,,Hej jak chodzisz?'',,.Uważaj ślamazaro'' takie słówka słyszę w szkole codziennie.Mam na imię Sofia Potter,mam szesnaście lat,chodzę do trzeciej gimnazjum.W szkole jestem wyśmiewana nie dlatego,że się dobrze uczę,ale za to,że pochodzę z biednej rodziny.Moja mama jest bezrobotna,a mój ojciec jest alkoholikiem.Ciągle musiałam zarabiać,aby Nas utrzymać,chcę,aby się to skończyło.Dzisiaj w szkole było to samo.Szłam właśnie na lekcję matematyki.Niestety przy schodach potknęłam się o swoją nogę.Wpadłam na kogoś lądując przy tym na podłodze
-Przepraszam ja nie chciałam-Mówiłam podnosząc się z ziemi
-Nic się nie stało
W pewnej chwili zamarłam.Poznałam ten głos.Wpadłam na szkolnego przystojniaka.Wszyscy się w Nim podkochują,ja też należę do tej grupy.O cholera jaki wstyd.Poczułam,że moje policzki stają się różowe.Czego teraz pragnę to to,aby zapaść się pod ziemię
-Jeszcze raz przepraszam-Ominęłam go i szybko pobiegłam do klasy.Usiadłam w swojej ławce.Odetchnęłam z ulgą.Zaczęła się lekcja.Niestety,ale za żadne skarby nie mogę się skupić.Nareszcie lekcje się skończyły.Zarzuciłam plecak na ramię.Opuściłam szkołę.Już chciałam odejść,ale usłyszałam ten sam głos
-Zaczekaj na mnie-Zatrzymałam się w miejscu
-O co chodzi?
-Może tak na mnie spojrzysz?-Mój wzrok powędrował na moje buty
-Nie mogę
-A to niby dlaczego?-Wyczułam w jego głosie nutkę złości
-Wiem co sobie o mnie myślisz po tym jak na Ciebie wpadłam
-Ach to o to Ci chodzi,spójrz na mnie to Ci w tedy powiem co o tym sądzę-Zmusiłam się do spojrzenia w jego zielone oczy.Były strasznie hipnotyzujące.Nogi momentalnie się pode mną ugięły
-No to słucham-Poczułam na sobie wzrok dziewczyn,nie które to nawet coś szeptały
-Powiem Ci,ale nie tutaj
-No to gdzie?-Podniosłam brwi do góry
-Chodź-Poszłam za moim rozmówcą
-Mogę się dowiedzieć jak masz na imię-Zapytałam się patrząc w jego stronę
-Jestem Kendall-Wyciągnął w moją stronę rękę-Kendall Schmidt
-Miło mi Sofia Potter-Uścisnęłam mu ją
-Śliczne imię-Po raz kolejny tego dnia się zarumieniłam
-Dlaczego się do mnie odezwałeś,myślałam,że zaczniesz się śmiać tak jak inni
-To teraz przyszedł czas na powiedzenie tego co miałem powiedzieć przed szkołą-Kendall się zatrzymał
-No to mów-Ponagliłam go
-Bo widzisz-Blondyn podrapał się po karku po czym kontynuował-Gdy widziałem to jak oni Cię traktowali to serce mi się krajało.Nie potrafiłem nic zrobić
-To dlaczego nie zainterweniowałeś?-Łzy pomału zaczęły zbierać się w moich oczach
-Bałem się,że stanę się pośmiewiskiem całej szkoły
-Aha no to super.Fajnie jest się tak patrzeć na osobę,która jest poniżana?-Moje policzki pokryła mokra ciecz.Zaczęłam płakać
-Nie jest fajnie
-Dla Ciebie ważne było zdanie innych niż stanąć w mojej obronie.Nie potrzebnie tutaj z tobą szłam
-Sofia wysłuchaj mnie-Kendall złapał mnie za rękę.Wyrwałam mu ją
-Nie będę wysłuchiwała twoich bajeczek.Już wystarczająco usłyszałam.Niestety,ale ja już pójdę
Odeszłam stamtąd jak najszybciej.Nie chciałam wrócić do domu bo nie mam po co.Książki na jutro mam oprócz religii.Poszłam więc do parku.Usiadłam na ławce.Przymknęłam oczy.Nawet nie wiem kiedy zasnęłam
Next Day
Obudziłam się cała zbolała.Podniosłam się do pozycji pionowej.Przetarłam dłonią swoje zaspane oczy.Wstałam i ruszyłam do szkoły.Przed wejściem zauważyłam Kendalla.Nie spojrzałam na Niego.Weszłam do środka.Znowu zostałam wyzwania od najgorszych.Kendall stał oparty o ścianę.Patrzał się na mnie smutno.Zatrzymałam się przy Nim
-To Ci się podoba nie?.Dziewczyna znowu została wyzwania,a ja stoję i się gapię zamiast jej pomóc.Obchodzi Cię tylko zdanie innych.Nie odzywaj się do mnie już nigdy więcej
Poszłam do klasy.Była kartkówka.Nie przejmowałam się nią.Po trzech godzinach paplania nauczycieli przyszła kolej na dużą przerwę.Nie chciałam wychodzić,ale niestety zostałam zmuszona.Poszłam w bezpieczne miejsce.Niestety ktoś tam już był
-A ty tu czego?-Stanęłam metr od Kendalla
-Sofia wybacz mi,ale ja naprawdę musiałem tak postąpić
-Nie bądź Smieszny dobra?.Normalny człowiek by mi pomógł,a ty co?.Zapatrzony jesteś w siebie.Myślisz tylko o sobie
-Nie prawda-Kendall do mnie podszedł
-Odejdź ode mnie-Zatrzymałam go ręką
-Nie odejdę do póki mi nie wybaczysz
-Nie rozumiesz tego,że ja Ci nie wybaczę.Zawiodłam się na tobie-W ten dzwonek zadzwonił.Wbiegłam do środka.Przewróciłam się.Usłyszałam śmiechy.Łzy popłynęły mi po policzkach.W ten usłyszałam głos Kendalla
-Przestańcie się do cholery z Niej śmiać.Nie widzicie jaką krzywdę jej wyrządzacie.Miło by Wam było jakby to ona się z Was śmiała?
-A ty co bronisz jeszcze to coś.Ona jest nikim-Kendall podszedł do tego chłopaka.Złapał go za bluzkę.Patrzałam na to wszystko z niedowierzaniem
-Co żeś kurwa powiedział?,Powtórz to,albo Ci tak włoję,że zaraz wszyscy tu obecni zaczną się z Ciebie śmiać
-Nie powtórzę
-No to się doigrałeś
Kendall zaczął obkładać go pięściami Wstałam szybko i go odciągnęłam
-Opanujcie się do cholery-Krzyknęłam na Nich-Jesteście w szkole czy na podwórku?.Chcecie iść do dyrektora?
-No nie Kendall spuścił głowę
-To zastanówcie się co robicie
Poszłam na lekcję.Zostaliśmy zwolnieni do domu.Ucieszyłam się.Przed szkołą stał Kendall
-Obroniłem Cię-Spojrzałam się na Niego
-Czy to było zmuszone?
-Nie nie wytrzymałem i powiedziałem to co mi ślina na język przyniosła-Kendall zaczął delikatnie głaskać mój policzek.Wtuliłam się w jego dłoń
-Dziękuję Ci
-Wybaczysz mi?-Kendall przybliżył swoją twarz do mojej tak,że od naszych ust dzieliło Nas kilka milimetrów.Serce zaczęło bić mi jak oszalałe
-Tak wybaczę Ci-Kendall złączył nasze usta.Oddawałam pocałunki.Po chwili musieliśmy przestać.Oparł czoło o moje
-Zakochałem się w tobie już dawno dlatego dzisiaj chciałem Ci udowodnić ile dla mnie znaczysz-Ponownie się pocałowaliśmy
-Ja także się w tobie zakochałam Kendall
-Zostaniesz moją dziewczyną?-Usłyszałam w jego głosie radość.Zachichotałam
-Oczywiście,że tak
I tak o to zostaliśmy parą.W szkole już mi nikt nie dokucza co mnie bardzo cieszy.Teraz gdy o tym piszę to Kendall siedzi tu przy mnie.Jesteśmy już razem od ponad dwóch miesięcy.Cieszę się,że los postawił na mojej drodze tak wspaniałego chłopaka jakim jest Kendall

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz