy nim nie można się nudzić.Niestety to się nie długo zmieni.Dlaczego to powiem później
Usłyszałam skrzypnięcie drzwi.Przestraszyłam się
-Nie bój się to tylko ja
-Nie strasz mnie
-Co tam masz?
-Eee.nic
-Przecież widzę
-To nic takiego
-Pokażesz?
-Nie
-Dlaczego?
-Ponieważ to jest pamiętnik
-A jednak
-I tam się wpisuje sekrety i Nikt nie może przeczytać
-Nawet ja?
-Nawet ty
-Szkoda
-A no
-To ja idę na spacer
-Tylko wiesz nie krzyczcie za bardzo
-O co Ci chodzi?
-O ten tramwaj co nie chodzi
-Dobra ja idę
Kendall zamknął drzwi.Opadłam na poduszkę.Czy nasz rozmowa musi się zawsze tak kończyć?.No nic
Ciąg dalszy vpisu IV
Tak jak już mówiłam dlaczego to się zmieni powiem później.O mały włos Kendall by się dowiedział co tu piszę.Muszę szczelniej chować pamiętnik.Nasza rozmowa skończyła się lekką sprzeczką.Teraz Kendall gdzieś wyszedł.Ja też wyjdę.Pójdę do Logana.Jutro powiem to co miałam powiedzieć.
Włożyłam zeszyt do szafki.Wzięłam klucze i poszłam do Logana.Drzwi otworzyła mi Wera
-Hej jest Logan?
-Nie,ale zaraz powinien wrócić
-Mogę wejść?
-Się pytasz
Udałam się do kuchni.Czuję się jak zbity pies
-Lucy co się dzieje
-Nic
-Coś nie tak z Kendallem?
-No bo widzisz my ciągle się kłócimy.No może nie ciągle,ale kłócimy
-O co?
-Oskarżał mnie o zdradę
-Z kim?
-Z Loganem
-Z Loganem? to nie możliwe
-Nie wiem czy ten związek ma jaki kol wiek sens
-Dlaczego tak mówisz?
-Kłócenie się o byle jaki powód
-W związku muszą być kłótnie
-Ale nie takie
-Dzisiaj wieczorem porozmawiaj z Kendallem.Powiedz mu co czujesz
-Tak zrobię
W ten dostrzegłam Logana.Pomachał mi
-Lucy mogę z Tobą porozmawiać?
-No pewnie
-To chodź do mojego pokoju
Udaliśmy się do pokoju Logana.Usiadłam na tapczanie
-No to o czym chciałeś porozmawiać?
-O tej nowej dziewczynie
-O Monice?
-Tak
-No to mów
-Bo widzisz,po tym naszym spotkaniu wymieniliśmy się numerami.No i od tamtego czasu nie mogę przestać o niej myśleć
-Zakochałeś się
-Co?
-Po prostu się zakochałeś
-Z kąd to wiesz?
-Jak mieszkaliśmy w Kansas to na naszym osiedlu mieszkał Kendall.No i ja w nim też się zakochałam
-Myślisz,że to przejdzie?
-Nie wiem Logan.Trudno mi jest powiedzieć.W moim przypadku do teraz mi nie przeszło,a nie wiem jak będzie z Tobą
-Ale ty jesteś z Nim
-No i co z tego?
-A gdyby Ci tak przeszło co byś w tedy zrobiła?
-Zerwała bym,albo próbowała na nowo się zakochać
-Tak się nie da
-Wszystko się da,a więc Logguś głowa do góry i idź ją zdobywać
-Myślisz,że się uda?
-Musi
Logan mnie przytulił.Mimo wolnie się w niego wtuliłam
-Dzięki za pomoc
-Nie ma za co
-Gdzie idziesz?
-Do domu
-Potem dam Ci znać co i jak
-Koniecznie
Wyszłam z ich domu.W ten dostrzegłam Kendalla.Weszłam do budynku.Nie miałam na nic ochoty.Zaczęłam oglądać telewizję.Po pół godzinnym seansie zasnęłam
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz