poniedziałek, 13 lipca 2015

Rozdział 22
Vpis VI
No i mamy poniedziałek.Nie będzie żadnej rozprawy.Super prawda?.Alex został wypuszczony.Powiedziałam Kendallowi,aby uciekał,on tylko się upadł.Tak bardzo się o Niego boje.
W ten usłyszałam pukanie do drzwi.Poszłam sprawdzić kto to.W progu stał Logan.Wpuściłam go do środka
-Gdzie twój ukochany?
-Wyszedł do sklepu
-To dobrze przynajmniej mnie nie zobaczy
-Musi w końcu zrozumieć,że ja też mam przyjaciół
-No dobra
-To opowiadaj co tam z Moniką?
-Otóż jesteśmy razem
-No proszę,proszę.A jednak.Gratuluję
-A dzięki,dzięki
-Kawy,herbaty?
-Dzięki,ale nie chcę
W ten do domu wszedł Kendall.Na jego twarzy można było zobaczyć zdziwienie
-Echm..Kendall poznaj Logana
-Cześć miło mi Cię poznać
-Kendall nie przywitasz się?
-Cześć
-To może ja już pójdę
-Nie to ja wyjdę.Nie będę Wam przeszkadzał
-Kendall!
-Spokojnie Lucy.Nie potrzebnie tu przychodziłem
-Masz rację droga wolna
-Kendall no
-To na razie Lucy
Logan wstał i odszedł.Wkurzyłam się na Niego
-Widzisz co narobiłeś?
-O co Ci chodzi?
-Nie udawaj debila
-Kto to był?
-Co Cię to obchodzi?
-Chcę wiedzieć
-Moja sprawa
-Domyślam się chyba.To jest twój kochanek prawda?
W tamtej chwili nie wytrzymałam.Powiem mu co o tym sądzę
-Jesteś walnięty wiesz?.Powinieneś się leczyć człowieku.To był mój przyjaciel,ale ty oczywiście tego nie rozumiesz.Gdy do tego domu przyjdzie jakaś laska (oprócz Wery oczywiście).Stane między Wami i powiem to co ty,, Masz kochankę''.Będzie Ci w tedy miło?.No odpowiedz?.Tak właśnie myślałam.Zawiodłam się na tobie Kendall.Nie możesz zrozumieć,że ja też potrzebuję wolności?.Jesteś podły
-Lucy zrozum mnie
-Ja mam Cię zrozumieć?.Ciekawe jak.Może mam podejść do Ciebie pogłaskać po głowie i powiedzieć,,Kochanie jestem twoja i tylko twoja?''.Jeśli na to liczysz to wiedz,że się mylisz
Wstałam i podeszłam do okna.Był piękny dzień.Słońce grzało nie miłosiernie
-Jestem zazdrosny o Ciebie
-To przestano,bo to mnie wkurza
-Nie wiem czy przestanę
-Stawiam Ci warunek,albo przestajesz być zazdrosny,albo już mnie więcej nie zobaczysz
Skierowałam się w stronę drzwi.Przypomniało mi się,że mam kluczyki do jego samochodu
-Masz swoje kluczyki
-Gdzie idziesz?
-Do swojego kochanka wiesz?
Zatrzasnęłam drzwi.Zastanowiłam się do kogo pójść.Postanowiłam,że udam się do Logana.Weszłam bez pukania do ich domu.Nikogo nie było.Poszłam do jego pokoju.Zapukałam
-Logan jesteś tam?
-Kto to?
-To ja Lucy
-Wejdź
Weszłam do jego pokoju.Zobaczyłam,że Logan leży na łóżku.Przy nim leżała butelka wody.Usiadłam na krzesełku
-Logan przepraszam Cię
-To nie twoja wina
-Nie wiem co się z nim dzieje
-Mała nie martw się tym
-Co za świat
-Chodź tu do mnie
Przytuliłam go.W pewnej chwili spojrzeliśmy sobie w oczy.Logan przybliżył swoją twarz do mojej.Pocałowaliśmy się.To był  cudowny moment.W porę zdążyłam się opanować
-Jezu Logan co my robimy?
-Było cudownie
Znowu zatonęliśmy w pocałunku(wiem co sobie o mnie pomyślicie,ale Logan jest taki pociągający).Oderwaliśmy się od siebie
-Zdradziłam Kendalla
-Lucy nie martw się
-Przepraszam Cię
Uciekłam stamtąd.W ten spotkałam Monikę
-Czy jest Loggie w domu?
-Jest
-Dzięki
Czym prędzej poszłam do parku.Zaczęłam płakać.Przypomniało mi się,że w torbie mam pamiętnik
VpisVII
Pokłóciłam się z Kendallem.Poszłam do Logana.No i się pocałowaliśmy.POCAŁOWALIŚMY.Masakra.Czuję się jak,jak....Na to brakuje słowa.Zdradziłam Kendalla.Co ja mam zrobić?.Zapadnę się pod ziemię.Ja pierdziele
Zaczęło padać.Krople deszczu mieszały się z moimi łzami.Postanowiłam wrócić do domu.
-Jak było u twojego chłopaka hm?
-Daruj sobie
-Co daruj chcę się dowiedzieć
-To się nie do wiesz
-A to niby dlaczego?
-Bo,bo nie jesteśmy już razem
Kendall stanął jak wryty.Pogratulowałam sobie w duchu.Weszłam do pokoju i zatrzasnęłam drzwi.Znowu zachciało mi się płakać.Nabrałam powietrza w płuca i je wypuściłam.Musiałam tak powiedzieć.W rzeczywistości kocham go bardzo,ale to bardzo mocno.W ten do pokoju wszedł Kendall
-Lucy przemyślałem sobie sprawę i postanowiłem,że nie będę zazdrosny
Ucieszyłam się,ale tego po sobie nie okazywałam.Niech chłopak pocierpi
-Miło z twojej strony
-Chciałem dobrze,a wyszło jak zawsze
-No wiesz poczułam się jak śmieć
-Przepraszam
-Na jak długo?.Znowu po jednym dniu zrobisz wielką awanturę?
-Nie,mówiłem,że nie będę o Ciebie zazdrosny
-Zobaczymy
-To co wybaczysz mi?
-No nie wiem,nie wiem
-No plose
-No dobrze
Podeszłam do Niego i go mocno przytuliłam.Nie powiem mu o pocałunku.Kendall zobaczył moją minę
-Hej co jest?
-Nic,a co ma być?
-Twoja mina mnie zaskoczyła
-Jaka?
-O taka
Kendall zrobił dziwną minę.Zaczęłam się śmiać.Po chwili brzuch mnie zaczął bolec
-K.K.Kendall przestań,brzuch mnie boli
-Pomasować?
-A możesz
-No to się połóż
Położyłam się na łóżku.Kendall delikatnie podniósł mi bluzkę.Zaczął obdarowywać mnie pocałunkami.Miły dreszcze przeszył moje ciało
-Przechodzi?
-Oj tak
W ten Kendall pocałował mnie w usta.Oddawałam je
-Kocham Cię Kendall
-Ja Ciebie jeszcze bardziej
W ten ktoś zapukał do drzwi.Spojrzałam się na Kendalla.Był załamany
-Pójdę otworzyć
-Przecież to może być Alex
-No i co z tego?
-Kendall nie
Mój chłopak mnie nie posłuchał.Wstał i odszedł.Serce zaczęło mi walić.Nagle usłyszałam krzyk.Czym prędzej poszłam do salonu.Zobaczyłam Alexa.Kendall patrzał się na mnie
-Po co tu przyszedłeś?
-Chciałem odzyskać swoje pieniądze
-Ale ich nie odzyskasz
-Zobaczymy
-A chcesz znowu trafić do paki?
-Ha,ha,ha
-Nie śmiej się
-A bo co?
-A bo to
Kopnęłam go w brzuch.Alex upadł na ziemię.Zaczął zwijać się z bólu.W ten do domu wpadł Loggie.Pomógł mi go obezwładnić.Spojrzałam na Niego.Przypomniał mi się nasz pocałunek.W ten zrobiło mi się gorąco.Logan wyprowadził go za drzwi.Kendall mnie objął
-Która godzina?
-Wpół do siódmej
-To co obiado-kolacja?
-Tak jest
Poszliśmy do kuchni.Przygotowałam kanapki.Zjedliśmy je w ciszy.O godzinie dziewiątej poszliśmy spać

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz