Rozdział 34
Przed koncertem wyciszyłam telefon,dlatego też nie słyszałam wiadomości od Kendalla.Odczytałam ją dopiero rano.Wysłał mi zdjęcie,bosko wyglądał.Podłączyłam telefon do ładowarki.Włączyłam laptopa.Weszłam na skaypa.Kendall był dostępny.Zadzwoniłam do niego
-Jak tam po koncercie?
-W porządku,odczytałaś wiadomość?
-Odczytałam
-No i jak?
-Ślicznie wyglądałeś
-A piosenka?
-Boska
Kendall walnął banana na twarz.W ten pojawił się jakiś koleś
-Hej Lucy
-Czy my się znamy?
-Jestem Dustin,kumpel z zespołu
-Hej
-Kochanie jak tam Loggi bear?
-A co się pytasz?
-A nie tak chciałem się dowiedzieć
-W porządku
-Dustin gdzie teraz?
-Teraz dajemy koncert w twoim rodzinnym mieście
-W Minnesocie?
-Tak
Kendall się na mnie spojrzał.Dostrzegłam w jego oczach iskierki
-Lucy przyjedziesz?
-Kendall,ale
-Proszę byśmy się zobaczyli
-A kiedy?
-Za pół godziny
-Postaram się
-No to spotkamy się na stadionie
-Okej,to do później
-Pa
Zamknęłam klapę,wzięłam plakat i wyszłam.Poszłam do Jamesa
-James podrzuciłbyś mnie do Minnesoty?
-Po co?
-Kendall tam ma koncert
-A no to tak
Wsiedliśmy do auta.Pojechaliśmy do Minnesoty
-Gdzie ma ten koncert?
-Na stadionie
Podjechaliśmy pod stadion.Przez szybę ujrzałam tourbus,a obok niego Kenda.Cmoknęłam Jamesa w polik.Czym prędzej wysiadłam.Kendall rozłożył ręce.Wtuliłam się w niego
-Jednak przyjechałaś
-No wiesz chciałam Ciebie zobaczyć
Pocałowaliśmy się.Nagle usłyszałam chrząknięcie.Były to fanki
-To ja poczekam przy scenie
-Nie no Lucy stój tu
Kendall rozdał parę autografów.Podszedł do mnie
-Chodź do garderoby
Poszliśmy do garderoby.Już na dzień dobry Kendall zaczął mnie całować.Odwzajemniałam to.Położył mnie na kanapie.W ten dało się słyszeć pukanie do drzwi.Kendall mruknął coś pod nosem
-Stary jesteś tam?
-.....
-Kendall
-Kochanie odezwij się
-Nie
-Za pół godziny rozpoczyna się koncert
-A idź mi z tym koncertem
-Kendall nie mów tak,wiesz ile ludzi wydało kasę na twój koncert?,a tak po za tym to ja nie mam biletu
-Trzymaj
Spojrzeliśmy sobie prosto w oczy.Poczułam,że się rumienię.Spuściłam głowę w dół
-Lucy po koncercie mogę Cię oprowadzić po Minnesocie?
-Przecież ty jutro grasz koncert
-A właśnie,że nie,dopiero w czwartek gramy w Barcelonie
-Aha
-To co skusisz się?
-Tak
Przytuliliśmy się,niestety musieliśmy iść na koncert.Pokazałam bilet ochroniarzowi.Poszłam pod samą scenę.Miałam vipowski bilet,po koncercie wejdę za kulisy.Wyciszyłam telefon,po chwili zgasły światła.Podniosłam plakat do góry.Napisane było I Love You Kendall,(czyli Kocham Cię Kendall).Światła oświetliły scenę,no i Kenda
-Witam wszystkich,jak dobrze być w swoim rodzinnym mieście.Za parę tygodni rozpocznie się szkoła,życzę Wam z tego powodu samych sukcesów,szkoda,że mnie nie będzie.Nie będę mógł pomagać,ani wspierać moją dziewczynę.Mam nadzieję,że mi wybaczysz.No dobra zaczynamy zabawę.Najpierw będzie Art Of Moving On
Zaczęłam śpiewać.Kendall raz po raz zerkał w moją stronę.Uśmiechałam się do niego.Nigdy nie byłam taka szczęśliwa.Po Art Of Moving On było Could You Be Home.Na tej piosence Kendall kazał nam wyjąć telefony.Mieliśmy nimi machać.Jedna dziewczyna spojrzała się na mnie
-Dlaczego na twojej tapecie jest Kendall wraz z tobą?
-Powiem Ci tylko tyle,że to nie jest photoshop
-A ty już go widziałaś wcześniej?
-Może
-Pewnie w snach
Przykro mi się zrobiło z tego powodu,ale tego nie okazywałam
-Masz vipowski bilet?
-Mam,a co?
-To zobaczymy czy go widziałam tylko w snach
W ten przemówił Kendall
-Teraz mam zamiar wziąść jedną dziewczynę na scenę
Kendall mierzył nas wzrokiem,nagle jego wzrok zatrzymał się na mnie
-Zapraszam Ciebie na scenę
Nie pewnym krokiem weszłam na scenę.Kendall do mnie podszedł
-Chcę Ci się zapytać,czy zaśpiewasz ze mną piosenkę?
-Jaką?
-One Track Mind
Pokiwałam nie pewnie głową.Kendall się do mnie uśmiechnął
-Słuchajcie,ta o to dziewczyna zaśpiewa ze mną piosenkę.Posłuchajcie
Podeszliśmy do mikrofonów.Usłyszałam pierwsze dźwięki muzyki.Zaczęliśmy śpiewać.Było cudownie.Po piosence Kendall mnie do siebie przytulił,na szczęście po koncercie będę go miała tylko dla siebie.Po dwóch godzinach musieliśmy iść za kulisy.Zobaczyłam,że Kendall się przebrał.Poczekałam,aż Kendall porozmawia ze swoimi fanami.Przy mnie stała ta dziewczyna
-Co tu tak stoisz?
-Miałaś mi coś pokazać
Kendall do mnie podszedł.Pocałował mnie w usta.Odwzajemniłam pocałunek.Ta dziewczyna zdębiała
-Czy Wy właśnie się pocałowaliście?
-Tak
-Sorki,że Ci nie uwierzyłam
-Spoko
Kendall mnie pociągnął do garderoby.Usadowił mnie na swoich kolanach
-Kto to był?
-To była twoja fanka.Jak na Could You Be Home kazałeś nam machać tymi telefonami to ta dziewczyna zauważyła,że na mojej tapecie jesteś ty wraz ze mną.No i zapytała się dlaczego mam taką tapetę,a nie inną.Jednym słowem nie uwierzyła mi,że razem jesteśmy.No to ja jej udowodniłam jak bardzo się myliła
Kendall mnie do siebie przytulił.Zaczęłam delektować się jego zapachem
-Czy ty się wyperfumowałeś?
-A no tak,a co?
-Ślicznie pachniesz
-Nie tak bardzo jak ty
-To co zwiedzimy Minnesotę?
-To chodź
Chwyciliśmy się za ręce.Zaczęliśmy iść.Mijaliśmy wiele budynków
-A to jest katedra
-Wow jaka piękna
-Idziemy na wieżę?
-Chodźmy
Kendall kupił bilety.Po co na taką wieżę bilety to ja nie wiem.Zaczęliśmy wchodzić.Gdy dotarliśmy na górę,byłam cała zdyszana.Usiadłam na ławce
-Co brak Ci widzę kondycji
-Bardzo śmieszne
-Liczyłaś ile jest schodów?
-Nie,a ile jest?
-Dwieście czterdzieści osiem
-Aż tak dużo?
-No,a coś ty myślała
-Ja myślałam,że jest znacznie mniej
-Ha,ha dobre
Wstałam i podeszłam do balkonu.Z niego rozciągał się przepiękny widok na panoramę miasta
-Zrobimy sobie selfie?
-Moim czy twoim?
-Twoim
Wyciągnęłam z kieszeni telefon.Zrobiliśmy sobie parę słodkich zdjęć
-Ale tu przepięknie
-No,a co?
-Schodzimy już?
-Tak
-Ty pierwszy
-Oj dobra
Zaczęłam pomału schodzić.Nie kiedy wydawałam z siebie ciche jęki
-Kendall,ja dalej nie pójdę
-Lucy no chodź
-Boję się,że spadnę
-Złapię Cię za rękę,lepiej?
-Trochę
Po pięciu minutach byliśmy już na dole.Odetchnęłam z ulgą
-Nareszcie ten koszmar się skończył
-Ja bym jeszcze raz wszedł
-Ani mi się waz
-Tylko żartowałem
-To gdzie teraz?
-Muszę Ci pokazać najfajniejsze miejsce w Minnesocie
-Jakie?
-Zobaczysz
Ruszyliśmy w przeciwną stronę.Po pięciu minutach doszliśmy
-No to jesteśmy
-To po wiesz mi co to za miejsce?
-To jest dom w którym straszy
-Porąbało Cię,ja mam tam niby wejść?.O nie mój drogi,nie namówisz mnie do tego
-Proszę Cię Lucy
-Nie Kendall,ja się boję takich miejsc.Chcesz,abym dostała zawału?.Ja mogę tam wejść,ale za moją śmierć zapłacisz dużo forsy
-Przecież ja tam będę,obok Ciebie
-Człowieku ty tego nie kumasz prawda?
-Lucy
-Ja tam kurna nie wejdę
-Nie to nie,idę sam
-Ale Kendall nie zostawiaj mnie tutaj samej
Podbiegłam do niego.Chwyciliśmy się za ręce
-Za nim wejdzie my do tego domu,chcę,abyś o czymś wiedziała.W razie czego to nie są żarty.W tym domu zginęła kobieta wraz ze swoimi dziećmi.Jej facet był stuknięty.Zadał im ciosy nożem,a sam później się powiesił,dlatego ten dom jest nawiedzony
Przełknęłam głośno ślinę.Ścisnęłam mocniej jego dłoń.Kendall otworzył drzwi.Było strasznie ciemno.Weszliśmy do pomieszczenia.Drzwi momentalnie się zamknęły.Krzyknęłam.Poczułam na sobie czyiś oddech
-Kendall czy to ty?
-Tak to ja
-Zapalisz światło?
Kendall spełnił moją prośbę.Na podłodze była krew.Ja pierdziele co to ma być?.Kendall pchnął mnie na kanapę.Spojrzałam się na niego
-Teraz wejdziemy do tego pokoju
-Ja tam nie wchodzę
-Wejdziesz
Kendall szarpnął mnie za rękę.Zabolało mnie to
-Co Ci odpierdziela?
-Mi?,nic
Weszliśmy do pokoju.Stanęłam jak sparaliżowana.Przy oknie stała matka z dziećmi i ten facet z nożem
-Kto zechciał zakłócić nasz spokój?
-T.to on ma.mnie to.tu zaciągnął
-A więc go zabijemy najpierw
Zaczęłam krzyczeć.Pociągnęłam Kendalla za rękę.Wybiegliśmy z tego domu.Zaczęłam płakać
-Nie na widzę Cię,jesteś kretynem.Po co dałam Ci się namówić na to zwiedzanie
-Lucy nie było,aż tak źle
-Nie wcale,o mało co zawału nie dostał am,nie licz na to,że Ci wybaczę
-Robisz wielki dramat
-No i dobrze,nie odzywaj się do mnie
Już chciałam odejść,gdy Kendall chwycił mnie za nadgarstek.Przytulił mnie.Chciałam go od siebie odepchnąć,ale co spróbowałam się wyrwać Kendall jeszcze bardziej mnie przytulał
-Nie siłuj się ze mną,pamiętaj jestem facetem
-Nie obchodzi mnie to
-Lucy daj buziaka
-Myślisz,że na to pójdę?
Nie dokończyłam ponieważ Kendall wpił się w moje usta.Nasze języki tan żyły.W jednej chwili cała złość gdzieś ule ciała.Spojrzeliśmy sobie w oczy.Oparłam głowę o jego ramię
-Widzę,że Ci przeszło
-Nie przeszło mi
-Przecież widzę,że się uśmiechasz
-Nie prawda
W ten podjechał tourbus.Wysiadł z niego Dustin
-Jezu co Wy rozbicie w tym strasznym domu?
-Zwiedzaliśmy go
-Nie baliście się?
-Ani trochę
-Wsiadacie?
-Lucy chodź
-Przecież ty jedziesz do Barcelony
-Ale podwieźć Cię mogę
-No dobra
Wsiadłam to tourbusa.Usiadłam Na skórzanej sofie.Podjechaliśmy pod hotel
-Znowu się rozstajemy
-Tak
-Kocham Cię
-Ja też Cię Kocham
Pocałowaliśmy się.Wysiadłam z busa.Kendall odjechał.W holu napotkałam Carlosa
-Jak było?
-Super śpiewałam z nim piosenkę
-Cieszę się
-A gdzie Angela?
-Poszła do sklepu
-Aha,Corndoga?
-Z miłą chęcią
Kupiłam dwa Corndogi.Carlos zaczął jeść.Uśmiech pojawił się na mojej twarzy.W ten podszedł do nas Logan
-Czego chcesz?
-Carlos o co Ci chodzi?
-A chcesz oberwać w nos?
-Nie bij go
-Dlaczego?
-Po co?,przecież nic mnie już z nim nie łączy
-Ale łączyło
-Nie wtrącaj się
-Kochani,nie kłóćcie się.Logan powinieneś pogodzić się z Kendallem
-Z nim?,w życiu
-Widzisz jaki on uparty
-Logan,gdybyś spędził z Kendallem choć odrobinę czasu zmieniłbyś zdanie
-Odezwał się,ty już zapomniałeś co zrobił gdy się dowiedział,że Lucy jest agentką?
-Kiedy to było?
-Nie dawno
-Ale przypominam Ci,że sam został agentem
-Pod czyjąś namową
-Nie prawda sam to zrobił
-Bo Ci uwierzę
-Nie musisz gadałem z nim na ten temat
-No i co myślisz,że On Ci powiedział prawdę?
-A co kłamał?
-No nie wiem
-Dobra Logan wiesz co?,ta rozmowa się nie klei.Możesz łaskawie odejść?
-Wyganiasz swojego przyjaciela?
-Ja nie wiem czy ty nadal jesteś moim przyjacielem.Takim zachowaniem powodujesz,żeby ludzie się od Ciebie odwrócili
-Co ty wygadujesz?
-Mówię jak jest,rób tak dalej,a zobaczysz do czego doprowadzisz
Carlos pociągnął mnie za rękaw.Weszliśmy do windy
-On jest zazdrosny
-Chyba nawet wiem o kogo
Przytuliłam Carlosa.Poszliśmy do swoich pokoi.Usiadłam na kanapie.Nie poznaję Logana,to nie jest mój przyjaciel.Poszłam do kuchni zrobić sobie kolację.Zjadłam kanapki.Następnie poszłam wziąść długą,odprężającą kąpiel.Potem udałam się do salonu.Włączyłam telewizję.Zaczęłam oglądać komedię.W niektórych momentach się śmiałam.Wypiłam jeszcze kakao.Odłożyłam kubek na stół.Zaczęłam ziewać.O godzinie jedenastej wyłączyłam telewizor.Poszłam do pokoju.Położyłam się.Nawet nie wiem kiedy zasnęłam
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz