Nie ma to jak pójść na plażę.Ciepły piach powoduje miłe dreszcze na twoim ciele,wiatr rozwiewa włosy,w uszach słyszysz szum morza.Po prostu żyć nie umierać.Usiadłam na swojej ulubionej skale.Lubię tu przychodzić,czuję wtedy,że uwolniłam się od tych kłopotów,które coraz częściej mnie napotykają.Jeszcze do tego dochodzi rozwód moich rodziców.Oznacza to,że już nigdy więcej nie zobaczę Carlosa.Moja mama związała się z jego tatą.Na początku go nie znosiłam,ale z czasem mi przeszło.To właśnie dzięki Carlosowi nauczyłam cieszyć się z drobnych rzeczy,że życie jest lepsze,gdy patrzy się na nie z innej perspektywy.Carlos jeszcze nie wie o rozwodzie Naszych rodziców.Co ja bez Niego zrobię?.Nagle z tych rozmyślań wyrwał mnie najcudowniejszy głos pod słońcem.Otarłam łzę,która spłynęła po moim policzku
-Gdzie ty byłaś?,szukałem Cię po całym osiedlu,dlaczego nie zadzwoniłaś?-Łzy ponownie stanęły mi w oczach
-Chciałam coś przemyśleć
-A powiesz mi o czym myślałaś?-Carlos spojrzał mi głęboko w oczy
-Niestety nie mogę Ci powiedzieć-Zaczęłam płakać.Carlos mnie do siebie przytulił
-Dlaczego płaczesz?-W jego głosie usłyszałam troskę
-Bo Nasi rodzice-Zawahałam się
-Co Nasi rodzice?
-Rozwodzą się rozumiesz to?-Wybuchnęłam niepohamowanym szlochem
-Ale jak to się rozwodzą,powiedzieli Ci to?
-Tak,dzisiaj rano i dlatego tutaj jestem
-Alexa-Carlos złapał mnie za rękę
-Co?-Spojrzałam w jego piwne oczy
-Obiecaj mi,że nigdy,ale to prze nigdy nie przestaniemy się przyjaźnić
-Obiecuję Ci to-Przytuliliśmy się.Przy Carlosie czuję się bezpieczna,chyba się w Nim zakochałam,ale On nie czuje tego samego do mnie
-Idziemy do domu
-Nie wrócę tam-Odwróciłam głowę.Carlos chwycił mnie za rękę
-Idziemy i bez gadania-Podniosłam się z ziemi.Ruszyliśmy w kierunku Naszego domu.Weszliśmy do budynku.Od razu poszłam do salonu.Przeszkodziłam im w kłótni
-Czy Wy przestaniecie do cholery się kłócić-Po moich policzkach znowu zaczęły lecieć łzy
-Alexo jak ty się odzywasz?
-Czy Wy musicie myśleć o sobie?,pomyśleliście choć odrobinę o mnie i Carlosie?
-My właśnie o Was myślimy-Taylor spojrzał na mnie i na Carlosa,który stanął obok mnie obejmując mnie lekko
-To jak myślicie o Nas to bądźcie razem-Carlos spojrzał na mnie
-Kochani ja i Taylor musimy niestety wsiąść rozwód-Odepchnęłam Carlosa od siebie
-No i dzięki Wam stracę Carlosa.Super myślicie o Nas,tylko pogratulować.Zadowoleni jesteście z siebie?
-Alexa-Moja mama chciała coś powiedzieć,ale jej to uniemożliwiłam
-Nie na widzę Was-Pobiegłam do swojego pokoju.Carlos zaraz za mną.Szybko mnie do siebie przytulił
-Oni są podli-Wykrztusiłam
-Nie zważaj na to,ważne,że my jesteśmy razem-Carlos podniósł mój podbródek.Pocałował mnie
-Czy My właśnie się pocałowaliśmy?-Podniosłam jedną brew do góry
-Zakochałem się w tobie od pierwszego wejrzenia.Nie umiem bez Ciebie normalnie funkcjonować.Jesteś dla mnie najważniejsza.Zostaniesz moją dziewczyną?
-Tak-Ponownie się pocałowaliśmy.Od tego czasu jestem szczęśliwa z Carlosem.Na szczęście Naszym rodzicom udało się uratować związek.Cieszę się z tego powodu.Mam nadzieję,że już tak na zawsze pozostanie

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz