Imagin dedykowany Marcelinie Kłodzie.Mam nadzieję,że się podoba<3
Siedziałam właśnie na tapczanie otulona miękkim kocem.Oglądałam jakąś komedię,która z czasem zaczęła mi się nudzić.Postanowiłam,że zrobię sobie gorącą czekoladę.Wstałam i skierowałam się do kuchni.Wyciągnęłam z szafki kubek i wsypałam do Niego czekoladę.Wstawiłam wodę w czajniku.Gdy woda się zagotowywała poszłam do pokoju po swojego laptopa.Wlączyłam go i od razu weszłam na facebooka.Zobaczyłam z kim bym tu mogła popisać.Nikogo nie było,ale nagle ktoś mi napisał,i tym ktosiem był James.Uśmiech momentalnie zagościł na mojej twarzy.Usłyszałam gwizd czajnika.Z laptopem na rękach udałam się znowu do kuchni.Zalałam czekoladę.Zaczęłam pisać z Jamesem
J:James
M:Matylda
J:No witam moją księżniczkę-James umiał poprawić dziewczynie humor
M:Hej co u Ciebie słychać?-Usiadłam na tapczanie.Laptop umieściłam na kolanach
J:W porządku,mam nadzieję,że u Ciebie też wszystko okej
M:Tak,zobaczymy się dzisiaj?-Wzięłam łyk czekolady
J:Dzisiaj nie bardzo ponieważ jestem zajęty,ale jutro owszem
M:A czym jesteś taki zajęty?-Podniosłam jedną brew do góry.Szkoda,że James tego nie widzi
-A no wiesz,od kilku dni mam dziewczynę i trzeba się Nią zaopiekować no nie?-Posmutniałam nagle,myślałam,że James jest wolny,a tu proszę.Znam Jamesa od piaskownicy,traktuje go jak brata,ale od jakichś kilku dni czuję do Niego coś więcej niż tylko braterską miłość
-A powiesz mi kto jest tą szczęściarą?
-Halston
-A no to nie przeszkadzam-Łzy pojawiły się w moich oczach
-Nie przeszkadzasz,wiesz co później Ci napiszę co i jak-James wylogował się z facebooka.Zaczęłam głośno szlochać.Dopiero pod wieczór udało mi się uspokoić.Weszłam sobie na FB,to co zobaczyłam spowodowało u mnie powrót nadziei.James dodał status wolnego,czyli musiało się coś stać.Postanowiłam,że do Niego pójdę.Założyłam buty i wyszłam z domu.Przeszłam na drugą stronę.James mieszka na przeciwko mnie.Stanęłam przed drzwiami i zapukałam.Nikt nie otwierał.Nacisnęłam klamkę,o dziwo drzwi były otwarte.Weszłam do środka.Już od progu przywitał mnie Fox.Pogłaskałam psiaka
-No dobrze Fox,pokaż mi gdzie jest twój pan?
Fox szczeknął głośno i pobiegł do salonu.Poszłam za Nim.James leżał na kanapie przykryty kocem,aż po samą głowę.Podeszłam do Niego i go odkryłam
-Co ty tutaj robisz?-Usiadłam przy Nim
-Widziałam,że jesteś wolny,co się stało?-James usiadł przodem do mnie.Miał zapłakaną twarz
-Chciałem iść do Halston,no i uszykowałem się i wogóle,następnie kupiłem kwiaty takie,które lubi no i poszedłem do Niej.Drzwi były otwarte co mnie zdziwiło,ponieważ ona nigdy nie zostawia drzwi otwartych,no dobra weszłem do środka.Nikogo nie było,więc poszedłem do jej pokoju,i przez uchylone drzwi zobaczyłem co ona robi-James zaczął płakać-Ona mnie zdradziła
-James ona nie jest warta twoich łez-Przytuliłam go jak najmocniej tylko potrafiłam.Czułam jak moja bluzka staje się mokra od jego łez.Nie przejmowałam się tym teraz
-Powiedz mi w czym ja jestem gorszy od tych wszystkich facetów?-James spojrzał się na mnie załzawionymi oczami
-W niczym nie jesteś gorszy,to ona nie potrafiła dostrzec jakim ty jesteś wspaniałym człowiekiem James-Pogłaskałam go po policzku po czym kontynuowałam-Powiem Ci coś więcej jesteś o sto razy lepszy od tych wszystkich chłopaków
-Jesteś kochana Marcelina,nie wiem co bym bez Ciebie zrobił-Spojrzeliśmy sobie w oczy.James zaczął się do mnie przybliżać.Już chciał mnie pocałować,ale przeszkodził mu w tym Fox
-No wiesz ty co?,umiesz wyczuć dobry moment-Zaśmiałam się z tego co powiedział James.Pogłaskałam Foxa za uchem
-Oj Fox-Zwierzak spojrzał się na mnie.Resztę wieczoru spędziliśmy wszyscy razem
Next Day
James mi powiedział,że gdyby nie ja on by się zabil.Gdyby to zrobił,nie przeżyła bym tego zanic w świecie.Po południu spotkaliśmy się w Naszym ulubionym miejscu,czyli nad stawkiem
-James mogę Ci się o coś zapytać?-Spojrzałam się na Niego nie pewnie
-Pewnie tylko co?
- Czy zaufałbyś jakiej kolwiek dziewczynie?
-Nie wiem,a co?-Spuściłam głowę.Poczułam jak moje policzki stają się czerwone
-Marcelina nie wstydź się-James odgarnął mi włosy-Powiedz mi,o co chodzi
-A czy zawsze jak Ci się o coś pytam,to musi od razu o coś chodzić?
-No nie,ale wiesz-I nagle coś się wydarzyło.James podniósł mój podbródek tak,że zetknęliśmy się ustami.Przestraszyłam się
-O Jezu przepraszam Cię-James uciszył mnie pocałunkiem
-Przecież nic się nie stało.Muszę Ci coś wyznać-Spojrzałam się na Niego z przerażeniem-Zakochałem się w tobie już dawno.Chciałem przy Halston o tobie zapomnieć,ale nie mogłem.Kocham Cię Marcelina-Teraz ja go pocałowałam
-Ja Ciebie też kocham James
I od tego czasu jestem w szczęśliwym związku.Teraz jak o tym pomyślę,to śmiać mi się chce.Najpierw był smutek jak James napisał mi,że jest z Halston,potem nadzieja jak zerwał z Nią,po tym jak go zdradziła,no i miłość,po tym jak powiedział,,że mnie kocha.Mam nadzieję,że już tak pozostanie
wtorek, 25 sierpnia 2015
Smutek,Nadzieja,Miłość
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Świetne to jest.
OdpowiedzUsuńPłakałam jak i się śmiałam.
Masz talent :)
Oby tak dalej xD
Pozdrawiam. Marcelina
Bardzo dziękuję:-) .Takim o to komentarzem człowiek umie poprawić humor:-) <3.Jeszcze raz dziękuję<3
UsuńŚwietne to jest.
OdpowiedzUsuńPłakałam jak i się śmiałam.
Masz talent :)
Oby tak dalej xD
Pozdrawiam. Marcelina